JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dawka wcale nie musi być duża, by zabić! - parę słów o dawkowaniu trucizn

66 040  
276   39  
Widzicie tę łyżeczkę? Ilość znajdującej się na niej trucizny jest wystarczająca, aby posłać do grobu pół tysiąca osób! Przyszłe ofiary nawet nie musiałyby wypijać tego świństwa – wystarczyłoby, że mikry ułamek tej cieczy wszedłby w kontakt z ludzką skórą. Doprawdy – nie potrzebujemy spektakularnych, atomowych eksplozji, aby wycinać w pień całe narody.



VX – król wszystkich trucizn?

Trucizną, o której mowa jest VX – fosfonian w formie trudno lotnej cieczy. To cholerstwo jest 300-krotnie bardziej toksyczne od sarinu, czyli substancji, którą w 1995 roku do ataku w tokijskim metrze zastosowali członkowie sekty Najwyższa Prawda.
Tymczasem w 2017 roku na lotnisku w Kuala Lumpur dwie kobiety podeszły do pewnego Azjaty i psiknęły mu w twarz tajemniczą cieczą. Podróżnym był niejaki Kim Dzong Nam – rodzony brat północnokoreańskiego dyktatora. Niewielka, orzeźwiająca chmurka, którą „oberwał” mężczyzna, zawierała mikroskopijną ilość VX. Wystarczy, że na skórę dostanie się 10 miligramów tej przypominającej olej substancji, aby wkrótce ofiara poczuła skutki jej działania.



Trucizna ta jest prawdziwym snajperem atakującym bardzo konkretny cel. A jest nim acetylocholina. To silnie toksyczny związek chemiczny, który w ludzkim organizmie pełni rolę bardzo ważnego neuroprzekaźnika. W skrócie – głównym jego zadaniem jest wywoływanie skurczów mięśni zarówno gładkich, jak i prążkowanych. Do akcji wkracza VX – trucizna, która pełni funkcję inhibitora acetylocholiny, czyli czasowo blokuje reakcję enzymu odpowiedzialnego za rozkładanie tej substancji.



Ofiara przez chwilę traci kontrolę nad działaniem swojego ciała. W tym czasie w organizmie kumuluje się wspomniany neuroprzekaźnik i kiedy trucizna odpuszcza, acetylocholina z całym impetem dociera do wszystkich mięśni, które zaciskają się w silnym skurczu. Ciało ofiary wykręca się i miotane jest potężnymi drgawkami. Ofiara walczy przez ok. 20 minut. Ostatecznie umiera w wyniku uduszenia.
Kim Dzong Nam trafił do szpitala, gdzie jedyną czynnością jaka mogła być wykonana było stwierdzenie zgonu.



Jad kiełbasiany – ulubiona trucizna przekwitających kobiet

Równie śmiesznie wygląda śmiertelna dawka jadu kiełbasianego, czyli tzw. toksyny botulinowej. Aby powalić ważącego 100 kilogramów mężczyznę, wystarczy przyjąć doustnie 0.0001 grama tej trucizny. Dla porównania – mała mrówka osiąga wagę 0,003 grama, więc wyobraźcie sobie, o jakiej ilości tej substancji mówimy…



Trucizna ta powoduje rozpad białek potrzebnych do wydzielania acetylocholiny, co z kolei prowadzi doprowadza do silnych porażeń mięśniowych. Przy odpowiedniej dawce następuje szybkie zakończenie akcji serca. Znacznie mniej przyjemne jest silne zatrucie jadem kiełbasianym, któremu towarzyszy częściowe porażenie mięśni oddechowych – wówczas w szczególnie beznadziejnych przypadkach agonia potrafi ciągnąć się w nieskończoność.
Lek od trucizny różni się tylko dawką. Toksyna botulinowa nie tylko wykorzystywana jest jako broń biologiczna, ale także stała się podstawowym orężem pracowników placówek chirurgii kosmetycznej.



Przekwitające kobiety, które marzą o nieskalanym zmarszczką obliczu, chętnie sięgają po botoks, który to jest niczym innym jak właśnie jadem kiełbasianym w odpowiednim stężeniu. Substancja ta paraliżuje wybrane grupy mięśni i dopóki nasz organizm nie wytworzy sobie nowych połączeń nerwowych, zmarszczek na twarzy nie widać.

Rycyna - olej z nasion niepozornej roślinki

Aby odwalić kitę nie trzeba też zbyt dużo tzw. rycyny, czyli białka pozyskanego z nasion rącznika pospolitego – rośliny występującej w klimacie tropikalnym. W tym wypadku wystarczy przyjąć 0.0003 grama, czyli wagową równowartość jednej dziesiątej wspomnianej wyżej mrówki… Toksyczność tej naturalnej substancji porównywalna jest z sarinem.



Działanie rycyny polega na zapobieganiu syntezie niektórych białek, co z kolei prowadzi do upośledzenia lub zatrzymania podstawowych operacji komórkowych. Zatrucie rycyną jest więc wyjątkowo paskudne i długotrwałe. Zaczyna się od silnych bólów brzucha, biegunek i wymiotów, następuje też obrzęk wątroby i śledziony. Drastycznie spada też ilość glukozy we krwi, w końcu dochodzi do martwicy komórek poszczególnych organów.
W czasie I Wojny Światowej Amerykanie pracowali nad stworzeniem broni biologicznej opartej na rycynie. Planowano produkcję pocisków wypełnionych pyłem z tą trucizną, jednak brak leku na zatrucie rycyną zaważył na tym, że projekt nie wyszedł poza fazę testów. Również w czasie II Wojny Światowej, mimo całkiem ambitnych planów tworzenia rycynowych bomb kasetowych, nie wykorzystano tej trucizny w boju.
Ostatecznie po rycynę sięgnęli agenci KGB. Najbardziej znanym przykładem jest tu przeprowadzony w 1975 roku zamach na Georgiego Markowa – bułgarskiego krytyka komunizmu, który wkurwiał czerwonych swoimi audycjami nadawanymi w Radiu Wolna Europa. Markow wiedział zbyt dużo i mówił zbyt dużo, więc szybko znalazł się na celowniku radzieckiego wywiadu. Dopiero za trzecim podejściem udało się zrobić porządek z tym wrogiem komunistycznego ładu. Georgi został zaczepiony przez pewnego mężczyznę, który swym parasolem delikatnie trącił nogę swej ofiary.



Parasol był w rzeczywistości stworzoną na potrzeby KGB bronią. W jego czubku znajdowała się wysuwana igła, za pomocą której w ciele ofiary umieszczono mikroskopijną, platynową kuleczkę. Ta wywiercone miała dwa kanaliki, za pomocą których do organizmu Markowa dostały się aż 2 mg rycyny. Bułgar umierał trzy dni. Dopiero podczas sekcji zwłok z ciała denata wyciągnięto 1,5 milimetrową kulkę.

Polon – polski wkład w trucie ludzi

Maria Skłodowska-Curie zmarła na białaczkę wywołaną przez pierwiastek, który sama odkryła. Polon jest metalem silnie radioaktywnym, a dawka śmiertelna dla człowieka to zaledwie 1 mikrogram (czyli jakiś marny ułamek wspomnianej mówki…).



Substancja ta nie przenika przez skórę, a więc zatruć się nią można najczęściej poprzez inhalację lub jej połknięcie. Gdy już jednak dostanie się do organizmu, to sieje tam niewyobrażalne spustoszenie. Tak mała dawka wystarczy, aby poważnie zniszczyć nerki i wątrobę. Dodatkowo, osadzając się w płucach i oskrzelach, szybko prowadzi do pojawienia się nowotworów.
Za pomocą radioaktywnego izotopu polonu podanego w herbacie pozbyto się krytycznego wobec rządów Putina podpułkownika FSB Aleksandra Litwinienki. Warto tu dodać, że mimo wszystko niezły z niego był twardziel (Litwinienko), bo mimo podania dawki wielokrotnie przekraczającej dopuszczalną, przeżył w szpitalu ponad 3 tygodnie, opowiadając w tym czasie ludziom ze Scotland Yardu wszystko, co wiedział o Rosji, rosyjskich agentach, Putinie oraz tych ludziach, którzy go prawdopodobnie otruli.



Dużo też wskazuje na to, że substancją tą otruty został lider autonomii palestyńskiej – Jasir Arafat.
Szacuje się, że izotop polonu 210 jest 250 tysięcy razy bardziej toksyczny niż cyjanek. Czysto teoretycznie – jeden gram tej trucizny wystarczyłby, aby zaserwować raka milionowi obywateli.

Mała dawka – wielki haj

Bardzo spektakularnie, ale (na szczęście) już znacznie mniej groźnie wygląda dawka takiego na przykład dietyloamidu kwasu D-lizergowegou, czyli LSD. Mówimy oczywiście o dawce potrzebnej do przeżycia głębokiego, intensywnego haju, a nie paskudnej i bolesnej agonii. Szacuje się, że wystarczy ok. 100 mikrogramów, abyśmy przez kilka godzin mogli obcować z tęczowymi kotorożcami.
W 2003 roku sąd stwierdził, że niejaki William Pickard winny jest produkcji LSD w ilości większej niż 10 gramów. Śmiesznie to brzmi, jeśli weźmiemy pod lupę to, co znaleziono w słynnym silosie Pickarda.



William wytwarzał i dystrybuował ok. kilograma kwasu co pięć tygodni. W tej wielkiej fabryce biletów wstępu do psychodelicznych światów funkcjonariusze DEA znaleźli 41 kilogramów LSD. To największa w historii jednorazowa konfiskata tej substancji.
To, co? Liczymy? Taka ilość wystarczyłaby, aby zagwarantować pyszny odlot 410 milionom obywateli, czyli całej Ameryce Północnej i Oceanii, a i tak zostałoby jeszcze 17 milionów porcji, czyli akurat tyle, żeby naćpać prawie połowę obywateli Rzeczypospolitej…



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 66040x | Komentarzy: 39 | Okejek: 276 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało