JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Artyści, którzy zrezygnowali z aktorstwa, aby rozwijać się w zupełnie innych zawodach

109 890  
226   30  
W życiu każdego człowieka następuje taki moment, kiedy w końcu trzeba powiedzieć sobie dość, rzucić wszystko w piździec i wyjechać w Bieszczady czy inne malownicze, bijące spokojem miejsce na Ziemi. Przed wami kilku znanych artystów, którzy doszli do wniosku, że jednak minęli się z powołaniem i czym prędzej postanowili błąd ten naprawić.


Jack Gleeson

Ten znakomity młody aktor, dzięki swemu talentowi, stworzył postać, którą znienawidziły miliony osób na całym świecie. Wcielający się w rolę małoletniego psychopatycznego króla Joffreya Jack Gleeson sprawił, że fani „Gry o tron” niczym wygłodniałe sępy czekali tylko, kiedy ten mały skurwiel wreszcie raczy zdechnąć. Odcinek, w którym okrutny władca, rzężąc, pada siny na ziemię i już z niej nie wstaje, trafił do „fap folderu” wielu telewidzów.


Wydawać by się mogło, że po tak efektownym początku kariery młody aktor momentalnie wbiegnie na sam szczyt i zajmie miejsce wśród innych utalentowanych hollywoodzkich debiutantów. Tymczasem Gleeson stwierdził, że aktorstwo go jednak nie bawi. Przez chwilę rozważał pójście na studia, jednak ostatecznie założył… teatr kukiełkowy i ponoć jest z tej decyzji bardzo zadowolony.


Frankie Muniz

Tego aktora możecie kojarzyć z występów w serialu „Zwariowany świat Malcolma” oraz całej masy mniej lub bardziej udanych produkcji filmowych. Mimo że jakieś dziesięć lat temu Muniz obwieścił światu, że robi sobie przerwę od aktorstwa, to czasem jeszcze pojawia się w różnych drobnych epizodycznych lub gościnnych występach.


Na więcej najwyraźniej nie ma już czasu, bo od grubo ponad dekady rozwija swoją karierę wyścigową. Startuje w różnych zawodach, w tym Daytona 500 czy Champ Car Atlantic Series. W chwilach wolnych od rozbijania się samochodami Frankie udziela się też jako producent i scenarzysta.


W tym natłoku zajawek Muniz znalazł jeszcze czas na granie na perkusji oraz jeżdżenie w trasy koncertowe z zespołem Astro Lasso, którego jest menadżerem, oświetleniowcem oraz… kierowcą.


Chris Owen

Charakterystyczny rudowłosy aktor pamiętany jest głównie z roli irytującego nerda z serii filmów „American Pie”. Mimo że całkowicie nie zrezygnował z występów przed kamerą, to obecnie częściej można go spotkać jako fotografa niż filmową gwiazdę. Parę lat temu mieszkańcy Santa Monica mogli też natknąć się na słynnego Sherminatora w knajpie sushi, gdzie aktor pracował jako zwykły kelner.


Jeff Cohen

Nie kojarzycie go z nazwiska, ale już na pewno będziecie wiedzieć o kim mowa, gdy zobaczycie jego zdjęcie. Tak, to ten mały, zabawny grubasek z kultowej produkcji VHS pt. „The Goonies”, wyprodukowanej w 1985 roku przez Stevena Spielberga. W przeciwieństwie do kumpli z planu – Coreya Feldmana i Josha Brolina – Jeff nie zdecydował się na szlifowanie aktorskiego rzemiosła. Zamiast tego skończył szkołę, poszedł na studia i został cenionym adwokatem. Jest też współzałożycielem potężnej firmy prawniczej Cohen & Gardner.


Gene Hackman

Coś dawno nie widzieliśmy na ekranie tego znakomitego aktora. To dlatego, że w 2004 roku Hackman zakończył swoją aktorska karierę. Nie spoczął jednak na laurach i mimo dobiegającej dziewięćdziesiątki, artysta rozwija swoją stosunkowo świeżą pasję. Pisze książki historyczne. Ponoć całkiem niezłe.


Hayden Christensen

Ten kanadyjski aktor pojawiał się przed kamerą od dwunastego roku życia i w ciągu kilku lat został okrzyknięty nadzieją nowego pokolenia hollywoodzkich gwiazd. Przez moment faktycznie był na szczycie – powierzono mu przecież zaszczytną rolę zbuntowanego gniewnego Anakina Skywalkera w drugiej i trzeciej części „Gwiezdnych Wojen”. Co zaskakujące – Lucas wybrał go z ponad 400 kandydatów ubiegających się o tę fuchę (wśród nich znalazł się m.in. Leonardo DiCaprio).


Niedługo potem Hayden pojawił się u boku Samuela L. Jacksona w filmie „Jumper”.
Nieoczekiwanie artysta poinformował media, że kupił sobie farmę w okolicach Toronto. Wkrótce przeprowadził się tam i zajął się uprawą ziemi oraz hodowlą trzody chlewnej. Aktorstwo odłożył na drugi plan – grywa coraz rzadziej i raczej nic nie wskazuje na to, aby miał ambicje ponownego wdrapywania się na szczyt.


Traci Lords

Jeszcze na długo zanim w świecie rozrywki dla dorosłych pojawiła się Sasha Grey, w czasach gdy produkcje porno zdominowane były przez krzaczaste wąsy i nie mniej rosochate bobry, niejeden koneser kina fikanego wzdychał do Traci Lords – młodego, amerykańskiego dziewczęcia, które szturmem zawojowało kasety VHS. Aktorka zagrała w ok. stu produkcjach, a potem napisała autobiografię, w której przyznała się do tego, że występując w każdym z tych filmów była jeszcze nieletnia.


Wybuchł ogromny skandal, bo zgodnie z amerykańskim prawem wszystkie filmy erotyczne z osobami poniżej osiemnastego roku życia traktowane są jako materiały pedofilskie. Jedyna produkcja, w której Lords była już prawnie dorosła to „Traci, I love You”. I tylko to nagranie mogło być legalnie rozpowszechniane. W efekcie potężnego rozgłosu, kaseta z tym „dziełem” stała się bestsellerem. Żeby było ciekawiej – całość praw do rozpowszechniania tej produkcji miała sama Traci. Do dziś wiele osób sądzi, że cały ten skandal był zaplanowanym przez gwiazdkę posunięciem.


Tak czy inaczej producenci filmów porno poszli z torbami, bo w trybie ekspresowym musieli ze sklepowych półek wycofywać wszystkie wydawnictwa z nieletnią aktorką. Tymczasem na brak hajsu Traci narzekać już nie mogła i wycofała się z branży porno. Zajęła się profesjonalnym aktorstwem oraz tworzeniem muzyki. Kawałek, który Lords nagrała razem z grupą Juno Reactor trafił na ścieżkę dźwiękową do filmu „Mortal Kombat”. Problem w tym, że na oficjalnym soundtracku nie usłyszycie samej Traci, bo na album ten trafiła wersja... instrumentalna! Tak to brzmi w oryginale:



Źródła:
1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 109890x | Komentarzy: 30 | Okejek: 226 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało