JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

A może by tak wziąć ślub ze zmarłym

25 737  
58   12  
W wielu krajach, w większości azjatyckich, istnieje zwyczaj poślubiania zmarłych. Chiny w tej tradycji przodują. Czy parter również jest duchem, czy jeszcze żyje, ma już mniejsze znaczenie.


Pewnej Chince przyśnił się jej syn, który umarł wiele lat temu. Powiedział jej, że już dorósł i chciałby założyć rodzinę. Kobieta przypomniała sobie, że jej koleżanka straciła 14-letnią córkę, która gdyby żyła, byłaby już dojrzałą kobietą. Porozumiała się z medium, czy para będzie dobrana. Duchy zgodziły się na ślub, który wkrótce wyprawiono. Żeby dobić targu, wykopano szczątki kobiety i pochowano obok jej męża. Przybyli goście, stoły zapełniono jedzeniem, rodziny obrzuciły się prezentami. I nikt niczemu się nie dziwił.

Co się w tych Chinach wyprawia

Jesteś martwy? Trudno. Nikt nie może pozostać singlem. Nikt. Zacznijmy od podstawowego pakietu, czyli ślubu ducha z duchem. Rodzina zwykle do tego zatrudnia swatkę, która znajdzie odpowiedniego zmarłego do pary, żeby nie byli samotni w zaświatach. Można się wzruszyć.



Ale żeby nikogo nie dyskryminować, zaczęto też udzielać ślubów parom pół żyjącym. Na przykład, jeśli para była zaręczona i mężczyźnie się zmarło, i tak wezmą ślub. Albo kiedy chciano, żeby starszy, chociaż martwy brat, wziął ślub przed młodszym.

Ale czemu?

Są miasta, gdzie mężczyźni najczęściej umierają młodo, bo większość z nich wykonuje niebezpieczne zawody. Dlatego w ramach rekompensaty za smutne i niespełnione życie, znajdują mu żonę. A do tego dochodzą wierzenia, według których taki człowiek nie zazna spokoju, jeśli nie zaspokoi się jego pragnień. Więc chodzi o to, żeby siedział grzecznie w zaświatach i nie przeszkadzał żyjącym. Teoretycznie dzisiaj już się tego nie praktykuje, w 1949 roku oficjalnie takich ślubów zakazano. Jednak niektórzy są tradycjonalistami. I tutaj już można zakończyć wzruszanie się. Bo nikomu by taki obrządek nie musiał przeszkadzać, gdyby nie to, że rodziny do ceremonii wykorzystują najprawdziwszą gnijącą pannę młodą, niezbyt legalnie nabytą.



Wielokrotnie kradziono kobiece szczątki z grobów, które w pięknym i niezwykle romantycznym rytuale zostały wydane za mąż. W jednej wiosce w 2015 roku skradziono ich 14, następnie sprzedano różnym rodzinom za niemałe pieniądze. Szacuje się, że ceny zaczynały się od kilkunastu tysięcy złotych. Im lepiej wyglądają zwłoki, tym będą droższe. Nawet któregoś razu aresztowano mężczyznę, który zamordował kobietę, żeby móc ją sprzedać jako pannę młodą. Bywało i tak, że jedna kobieta w częściach krążyła po kilku miastach, biorąc ślub za ślubem.

Ale to nie tylko Chiny. Tajwan też ma swoją tradycję poślubiania zmarłych, jednak u nich nie trzeba nikogo wykopywać. Tam jest nieco dziwniej. Rodzina nieżyjącej dziewczyny zostawia gdzieś na zewnątrz czerwone paczuszki z pieniędzmi, puklami włosów czy paznokciami, po czym czeka. Kiedy jakiś nieszczęśnik podniesie takie zawiniątko, musi poślubić dziewczynę, inaczej będzie mieć olbrzymiego pecha. Szczęśliwie później może poślubić żywą kobietę, chociaż ona będzie już jego drugą żoną.
W Japonii też nie lubią babrania się w zwłokach. Im do reprezentacji zmarłego służą lalki. Synom robi się pannę młodą z mąki. Lepi się ją, potem nawet maluje. Zdarzało się, że zrobiono też dziewczynie pana młodego. Po skończeniu lalkę umieszcza się pod zdjęciem męża, w szklanej szkatułce, i zostawia na 30 lat. Potem duch tego męża może w spokoju iść dalej.

Brak równouprawnienia

W Chinach pielęgnuje się mężczyzn, więc głównie o nich dba się po śmierci. Nie szuka się niezamężnej nieboszczce męża, tylko na odwrót. Ale dzięki temu taka osoba nie zostaje zapomniana, jak inne kobiety, które umarły jako singielki. Bo jeśli nie dołączy do rodziny męża, nie zostaje wśród swoich przodków. Jej tabliczka ma wręcz zakaz pozostania w rodzinnym domu i przynajmniej po takim ślubie ma gdzie się podziać.



Przy okazji, żywa kobieta może poślubić nieżywego mężczyznę. Kiedy, na przykład, umrze jej narzeczony, podczas ceremonii zaślubin jego miejsce zajmuje biały kogut. Taki ślub to nie jest głupia sprawa – kobieta należy wtedy do innej rodziny, ma szacunek w mieście, a nie musi się z nikim użerać. Tylko mały haczyk, musi żyć w celibacie. Jeśli jednak chciałaby się doczekać potomstwa, krewny jej męża przyjdzie z pomocą.

Nawet w Europie

Ale tak jak wspomniałam, nie tylko kraje azjatyckie urządzają śluby zmarłym. Według francuskiego prawa prezydent może wyrazić na coś takiego zgodę. Ale nie jest to ani proste, ani nie towarzyszy temu żaden ładny obrządek. Trzeba tylko udowodnić, że para miała zamiar wziąć ślub i uzyskać zgodę rodziny zmarłego. Osobie żyjącej nie przysługuje majątek nieżyjącego małżonka, jednak jeśli mieli dziecko w drodze, ma ono prawo do spadku jako ślubny potomek.

Oglądany: 25737x | Komentarzy: 12 | Okejek: 58 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało