Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Inteligentna jazda > Ja, dinozaur
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
zgred - Superbojownik · przed dinozaurami
Takie moje przedświąteczne przemyślenia...

Patrząc na dzisiejszy, szybko zmieniający się świat zastanawiam się, czy już nie jestem dinozaurem w pełnym tego słowa znaczeniu.
Dla ludzi z mojego pokolenia religia miała zupełnie inne znaczenie, władze ówczesnej Polski „tolerowały” niedzielne chodzenie do kościoła i dwa razy w tygodniu na wieczorne katechezy, więc i w jednych i w drugich uczestniczyli prawie wszyscy. Księża dbali o „swoje owieczki”, prostując nasze ścieżki i wytyczając moralnie czystą drogę. Ewenementem było, że Ksiądz (celowo z dużej litery) miał samochód (syrenka 104, zajeździł ją do szczętu odwiedzając parafian), plebania była zawsze otwarta dla wszystkich, wieczorne wizyty i pogawędki nie należały do rzadkości! Ksiądz był po prostu częścią lokalnej społeczności, żył razem z nami, cieszył się naszymi radościami i współczuł naszym smutkom; każde narodziny czy pogrzeb przeżywał tak samo mocno, jak my. Taca w czasie mszy obnoszona była skromnie, każdy dawał co mógł i wszystkim wystarczało, a kościół wyglądał czysto i zadbanie.
Dzisiaj natomiast patrzę na wielkie, monumentalne, nowo powstałe budowle, z plebanią często nie ustępującą przepychem samemu kościołowi, na księży jeżdżących Mercedesami czy BMW, żyjących poza społecznością, ogarnia mnie nostalgia i obawa, w jakim kierunku świat zmierza? Czy ksiądz dzisiaj potrafi współczuć swoim parafianom, czy tylko grzmi z ambony o większe datki, bo musi wypocząć na Majorce?
Czy po wprowadzeniu religii do szkół młodzież nadal czyta Pismo Święte aby odnaleźć drogę w życiu, czy tylko aby „zakuć, zdać i zapomnieć”?
Politycy ostentacyjnie w każdą niedzielę uczestniczą we Mszy Św, a już w poniedziałek kradną obiema garściami, usta mając pełne kłamstw...
Jaki my, chrześcijanie, katolicy, dajemy przykład światu? Czy to my się zmieniliśmy, czy to nas zmieniono?

--
No good deed goes unpunished...

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
FAMA - Bojowniczka · przed dinozaurami
Chodze do kościoła regularnie -w miarę-i tez mam podobne przemyslenia,kazania nudne i mentorskie,zdecydowanie brak pokory.Będąc w kościele protestanckim,powiedziałam,że zadroszczę niemcom Lutra.Ta obowiązkowa skromność, zakaz jakichkolwiek ozdób,składka na kościół pobierana przy podatkach i cisza,nikt nie poucza .Nie zamierzam zmieniać wiary,ale idę trochę obok,a w niedzielę wybieram taki kościół gdzie kazania i msze są krótkie.Z jednej strony konieczność i chęć uczestnictwa w mszy,a z drugiej...Co do innych czasów też masz rację,zabawne
połączenie ale prawdziwe: kościołom i kabaretom zawsze szkodziły
czasy tolerancji,tym pierwszym dawały za dużo władzy,tym drugim pozwalały mówić wprost,co zubażało finezję. Jężeli chodzi o przykład dla świata to najlepszym katolikiem był papież,a większość
to ...dyg_ikonki

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Kerzan - Superbojownik · przed dinozaurami
To jest smutne, ale religia w dzisiejszym świecie staje się produktem, który dobrze się "sprzedaje", co widać np. w okresie przedświątecznym, gdzie zewsząd jesteśmy bombardowani świątecznymi gadżetami. Wielu też duchownych wykorzystuje religijność zwykłych ludzi jako sposób na zrobienie fortuny (o. Rydzyk). Ogólnie rzecz biorąc religia ulega komercjalizacji i w tapia sie w obraz współczesnych czasów. Prostota i skromność ustępuje wyrachowaniu i przepychowi.

"Jaki my, chrześcijanie, katolicy, dajemy przykład światu? Czy to my się zmieniliśmy, czy to nas zmieniono?"

Tak się składa, że jestem chrześcijaninem nie-katolikiem. Uważam, że nie muszę dawać światu przykładu swojej wiary, bo to jest moja wewnętrzna sprawa. Gdy ktoś naprawdę wierzy w Boga, to zawsze Go znajdzie nie patrząc na obraz i wizerunek dzisiejszego Kościoła oraz podejście ludzi do kwestii religii. Nie oglądając się na innych.
I to jest piękne.
Pozdrawiam

tessa
tessa - Superbojowniczka · przed dinozaurami
Między nami Zgredami będzie ;)

1. "Kto ma księdza w rodzinie, ten z głodu nie zginie", mawiała moja Babcia i sama tego nie wymyśliła.... tak znowu skromnie, to nie było.... no, ale w porównaniu z tym, co dziś się dzieje..... no, nie.... nie ma porównania...

2. przeczytałam kiedyś:
"Dawniej chodziło o to, zeby wszyscy wierzący mogli chodzić do kościoła. Dziś chodzi o to, żeby wszyscy chodzący do kościoła wierzyli"
......... znak czasu............

3. ZAWSZE... od samiutkiego początku katechezy w szkołach twierdziłam, że to największy błąd naszego Kościoła.

Chodziłam dwa razy w tygodniu na religię do koscioła, musiałam poświęcić popołudnia.... zrezygnować z czegoś .... było to swego rodzaju "sacrum:"

Dla mojego syna, który miał religię już w przedszkolu to tylko jeszcze jedne, nudne zajęcia. Jeszcze jedna godzina, z której trzeba się zerwać kiedy tylko się da.....(dziś już w maturalnej klasie )
A co najgorsze: ksiądz to najzwyklejszy nauczyciel, którego się "wypróbowuje"... ile wytrzyma. Niestety zwykle wytrzymują o wiele mniej niż nauczyciele "zwykłych" przedmiotów, a traci na tym wizerunek Kościoła...

Rodzice też mają dzisiaj inny stosunek do lekcji religii, niż mieli np.moi....

DJWW
DJWW - Superbojownik · przed dinozaurami
pisze, że kiedyś księża byli inni i za to
Konkretnie: przed wojną mój pradziadek był właścicielem ziemskim (Łodzinka(i) k. Przemyśla). Na swojej ziemi za własne pieniądze postawił kościół. Pradziadek zmarł przed wybuchem wojny, ale moją babcię i jeszcze kilka osób z rodziny wywieziono do kazachstanu. Kiedy udało im się wrócić do Polski, oczywiście najpierw pojechali na swoje dawne tereny. Oczywiście wszystko już przywłaszczyła sobie nowa władza i nie mieli gdzie się zatrzymac. Udoali się do tego kościoła (wybudowanego przez ich ojca) i poprosili, żeby ich chociaż w przedsionku przenocować. Ksiądz, który tam był, odmówił im nawet tego. Historię znam oczywiście z pierwszej ręki, jakby kto pytał.

A jeśli chodzi o księzy dzisiaj, to w mieście, w którym mieszkam obecnie, ksiądz jednej z parafii (jeszcze chodziłem do kścioła i to była moja parafia) rzucił ideę budowy kościoła (wczśniej msze odbywały się w baraku przerobionym na kościół). Ludzie oczywiście dawali ile mogli - byli nawet fanatycy, którzy dawali ponad 1000, żeby się na tablicy fundatorów znaleźć. Kaski oczywiście brakowało, bo ksiądz sobie postawił najpierw plebanię, a potem dopiero zaczął kościół. Wtedy jak to kochany pasterz na mszy o 10:15 (taka specjalna dla dzieci) straszył dzieciaki, że śnieg nie spadnie (jakoś zimą to było), dopóki nie zostanie skończony kościół (czyt. póki rodzice jeszcze kasy nie wyłożą). Kościół w końcu stoi, ale po drodze była jeszcze afera, bo jakieś tam materiały budowlane w karty przegrał...

o katechezie w szkole mógłbym napisać drugie i trzecie tyle, ale chyba na razie wystarczy...

--
Jestem księciem z bajki. W końcu Shrek to też bajka...Free speech includes the right not to listen, if not interested.
Robert Heinlein

lukashero
Mysle ze kiedys wiara(w boga) byla bardziej potrzebna ludziom niz teraz.Byly inne czasy,kosciol jednoczyl i na pewno w jakims stopniu przyczynil sie do obalenia poprzedniego ustroju.Teraz podchodzi sie do religii instrumentalnie.Do kosciola sie chodzi aby pokazac swoja nowa bryke,czy futro zony.
Zgred,uwazasz ze trzeba czytac Biblie aby odnalezc droge w zyciu???W takim razie 2/3 ludzi na ziemi bladzi...Sa jeszcze inne pisma nazywane "swietymi",Weda,Tora,Koran...ktora z tych ksiag jest naprawde swieta?Gdy sie Biblie uwaznie przeczyta,mozna znelezc takie oto cytaty: (tego typu jest o wiele wiecej)


Księga Wyjścia 22:20
Kto by ofiarował bogom, oprócz samego Pana, wytracony będzie.

Psalm 79:6
Wylej gniew Twój na ludy, które cię nie uznają, na królestwa, co nie wzywają Twojego imienia.

Księga Powtórzonego Prawa 13: 1-5
Jeśli powstanie u ciebie prorok, lub wyjaśniacz snów i zapowie znak lub cud, i spełni się znak lub cud, jak ci zapowiedział, a potem ci powie: "Chodźmy do bogów obcych - których nie znałeś - służmy im" (...) ów prorok lub wyjaśniacz snów musi umrzeć. (...) W ten sposób usuniesz zło spośród siebie.

Nie chcialbym aby moje dziecko uczylo sie takich rzeczy...

Czy chrzescijanie,kiedykolwiek,dawali przyklad swiatu?Swieta inkwizycja?Wyprawami krzyzowymi?Chrzescijanie mordowali w imie religii,tak ja to robia obecnie muzulmanie.W obecnych czasach,w moim przekonaniu tez nie daja zadnego przykladu.


Byly ministrant

--
Lepiej spróbowac, niz nie spróbowac i żałować.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
zgred - Superbojownik · przed dinozaurami
Ciekawy pogląd, Kerzan, że religia się skomercjalizowała i że się dobrze sprzedaje! Osobiście polemizowałbym, bo nawet w reklamach nikt Ci nie grozi, co będzie jeżeli nie kupisz tego czy innego produktu, może jedynie pokażą obrazek jak pchły kogoś oblezą z brudu jak nie kupi Omo czy innego Zefira. Nasi księża natomiast mają na zawołanie obraz mąk piekielnych i wiecznego potępienia jeżeli nie przyjdziesz na mszę i nie rzucisz na tacę! Sprawa osobista, czy w to uwierzymy, ale ponieważ w naszym 90% katolickim narodzie brak jest jakiejkolwiek tolerancji, musimy to robić, bo co powiedzą sąsiedzi! Nie wiem jak sprawa wygląda w szkołach, ale chyba niewielu jest rodziców, którzy pozwolili swemu dziecku NIE chodzić na religię? (chyba, że religia jest już obowiązkowa dla wszystkich w szkołach, nie wiem, zbyt dawno skończyłem edukację? ). Poza tym inne dzieci w klasie chyba zamieniłyby życie takiego indywidualisty w „piekło na ziemi”, bo zawsze trzeba mieć taką klasową ofiarę w którą bezmyślny tłum pod przywództwem kilku krzykaczy rzuca kamienie!
Pycha i brak pokory wśród księży, mówicie? A gdzie podziało się stare i dobre „Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogacz dostąpi Królestwa Niebieskiego”???

--
No good deed goes unpunished...

hagartheviking
witam obecnych.


Temat jest bardzo rozległy, prosi się o poważną rozprawę, mało tu miejsca. Zasadniczo chodzi o to, że każdą wielką ideę psują mali ludzie. Zatem i funkcjonariusze Kościoła jak i specjaliści - marketingowcy z małych i większych marketów. To nie religia się skomercjalizowała, drogi Kerzanie, ale próbują wykorzystać ją do powiększenia swoich zysków handlowcy różnej maści.



wydaje mi się, że ci, co mają do pokazania nową brykę lub futro żony, czynią to w większości w innych miejscach niz kosciół, jednak, zasadniczo, idąc do miejsca, gdzie oddaje sie cześć Bogu, wypada uczcić Go również swoim wyglądem na tyle porządnym, na ile to możliwe. Tak było zawsze, niezależnie od czasów, miejsca i imienia Boga, który był czczony. Jeśli chodzi o cytaty, których nie chcesz przekazywać swojemu dziecku, to w Piśmie (Biblii) znajdziesz również i takie:

Ja Jestem (Haszem), twój Bóg, który wyprowadziłem cię z ziemi egiskiej, z domu niewoli.

Nie wolno ci mieć innych bogów oprócz Mnie. Nie wolno ci zrobić sobie figury ani żadnego obrazu tego, co jest w niebie na górze, ani tego, co jest na ziemi w dole, ani tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie wolno ci oddawać im pokłonów i nie wolno ci im służyć, bo Ja (Haszem) twój Bóg, jestem Bogiem żądającym wyłączności, który [wymierza] karę [za] grzech ojców na synach do trzeciego i do czwartego pokolenia tym, którzy mnie nienawidzą. I wyświadczam dobro przez tysiące [pokoleń] tym, którzy Mnie kochają i przestrzegają Moich przykazań.

Nie wolno ci przysięgać na Imię (Haszem), twojego Boga, na próżno, bo Bóg nie wybaczy temu, kto przysiągł na Jego Imię na próżno.

Pamiętaj [stale] o dniu Szabatu, aby go uświęcać. Sześć dni [powszednich] możesz pracować i wykonywać wszystkie czynności, ale sobota to Szabat dla Boga, twojego Boga. Nie będziesz wykonywał żadnych zakazanych czynności ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służąca, ani twoje zwierzę, ani konwertyta, który przebywa w twoich bramach. Bo w sześć dni Bóg uczynił niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nim jest i odpoczął w siódmym dniu. Dlatego Bóg pobłogosławił dzień Szabatu i uświęcił go.

Szanuj twojego ojca i twoją matkę, aby dni twoje były przedłużone na ziemi, którą Bóg, daje tobie.

Nie wolno ci mordować.

Nie wolno ci cudzołożyć.

Nie wolno ci porywać [człowieka].

Nie wolno ci świadczyć przeciwko twojemu bliźniemu jako fałszywy świadek.

Nie wolno ci pożądać domu twojego bliźniego, nie wolno ci pożądać żony twojego bliźniego, jego sługi, jego służącej, jego wołu, jego osła ani niczego, co należy do twojego bliźniego.

Czy tego też nie będziesz chciał dziecku przekazać?
Proponuję patrzeć na obie strony medalu. Wyrywając zdania z kontekstu mozna wypaczyć każdą ideę. Wiem, w historii było wiele złych rzeczy uczynionych w imię wiary(?) czy może w imię interesów jednostek wykorzystujących cynicznie wiarę do swoich podłych celów. Aby uprzedzić zarzuty o fałszowaniu przykazań przez Kosciół Katolicki, proponuję zajrzeć tutaj

https://www.kosciol.pl/content/article/20040925135856776.htm



świat się zmienił, to i ludzie wraz z nim. Jeżeli coś się w kółko powtarza, to ludzie przyjmą to za prawdę. Kit wciskany w małe móżdżki przez media różnego rodzaju daje takie efekty. Ludzie w wiekszosci głupi są jak lewe buty i owczym pędem lecą za kolejnymi idiotyzmami wymyślanymi przez fachowców od wygrzebywania resztek kasy z naszych kieszeni.

Jeśli chodzi o szkołę - moje dziecko na własne życzenie zrezygnowało z lekcji religii , podobnie jak połowa uczniów i nie czuje z tego powodu żadnego dyskomfortu. Ale ja z miasta jestem , może dlatego. Mniejsze społeczności pewnie powodują większy nacisk i konieczność krakania jak pozostali.


Jeszcze tylko krótko na koniec: dzisiaj, przypadkiem całkiem, przerzucając kanały w telewizorze, trafiłem na "Trwam" i całkiem świeże kazanie o. Rydzyka. Naprawdę warto posłuchać, choćby po to, aby znać język swojego wroga . Ten człowiek dokładnie wie, co robi i zna swój cel. Włączcie kiedyś i przeanalizujcie co i w jaki sposób mówi. Można się wiele nauczyć.

Pozdrawiam

--
Hannibal ante portas!

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Szanowny Zgredzie, pozostali bojownicy.

Bez złudzeń.
Nie jest tak, że kiedyś księża byli święci, a teraz "Sodomia i Gomoria"
jak mawiała moja (tym razem) babcia. I wtedy i dziś w kościele znajdujemy złych ludzi. Ksiądz to przecież normalny człowiek i jak w każdej grupie społecznej czy zawodowej tacy się trafiają.

Prawda, powiecie zaraz - przecież powołanie, śluby wieczyste itd.

Odpowiem: przysięga Hipokratesa, kodeks etyczny prawników czy zwykły kodeks karny. Każde zasady można złamać, każde wartości zszargać.

Powiecie - wtedy jakoś nie często słyszało się o księżach pedofilach, dzieciach z parafiankami czy innych ekscesach.
Odpowiem: owszem, tylko gdzie mieliśmy o tym usłyszeć? Nie było Super Expressu, Faktu, TVN-u . Zdarzały się szeptem opowiadane historyjki – „A słyszała pani… Nie… to niemożliwe. Nasz proboszcz ?!”.

Od zawsze i wszędzie byli i będą dobrzy i źli ludzie.
Źli księża, lekarze, prawnicy, policjanci i tak zwani zwykli ludzie.

Przeraża mnie tylko pewna logika.
Kiepski ksiądz, to dam sobie spokój z kościołem. Te kazania takie nudne i z tą tacą tak nachalnie kościelny biega.
Chwilka.
Czy przestajemy się leczyć gdy trafiamy na złego lekarza ?
Czy nie pójdziemy do sądu, bo ostatni adwokat nas wystawił ?
Czy nie użyjemy telefonu by zadzwonić pod 997, bo tydzień wcześniej spisał nas niemiły pan w mundurze ?

Ja wiem, ksiądz to nie policjant, prawnik ani lekarz. I właśnie dlatego, tym bardziej tego nie rozumiem.
FAMA napisała – „… Będąc w kościele protestanckim, powiedziałam, że zazdroszczę Niemcom Lutra. Ta obowiązkowa skromność, zakaz jakichkolwiek ozdób, składka na kościół pobierana przy podatkach i cisza, nikt nie poucza …. W niedzielę wybieram taki kościół gdzie kazania i msze są krótkie…”

Moim zdaniem, wiara to nie koncert życzeń, a kościół to nie tylko jak pisze Zgred, monumentalne budynki, księża w mercedesach i dbałość o zapełnianie koszyczków kasą.
To przede wszystkim wierni, którzy do kościoła przychodzą lub nie. To oni są (przynajmniej powinni być) siłą tej wspólnoty - bo tak postrzegam kościół.
Pewnie, fajnie wybrać sobie taką religię jaka mi pasuje. Tylko idąc tym tropem to najfajniej stworzyć swoją własną z wszystkimi wygodami, i do tego taką, która zajmuje jak najmniej czasu.

(Żeby nie było wątpliwości. Nie jestem zwolennikiem poglądu o tzw. Jedynej Słusznej Wierze. Nie mam nic do osób wierzących inaczej niż ja, czy w ogóle niewierzących.)

Mnie też nie pasuje wiele rzeczy w kościele katolickim. Zaczynając od jego historii, a na mercedesach chociażby kończąc.
Ale czy to powód by się obrażać na pana Boga ?
Bo chyba trochę tak jest.
Msza to przecież nie kazanie czy taca, a Eucharystia.
Nie idąc do kościoła komu robi się krzywdę?
Księdzu ? Nie sądzę. Najwyżej podbije stawkę za pogrzeb czy weźmie więcej na kolędzie.
Ten który jest księdzem dla mamony i tak sobie poradzi.
Protest, bunt czy jak to nazwać (sam taki okres przeżywałem) okazuje się trochę jak babcine przysłowie „ Zrobię wam na złość i odmrożę sobie uszy”.
A czy nie jest przypadkiem tak, i znowu odwołam się do przysłowia „Jak trwoga to do Boga”
Zgred wspomina czasy przepełnionych kościołów i rozmodlonego narodu… Tak modlili się.
Ale czy przypadkiem nie o to co wreszcie nastało ?
Czy nie przypominamy sobie o modlitwie, sakramentach gdy nas naprawdę przyciśnie.
Choroba w rodzinie, utrata pracy czy spotkanie na cmentarzu, na pogrzebie krewnych.
Na co dzień zaś, jakoś nie ma czasu…
A bo to lekarski serial leci, zakupy w markecie, wizyta u cioci, „taki jestem zmęczony” czy „pójdziemy w przyszłą niedzielę”.

Moi drodzy od nas zależy jak wyglądał będzie kościół, czy wiara w ogóle.
I nie ma znaczenia jakiego jesteś wyznania.



Pozdrawiam Krokodyl Wania

P.S.
Ja też rzadziej chodzę teraz do kościoła.

--
Umysł jest jak spadochron - działa lepiej gdy jest otwarty

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Nic nie jest czarno białe. Są dobrzy i źli ludzie i tak samo jest z klerem.
nie można z góry założyć że wszyscy są be. Ja znam księdza który dba tylko o siebie i własną kiesę ale znam takiego który wybudował nową plebanię jak stara się mu na głowę zawaliła ale w kosciele i dookoła jest full wypas wszystko zrobione.
mamy w polsce Rydzyka ale jest też ojciec Góra który gromadzi młodzież i wszyscy go za to kochają.

--
Suwaczek z babyboom.pl

dj_dwunastnica
Chiciałem sie wypowiedzieć głównie na temat religii w szkole... Sam uczęszczam do gimnazjum i wbrew temu, co napisał osoby, które uczęszczają na religię nie są w żaden sposób tępione, ba, tak jak w przypadku dziecka hagartha the vikinga coraz więcej osób sie z niej wypisuje. Czemu? Ze względu na księdza katechetę. To jest chyba najgorsza osoba, jaką mogli wybrac na nauczyciela. Nie chce z nami dyskutować (a chodze do III klasy gm), bo mówi, że jeszcze nie dorośliśmy do rozmów na wskazane przez nas tematy (np. chcieliśmy porozmawiać o RM - i to na poważnie, nie dla jaj), chociaż widac, że on próbuje ise wymigac od dyskusji. Wmawia nam swoje poglądy na siłę, a tym, którzy nie chcą im ulec wstawia jedynki. Nie potrafi on także zapanowac nad klasą i mysli, że wpisaniem paru uwag rozwiąże ten rpoblem (tu troche wina leży po naszej stronie, bo nadużywamy tego luzu na religii, jednak dziwne, że na innych lekcjach normalnie isę zachowujemy...). Ja sam bardzo nie lubie z nim lekcji, chciałem isę nawet wypisac z religii, ale chcę być dopuszczony do bieżmowania...
Tego typu ludzie jak ten ksiądz, ktorego powyżej opisałem powodują u mnie zwątpienie w wiarę... skoro taki ma byc "nasz pasterz" to ja wolę się odlączyć od stada...

--

chupacabra_dont_sleep
No dobra. Czuję, że muszę się wypowiedzieć, bo coś strasznie się nad tymi klechami litujecie.

Na wstępie ostrzegam: Jeżeli jesteś wierzący i razi Cię inny światopogląd - nie czytaj dalej!!!

Czy wy ludzie nie widzicie, że religia to jedna wielka ściema? I tyczy się to każdej, powtarzam każdej religii. Rozwalają mnie zawsze: dogmaty, irracjonalizm i komercja. Dlaczego?

Dogmaty:
- prawdziwe jest to co ogłosił "szef szefów" w danej religi, ewentualnie "rada starych pierników". I jest to prawda najprawdziwsza, prawdziwsza od każdej innej prawdy. (Przynajmniej do momentu kiedy ogłoszona zostanie nowa wersja prawdy.)

Irracjonalizm:
- tu chyba nie ma co wyjaśniać, kto kiedykolwiek dyskutował kiedyś z klechą(dowolnego kościoła), tem wie, że jedyna dyskusja może odbywać się jedynie po przyjęciu jego założeń. W innym przypadku szybko pojawia się "czynnik nadprzyrodzony" lub inna sztuczka która deprecjonuje rozmówcę. (Dobrze że przynajmniej teraz nie palą za to na stosie i nie torturują, ale to zasługa postępującego, na szczęście procesu laicyzacji). Generalnie racjonalny dyskurs jest niemożliwy.

Komercja:
- kapłani to główna grupa "beneficjentów" religii. Pokazują palcem na niebo, coby ludzie nie widzieli jak ich bezczelnie wykorzystują na ziemi. Moim zdaniem wszelkiej maści religie czy sekty to banda hohsztaplerów i darmozjadów.

Oj, mógłbym pisać jeszcze wiele, ale mi się nie chce... tak w skrócie rzucę tylko hasła:
- zacofanie (lud musi być ciemny)
- bieda (bogactwo to grzech - oddaj nam)
- hipokryzja na całej linii

A najbardziej mnie denerwują Ci co mówią, że klechy to tylko ludzie i wszystko im wolno. I co? A mi to nie wolno? Bo nie podpieram się jakąś bajką ludów pasterskich sprzed 2000 lat?
Ateiście to już nic nie wybaczą, hipokryci

I jeszcze mi wmawiaja jakiś grzech pierworodny, cobym zaczynał życie z poczuciem winy i świdomością, że jak nie będę ich słuchał to będę potępiony. A co mnie obchodzi jakiś skandal w jakimś sadzie opisany w jakiejś książce? Dlatego mam część tego co w pocie czoła zapracuję oddać jakiemuś półgłówkowi-teologowi coby wymyślił ile diabłów mieści się na łebku od szpilki. Nie ze mną te numery...

IMHO religia to jedna wielka blaga, (a największa ściema, to z niepokalanym poczęciem, ale moje domysły zostawiam dla siebie ;) )

Pozdro dla wszystkich wolnomyślicieli! ( i zakutych łbów też, w końcu co mi szkodzi )

--
Lubię zjeść obiado-kolację na kanapo-tapczanie w klubo-kawiarni.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Ikarus - Superbojownik · przed dinozaurami
Ja też czuję, że muszę się wypowiedzieć, po poprzedniej wypowiedzi imć : chupacabra dont sleep ...

Na wstępie muszę stwierdzić, że BARDZO ugólniasz te " aspekty " religii, o których piszesz..

Co do dogmatów, to moim skromnym zdaniem są one jakby częścią definicji religii...pewne rzeczy przyjmuje się na wiarę, gdyż rozum ludzki nie jest w stanie pojąć niektórych boskich zamierzeń..chociaż dla ciebie to oczywiście ściema i blaga...po co się wysilać...lepiej przedstawiać sobie świat jasny i konkretny..bez niepotrzebnych skrzywień i odchyleń od normy...

W kwestii " irracjonalizmu " i "komercji " to myślę, że chyba rzadko rozmawiasz z "klechami", jeżeli w ogóle to robisz...Owszem, zdarzają się nieprzeciętni nudziarze, ksenofoby i skąpcy, ale są też księża z iskrą, którzy nie myślą tylko o napchaniu swojej kiesy, ale też o dobrze duchowym parafian i o pomocy dla nich...może kiedyś spotkasz takiego kapłana na swojej drodze i zmienisz zdanie...chociaż osobiście w to wątpię, bo z tonu twojej wypowiedzi wynika, że najchętniej widziałbyś duchownych dyndających na sznurach od dzwonnicy...

Acha - zawsze chciałem się spytać ateisty o pewną rzecz, a skoro się za takiego uważasz, to powiddz mi : jaki masz cel w życiu ?

Pozdro z zaśnieżonych Kujaw

--
"polacy są zbyt inteligentni jak na swoją szerokość geograficzną " (c) J.Iwaszkiewicz

chupacabra_dont_sleep
@ Ikarus

W życiu nie ma celów, bo to życie jest celem. Jeżeli potraktujesz to w ten sposób to unikniesz rozczarowania i cierpienia związanego nieodłącznie z życiem rozumianym jako dążenie do celu. Może to trochę zakręcone co napisałem, więc posłużę się przykładem.

Jeżeli dążysz do celu, to automatycznie pojawia się poczucie dyskomfortu jeżeli go jeszcze nie zrealizowałeś. Po realizacji celu następuje krótka euforia, a potem pustka i poszukiwanie kolejnego celu. To powoduje, że człowiek przestaje żyć w teraźniejszości, życie dominuje perspektywa celu. Tak w prosty sposób człowiek traci to co w życiu najcenniejsze-świdomie przeżywaną teraźniejszość.
I właśnie w religii (przynajmniej tej ludowej) widać to bardzo wyraźnie.
Oczywiście istnieje inny wymiar religii - filozoficzny. Ale to inna bajka.
A co do celów w życiu, to mój stosunek do nich obrazuje najlepiej znany zapewne wiersz Tuwima:

Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić "historyczną racją",
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę - bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab - kwiatami
Obrzucać zacznie "żołnierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z pannami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: "Broń na ramię!",
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
"Bujać - to my, panowie szlachta

Julian Tuwim

--
Lubię zjeść obiado-kolację na kanapo-tapczanie w klubo-kawiarni.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
maclaw13 - Superbojownik · przed dinozaurami
Społeczeństwo dojrzało już na tyle, żeby nauczyć się odróżniać Boga i wiarę w Boga od religii. Pamiętajmy, że religia to jedynie zbiór obrządków, który pomaga "słabym owieczkom" poruszać się po wytyczonym szlaku. Pozostałe owieczki są w stanie same znaleźć szlak i nim się poruszać. Zatem chodzenie/niechodzienie do kościoła/na religię nie jest wg mnie czymś wartym uwagi. Jeżeli ktoś przywiązuje wagę do tego, to według mnie jest to osoba małostkowa.

Ciupakabra_dont_sleep napisał że życie nie ma celu i należy cieszyć się chwilą obecną (carpe diem). W sensie materialnym rzeczywiście jest to prawda, natomiast w sensie duchowym powinniśmy dbać o to by jak najmniej szkodzić bliźnim. Taka jest wiara naszego kościoła i taka jest wiara wyznawców wszelkich pozostałych religii.

Przemyślenia w kontekście Bożego Narodzenia: Jezus Chrystus zszedł na ziemię, żeby wszyscy mogli zobaczyć, jak okrutne były wtedy czasy i jak bardzo ludzie zeszli z wyznaczonej drogi. Mam nadzieję, że drugi raz nie będzie musiał schodzić.

DJWW
DJWW - Superbojownik · przed dinozaurami
a to i ja się jeszcze raz odezwę...

Co do tepienia nie chodzacych na religię, to trochę nei trafił. u nas w LO 1/3 kalsy nie chodziła. Powód: katechetka, która ma zawsze rację, a racja ta była zmienna w zależności od sytuacji. Na jednej lekcji mówiła, że homoseksualizm to choroba, grzech i co tam jeszcze; że należy to leczyć i tyle. Po aferze z biskupem Paetzem (co tam kleryków tentegował) zawzięcie go broniła, mówiąc, że to tylko człowiek i że to się może każdemu zdarzyć.

Co do posta chupacabra_dont_sleep o religiach, to czasami mam wrażenie, żę ktoś(człowiek) je kiedyś stworzył, aby lepiej panować nad ludźmi. Najlepszym przykładem był Egipt, gdzie kapłani mieli dużą wiedzę (łącznie z kształtem Ziemi), ale ukruwali to przed ludźmi i wykorzystywali to, że mogli przewidzieć pewne zjawiska. Ale to są tylko przemyślenia.

Podział chupacabra_dont_sleep na wolnomyślicieli i zakutych mi się cholernie nie podoba. Ja na codzień przebywam z ludźmi wierzacymi i na wzajem szanujemy swoje poglądy. Nikt mnie nie ciśnie za to że np. nie chodzę do kościoła. Ja skolei podczas jakichś wyjątkowych uroczystości przestrzegam "procedur" jakie są przyjęte (czasem każdy musi być na mszy - pogrzeb, czyjś ślub czy co tam jeszcze).

chupacabra_dont_sleep powinieneś się zastanowić zanim drugi raz komuś powiesz albo napiszesz, że jego poglądy są blagą z prostego powodu:
Przy poglądach, odczuciach itp nie ma czegoś takiego jak jednoznaczna racja czy prawda
Powinno się (przynajmniej ja się staram) szanować poglądy innych - w tym rónież religię. I o tym muszą pamiętać nie tylko ateiści ale i (a może przede wszystkim) wyznający jakąś religię.

--
Jestem księciem z bajki. W końcu Shrek to też bajka...Free speech includes the right not to listen, if not interested.
Robert Heinlein

chupacabra_dont_sleep
@DJWW
A czy ja mówię co innego? Właśnie ateizm jest najwyższą formą duchowości, poniewaz nie trzeba odwoływać się do czynnika nadprzyrodzonego aby postępować jak człowiek. Zresztą to już powiedział 200 lat temu Feuerbach i żadne to nowum. A co do tolerancji i poszanowania cudzych poglądów to to jest akurat najsłabszy punkt wszelkich religii, ponieważ to religie narzucają zazwyczaj określony światopogląd i odstępstwo od niego najczęściej skutkuje (w najlepszym przypadku) wykluczeniem ze społeczności, a to dla człowieka jedna z najcieższych kar. (Kwestii nawracania mieczem nie poruszam bo to już zupełnie inna bajka, moim zdaniem zupełne zaprzeczenie idei jaką głosi większość religii).
Generalnie to jest tak, że ateista nikogo na siłe od religii nie odciąga. Podaje tylko argumenty, a decyzja należy do człowieka. Chyba dlatego w wiekszości sytemów pierwszą zasadą jest, iż tylko słowa "naszego" boga (oczywiście powiedziane ustami jego urzędników) są prawdziwe, inne argumenty z miejsca są dyskredytowane, bo pochodzą od "niewiernych". Ot taka prosta sztuczka socjotechniczna, ale sprawdza się w każdej sekcie.( Patrz Rodzina Mocherowego Radia kontra TVN)

Co do zakutych, to może przesadziłem. Ale może lepiej nazwać ich zmanipulowanymi.

@maclaw13
Już samo rozróżnienie materialny-duchowy przyprawia mnie o dreszcze. To mi przypomina Kartezjusza i dociekania w którym miejscu mózgu duch łączy się z materią (wg. niego w szyszynce )

--
Lubię zjeść obiado-kolację na kanapo-tapczanie w klubo-kawiarni.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
zgred - Superbojownik · przed dinozaurami
dj_ i DJWW: Zauważcie, z jakiej pozycji Wy piszecie o katechezach: gimnazjum, liceum. Ja pytałem o opinię rodziców dzieci z początkowych klas szkoły podstawowej! Młodzież ma swoje własne zdanie i praktycznie nie liczy się nacisk tłumu, w czasie kiedy małe dzieci są silnie podatne na opinie samozwańczych klasowych krzykaczy. Hagar może mieć rację, że w mieście jest inaczej. Ale na wsi? Sam pamiętam z własnych lat szkolnych, że jeżeli kilkoro dzieci w klasie było „innych”, to były tępione przez podżeganą do tego klasową społeczność. Jeżeli w tym układzie, na przykład, 90% dzieci uczy się religii, to jak traktowane jest pozostałe 10%? Bohaterowie, czy wyrzutki społeczeństwa??? Sądzę, że jeżeli na religię nie chodzi najsilniejszy chłopak w klasie, wszyscy patrzą na niego jak na bohatera... chyba nie zmieniło się to od moich czasów... ale jeżeli ktoś słabszy? Czy wobec tego w trosce o bezpieczeństwo własnego dziecka, rodzice odważą się powiedzieć „nie”? Czy Kościół sprytnie nie wykorzystuje tego zjawiska do swoich celów, aby powiększyć grono owieczek – z przymusu???

--
No good deed goes unpunished...

DJWW
DJWW - Superbojownik · przed dinozaurami
@chupacabra_dont_sleep
Ehhh... "Właśnie ateizm jest najwyższą formą duchowości". Kiedy Ty dokładnie przeczytasz to, co napisałem. Moim przesłaniem było właśnie to, żeby traktować wszystkie religie, jak i ich brak na równi, bo nie ważne, co motywuje człowieka do bycia takim a nie innym, tylko jaki ten człowiek jest. Bo przecież to czy człowiek jest w porządku wobec innych, bo po prostu uważa, że taki powinien być, czy dlatego, że jego wiara mu tak nakazuje, nie ma większego znaczenia.
Co do manipulacji, to rzeczywiście jest takie ryzyko. Najbardzej widać tego skutki w krajach islamskich, ale to nie wina religii,tylko ludzi, którzy zdobywając posłuch i zaufanie innych, wykorzystują je w zły sposób.

@
Co do tych podstawówek to masz rację. Moim zdaniem katechezy powinny sie odbywać w kościołach. Nie byłoby wtedy takiej presji, bo grupa uczestniczaca w nich nie byłaby silnie związana z klasą danego dziecka. (jak przychodzi kupa ludzi, albo są inaczej podzieleni, to wychwycenie, że kogoś nie ma jest trudniejsze). Z drugiej strony, to że ktoś chodzi na religię w szkole, to jeszcze nic nie znaczy. Kiedy dorośnie i tak sam wybierze drogę (sam miałem same 6 z religii), a ten przymus w dzieciństwie ułatwi mu życie - mam tu na myśli pierwszą komunie i bierzmowanie (wszyscy wiemy, że mając to łatwiej potem w pewnych sytuacjach).

--
Jestem księciem z bajki. W końcu Shrek to też bajka...Free speech includes the right not to listen, if not interested.
Robert Heinlein

PietroBosman
i ja chętnie wtrące trzy grosze do tej rozmowy...
Moim zdaniem lekcje religii powinny być INNE tzn. w podstawówce kto chce może iść na nie do kościoła a w gimnazjum i liceum są w szkole ALE prowadzi je RELIGIOZNAWCA. Co to za różnica? Ano taka,że dzięki temu poznałoby się także INNE religie dzięki czemu byc może społeczeństwo nasze( no i ja) zrozumiałoby czemu ci "niewdzięczni arabowie"(ironia-dla niekumatych)tak USA nie lubią...

a kiedyś to były czasy....taaa, jasne
Zawsze były przekręty, nadużycia władzy i nie ma co gadać o tych "złych czasach"-one sie zmieniają ale ludzie-NIE

i jeszcze co do tego że życie może byc celem samym w sobie....
jakby każdy zadowalał sie tym co ma...to dalej byśmy biegali nago i mieszkali w jaskini bez ognia...w końcu żylibyśmy w terazniejszości:P

--
Always look on the bright side of life!

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Ludzie. Mylicie pojecia. Mylicie sie poniewaz mozna nie szanowac i nie uznawac nauki kosciola (mam tak czasem), ale sama wiara to co innego. Od zawsze uwazalem, ze nie nalezy zbytnio przejmowac sie gloszonymi przez kosciol sloganami. A sam szacunek trace do nich przez to, ze uzurpuja sobie prawo do decydowania o czyjejs swietosci... Po drugie Bog jasno powiedzial, "ze nie bedziesz mial bogow cudzych przede mna..." a niestety zwracanie sie w modlitwie do "swietych" wg mnie jest herezja gloszona przez kosciol.

Co do ksiezy:

Znalem jednego, ktory w czasie budowy nowego kosciola gral z robotnikami w karty na pieniadze, a ktoregos razu gdy skonczyly sie trunki zaczal ich czestowac winem mszalnym... n/c

Inny znow do czasu az uzbieral odpowiednia ilosc pieniedzy i sponsorow wybudowal kaplice, w ktorej jest proboszczem i wypial tylek na ludzi. Ludzi, ktorzy z wlasnej krwawicy ufundowali budynek. Ostatnimi czasy slyszalem jakoby ksiadz dostawial garaz bo nie ma gdzie zaparkowac swojego Volvo s70...

Jeszcze za czasow gdy uczesczalem na nauki do bierzmowania spotkalem sie z wieloma przykladami pychy i przerostu formy nad trescia. W pewnym momencie ksiadz, ktory to prowadzil zaczal mnie szantazowac, ze jak nie wykonam jakis bzdurnych zalecen (notabene udzial w dawaniu darow -_-) to nie dopusci mnie do sakramentu. Tego juz bylo dla mnie za wiele. Nie wytrzymalem i powiedzialem mu co mysle o nich wszystkich. Zamurowalo go kompletnie. Na odchodne rzucilem tekst, ze naprawde zalezalo mi na tym aby ukonczyc wszystko zgodnie z regulami. Mimo tego, ze w stolicy (i chyba nie tylko) istnieje mozliwosc za oplata dostac ten lub inny sakrament w dosc przyspieszony i ultawiony sposob. Nie chcialem tego bo uwazalem to za wyjscie dla ludzi, ktorzy wogole z kosciolem maja malo wspolnego. Gdy juz sie pogodzilem z mysla, ze nie przystapie (...) zadzwonil telefon i ktos z administracji kosciola powiedzial, ze mam sie stawic po odbior tego swistka z pozwoleniem na udzial. Nie zmienia to faktu, ze przy okazji koledy po bodajze 4 latach od tego ten (tfuuu) ksiadz potrafil mi to wypomniec.

Przez to miedzy innymi skonczyla sie moja przygoda z kosciolem. Znaczy sie, ze nie chce miec z ta instytucja nic wspolnego.

Myla sie Ci, ktorzy mysla, ze zszedlem na ciemna strone mocy. Nic podobnego. Po prostu moj udzial w zyciu tej spolecznosci sie zakonczyl definitywnie.

Nie uwazam sie za kogos wyjatkowego, ale wiem jedno:

Bog jest wszedzie. I my jako istoty boze (?) mamy Boga w sobie. Takze naprawde nie widze potrzeby udzialu osob trzecich (ksiezy) w mojej rozmowie z Bogiem. Czasem go opieprze, czasem podziekuje. Traktuje to naprawde jak rozmowe z kims kto nigdy mnie nie odstawi na bok i nie zapomni. I tu wlasnie chodzi o to aby ludzie zrozumieli, ze Bog nie konczy sie za murami kosciola tylko spotykamy go na codzien: w innych ludziach, w calym Jego dziele stworzenia.

Rzeczy niby oczywiste a jednak zbyt trudne do pojecia dla niektorych ludzi.

Wracajac do tematu calego posta:

Naprawde dane mi bylo spotkach w zyciu wspanialych ksiezy, ktorzy naprawde wypelniali misje. I gdy widzi sie takich altruistow to mozna odzyskac wiare w ludzi. To samo tyczy sie czesto zapomnianych i niedocenionych siosrtach zakonnych. Akurat ich sluzba to jest poswiecenie. I nie mowi sie tu o jakims modlitewnym szale, ale o wychodzeniu z pomoca i zrozumieniem do zwyklych ludzi.

Jednak jak zawsze ryba zaczyna sie psuc od glowy. Nie inaczej jest z choroba toczaca kosciol. Jakby nie patrzec to zwykly szary ksiadz nie ma zadnej mocy aby przeciwstawic sie bandzie purpuratow, ktorzy ktoregos pieknego dnia zobaca na co zdawaly sie ich wysilki w bogaceniu sie i stawianiu ogromnych bogatych swiatyn pod bokiem domow biednych ludzi, myslacych o przetrwaniu kolejnego miesiaca.

I to mnie wlasnie boli, ze tak szlachetne zalozenia i ambitne plany siania rownosci i milosci w ludziach spalily na panewce przez glupie i niegodne kaplanow zachowania.

Piekla nie ma- to ludzie ludziom gotuja ten piekielny los...

Pzdr ;)

--
How do you get a nigger out of a tree? Cut the rope.:F
Forum > Inteligentna jazda > Ja, dinozaur
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj