JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Co mówi o tobie muzyka, której słuchasz

138 984  
279   178  
Twoje preferencje muzyczne mówią o tobie znacznie więcej, niż ci się wydaje. Tak jak lajki, które zostawiasz na Facebooku, twoje buty, sposób wypowiadania się, podawania ręki czy reakcja na wypicie ciepłej wódki.


#1. Prog rock


Jesteś crème de la crème, wisienką na torcie ludzkości. Słuchanie prog rocka to jak namaszczenie przez samego Boga. Zresztą kim jest Bóg przy Davidzie Gilmourze? Uważasz, że nie ma i nie będzie nic piękniejszego niż prog rock w czasach swojej świetności, ergo wszystko inne to gówno. Seks najchętniej uprawiałbyś w tempie 11/4, ponieważ 4/4 jest dla plebsu, ale nie znasz lasek, które lubią prog rock, a z plebsem się nie zadajesz, więc seksu nie uprawiasz. W sumie po co, skoro możesz słuchać prog rocka. Za swoją życiową misję uznałeś uświadamianie ludziom, jakim gównem są, bo nie są w stanie docenić najlepszej muzyki w historii Wszechświata. Często wypowiadasz się na forach internetowych, ale nie do końca ogarniasz zasady pisowni, ale jakie to ma znaczenie wobec najświętszej z Muz? Jeśli ktoś nie żył w czasach świetności prog rocka, to nie ma prawa się o nim wypowiadać. Twój ulubiony żart: Metallica.

Plakat na ścianie: Trójkowy Top Wszech Czasów (powieszony w 1983 roku).

#2. Jazz


Odnajdujesz przyjemność w słuchaniu czegoś, co dla większości ludzi brzmi jakby stado orangutanów włamało się do filharmonii i zaczęło kopulować na wszystkich instrumentach. Właśnie dlatego uważasz, że to czyni z ciebie najdoskonalszą formę, końcowy, najbardziej dopieszczony efekt ewolucji. Częściowo masz rację – zgodnie z badaniami jazz to najmocniej stymulująca mózg muzyka na świecie. W związku z tym od jakiegoś czasu włączasz sobie Coltrane’a nawet przed pastowaniem butów. Najprawdopodobniej jesteś białym mężczyzną i zawsze masz na sobie garnitur. Kiedyś chciałeś poćwiczyć na siłowni ze słuchawkami z muzyką jazzową na uszach, ale wyglądałeś przy tym jak najebana ośmiornica, więc wyprosili cię z siłowni, bo obawiali się, że uderzysz kogoś hantlem. W trakcie szarpaniny pognietli ci garnitur. Jeśli słuchasz jazzu, to prawdopodobnie w którymś momencie życia udało ci się także spróbować grania muzyki, ale po 15 koncertach, na których zjawiło się łącznie 6 osób, zrezygnowałeś. I tak miałeś więcej szczęścia niż inni muzycy jazzowi, bo w trakcie jednego z koncertów ktoś odstąpił ci kawałek pizzy.

Plakat na ścianie: brak; zamiast tego masz w całym mieszkaniu tapetę z wzorem z koszulki Pata Metheny’ego.

#3. Klasyczna


Trochę trudno odgadnąć twój wiek, ponieważ statystyki wskazują, że proporcje słuchaczy muzyki klasycznej rozkładają się mniej więcej po równo, jeśli chodzi o przedziały wiekowe. Dużo łatwiej ocenić całkowitą liczbę słuchaczy muzyki klasycznej – jest was szesnastu. Raz do roku zapraszacie się do domu któregoś z was, by słuchać losowo wybranego koncertu. Mało o sobie wiecie, ponieważ jesteście introwertykami, więc porozumiewacie się przez fora w internecie – zresztą nie odczuwacie potrzeby rozmawiania twarzą w twarz, ponieważ muzyka stanowi platformę waszej bezpośredniej komunikacji. Po jednej z sesji spróbowaliście porozmawiać o właśnie wysłuchanym koncercie, ale prawie się pobiliście, gdy się okazało, że każdy słyszał co innego. Kiedyś było was siedemnastu, ale ten siedemnasty chrząknął w trakcie jednej z sesji, więc po koncercie uprzejmie poinformowaliście go, że może sobie iść i więcej nie wracać. Podobnie jak fan jazzu, jesteś osobą kreatywną i spróbowałeś też siłowni, ale zasnąłeś na bieżni, bo zamiast „Grand Galop Chromatique” Liszta włączyłeś drugą część siódmej symfonii Beethovena.

Plakat na ścianie: brak; całą ścianę masz zawaloną półkami z winylami.

#4. Disco polo


Jesteś polskim skarbem narodowym. Jak wąsy Wałęsy, twórcy grafenu i amfetamina. Stanowisz część najliczniejszej grupy wśród słuchaczy muzyki w kraju, choć ze skromności się z tym nie obnosisz. Mimo to i tak możemy mówić o przełomie. Kiedyś mogliby cię przypiekać topionymi winylami, a i tak nie dowiedzieliby się czego słuchasz. Być może nie bez znaczenia pozostaje fakt, że twojej muzyce bliżej dziś estetyką do takich tuzów zachodniego świata jak Pitbull. Reklamodawcy biją się o ciebie i będą próbowali ci sprzedać wszystko: od mercedesa przez bigos z kiełbasą po medaliki z papieżem. Cenisz sobie prostotę, szczerość i otwartość, jesteś osobą niezwykle romantyczną. Jako słuchający disco polo facet wódkę pijesz tylko z piersi dwudziestokilkuletnich kobiet. Jesteś człowiekiem uczynnym i pomocnym, ale możesz dać też w mordę, jeśli zajdzie potrzeba. Ciągle nie możesz uwierzyć, że „Cztery osiemnastki” to piosenka o felgach i nawet dziś możesz zaangażować się w bójkę, gdy z kimś się o to posprzeczasz przy wódce. Michnik i Lis budzą się przez ciebie w nocy zlani potem.

Plakat na ścianie: brak; zamiast niego masz w szafie wyprasowane kolorowe koszule gotowe do użycia w każdej chwili.

#5. Metal


Metalowa brać zna cię jako Skurwiblasta, choć tak naprawdę nazywasz się Przemek. Nie uważasz się za osobę zbyt religijną, ale nie masz odwagi powiedzieć o tym swoim starym, więc chodzisz do kościoła – ale tylko wieczorem albo z samego rana, żeby koledzy nie widzieli. Poza tym lubisz zeżreć żeberka na Boże Narodzenie. Sałatki są dla pedałów z grzywkami. Gardzisz mainstreamem, więc uważasz, że płyty powinno nagrywać się na kiju od szczotki, a już na pewno nie należy robić zbiórek funduszy wśród fanów. Crowdfunding jest żenujący i dla pedałów. Nie jesteś osobą zbyt towarzyską, choć czasem musisz porozumiewać się z ludźmi – wydajesz z siebie wtedy świńskie pomruki, których nikt poza tobą i twoimi kolegami nie rozumie, a reszta ludzi się trochę boi. Ludzie mylą cię często z lekarzem przez to, że twój podpis wygląda jak dąb Bartek trafiony piorunem. Nie uznajesz autorytetów, choć od 12 lat nie umyłeś ręki, którą kiedyś przybiłeś piątkę Kerry’emu Kingowi na koncercie.

Plakat na ścianie: Slayer, kurwa.

#6. Rap


Urodziłeś się na przedmieściach Los Angeles, w rodzinie Afroamerykanów lub Latynosów. Ojca nie znasz, bo służy w Wietnamie – tak ci przynajmniej powiedziała matka. Zresztą ojciec nie był ci nigdy potrzebny, bo wychowała cię ulica. Ale doceniasz rolę i starania swojej matki, której oddajesz należyty szacunek. Dziwki muszą jednak znać swoje miejsce w szeregu, a szczególnie już niech nie wtrącają się między ciebie a twoich ziomków, z którymi za gnoja uciekałeś przed psami po zdziesionowaniu jakiegoś bogatego frajera w parku. Ale to stare czasy – dzisiaj jesteś uczciwym człowiekiem, płacącym podatki, udzielającym się w mediach społecznościowych, interesującym się nowymi technologiami i lubiącym grać w gry. Czasem ludzie dziwnie się na ciebie patrzą, bo gdy z nimi rozmawiasz, to wywijasz rękami, jakbyś odganiał komary roznoszące malarię, a do tego bujasz się na boki i dziwnie kręcisz głową. Kiedyś urzędniczka, u której rejestrowałeś auto, tak się zaniepokoiła twoim zachowaniem, że musiała wezwać ochronę, która cię natychmiast wyprowadziła.

Plakat na ścianie: pajda chleba ze smalcem.

#7. Pop


Pod pewnymi względami niewiele różnisz się od słuchacza disco polo. Cechuje cię niewyszukany gust i niewielkie życiowe potrzeby. Nie odznaczasz się wielką kreatywnością, co ma odzwierciedlenie w twoim guście muzycznym, który obraca się wokół mielonych w kółko sampli. Dlatego masz wrażenie, że twoja muzyka wszędzie za tobą chodzi: do siłowni, na imprezę, do centrum handlowego. Ale nie masz nic przeciwko, ponieważ lubisz to, co już znasz i co sprawia ci przyjemność. Jesteś idealnym targetem dla kapitalistów – w związku z tym, że niewiele główkujesz, mogą sprzedać ci każde gówno, które zobaczysz na teledysku Taylor Swift. Nie masz (nie powinieneś) mieć więcej niż 33 lata, ponieważ jak wskazują badania, w tym wieku ludzie zazwyczaj porzucają pop dla bardziej wyrafinowanych gatunków muzycznych, choć ktoś pewnie powie, że to i tak o jakieś 20 lat za późno. Słuchanie popu nie przeszkadza ci w posiadaniu wysokiej samooceny.

Plakat na ścianie: cokolwiek dają w Bravo.

#8. Reggae


Słuchasz reggae, ponieważ to muzyka, która cię porusza i prowadzi. Ogólnie masz o sobie wysokie mniemanie i jesteś towarzyską osobą. Lubisz zwierzęta, więc pozwalasz bocianom spędzać zimę w swoich włosach. Jaracie wtedy trawkę i opowiadasz im, jak zajebiście będzie, gdy dotrzecie do Syjonu, a Babilon w końcu upadnie. Na razie jednak nie wyjechaliście dalej niż do Ostródy. Nie przeszkadza ci to w pozytywnym patrzeniu na świat, cechuje cię spokój. Swój squat pomalowaliście na zielono-czerwono-żółto. Kiedyś marzyło ci się uprawianie zapasów, ale twoje plany legły w gruzach, gdy powiedziano ci, że musisz mieć prawdziwego trenera, bo Jah nie jest prawdziwym trenerem, mimo że uważasz się za jego zawodnika. Istnieje prawdopodobieństwo, że lubisz ogryzać kości i aportować, ponieważ, jak wykazały badania, najchętniej słuchanym przez psy gatunkiem muzycznym jest reggae. Być może po przeczytaniu tej wiadomości przestaniesz się tak wzburzać, gdy inni mówią, że jak ktoś słucha ska, to rucha psa.

Plakat na ścianie: Bob Marley trzyma na jednej ręce skręta-giganta, a na drugiej małego Kamila Bednarka.

#9. Country


Z fanami country jest trochę jak z fanami disco polo: mało kto ich widuje, ponieważ większość czasu spędzają na polach w przebraniu krów. Najprawdopodobniej masz 45 lat i zarabiasz więcej niż statystyczny obywatel swojego kraju. Masz dzieci oraz konto w mediach społecznościowych. Sporo jadasz na mieście, ponieważ cenisz sobie utrzymywanie dobrych i silnych relacji z rodziną i znajomymi. Do knajpy przyjeżdżasz na koniu załadowanym na pickupa. Uważasz, że pickup pasuje do ciebie jak pchła do psa. Pracujesz więcej niż inni i sporo podróżujesz, choć uważasz, że nie ma wspanialszego miejsca na świecie niż skąpane słońcem amerykańskie Południe. Nieobce ci są nowe technologie i zdecydowanie preferujesz iPhone’a – prawdziwie amerykański sprzęt, a nie tam jakieś chińskie gówno. Na karmę dla zwierząt wydajesz więcej niż statystyczny obywatel, ale nic dziwnego, skoro pod jednym dachem mieszkasz z piętnastoma psami, dziesięcioma końmi i dwudziestoma krowami.

Plakat na ścianie: Johnny Cash i Jezus uciekają z kanami bimbru po nalocie policji.

#10. Muzyka niezależna


Trudno cię rozgryźć; możesz lubić wszystko, od kanapki z cukrem do memów z papieżem. Albo nie lubić nic, cholera wie. Usunąłeś z domu wszystkie szuflady, a ubrania trzymasz porozrzucane po podłodze, bo podczas gdy inni widzą tu zwykły syf, ty dostrzegasz skomplikowane emocje, które można wyrazić tylko w ten jeden jedyny sposób. Czasem nakładasz skarpetę na głowę i czołgasz się całą drogę do pracy. Jedna z płyt twojego ulubionego zespołu została platynową, ponieważ gitarzyście gitara spadła na podłogę i gdy próbował ją podnosić, uderzył głową w ścianę i potwornie jęknął, a bębniarz miał włączony dyktafon i to wszystko nagrał. Niezależne media uznały, że ta płyta wyprzedziła swoje czasy o lata świetlne. Gardzisz ludźmi, którzy nie słuchają tego co ty, ale w głębi duszy czujesz satysfakcję, gdy ktoś nie wie, jak wymawia się nazwę Sunn O))). Nienawidzisz tłumów, ale bilet na Open’era kupujesz wraz ze startem przedsprzedaży; aby mieć kasę, zaczynasz wyprzedawać większość swoich rzeczy jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Jak ci się poszczęści, to zostanie jeszcze na OFF-a. Tak w ogóle, to jako facet zacząłeś słuchać niezalu, bo uznałeś, że to jedyny sposób, by zaliczać laski z wyższej ligi, ale w końcu wkręciłeś się na tyle, że tego typu muzyka zaczęła ci się nawet podobać. Nie przeszkadza ci już nawet uprawianie seksu z innymi kolesiami, którzy słuchają Coldplaya.

Plakat na ścianie: jakieś freski, linie, kwadraty, warstwy i inne chuje muje.

UBW cieszy się, że nareszcie skończył ten tekst. Teraz będzie mógł zabrać się za poradnik o tym, jak ktoś może przekonać świat, że ma dużego penisa. Polub fanpejdż UBW i udawaj później, że nie skorzystałeś z tego poradnika.

Oglądany: 138984x | Komentarzy: 178 | Okejek: 279 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało