JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Czerwony deszcz w Kerali - niezwykłe zdarzenie z 2001 roku

25 665  
77   13  
25 lipca 2001 roku mieszkańcy indyjskiego stanu Kerala usłyszeli donośny huk oraz ujrzeli jasny błysk na niebie. Kilkanaście sekund później zaczął padać czerwony deszcz, który zawierał w sobie tajemnicze organizmy. Czy pochodziły one z Ziemi, czy też były to obce formy życia?


Chwilę przed pierwszymi opadami deszczu doszło do pewnego zdarzenia, które zwróciło uwagę mieszkańców Kerali. Według nich nagle rozległ się głośny grzmot, jakby pioruna, a na niebie widać było bardzo jasny błysk. Ludzie zauważyli również, że z czubków drzew zaczęły spadać suche, spalone liście. Po kilkunastu sekundach zaczął padać czerwony deszcz, budząc panikę wśród lokalnej ludności. Opady trwały około 20 minut. Zjawisko to powtarzało się w różnych częściach stanu w ciągu kolejnych 10 dni. Sporadyczne czerwone opady pojawiały się również po tym okresie, a ostatni raz zanotowano je 23 września 2001 roku. Czerwone opady zdarzały się głównie na małych obszarach, nie większych niż kilka kilometrów kwadratowych. Obserwowano także istnienie opadów zwykłego, niezabarwionego deszczu, padającego tuż obok zabarwionego.


Ze względu na możliwość skażenia nieznaną substancją pobrano próbki i skierowano je do analizy do rządowego Centrum Badawczego Nauk o Ziemi w mieście Thiruvananthapuram. Analiza pod mikroskopem wykazała, że milimetr sześcienny deszczu zawierał 9 milionów dziwnych, nieznanych dotąd czerwonych komórek. W każdym litrze czerwonego deszczu znajdowało się około 100 miligramów tej organicznej substancji, co po przeliczeniu na ilość opadów dało przybliżoną sumę 50 ton. Komórki miały średnią wielkość od 4 do 10 mikrometrów i kulisty lub owalny kształt z wgłębieniem w środku, z wyglądu przypominając czerwone krwinki. Badając próbki różnymi metodami stwierdzono, że komórki składają się głównie z węgla i tlenu z mniejszą zawartością wodoru, azotu, krzemu i metali takich jak żelazo czy aluminium. Odkryto również, że komórki zawierają znaczne ilości metali ciężkich oraz aminokwasów.


W 2006 roku dwaj fizycy z Uniwersytetu Gandhiego, Godfrey Louis oraz Santhosh Kumar opublikowali zaskakujący artykuł. Wg nich zagadka czerwonego deszczu może zostać wyjaśniona za pomocą hipotezy litopanspermii. Zgodnie z tym wyjaśnieniem, czerwone komórki byłyby obcą formą życia, która przywędrowała na Ziemię dzięki meteorytowi, który miał eksplodować nad Keralą. Zdaniem Louisa, w komórkach nie dało się wykryć DNA. Dodatkowo komórki były w stanie przetrwać w temperaturze -200 stopni Celsjusza przy zanurzeniu w ciekłym azocie, a także potrafiły wytrzymać nacisk rzędu 150 kg/cm2. Co najciekawsze, komórki miały zacząć rosnąć, a nawet się rozmnażać, w temperaturze 121 stopni Celsjusza. Badacze wskazywali również, że właściwości fluorescencyjne są powiązane z emisjami z obszaru Mgławicy Czerwony Czworokąt, co miałoby sugerować ich pozaziemskie pochodzenie.


Wynikami tych badań zainteresował się fizyk i astrobiolog Chandra Wickramasinghe, a także Milton Wainwright z Uniwersytetu w Sheffield oraz Stuart Hogg z Uniwersytetu Glamorgan. Wszyscy niezależnie od siebie stwierdzili, że zarodniki życia jednak posiadają w sobie DNA. Po opublikowaniu tych wyników zaczęto podawać w wątpliwość także inne stwierdzenia Louisa oraz Kumara, wskazując, że mogli przeprowadzać badania w niewłaściwy sposób.


Inni naukowcy próbowali wyjaśnić fenomen czerwonego deszczu podając odmienne hipotezy. Niektórzy spekulowali, że materiał mógł być pyłem, który dotarł do Indii z Półwyspu Arabskiego, zaś inni, że był to materiał pochodzący z erupcji wulkanu na Filipinach. Sugerowano również, że zabarwienie deszczu mogły spowodować czerwone zarodniki grzyba Monilia sitophilia, jednak szybko odrzucono taką hipotezę. Ostatnia wersja zakłada, że czerwone komórki są komórkami glonów z rodzaju Trentepolia, występujących na kamieniach oraz drzewach. To wyjaśnienie ma do dziś najwięcej zwolenników wśród naukowców oraz badaczy. Wiele drzew w rejonie Kerali było pokrytych tymi glonami kilka tygodni po zjawisku czerwonego deszczu. Wg badaczy, komórki mogły się przemieścić z Austrii za pomocą dyspersji przez chmury nad oceanem.


Wyjaśnienie związane z glonami z rodzaju trentepolia jest jednak tylko hipotezą i sami badacze wskazują na kilka niewyjaśnionych kwestii. Pomiędzy komórkami z Kerali oraz komórkami z Austrii istnieją pewne różnice w DNA. Dodatkowo organizmy z Kerali niespodziewanie zawierają glin oraz mają aż 30-krotnie niższą niż normalnie zawartość fosforu. Nikt nie wie też w jaki sposób komórki mogłyby zostać przetransportowane do chmur. Nie jest również pewne w jaki sposób miałyby się dostać z Europy do Kerali, gdyż hipoteza transportu w chmurze jest tylko przypuszczeniem. Warto zwrócić uwagę, że wg mieszkańców Kerali na chwilę przed deszczem doszło do ogromnego huku oraz jasnego błysku. Zdaniem Patricka McCafferty’ego prawie 40% przypadków czerwonego deszczu jest związanych z meteorytami. Możliwe zatem, że tajemnicze komórki przybyły na Ziemię z kosmosu. Pozostaje pytanie o to, czy trafiły do nas przypadkowo, czy też może ktoś celowo je nam podesłał.

Poniższy film zawiera znacznie rozszerzoną wersję tematu:


Oglądany: 25665x | Komentarzy: 13 | Okejek: 77 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało