Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Kawałki mięsne 2005 > Koniec miłosci
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
gingo Bojownik od 3 grudnia 2004
2004-12-12 16:58:24 Zgłoś
Rzecz dzieje się gdzieś w 1993 roku, kiedy nie było jeszcze viagry(!) oraz królował Windows3.1.
Praca na komputerze dzieliła się na faktyczną pracę na komputerze (25% czasu) i restartowaniu zawieszonego kompa – (jak łatwo wyliczyć 60% czasu), zaś pozostałe 15% czasu człowiek oddawał się błogiemu lenistwu.
Ech, cudowne czasy: był czas na gadanie, obrabianie dupy nieobecnym, robienie kawy, chwilę refleksji nad nieudolnością i głupotą przełożonych.
Gdzie te czasy, kiedy wbijane w klawiaturkę (jednym palcem lewej rączki) literki pojawiały się z dziesięciosekundowym opóźnieniem na niebieskim ekranie jakiegoś dosowskiego edytora tekstu !?
Komu to przeszkadzało?!?!?!
Hej młodzieży : wierzcie mi, że komp z procesorem 3086 to było to!

Uparte "dzyń-dzyń!" budzi mnie w środku nocy.
Moją zaspaną jaźń zalały zupełnie obce mi wyższe uczucia, tj. miłości do bliźniego swego i przyjaźni między narodami.
Urywający się sen wskazuje, że jestem Bardzo Ważnym Agentem eFBIaj, ścigającym jakiegoś zboczeńca : to musi być telefon o kolejnym morderstwie! Będę musiał wstać, powiedzieć leżącej obok mnie kobiecie, że taki mój przesrany los, że widziały gały co brały, że w zasadzie też mam ją w dupie i wiem, że się puszcza, więc niech nie pieprzy mi dyrdymałów o miłości.
Przebudziłem się. Obok leży młodziutka frojlajn : JAK WE ŚNIE!
Jeszcze się nie przebudziła, a już - nie wychodząc z roli śniętego funkcjonariusza efbiaj - warknąłem czule do łomenki, że ją bardzo kocham (hehehe – miało się ten bajer opanowany!).
Sięgam do głębokich pokładów mej pamięci i próbuję sobie przypomnieć:
- jak do cholery ona ma na imię? – a w tle uparte "dzyń-dzyń!"
- czy to coś poważnego czy tylko przelotny romansik? – nadal "dzyń-dzyń!"
- a może romansik to w tym przypadku za dużo powiedziane? – ciągle upierdliwe "dzyń-dzyń!"
Same pytania, żadnych odpowiedzi !

Po omacku sięgam do słuchawki.
Ja: Słucham!
On: Czy pan J.?
Ja: Tak
On: Mówi S., jestem starym kumplem Józka, z którym pański kolega Marek O. służył w tej samej jednostce wojskowej.
Ja: Co?, czego?
On: Ludowego Wojska Polskiego!
Ja: Och, to w zasadzie jesteśmy serdecznymi przyjaciółmi! Ale w czym rzecz ?
On (spoufale): No właśnie. J. – ratuj, mam kontrolę vatowską. Jakaś młoda, niewyżyta **** ! (i ciągnie) :Ble-ble-ble-ble.....
Ja: Okej.
Ustaliliśmy, że „niewyżyta ****” będzie u niego o 12, więc ja zjawię się u niego około 10 i coś poradzimy.
Rano się obudziłem, babę pogoniłem na zasadzie: buzi-buzi, „też Cię kocham”, „ależ oczywiście Kochanie, może o dziewiętnastej?”, „dla Ciebie kochanie wszystko!”.
Usłyszałem – to się rozumie – że byłem świetny.
Pognałem do nowego, serdecznego przyjaciela.
Już pierwszy rzut oka na rejestry VAT wskazywał, że jego księgowa nie za bardzo wiedziała co to jest VAT, czym to się je (początek vatu to było to!). Jest co robić, jakieś trzy tysiące wpisów do rejestrów (już liczę kasiorę jaka mi wpadnie za mój geniusz - hehehe).

Zrobiłem chaher-macher (purytanie językowi wybaczcie nie wiem jakie przez jakie „h” to się pisze!).
Już wiem, że po skończonym dniu będę mógł powiedzieć veni, vidi, vici.

Dwunasta.
Niewyżyta **** wraz z inną równie niewyżytą **** rozkłada się ze swoimi papierzyskami w przydzielonym jej pokoiku i żąda rejestrów VAT i „dowodów źródłowych”, które księgowa (też ****) natychmiast jej przynosi.
Niewyżyta **** zagłębia się w wielostronicowy wydruk sporządzony przeze mnie w arkuszu excela (tak, tak, był już wtedy, ale nikt nie umiał z niego korzystać, korzystanie z worda – a nie taga – było dużym wyzwaniem intelektualnym).
Coś się jej nie zgadza: liczby z faktur nie zgadzają jej się z kwotami z rejestrów.
Woła księgową – a ta **** mnie!
Wchodzę i oczom nie wierzę: niewyżyta **** to moja luba, która parę godzin temu zrobiła mi przepyszną jajecznicę na śniadanie, ale kawę zrobiła lurowatą (niby w trosce o moje zdrowie).

Jej duże, piwne i piękne oczy nabiegły krwią – w zasadzie zrobiły się jak u albinosa – całkiem czerwone. Oczywiście natychmiast przechodzimy na per pan-pani, nie będziemy łączyć długotrwałej miłości z pracą.
Niewyżyta ****: te kwoty z rejestrów nie zgadzają się z kwotami z faktur. Co pan na to?
Ja: ależ oczywiście, że się zgadzają.
Niewyżyta ****: no a ta faktura, według niej VAT to 220.000 złotych, a u pana 655.540 złotych. /było to przed denominacją! – w sumie chodziło o dzisiejsze 22 zety /
Ja: bo kwota na fakturze jest podana w systemie dziesiętnym, a my rejestry prowadzimy w systemie ósemkowym. Ale to dokładnie ta sama kwota. Może przecież pani sama to sprawdzić !
Niewyżyta ****: Tak? Ale polskie przepisy wymagają systemu dziesiętnego !
Ja: a który to przepis? Ja nie znam żadnego takiego przepisu! Pani zna?
Niewyżyta ****: Oczywiście.
Ja (niegrzecznie przerywając): to proszę mi pokazać ten przepis, a my natychmiast postaramy się zadośćuczynić pani wymaganiom !
Niewyżyta ****: to jak będzie 440.000 zł, to u was będzie (tu szybko liczy) 1.311.080 ?
Ja: ależ skąd! To będzie 1.533.300
Niewyżyta ****: a te daty?
Ja: no to jest chyba oczywiste, że podajemy je według kalendarza hebrajskiego i podajemy w liczbach rzymskich.
Niewyżyta ****: ach tak, coś jeszcze?
Ja: nie nic!

Kontrola nigdy się nie skończyła.
Nie ma żadnych przepisów, które nakazywałyby stosowanie systemu dziesiętnego, zaś przeliczenie około sześciu tysięcy liczb z systemu ósemkowego na dziesiętny jest dość upierdliwe, jeżeli posiada się jedynie kalkulator.
Podobno bardzo upierdliwe.

Natomiast romansik(?) skończył się natychmiast.
Podobnie jak kasiora. Łatwo przyszło, łatwo poszło.

PS. sam sobie daję za długość posta.
P[a]p[a]tki

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
jareklan Bojownik od 8 lipca 2004
2004-12-12 17:35:31 Zgłoś
komp z procesorem 3086 to było to!
ja nawet takiego jeszcze nie mam zatrzymałem sie na PIV 2,4 i to dopiero w 2003 roku to gdzieś Ty pracował w Area 51?

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
mihau_nts Superbojowniczka od 27 sierpnia 2004
2004-12-12 17:45:24 Zgłoś
dobrze napisane

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
gingo Bojownik od 3 grudnia 2004
2004-12-12 18:42:51 Zgłoś
jareklan: ofkors oszibka, procesor 386.

--
b00g13
b00g13 Superbojownik od 19 stycznia 2004 | Birmingham | GG: 4384288
2004-12-23 18:52:40 Zgłoś
doooobre, fajnie piszesz.

--
"(...)Niedawno dałem się też przekonać żeby zobaczyć remake Żywotu Briana w reżyserii Mela Gibsona(...)"
Forum > Kawałki mięsne 2005 > Koniec miłosci
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj