Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
Joe Monster is watching you
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI
« starszy artykułnowszy artykuł »

Jak pędzić bimber

Joe Monster | Wt 07-05-2002 09:00 | 142 603x | 27 | 11
Wróciłem, szanowny czytelniku, z podróży z zagranicznego kraju, na wschód od nas, w którym napoje wyskokowe są dość popularne, dość wysokoprocentowe, ale przede wszystkim dość tanie. Ktoś mógłby powiedzieć - oto powód dla którego szerzy się alkoholizm! Tanie trunki! A ja mówię NIE! Ponieważ jako libertarianin uważam, że wybór leży po stronie człowieka, a nie rządu, który, nie wiadomo dlaczego, uznaje co jest dobre a co lepsze dla jego poddanych, odszukałem prawdziwy, działający przepis, który pozwoli nam uwolnić się od okowów biurokratycznego i 'dobrego' niewolnictwa wobec państwowego monopolu spirytusowego. Miej prawdziwą wolność wyboru

Spis treści:
1. Wstęp
1.1. O tym dokumencie
1.2. Po co pędzić bimber
1.2. Niebezpieczenstwa
2. Część teoretyczna
3. Część praktyczna
3.1. Robimy zacier
3.2. Destylacja metodą garnkową
3.3. Pędzimy na poważnie
4. Bezpieczeństwo
5. Podziękowania i pozdrowienia
6. Reklama niekomercyjna


-------------------------------------

1. Wstęp

1.1. O tym dokumencie

Ten dokument napisałem latem 2001 opierając się na materiałach z mojego zina "Głos Marynarza, Rybaka i Łowcy Absolutu" numer 4. Jego celem jest podzielenie się z innymi moją wiedzą na temat pędzenia bimbru. Wszystko co tu piszę opieram na własnym doświadczeniu, chociaż nie wykluczam możliwości, że mogłem coś pokręcić. Jeśli zdarzy się coś takiego albo jeśli uważasz, że nie napisałem tu o czymś, o czym napisać by warto emailnij do mnie (adres w nagłówku) a ja to uwzględnię.
Jest to wersja 1.0. dokumentu. Nie planuję dokonywać w nim zbyt wielu zmian, ale jeśli szukasz nowszej wersji zawsze możesz zajrzeć na moją stronę do działu "Teksty" (adres w nagłówku).
Ten tekst nie został stworzony w celach edukacyjnych - moim zamiarem było zawarcie w nim kompletnej, praktycznej wiedzy potrzebnej do tego, żeby od początku do końca zrobić sobie w domu butelkę wódki. Podkreślam jednak, że nie daję żadnej gwarancji na prawdziwość zawartych tu informacji, nie biorę też na siebie odpowiedzialności za ewentualne złe skutki korzystania z podawanych przeze mnie informacji, za ewentualną utratę życia, zdrowia, wolności czy majątku (zwłaszcza, że w wielu krajach, w tym w Polsce, pędzenie bimbru jest zabronione przez państwo). Po prostu - jesteśmy poważnymi ludźmi i jeśli ktoś się na coś decyduje to robi to sam, z własnej woli, na własną odpowiedzialność.
Ten tekst stanowi własność publiczną (public domain). Możesz robić z nim co chcesz - do podawania się za jego autora i czerpania z tego korzyści majątkowych włącznie - nie wolno ci jednak ograniczać innym możliwości korzystania z niego.



1.2. Po co pędzić bimber

Bo jest to bardzo fajne zajęcie - widzieć, jak od samego początku, od drożdży i cukru własnymi rękami tworzy się wódkę, a potem się nią upić.
Bo nie ma lepszego sposobu na utrwalanie wolności niż korzystanie z niej.
Bo kupując wódkę w sklepie wspierasz państwo a pędząc bimber rozwijasz swoje umiejętności.



1.3. Niebezpieczeństwa

Wódka domowej roboty podobno może zawierać więcej szkodliwych substancji niż wódka fabryczna - bo w domu są mniejsze możliwości filtrowania niż w fabryce.
Pędząc bimber w sposób nieostrożny można popaść w kłopoty z państwem.



2. Część teoretyczna

Produkcja bimbru składa się z dwu etapów. Najpierw robimy zacier, czyli taką przefermentowaną breję, która oprócz różnego syfu zawiera alkohol, potem ten zacier destylujemy, żeby oddzielić alkohol od świństwa.
Na czym polega destylacja? Jak już wspomniałem zacier jest mieszniną alkoholu, wody i świństw. Alkohol paruje w jakichś 60 stopniach (Celsjusza), a woda w stu. Więc kiedy podgrzewać zacier to najpierw (w sześćdziesięciu stopniach) odparuje alkohol, a dopiero potem (w stu) woda. No więc robimy tak: podgrzewamy zacier i kiedy paruje alkohol to zbieramy te opary i je skraplamy. A to co po tym wszystkim zostanie śmierdzi i wylewamy do sedesu.



3. Część praktyczna

3.1. Robimy zacier

Zaczynamy od zacieru. Przepis na zacier jest prosty: 1 kilo cukru, 4 litry wody i 10 deko drożdży. Razem: 1+4+10=1410. Łatwo zapamiętać (data bitwy pod Grunwaldem). No więc mieszamy te składniki i zostawiamy na trochę w jakiejś bańce, żeby przefermentowały. I jak już ładnie przefermentuje to mamy gotowy zacier.
Można też destylować wino, np. wino z ryżu (ale zacier jest tańszy od wina, a efekt wcale nie gorszy).

3.2. Destylacja metodą garnkową

Mając już zacier musimy go przedestylować. Wiele osób boi się tego etapu, wyobraża sobie, że destylacja jest jakimś strasznie skomplikowanym alchemicznym procesem, wymagającym czort znajet jakich wymyślnych urządzeń. A to wcale nie jest tak. Za chwilę opiszę, jak można przedestylować zacier nie używając żadnych instrumentów, jak tylko garnka, blaszanej miski i kubka.
Więc tak: na kuchence stawiamy garnek. Do niego wlewamy zacier. Na środku stawiamy pusty kubek. Na garnku stawiamy blaszaną miskę o zaokrąglonym dnie. Do miski wlewamy zimnej wody, można wrzucić trochę lodu.
Co będzie się teraz działo kiedy zapalimy ogień (nie za duży) pod garnkiem? Kiedy podgrzewany zacier osiągnie temperaturę parowania alkoholu zacznie z niego parować alkohol. Opary alkoholu trafiają na zimną miskę i skraplają się. Ponieważ dno miski jest wypukłe więc krople skroplonego alkoholu zjeżdżają na środek i skapują prosto do kubka. Po odpowiednim czasie (nie za wcześnie, bo wtedy sporo niewykorzystanego alkoholu zostanie w zacierze i nie za późno, bo wtedy do kubka pójdą cięższe frakcje czyli syf) wyłączamy gaz, zacier wylewamy do sedesu a bimber z kubka zlewamy do butelki.
Ot proste i logiczne.

3.3. Pędzimy na poważnie

Kiedy już pobawimy się trochę z garnkiem i kubkiem w końcu przyjdzie moment, że zechcemy zabrać się za prawdziwe pędzenie bimbru. Będziemy to robić tak: zacier do czajnika, czajnik na gaz, opary alkoholu z dzióbka rurką do chłodnicy, w chłodnicy opary ochładzają się i skraplają i stamtąd spływają do podstawionej szklanki.
A co to takiego ta chłodnica i jak ona wygląda? Powiem najpierw jak wygląda chłodnica ze sklepu chemicznego. Jest to szklany pojemnik. Ma on dwie rurki: do jednej wpływa zimna woda (doprowadzana gumową rurką z kranu), z drugiej wypływa już trochę nagrzana woda. A po co ta zimna woda tak przepływa przez chłodnicę? A po to, żeby ochładzać rurkę, która przebiega przez środek chłodnicy. A tą rurką właśnie przepuszczamy opary alkoholu które chcemy skroplić! W fachowej chłodnicy rurka ta zazwyczaj jest zwinięta w spiralę, żeby się lepiej chłodziła. Jeśli jeszcze nie do końca łapiesz to spójrz na ascii-art poniżej:
     (3) -->  ----+                              (1) wlot par alkoholu
              --+ |                              (2) tu wypływa skroplony alkohol
            +---+ +---------------+              (3) wlot wody chłodzącej
            |                     |              (4) wylot wody chłodzącej
(1) -->  =============================  --> (2)
            |                     |
            +--------------+ +----+
                           | +--
                           +---- --> (4)
(btw: ze swojego doświadczenia wiem, że najlepiej, jeśli chłodnica będzie lekko przechylona tak, żeby skroplony alkohol mógł spływać z rurki)

Skąd wziąć chłodnicę? Można pójść do pierwszego lepszego sklepu chemicznego i spytać, czy mają chłodnicę do destylacji. A ja na przykład robiłem chłodnicę sam z plastikowej butelki od napojów. Zrobiłem jedną dziurkę w korku i jedną w dnie i przez nie przepuściłem szklaną rurkę, uszczelniwszy butaprenem. Oczywiście w czasie pracy butelka umocowana była poziomo. W górnej części butelki zrobiłem spory otwór, przez który co pewien czas dolewałem szklanką zimnej wody. A nadmiar wody sam się wylewał. Proste?
Więc system w całości wyglądał tak: W dzióbek od czajnika wsadziłem dopasowany drewniany korek (sam go wystrugałem). On miał przez siebie na wylot otwór a w nim kawałek szklanej rurki (przez który z czajnika lecą opary alkoholu). Na ten kawałek szklanej rurki zatknięty jest kawałek rurki z igielitu (kupionej w sklepie samochodowym). (Ważne, żeby nie używać w instalacji rurek gumowych, bo ponoć potem bimber gumą smakuje). No i ta rurka igielitowa doprowadza opary alkoholu do chłodnicy (którą na sznurkach podwiesiłem pod szafką, żeby było wygodnie). A z chłodnicy skroplony alkohol spływa do szklanki. Ot i wsio.


4. Bezpieczeństwo

Z pędzeniem bimbru wiążą się głównie dwa rodzaje niebezpieczeństw: zdrowotne i prawne.
Niebezpieczeństwa zdrowotne głownie wynikają z tego, że podobno bimber miewa rózne złe zanieczyszczenia, metyl itepe. Jeśli chcesz być bezpieczny to przed pędzeniem bimbru porozmawiaj z jakimś fachowcem, lekarzem czy kimś. Ja się na tym nie znam.
Poza tym alkohol jest łatwopalny, ogień jest gorący, zamknięte naczynia czasem eksplodują kiedy się je podgrzewa. Tak bywa. Bądź ostrożny.
Drugie niebezpieczeństwo: prawo. Wiele państw zabrania pędzenia bimbru na podległym sobie terytorium. Jeśli, podobnie jak ja, masz przyjemność mieszkać w kraju opanowanym przez tego typu państwo musisz albo zrezygnować z pędzenia bimbru albo być ostrożnym. ZTCW jeśli będziesz pędzić tylko na własny użytek to nie musisz szczególnie obawiać się wpadki, to już nie te czasy, no ale ostrożność warto zachować. Nie gadać za dużo kolegom i pamiętać, że gotowany zacier mocno śmierdzi, co może zwrócić uwagę sąsiadów. Dobry jest sposób opisany w pkcie 3.2 - w razie wtopy wylewamy zacier do zlewu, garnek, kubek i miskę stawiamy na kuchence i nie ma żadnej aparatury mogącej stanowić dowód przeciwko nam.


5. Podziękowania i pozdrowienia

Podziękowania: dla Grześka S który zapoznał mnie z podstawowymi technikami destylacji, dla wszystkich rozpowszechniających ten tekst, dla Qixa z NahColorów za rozpowszechnianie moich zinów, dla Trąbki za to że mam konto na jego prywatnym serwerze, dla Heńka z Augustowa że latem służy gościną.
Pozdrowienia: dla Łukasza S z którym kiedyś destylowałem i piłem jeszcze ciepłe prosto z instalacji tak że potem padłem i on sam (nie pił) musiał zbierać sprzęt, dla kolegów z Fabryki Kaszlu.


6. Reklama niekomercyjna

Informuję wszystkich, że Metys z Poznania robi bardzo fajnego zina pt. "Szelest". Prawdziwy oldschoolowy zin papierowy, dużo wklejek, dziwne i ciekawe rzeczy. Kto chciałby go dostać niech się skontaktuje z Metysem:

METYS ; os.czecha 17/8 ; poznan 61-287
Strona do druku Drukuj
« starszy artykułnowszy artykuł »

Masz uwagi do artykułu - znalazłeś błąd, literówki, źródło? Napisz do redakcji
 |  Strona do druku Drukuj  
Oglądany: 142603x  |  Komentarzy: 11  |  Okejek: 27 osób
Zobacz też
11 komentarzy
dziki_chrzan
Dziki_Chrzan - Superbojownik   |  4 lata i 6 miesięcy temu  |  
Wino stworzył Bóg, by zwalało z nóg
twiti
Twiti - Superbojownik   |  przed dinozaurami  |  
No to zaczynamy robotke hihi dzisiaj zacier na landrynkach zobaczymy co z Tego wyjdzie... :D
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
bartmal - Bojownik   |  przed dinozaurami  |  
ten goś co to napisał jest amatorem. podłączenie chłodnicy jest źle narysowane. woda i skraplane opary powinne być w

przeciwprądzie, czyli jeżeli wodę podłączymy z jednej strony to opary powinne wchodzić do cłodnicy z przeciwnej strony. jeżeli chłodnicę podłączymy w sposób jaki jest przedstawiony na rysunku to część cennych oparów będzie nam uciekała do atmosfery, a to czysta strata.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
DI_Slonce - Bojownik   |  przed dinozaurami  |  
Podaj adres, bo trochę tuptania by było...
foxo
foxo - Superbojownik   |  przed dinozaurami  |  

:) a ja zapraszam na wschodnią granice: trunków i pięknych widoków pod dostatkiem również.....
k_riss
K_RISS - Superbojownik   |  przed dinozaurami  |  
No to cały spokojny jestem.... :)
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
DI_Slonce - Bojownik   |  przed dinozaurami  |  
Eh, $migielko... gdzie widzisz "Nowy Sącz"?


Od rana tak... destylujesz?:P


Pewnie masz na myśli tę, która ma oficjalne zezwolenie na produkcję, ale cała sądecczyzna pędzi fantastyczną śliwowicę od lat, z Łąckiem na czele :)
dolarmiglo
dolarmiglo - $   |  przed dinozaurami  |  
DI śliwowica jest z Łącka a nie z Nowego Sącza.


Ale zgadzam sie w pełni im starsza tym lepsza :)
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
DI_Slonce - Bojownik   |  przed dinozaurami  |  
Jeśli chodzi o słynną sądecką śliwowicę, to nic się nie zmieniło! Im starsza, tym lepsza :)
k_riss
K_RISS - Superbojownik   |  przed dinozaurami  |  
Po takich rajdach to odwyk a nie destylowanie :)


....no chyba, że coś się w naszych pięknych górach i dolinach zmieniło...
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
DI_Slonce - Bojownik   |  przed dinozaurami  |  
Ciekawe:) i pouczające:), ale jak komuś się spieszy i nie chce wspierać swojego państwa (jak Kuba Bogu...), może w MIĘDZYCZASIE pojechać na przejście graniczne ze Słowacją, np. do Mnis^ka n/Popradem i... Zresztą - sprawdźcie sami :) Przy okazji można zrobić przepiękny, pieszy rajd po Suchej Dolinie, zwanej potocznie Doliną Słońca (a tak!) :)) Tu namiastka tego raju na ziemi: http://www.sucha-dolina.prv.pl/... A po powrocie destylować ile wlezie :)

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
:: Najpotworniejsze w tym tygodniu
:: Newsy z kategorii
:: Jak to drzewiej bywało