Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Inteligentna jazda > Po co facet miałby się żenić?
Peppone
Peppone Nowy Ruski od 19 marca 2003 | Warszawa
2017-06-14 01:49:14 Zgłoś
Ciekawe, czy to forum jeszcze żyje...

Pytanie, jak w temacie. Załóżmy, że facet ma się hajtnąć - ale co z tego by miał mieć? Jaka motywacja? Jaka potrzeba zaspokojona? Na dziś nic takiego nie widzę, ale jednak faceci się żenią. Nie rozumiem, dlaczego. Spróbowałem rozgryźć kilka potencjalnych powodów, ale mnie nie przekonują.

1. Ulga podatkowa.
Facet wpada w próg 32%, przyszła żona - nie. Po ślubie (i zawarciu wspólnoty majątkowej) będzie płacił trochę mniej podatku. Ale z drugiej strony - w razie rozwodu traci. A prawdopodobieństwo rozwodu wcale nie jest małe; w dużych miastach ok. 40% w ciągu pierwszych pięciu lat małżeństwa. Zależnie od przyjętych założeń zysk do ryzyka mniej lub bardziej, ale się nie kalkuluje.

2. Seks

Już w zasadzie nieaktualne.

3. Wpadka

Imperatyw kulturowy. Ale nie rozumiem, czemu jemu ulegać? Słaba psychika, czy ke? Dziecko można wychować wspólnie i bez obrączki.

4. Bo partnerka tego chce

OK, dzisiaj tego chce. A za 5 lat - na 40% rozwód. A wesele kosztuje. Do tego stres związany z rozwodem jest jednym z najsilniejszych, jakie w ogóle istnieją. Po co sobie fundować takie ryzyko?

Nie kumam tego, po prostu nie kumam.


--
Pracuj u podstaw. Zaminuj fundamenty systemu. Wszelkie prawa do treści wrzutów zastrzeżone
Ruski kolekcjonuje Bitcoiny, Dużo Bitcoinów
Mam do wynajęcia kawalerkę w Warszawie na Woli - szczegóły na Cześka.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kombinator_83 Superbojownik od 28 sierpnia 2005
2017-07-28 21:10:03 Zgłoś
Ile ludzi tyle powodów. Są osoby wierzące dla których życie bez ślubu jest grzechem, innym się wydaje, że tak trzeba bo wszyscy tak robią.

Oświadczając się facet daje konkretny dowód, że poważnie myśli o związku i wiąże z kobietą poważne plany. W pewnym wieku niestety kobiety tego oczekują, może nie wszystkie ale jednak większość. Można partnerkę zapewniać o miłości ale czyny mówią więcej niż słowa.

Kolejna sprawa to jako współmałżonek załatwisz więcej spraw niż jako partner, np. w głupim szpitalu czy sprawy spadkowe.

Wydaje mi się, że niepotrzebnie zakładasz rozwód. Tym tokiem myślenia to w ogóle związki są bez sensu bo połowa ludzi się zdradza. Do samochodu też strach wsiadać ;).
Żeby nie było, jestem kawalerem ze sceptycznym podejściem do małżeństwa. Staram się jednak zrozumieć ludzi, którzy tego ślubu chcą sami z siebie.

--
Peppone
Peppone Nowy Ruski od 19 marca 2003 | Warszawa
2017-08-03 00:07:05 Zgłoś
Takich głęboko wierzących jest procentowo niewiele. Prędzej uwierzę w skuteczność społecznego dowodu słuszności.

Kobiety oczekują, faceci ulegają. Dlaczego?

Co do spraw spadkowych - czy to taki kłopot napisać testament?

W szpitalu nigdy nie miałem żadnych problemów. A jeżeli nawet, to znowu - łatwiej się pełnomocnictwami wymienić.

Rozwodu nie zakładam, liczę się z tym, co mówi statystyka i to szanuję, nie mam w końcu immunitetu na rozwody. Nie jestem, jak ten facet:

- Gdzie się wybierasz?
- Na wojnę.
- A po co?
- Będę zabijał Niemców.
- A jak oni zabiją ciebie?
- Mnie? A za co?

Rozstać się w nieformalnym związku jest o wiele prościej i powodem wcale nie musi być tylko zdrada. Bywam w związkach, tu korzyści przeważają nad wadami i ryzykami. To samo z jazdą samochodem. Chodzi mi konkretnie o małżeństwo - w mojej ocenie nie ma wartości dodanej.



--
Pracuj u podstaw. Zaminuj fundamenty systemu. Wszelkie prawa do treści wrzutów zastrzeżone
Ruski kolekcjonuje Bitcoiny, Dużo Bitcoinów
Mam do wynajęcia kawalerkę w Warszawie na Woli - szczegóły na Cześka.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kombinator_83 Superbojownik od 28 sierpnia 2005
2017-08-07 15:25:18 Zgłoś
Głęboko wierzących jest może i niewiele ale po prostu wierzących już jest sporo. Do kościoła chodzi około 30% ludzi, do tego są osoby chodzące do kościoła od święta czyli na Pasterkę i na Wielkanoc. Takie osoby uważają się za wierzących i też raczej myślą o ślubie kościelnym.

Jeśli chodzi o testament i upoważnienia to nie jest problem. Tylko kto w wieku trzydziestu lub czterdziestu lat myśli o testamencie.

"Kobiety oczekują, faceci ulegają. Dlaczego?" Zapytaj tych co ulegli ;). Pewnie dla świętego spokoju się zgadzają bo nagle kobieta zaczyna im marudzić albo często boli ją głowa.

Małżeństwo daje pewnie poczucie komfortu, obie strony wiedzą, że ta druga strona nie odejdzie nagle z dnia na dzień. Oczywiście może się tak zdarzyć ale jest ciężej niż w nieformalnym związku.
Ogólnie małżeństwo ma więcej plusów dla kobiet, przynajmniej w mojej opinii. Niemniej facet też chce wiedzieć, że kobieta go nie zostawi jak coś się wydarzy bo w końcu również obiecywała wspólne życie w zdrowiu i chorobie.

--
Peppone
Peppone Nowy Ruski od 19 marca 2003 | Warszawa
2017-08-16 21:27:44 Zgłoś
Odejść i w małżeństwie można z dnia na dzień, dalej są formalności.

Właśnie pytam, dlaczego faceci ulegli. Twoja hipoteza ma ręce i nogi, ale jestem ciekaw, co odpowiedzą żonaci.

Testament i upoważnienia? Przecież to znacznie prostsze, niż organizacja ślubu.


--
Pracuj u podstaw. Zaminuj fundamenty systemu. Wszelkie prawa do treści wrzutów zastrzeżone
Ruski kolekcjonuje Bitcoiny, Dużo Bitcoinów
Mam do wynajęcia kawalerkę w Warszawie na Woli - szczegóły na Cześka.
nevya
nevya Bojownik od 18 grudnia 2015
2017-08-19 00:16:33 Zgłoś
, niepotrzebnie mierzysz ludzi swoją miarą, bo czy mało to uległych pip siedzących u starych w kieszeni? Albo takich, którzy przejmują się opinią rodziny, ludzi i księdza? No i trzeba tu zaznaczyć, że nie każdy ma normalnych rodziców - ci też zazwyczaj ulegają presji społecznej. I często jest tak, że ludzie są poniekąd przymuszani przez rodziców do małżeństw i rodzicielstwa, bo inaczej nie dadzą kasy. I zapewne nie ma z nimi dyskusji, bo "co ludzie powiedzą", albo "nie będę miał wnuka bękarta". Mylnie zakładasz, że większość ludzi jest "normalna".

W moim osobistym odczuciu ślub ma zazwyczaj na celu nazbieranie drobnych na samochód, dom, mieszkanie czy inne pierdoły na które nie mogą sobie zapracować. W drugiej kolejności jest to powodowane społeczną presją "jak to tak bez ślubu?", która nadal jest żywa.

A ja mam cywilny motywowany obywatelstwem ;)

--
Peppone
Peppone Nowy Ruski od 19 marca 2003 | Warszawa
2017-08-27 00:45:10 Zgłoś
:nevya - chcesz powiedzieć, że na tym świecie jest aż tyle bezjajcewów, pip i niedojd życiowych bez kręgosłupa psychicznego?

Jeżeli rzeczywiście wyjaśnienie jest aż tak proste, to by się z kolei wpisywało w ogólne zidiocenie społeczeństwa...


--
Pracuj u podstaw. Zaminuj fundamenty systemu. Wszelkie prawa do treści wrzutów zastrzeżone
Ruski kolekcjonuje Bitcoiny, Dużo Bitcoinów
Mam do wynajęcia kawalerkę w Warszawie na Woli - szczegóły na Cześka.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
wisz-nu Superbojownik od 9 maja 2003 | Toruńsk | GG: tajne/poufne
2017-09-21 12:21:09 Zgłoś
Jak dla mnie, to od strony praktycznej - kwestie prawno-podatkowo-dziedziczne nie są bez znaczenia.
O pitach sam pisałeś.
Dalej, jak się prowadzi interesy, i ma zaufanie do małżonka, to sam wiesz jakie przewałki mozna robić
Na ile się orientuję, to jeśli nie ma sformalizowanego związku, to traci się część wartości spadku na podatek spadkowy.
Dalej - przykładowo za śmierć teścia/teściowej można dostać odszkodowanie, a za śmierć rodzica swojego partnera to juz nie. Tak samo przy śmierci żony/męża - nie kazdy ubezpieczyciel daje możliwość ubezpieczenia partnera życiowego (np. w mojej firmie ubezpieczyciel grupowy nie opisał takiej opcji).

Ale za to kompletnie nie widzę powodu brania ślubu kościelnego.
Jeśli jest Bóg, to podobno jest wszędzie i widzi wszystko. Więc branie slubu w kościele, zeby brać na świadka jeszcze jego podwładnego nie ma sensu. Wszak przysięgę składają sami zainteresowani tylko sobie nawzajem.
Więc liczy się tylko, żeby urzędnik odhaczył w dokumentach.
Cała reszta dotycząca ślubu to tylko badziewna otoczka.

--
Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytanie niniejszego tekstu bez pisemnej zgody surowo wzbronione.
ami56
ami56 Bojowniczka od 18 stycznia 2008
2017-10-12 11:23:28 Zgłoś
A miłość? O miłości dzisiaj już nikt nie myśli?

--
Nie ma takich głupców, co by nie umieli jednym uśmiechem schować się w nieba pościeli
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
mr_pope Superbojownik od 30 lipca 2004 | Wrocław
2017-10-31 21:08:02 Zgłoś
:ami56 Ożenić się z miłości? Dziwne.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
wisz-nu Superbojownik od 9 maja 2003 | Toruńsk | GG: tajne/poufne
2017-11-02 13:52:28 Zgłoś
:ami56 pozwól, że wyjaśnię cytatem z komentarza z piekielnych, bo idealnie się wpasowuje w Twoje pytanie:
"Większość ludzkich kłopotów bierze się z braku perpektywicznego myślenia i chodzenia w chmurach, w ogóle nie postrzega się ślubu jak czynności cywilno prawnej jest to kretyńskie i dziecinne myślenie. Ślub to nie białą sukienka i ceremonia, ślub stworzenie zależności prawnej, podatkowej itd, ślub to zjawisko prawne a nie sercowe. ludzie tego nie rozumieją w ogóle, a potem płaczą"
https://piekielni.pl/80495#comment_1004251

Tak to już jest - wprawdzie powodem ślubu często jest uczucie, ale jak wszystko w życiu - może ono przeminąć. I trzeba brać taką ewentualność pod uwagę.

--
Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytanie niniejszego tekstu bez pisemnej zgody surowo wzbronione.
Peppone
Peppone Nowy Ruski od 19 marca 2003 | Warszawa
2017-11-04 13:53:17 Zgłoś
@wisz-nu - kwestie prawno-podatkowe są coraz bardziej pomijalne, szczególnie, że wiele przewałów opłaca się robić w drugą stronę (np. dzieci ''samotnych'' matek łatwiej dostają się do przedszkoli).

Z podatkiem spadkowym - zgoda, o ile mieszkasz w polskiej jurysdykcji, a moje pytanie było w skali globalnej.

W mojej robocie można dostać z ubezpieczenia grupowego kasę za nieformalnych teściów. Coraz więcej ubezpieczycieli uwzględnia rzeczywistość w ofertach. Ponadto dziś taka praca (i ubezpieczenie grupowe), jutro inna - czy to jest wystarczający powód do żeniaczki?

@ami56 - miłość już została dość dobrze naukowo rozpracowana na poziomie biochemicznym. Zresztą, w większości przypadków mija po 2-3 latach (tak to natura urządziła, żeby zapewnić maksymalnie zróżnicowane genetycznie potomstwo), a małżeństwo jest na dożywocie. Ponadto jaki związek ma kwitek z uczuciem?


--
Pracuj u podstaw. Zaminuj fundamenty systemu. Wszelkie prawa do treści wrzutów zastrzeżone
Ruski kolekcjonuje Bitcoiny, Dużo Bitcoinów
Mam do wynajęcia kawalerkę w Warszawie na Woli - szczegóły na Cześka.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Gibss Bojownik od 3 lutego 2017 | Drammen
2017-11-25 16:38:30 Zgłoś
Peppone sam odpowiedzial na swoje pytanie.Ogolne bezjajcewie objawiajace sie presja rodziny i spoleczenstwa,bo tradycja,oraz zidiocenie.Ot co...

--
ami56
ami56 Bojowniczka od 18 stycznia 2008
2017-11-26 16:41:04 Zgłoś
:wisz-nu Większość z nas dąży do spełnienia na każdej płaszczyźnie. Ślub jako czynność prawna i sercowa jednocześnie jest ukoronowaniem uczucia łączącego dwoje ludzi.
Jak słusznie zauważyłeś - wszystko się zmienia, ludzie także. Potrzebna jest gotowość do zmian obu stron. Codzienna praca nad relacją, akceptacja, nikt nie jest doskonały. Odpowiedzialność za uczucia, jakie budzi się w drugim człowieku - na poziomie codzienności. W skrócie: budowanie, aby emocjonalnie było to satysfakcjonujące dla obu stron. Materia jest też bardzo ważna, ale podstawą jest uczucie. Po co facet miałby się żenić i kobieta wychodzić za mąż? Żeby budować pełnię emocjonalną z drugim człowiekiem. RAZEM. Pomijam wszelkie dewiacje typu małżeństwa z rozsądku itp. itd. Ryzyko jest zawsze w związkach formalnych i nieformalnych. Legalizacja związku to też bardzo indywidualna sprawa.
Przeżyłam jeden rozwód, wyprowadziłam się w sekundzie, nie traktuję tego jako porażki, tylko jako naukę.

--
Nie ma takich głupców, co by nie umieli jednym uśmiechem schować się w nieba pościeli
ami56
ami56 Bojowniczka od 18 stycznia 2008
2017-11-26 16:46:35 Zgłoś
W niektórych przypadkach nauka jest bezsilna, zaliczam do nich miłość. Nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia, jak naukowo postrzegana jest miłość.
Żaden związek nie ma kwitka z gwarancją na uczucie, tu się z Tobą w pełni zgadzam.

--
Nie ma takich głupców, co by nie umieli jednym uśmiechem schować się w nieba pościeli
ami56
ami56 Bojowniczka od 18 stycznia 2008
2017-11-26 16:47:40 Zgłoś
:mr_pope Jak nie z miłości, to po co?

--
Nie ma takich głupców, co by nie umieli jednym uśmiechem schować się w nieba pościeli
Calamardo
Calamardo Bojownik od 23 lipca 2017
2017-11-29 11:49:10 Zgłoś
Jeśli pytasz o takie rzeczy znaczy, że widocznie nie spotkałeś jeszcze żadnej wspaniałej kobiety albo jeszcze nie dojrzałeś do poważnego związku.
Inna sprawa, że niektórzy ludzie nigdy nie dojrzewają, boją się odpowiedzialności zostając na etapie Piotrusia Pana. Generalnie bycie w luźnym związku jest bardzo wygodne dla faceta ale mocno niekorzystne dla kobiety, którą mocniej "żre inflacja". Jeśli zależy ci na utrzymaniu dziewczyny przy sobie to idziesz na kompromisy i stabilizację jaką daje małżeństwo. Ogólnie małżeństwo to nauka kompromisów, pytanie czy warto i czy jesteś na nie gotowy. Jeśli nie, to daj sobie spokój.
Mądrzy Rosjanie mówią, że małżeństwo to 99% twojego szczęścia bądź nieszczęścia. Ale żeby coś dostać to coś trzeba dać. Jeśli jesteś z inteligentną kobietą to nie spieraj się w każdej sprawie. W wielu dziedzinach żona wie lepiej ode mnie co trzeba zrobić, w innych np. kupno samochodu nawet nie próbuje ze mną dyskutować. Jeśli chodzi o rodzinę w sprawie jej rodziny decyduje żona w sprawie mojej ja. Potem dochodzi kwestia dzieci. Nawet sobie nie zdajecie sprawy jak okrutne dla innych potrafią być dzieci. A tak jest np. gdy mamusia i tatuś dziecka nie mają ślubu. W katolickim kraju taki dzieciak ma w szkole przerąbane.
Podsumowując: mimo, że zawsze byłem przeciwnikiem małżeństwa decyzje o ślubie uważam za najlepszą decyzję w moim życiu - nigdy jej nie żałowałam nawet przez 5 minut a było to wiele lat temu

--
goebbels
goebbels Superbojownik od 21 kwietnia 2003 | Białystok
2017-11-30 10:31:19 Zgłoś
Po pierwsze - miłość to nie jest zakochanie i związane z tym procesy biochemiczne.

Jeżeli do związków podchodzisz z wyłącznie egoistycznego punktu widzenia, to faktycznie, małżeństwo nie ma najmniejszego sensu.

Ma natomiast sens w 2 przypadkach, które dla mnie osobiście są równie ważne:
1) Wiara. I nie chodzi bynajmniej o możliwość spółkowania bez grzechu (a przynajmniej nie tylko ;) ), ale o głęboką, intymną relację jakiej nie będziesz miał z nikim innym na tym świecie.
Po mojemu nie jesteś w stanie tego stworzyć jeżeli nie wpuścisz Boga pomiędzy siebie.

2) Stworzenie rodziny, która będzie oparta na solidnym fundamencie, na jakiejś niezmiennej stałej, którą w tym wypadku jest "na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie". Gdzie dzieci będą wiedziały co to mama i tata i będą miały ten przynajmniej jeden stały punkt oparcia w swoich młodych głowach pełnych chaosu.

--
We wszystkim należy zachować umiar - zwłaszcza w abstynencji
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
wisz-nu Superbojownik od 9 maja 2003 | Toruńsk | GG: tajne/poufne
2017-12-05 10:13:17 Zgłoś
:ami56
"Większość z nas dąży do spełnienia na każdej płaszczyźnie. Ślub jako czynność prawna i sercowa jednocześnie jest ukoronowaniem uczucia łączącego dwoje ludzi."

ale widzisz - jeśli ślub to jest ukoronowanie, czyli ten punkt szczytowy, to potem czeka już tylko droga w dół.

Moim zdaniem miłość to dodatek.
Stabilniejszą podstawą jest przyjaźń. Bo wbrew pozorom możliwa jest przyjaźń między facetem i kobietą. Najpierw trzeba się po prostu polubić. Z miłoscią bywa różnie, zbyt często od gorącej miłości do równie gorącej nienawiści jest bardzo blisko. Ale jak jest przyjaźń między małżonkami, to związek przetrwa większe burze niż oparty o samą miłość.

A poza tym - nie wiem czy wiesz, ale okazuje się, że dużo trwalsze okazują się małżeństwa swatane. Czyli te z rozsądku. Czego dowodzą Hindusi, gdzie rola swatki po latach, kiedy ten zawód był ginący znowu zyskuje na znaczeniu.
Więc to może małżeństwo z miłości jest dewiacją?

:goebbels

"Jeżeli do związków podchodzisz z wyłącznie egoistycznego punktu widzenia, to faktycznie, małżeństwo nie ma najmniejszego sensu."

Jak się wgłębić w temat od strony psychologicznej, to u podstawy wszystkiego, każdego ludzkiego działania jest egoizm. Nawet podstaw altruizmu, który wydawałby się jego przeciwieństwem.

1) Bóg to akurat w małżeństwie przeszkadza. Robi się nieprzyjemny trójkącik z nadzorcą w roli głównej.
Chciałbyś poszaleć z żoną w łóżku, a tu pomiędzy Was wciska się Bóg i pilnuje, żeby wszystko odbyło się po bozemu - na ministranta (tfu, na misjonarza) i tylko w celu prokreacji
A jak się prokreacja nie uda, to jeszcze opowiadaj wszystko ze szczegółami księdzu w konfesjonale.
2) No właśnie problem w tym, że w coraz większej większości okazuje się, że ten fundament jest mrzonką.

--
Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytanie niniejszego tekstu bez pisemnej zgody surowo wzbronione.
ami56
ami56 Bojowniczka od 18 stycznia 2008
2017-12-05 23:40:41 Zgłoś
:wisz-nu
Ładnie z tym szczytem wykombinowałeś, ale w mojej opinii do szczytu to jeszcze daleka droga od momentu zawarcia małżeństwa.
To jest przypięczętowanie odważnej decyzji, że z tym oto jedynym człowiekiem chcemy iść przez życie. To dopiero jest początek drogi na szczyt, kiedy po x latach możesz stwierdzić /biorąc pod uwagę, jak nieprzewidywalni mogą być ludzie i los/że nawet przez sekundę tej decyzji nie żałujesz i druga strona także. I kiedy miłość się pogłębia, a nie zanika. To jest K2.


Uważam, że przyjaźń zawiera się w miłości.

O swatanych małżeństwach mało wiem, ale czasami nawet i w takich przypadkach miłość znajduje drogę.







--
Nie ma takich głupców, co by nie umieli jednym uśmiechem schować się w nieba pościeli
ami56
ami56 Bojowniczka od 18 stycznia 2008
2017-12-05 23:57:10 Zgłoś
:wisz-nu
A przyjaźń, tak samo jak miłość może umrzeć śmiercią naturalną. W obu przypadkach potrzebna jest dbałość o detale obu zainteresowanych stron.

--
Nie ma takich głupców, co by nie umieli jednym uśmiechem schować się w nieba pościeli
lysy2
lysy2 Ateista od 13 maja 2004 | Wrocek/Wawa
2018-01-05 23:15:25 Zgłoś
:Peppone

0. Ja nie widzę w zasadzie innego powodu niż miłość, chociaż małżeństwo oczywiście nie zawsze jest dla niej konieczne. Niemniej jednak...

1. Presja społeczna - jak napisano wcześniej jest dalej w PL bardzo istotna. Jak chcesz rozpatrywać w skali globalnej, to jest czasem mniej a czasem bardziej istotnym czynnikiem niż w PL (zależy od regionu/kultury), ergo nie ma moim zdaniem sensu globalnie rozpatrywać jakiegokolwiek tak bardzo "intymnego" zjawiska (dlatego dalej odniesienie tylko do polskich realiów).

2. "Bo ona chce" (a Ty niekoniecznie) = kompromis. A co Ci właściwie szkodzi się ożenić? Jeśli jest to tak ważne dla najważniejszej dla Ciebie osoby na świecie, to czemu jej tego nie dać? Co możesz stracić? Co możesz zyskać? :
2.a) W sumie to łatwo można się rozwieść i nie ma tu dużego ryzyka = niewiele tracisz. W sferze emocjonalnej to taki sam proces jak stres z zakończonego nieformalnego związku. W sferze finansowej - jak jesteś krezusem, to spisz intercyzę i utrzymaj rozdzielność majątkową. Jak nie, to w razie rozwodu i tak, to co za kawalera było Twoje nie podlega podziałowi (dzielisz tylko to co wspólnie wypracowaliście).
2.b) Stres rozwodowy... Jeśli traktujesz małżeństwo na zasadzie papierka, to skąd masz mieć taki wielki stres? Co innego, jakbyś to Ty dążył do małżeństwa i ona/on Cię rzucił/a, ale jak rozumiem, to nie ten przypadek.
2.c) Możesz zyskać wdzięczność/pogłębienie więzi ze strony wybranki, bo to dla niej ważne. Co za tym idzie komfort i jakość związku raczej zyska - także z Twojego punktu widzenia (przykład: chętniej wyprasuje CI koszulę, czy upierze gacie :P )

3. Wiarygodność w banku, a czasem lepsza zdolność kredytowa

4. Dzieci. Jeśli chcesz je mieć to łatwiej namówisz partnerkę po ślubie. Dla niej to ważne, bo małżeństwo daje komfort psychiczny (w zasadzie pozorny, ale...)

5. Małżeństwo jednak podświadomie wzmacnia trochę więzi. Chętniej dasz sobie/jej drugą, trzecią, piątą szansę i łatwiej przetrwacie kryzys związku niż bez tego "papierka" (trochę generalizuję, ale wiem co piszę )

6. "Lenistwo" - po iluś tam związkach na krótszą i dłuższą metę, w pewnym wieku większość facetów jednak zapragnie stabilizacji. Jak masz 40-50 lat, to też już się mniej chce biegać za spódniczkami i od nowa powtarzać te same schematy. Dziewczyn, które będą się chętnie oglądać za 45 latkiem też będzie mało (zakładam, że nie masz milionów na koncie ) i nie będą to 20-latki za jakimi się chętnie rozglądasz. A wolnych rówieśniczek czy nawet 35 latek też nie uświadczysz już za wiele i szansa na kolejne nowe związki maleje.
No i wracamy do tego, że stabilizacja dla kobiety, to zwykle małżeństwo i lądujecie w końcu na ślubnym kobiercu w wyniku kompromisu i dla obopólnego poczucia stabilności

7. Co facet (czy kobieta) to inaczej patrzy na sprawy, więc dla jednych to mogą być żadne argumenty, a innym wystarczy pkt. 0.

--
Jechać - nieważne dokąd. Ważne żeby bokiem...
janhus
janhus Superbojownik od 4 listopada 2006 | Óć | GG: 500500100900
2018-01-11 02:57:42 Zgłoś
Gadajcie co chcecie.
Facet się żeni po to żeby nie być samemu jak kołek w Wiśle.
Ale trzeba o partnerkę dbać, zabiegać, być zazdrosnym, kupować kwiaty, nie być kutwą, słuchać Jej z uwagą, wyjść z kumplami na miasto, zrobić Jej śniadanie, ufać, i kochać, pokłócić się, obejrzeć ojca Mateusza.
Samemu jest fajnie .... ale tydzień.


--
Kuba_74
Kuba_74 Superbojownik od 15 września 2006 | Burnley
2018-02-02 02:00:32 Zgłoś
ja bym raczej zapytał "Dlaczego ludzie się rozwodzą?"

Jestem już w wieku gdy większość moich znajomych jest po ślubie a spora część tej grupy jest już po rozwodzie. Często mam wgląd w zdanie obu stron i mam takie niejasne wrażenie, że najczęstszą przyczyną rozwodów jest lenistwo, zawyżone oczekiwania i znajomi.

Jej nie chce się malować, bo przecież bez makijażu też wygląda dobrze (tak koleżanki mówiły), po jaką cholerę ma schudnąć skoro dobrze wygląda (też koleżanki mówiły a koledzy z pracy potwierdzali), jest zmęczona po 8 godzinach pracy (najczęściej biurowej) więc nic się jej nie chce. Jeżeli już z nim rozmawia to o liście zakupów na najbliższy czas albo o swoich problemach w pracy.

On woli siedzieć przed telewizorem jak tylko wróci do domu (tak robił tata), chodzić z kolegami na piwo (po ciężkim dniu w biurze musi biedaczek odpocząć i się rozerwać), nadal podrywać inne laski bo przecież nie ma niczego złego w małym flircie (koledzy tak robią i jest dobrze). Nie zabiera jej do restauracji bo zanim ona się zbierze jest już późno a i tak tematy rozmów są drętwe (co musimy kupić i jakie ona ma problemy w pracy)

Obie strony zapomniają, że są małżeństwem i próbują zdobyć przewagę za wszelką cenę. Walka zaczyna się od małych ruchów i świnstewek, które z biegiem czasu zaczynają nabierać rozpędu. Zanim się człowiek obejrzy a z zacisznych domowych pieleszy zostały już tylko zgliszcza, do których za cholerę nie chce się wracać. Koleżanki pocieszają ją, bo ta męska szowinistyczna świnia zostawiła ją z dzieckiem, a koledzy na piwie pocieszają jego, bo ta zołza nie będzie mu już ciosała kołków na głowie (jak bardzo się mylą cieniasy).

--
Nawet minimalna wiedza w rękach idiotów jest bardziej niebezpieczna niż całkowita niewiedza w rękach ludzi inteligentnych.
Peppone
Peppone Nowy Ruski od 19 marca 2003 | Warszawa
2018-05-28 13:12:41 Zgłoś
Zapuściłem trochę temat, to go odkurzę.

"Jeśli pytasz o takie rzeczy znaczy, że widocznie nie spotkałeś jeszcze żadnej wspaniałej kobiety albo jeszcze nie dojrzałeś do poważnego związku." - nie widzę związku między tym, a zawieraniem małżeństwa.

"Generalnie bycie w luźnym związku jest bardzo wygodne dla faceta ale mocno niekorzystne dla kobiety, którą mocniej "żre inflacja"." - o tym mówię - patrzy pytanie w temacie.

Dzieci - rozumiem, że część kobiet chce mieć przedtem dający iluzoryczną pewność kwitek. Jako człowiek, który nie chce mieć dzieci, nie biorę tego czynnika pod uwagę.

Wiara - analogicznie, jak dzieci - jestem ateistą.

"A co Ci właściwie szkodzi się ożenić? " - w pierwszym poście wypisałem, co.

Stres rozwodowy - z własnych obserwacji wiem, jak wrednie potrafią się ludzie wobec siebie zachowywać i jak prokobiece jest orzecznictwo sądów. Do tego mam paru znajomych adwokatów od rozwodów, czyli dalsze informacje z pierwszej ręki.

Wdzięczność wybranki najczęściej wygląda tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ludzie to z natury egoiści, co w tym wątku już zostało powiedziane.

Wiarygodność i zdolność kredyytowa - zazwyczaj tylko przy wspólności majątkowej. Coś za coś, dodatkowe ryzyko.

Lenistwo na starość - rozumiem motyw, ale w mojej opinii wynika on ze złej oceny sytuacji.




--
Pracuj u podstaw. Zaminuj fundamenty systemu. Wszelkie prawa do treści wrzutów zastrzeżone
Ruski kolekcjonuje Bitcoiny, Dużo Bitcoinów
Mam do wynajęcia kawalerkę w Warszawie na Woli - szczegóły na Cześka.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kombinator_83 Superbojownik od 28 sierpnia 2005
2018-06-05 23:45:39 Zgłoś
Myślę, że nie dojdziesz tutaj do konsensusu z ludźmi popierającymi instytucję małżeństwa. Każdy ma inne podejście do tego tematu, co nie powinno dziwić. Dla jednych argumentem będzie miłość, dla innych uwarunkowania kulturowe i presja rodzinna, dla innych kwestie religijne. Dla Ciebie te argumenty są słabe i w pełni Cię popieram. Jednak jest sporo ludzi, którym to wystarcza. Co więcej, jest sporo ludzi, którym ślub i małżeństwo daje radość. Dla Ciebie to nielogiczne ale takie jest życie i tacy są ludzie. Jako przykład podam ludzi uprawiających sporty ekstremalne. Dla wielu są szaleńcami bez instynktu samozachowawczego. Ale ludzie ci są mega szczęśliwi uprawiając konkretny sport. Tam gdzie inni widzą tylko strach i niebezpieczeństwo oni widzą radość i spełnienie. Też są głosy, że bez sensu uprawiać takie sporty skoro ryzyko kontuzji i śmierci duże. Tylko czy to powstrzymuje zapaleńców?

--
no_nick
no_nick Superbojowniczka od 28 października 2004 | GG: 5057301
2018-06-26 12:22:34 Zgłoś
Z perspektywy kobiety: ślub wzięłam głównie po to, żeby zabezpieczyć dzieci (i siebie w okresie szeroko pojętego rozrodu;)), które chciałam mieć. Ale piszesz, że dzieci w Twoim wypadku nie wchodzą w grę, więc pomijam je w dalszych rozważaniach.

1) ulga podatkowa - twierdzisz, że w przypadku rozwodu się traci. Ale ślub bierzesz jednak po to, żeby w nim trwać, a nie, żeby się rozwieść. A nawet jeśli się rozwodzisz, to co najwyżej wracasz do punktu wyjścia, czyli swojego "samodzielnego" progu podatkowego.

2) jeśli za stratę finansową (przy rozwodzie) uważasz kwestie związane z podziałem majątku czy ewentualnymi alimentami - to jest odrębna sprawa. Tracisz majątek, którego dorobiliście się wspólnie w trakcie małżeństwa. Założenie jest takie, że małżonkowie tworzą jedną drużynę i jeśli dorabiają się czegoś, to robią to wspólnie. W idealnych warunkach, jeśli Ty poświęcasz dużo wysiłku (więcej niż żona) na budowanie swojej kariery (i pomnażanie kasy na koncie), to żona w tym czasie ogarnia szeroko pojętą logistykę domową, żebyś Ty już nie musiał. Win-win.
Majątku sprzed ślubu nie tracisz. Alimenty musisz płacić wtedy, kiedy masz dzieci (których w swoim scenariuszu nie masz) lub wtedy, kiedy postąpiłeś wbrew pierwotnie przyjętym regułom i postanowiłeś poderwać coś na boku, jeszcze w trakcie trwania małżeństwa.

3) Ślub jest wg czymś w rodzaju ubezpieczenia od samotności. Jeśli jesteś w związku małżeńskim i coś Ci się dzieje - choroba, utrata pracy itd. - ktoś ma prawny obowiązek zajęcia się Tobą. I to działa oczywiście w dwie strony. Ale tak jak z ubezpieczeniami - często trzeba płacić całe życie za poczucie bezpieczeństwa, a "wypłata" z tej polisy nigdy się nie realizuje (bo szczęśliwie udało nam się wszystkich wypadków uniknąć). Co nie zmienia jednak faktu, że ubezpieczenia mają swój sens.

4) Ślub nie musi kosztować. Nikt nie wymaga od małżonków, żeby robili sobie wesele na 200 osób. Ani, żeby w ogóle kogoś zapraszali.

5) Myślę też, że odpowiedzią na wiele Twoich wątpliwości jest intercyza.

Powiedz mi zatem, co jest złego w małżeństwie z intercyzą, bez wystawnego ślubu/wesela, bez dzieci, bez skoków w bok - i w jaki sposób zakończenie takiego związku byłoby kłopotliwe?

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
wisz-nu Superbojownik od 9 maja 2003 | Toruńsk | GG: tajne/poufne
2018-08-09 12:34:08 Zgłoś
to może jeszcze dorzucę filmik, w którym kobieta całkiem nieźle ogarnia męski punkt widzenia:
https://www.youtube.com/watch?v=UYQSvSzuZXo

--
Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytanie niniejszego tekstu bez pisemnej zgody surowo wzbronione.
Forum > Inteligentna jazda > Po co facet miałby się żenić?
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj