JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dr Ninja o tym, czego nie należy robić w kinie

57 210  
415   30  
Gościnny post naszego ulubionego doktora o tym, co od czasu do czasu spotyka każdego z nas.

...dłuższa przerwa w wypadach na seanse filmowe przypomniała mi, czego akurat NIENAWIDZĘ w chodzeniu do przybytków z wielkimi ekranami i fajnym dolby surround.

Standardowo proszę o wyjęcie długopisów i czegoś, na czym da się sporządzić notatki (co ładniejsze słuchaczki dostaną dodatkowe punkty na egzaminie końcowym za spisywanie moich mądrości na swych piersiach). Od razu uprzedzę- jeśli ktokolwiek z was, moi drodzy, odnajduje swoje zachowania, w którymś z tych podpunktów, ma prze***bane. Nieodwołalnie. Nie ma proszenia i chodzenia z bombonierką, nawet pęto podwawelskiej nie pomoże.

Oto, co najbardziej wkurwia w kinie. ZAWSZE. Powtórzę - odnajdujesz się na liście- czeka cię chłosta świeżymi witkami wierzby po pośladkach i perspektywa publicznego napiętnowania.

  • Nie zabierać na filmy dzieci. Nie po to idę na film, na którym się dzieciarni nie spodziewam, żebym zobaczył na sali paru małolatów, którzy na pewno mi dzień urozmaicą tak, że będę pałał żądzą mordu. Nie przyszedłem na jakiegoś pieprzonego Shreka czy inne bzdety, tylko chcę sobie obejrzeć soczystą, dwugodzinną pochwałę seksu, przemocy i innych rozrywek. Jeśli posiadasz własną latorośl, daj jej do zabawy nożyczki, zapałki, pistolet, przywiąż je do klamki albo kaloryfera, zamknij w piwnicy, wyślij do dziadków na wieś, gdzie może pobawić się snopowiązałką, zrób z nim cokolwiek, tyko nie zabieraj go do kina. Najlepsi są tacy, idący na film dla widzów, którzy mogą legalnie kupić piwo w sklepie, biorący ze sobą owoc swoich conocnych małżeńskich obowiązków, po czym wychodzą z kina po 15 minutach, bo albo okazuje się, ze Pasja to nie wielkanocna jezusowa laurka a kawał dobrego gore, albo gówniarz zaczyna jęczeć, że mu się nudzi, gdyż wielce rozgarnięty rodzic zabrał go na nowy film Lyncha.
  • Jeśli jesteś dzieckiem - ściągnij sobie film z torrenta. Tylko błagam, nie wchodź na salę. Tym razem odpowiedzialność ponoszą nie tylko rodzice (mogliby się zainteresować, gdzie się szlaja ich uroczo wkurwiający malec), ale także bileterzy, którzy bez zastosowania odrobiny zdrowego rozsądku wpuszczają młodocianych degeneratów do kina. Przyjdzie taki, nie dość, ze 20 minut po trailerach zechce mu się skorzystać z toalety i będzie łaził przed ekranem, to jeszcze około 40 minuty filmu zadzwoni do niego kumpel, coby ustawić się na dziwki, wódę i narkotyki (czy co tam młodzież teraz robi po szkole), tudzież, w przypadku, gdy posiadaczem telefonu okazuje sie nieletnia siksa, zacznie się gorączkowa wymiana ośmiuset trzydziestu dwóch esemesów na temat siorbania Wojtkowi czy innemu Rysiowi pod ławką na matematyce, bez wyciszenia dzwonków rzecz jasna. Oczywiście należy do tego dodać nieustanną głupawę, jakby pannica była po torbie zielska (dwóm dziewuszkom, które zakłóciły mi spokojny odbiór Bękartów Diabła, dedykuję ten akapit).
  • Nie wchodź, jeśli twoim życiowym marzeniem jest posiadanie Calibry 2.0 z LPG i czarnej bjaczy z teledysku 50centa. Pośrednio łączy się to z poprzednim podpunktem, zwłaszcza w co ciekawszych regionach tego kraju (pozdrawiam szczególnie Kraków i Białystok), obfitujących w mieszkańców w jednolitych, markowych uniformach sportowych, gdyż człek takowy to forma pośrednia, poczwarka by sie chciało rzec, miedzy gimnazjalistą a posłem Misztalem. Zasadniczo ten typ kinoodwiedzacza charakteryzuje się donioślejszym śmiechem niż dzieciarnia podpunkt wyżej, dodatkowo często pojawia się na sali w stanie wskazującym na spożycie, co jeszcze bardziej wpływa na odbiór obrazu przed oczami.
  • Nie umiesz jeść - wyp***aj. Tyczy się to głównie tych, którzy najwyraźniej nie zdają sobie sprawy ze swojego porażenia mózgowego i mają problemy z funkcjami motorycznymi kończyn, co uniemożliwia im trafienie ziarenkiem popcornu do własnych ust. Sypie się to cholerstwo na wszystkie strony, potem człowiek siedzący obok, mimo, że kupił sobie tylko colę, po zapaleniu świateł wygląda jakby mu łupież zmutował i się otrzepywać musi przez następne pół godziny.
  • Nie masz poczucia humoru - umrzyj. Jeden z moich ulubionych typów widza, który śmieje się w najmniej zabawnych fragmentach filmu. Często na tych, które z założenia miały nie być zabawne, tylko on się jeszcze nie zorientował. Raz rzuciłem w takiego butem. Szkoda, bo fajny był to but, ale poczucie satysfakcji- bezcenne.
  • Elementarz Falskiego skończyłeś na literze “C”- poczekaj, aż będzie w TV z lektorem. Tyczy się to zarówno młodzieży, jak i (co przerażające) dorosłych. Napis, którego przeczytanie nawet surykatce zajęłoby sekundę, góra dwie, sprawia takim osobom straszliwe problemy. Uwielbiam, gdy osoba siedząca obok nagle robi dziwną minę, po czym pyta swojego partnera (co ciekawe, analfabeci zawsze pojawiają się w kinie z osobami towarzyszącymi) “Co on powiedział?”
  • Fabuła Rambo jest dla ciebie niezrozumiała - wyjdź. Ładnie cię proszę. A to tak przy okazji mojego wypadu na 3:10 to Yuma. Kobitka, która siedziała dwa fotele obok, zorientowała się dopiero gdzieś w połowie filmu, że w tytule chodzi o pociąg do rzeczonego miasta. Pogratulować. Ale to nie jedyny taki przypadek. Nic tak mnie nie rozbraja jak pytania zaraz po seansie (a czasami nawet w trakcie) “O sssoooo chozi”, gdy mamy do czynienia z pięćdziesiąta wersją najazdu kosmitów na Amerykę.
  • Jesteś chory? Zostań w domu. To też przy okazji ostatniej wizyty w kinie. Partnerem (mówiłem, najdziwniejsze przypadki zawsze z kimś przychodzą) rozgarniętej panny był gość, który cały czas głośno przełykał swoją flegmę. Nawet Miłosz nie podołałby z kwiecistym opisem wrażeń, jakie mi towarzyszyły przy każdym łyku coli, gdy zaraz obok jakiś facet doskonale obywał sie bez jakiegokolwiek prowiantu na sali, żywiąc sie własnymi glutami. Charczał delikwent jak gruźlik z rakiem krtani. Przez dwie godziny. Co kilka sekund. Pułkownik Kurtz zwykł w takich chwilach mawiać: The horror. The horror. The horrrrrooorrrr. Żeby to raz się taki w całej mojej karierze kinomana trafił, to bym nie narzekał. Ale co nie przyjdę, to ktoś z ebolą albo wąglikiem musi zapluć bądź zasmarkać siebie, fotel i człowieka przed sobą. Obsługa powinna profilaktycznie robić szczepienia przed wejściem na salę.
  • Śmierdzisz? Wróć do siebie, umyj wszystkie zakamarki. Ileż można razy wspominać o higienie? Jak widać, a co najważniejsze, czuć, do usranej śmierci będę truł, a i tak nie dotrze. Jak mam sie cieszyć filmem, gdy ktoś fotel obok j**bie, aż oczy łzawią? Dobra, rozumiem, jeśli to jakiś film Romero i swąd trupiej zgnilizny dostarcza dodatkowych wrażeń, gdy przez ekran przelewają się watahy Zombie, ale do ch**a, Polaku - wyszoruj zęby, Polko - umyj cycki!
  • Masz fajny dzwonek w komórce? To rewelacja, ale sp***aj. Poruszony był już ów podpunkt przy okazji dzieciarni na sali, ale jakim cudem, do człowieka, zdawałoby się, dorosłego, nie dociera tak prosty komunikat jak “Wyłącz tego pieprzonego Krejzi Froga”?
  • Nie wiesz, na co idziesz? Won. Też już napomknięty problem, przy okazji matek z dziećmi. Nie tak dawno byłem na przedpremierze Planet Terror, i zastanawiałem się, czego spodziewało się te dziesięć osób, które wyszło z kina po 10 minutach? Wzniosłych prawd życiowych? Recepty na szczęście? Wyciskających łzy scen? No rzesz ja pierdolę, toż najdurniejszy szympans w stadzie, po spojrzeniu na plakat Grindhouse’a, wie, o czym będzie film, a jeśli kogoś nawet to przerasta, wystarczy sięgnąć po pierwszą lepszą gazetę i dowiedzieć się, w czym rzecz. Wychodzę z prostego założenia: nie lubię komedii romantycznych- nie chodzę na nie do kina, nie szukam ich w telewizji (której zresztą, poza Cartoon Network, też nie bardzo oglądam), mam je totalnie w dupie. Lubię durnowate komiksy- idę na ekranizację i nie mam potem pretensji do całej ekipy, że to głupi film, a ludzie w rzeczywistości nie potrafią chodzić po ścianach.

Mam nadzieję, że dotarło. Jeśli nie, cóż, możesz już przestać czytać dalsze wykłady.


Oglądany: 57210x | Komentarzy: 30 | Okejek: 415 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało