Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Kawałki mięsne 2005 > Piłkarzyki by tyechniacz <foru onetu notabene>
maroo9
maroo9 Superbojownik od 10 maja 2003 | Co chwilę gdzie indziej, głównie w Niderlandii :)
2004-10-12 14:45:58 Zgłoś
szalom, zawitałem do was pierszy raz...
kolega kiedyś podełał mi link do forum onety gdzie znajdowała sioe jedna z chistoryjek, zadałem sobie tród i znalazłem wszystkie...

chwała za to szejkerowi (ze mnie oświecił) i techniaczowi (że napisał)...


"Piłkarzyki", odcinek 1-szy i ostatni:

W hotelu Sobieski zbiera się, jak przed każdym zgrupowaniem, grupa naszych kadrowiczów. Wszyscy są skupieni wokół Szymka. Podziwiają jego nową fryzurę.
-Miruś, spoko fryzura - krzyknął Artuś,bramkarz Legii - ale ja i Sagan mamy lepszą.
-Nieprawda, ja ma lepszą - ripostuje Stolar Maciejczyk,obrońca Wisełki - i do tego mam zarost jak czasami Dejvid B.
Wtem w drzwiach hotelu pojawia się nasza gwiazda z Division One, Gregory Woodenlegs.
-A ja wczoraj strzeliłem gola z karnego na treningu!!!-krzyknął dumny z siebie.
-Oooo...no to masz już pierwszy skład - krzyknął donośnym głosem trener Jonasz - zaraz zaraz, a gdzie Damiank Gorawa? Nie przyjechał?
-Fryzjer popsuł mu włosy, zamiast utlnić to zafarbował na czarno i Damianik popadł w depresję... - szybko usprawiedliwił kolegę Szymek.
-Widział ktoś mój żel i lusterko? - zapytał zmartwiony Artuś B. z Legii - Nikt nie widział? O cholera, zapomniałem żelu!!! Trenerze, trenerze, muszę natychmiast wracać do domu, zapomniałem żelu!
-Pożycz od Szymka - doradził trener.
-Miruś, daj żelu... - wykrztusił z siebie błagalnym głosem Artuś
-Odczep się, sam mam niewiele, ostatnie 2 pudełka. - odburknął niemile Miruś.
-Masz, zapal sobie, to ci pomoże... - zaoferował swoją pomocną dłoń najstarszy w ekipie Tomcio H.
-Nie wolno palić na zgrupowaniu!!! - krzyknął trener - Natychmiast oddać mi te pety!
Zawodnicy posłusznie wykonali polecenie trenera Jonasza.
-Hmm... takich jeszcze nie paliłem... - pomyślał Jonasz, po czym schował papieroski do kieszeni.
-Wszyscy już są? - spytał donośnym głosem asystent Maciej Korża. - No to wsiadamy do autkoaru i jedziemy na trening.
-A mój żel??? - spanikował Artuś.
-Kupisz po drodze. - krzyknął któryś z kolegów.
-Jeszcze ja, jeszcza ja! Przepraszam za spoźnienie - kajał się Levandinho - Ale na granicy polsko-ukraińskiej dwie babcie wzięły mnie za Rysia z Klanu, symbol sexu i pożadania. Musiałem się długo tłumaczyć że nie jestem Rysio, tylko piłkarska gwiazda. Ale i tak mi nie uwierzyły, musiałem się wykazać po męsku...
-Masz zapal sobie, to ci dobrze zrobi. Trener nie widzi. - zaproponował Tomcio.
-Kto mi zap... żel do włosów?! - wykrzyknął zdenerwowany Miruś. - Gdzie jest Artuś?
-Spokojnie. - uspokoił kolegę Tomcio H. - Masz, zapal sobie to ci dobrze zrobi.
techniacz, 2004-10-04 13:14


"Piłkarzyki", odcinek 2-gi i ostatni:

Polscy piłkarze przygotowują się na zgrupowaniu, trwa własnie trening. Zawodnicy biegną za trenerem Jonaszem.
-Polski piłkarz na boisku! - podkrzukuje radośnie trener, dodając tym samym otuchy piłkarzom - kilo piany ma na pysku!
-Polski piłkarz na boisku... - powtarzają zawodnicy
-Czy to wiosna czy też zima! Piłkarz cienki jak sprężyna! - trener śpiewa dalej
-Czy to wiosna... - powtarzają zgodnie zawodnicy
-Nasi chłopcy d... dają! Ze wszystkimi przegrywają! - trener kończy radosną pointą.
-Nasi chłopcy... - konczą również zawodnicy.
-Ale ty sie Miruś nie opier... tylko biegnij! - Jonasz strofuje Mirusia, który jest wyraźnie zdegustowany z lekka kropiącym deszczem.
-Hy...hy...hy...hy... - Miruś ledwo dyszy - Tleneze...hy...hy...hy... nawet nie ma casu....hy....sie wycesac....hy...hy...
-Ha! A ja mam ten problem z glowy! Zgoliłem kudły i nie musze sie juz martwić o fryzurę. - pochwalił się dumnie Artuś.
-Tak samo jak Beckham. Teraz taka moda. - wyjaśnił szybko któryś z kolegów.
-O właśnie, Artuś, mam do ciebie sprawę. - powiedział trener Jonasz - Graliście ostatnio mecz z Austrią, a jak zapewne się domyślacie znów z nimi zagramy za parę dni. A ty w ostatniej minucie meczu zaliczyłeś świetną asystę po której padła bardzo ładna bramka zdobyta lobem.
-O tak! Jestem z tego powodu bardzo dumny! - Artuś obrósł w piura niczym paw.
-G... prawda! Zp... cały mecz!!! - wypowiedź Jonasz przybrała zdecydowanie groźniejszy ton - Łyso ci teraz?
-Trenerze... - zapytał nieśmiało Tomcio H.
-Co znów? Nie teraz! Nie widać że jestem wkurzony na masę? - odburknął poirytowany trener.
-Chyba na Artusia... - zaśmiał się Miruś.
-Miruś! 3 okrążenia wokół bramki! I to już! To nauczy cię dyscypliny! - trener zaczął być coraz bardziej zdenerwowany.
-Trenerze... - ponowił prośbę Tomcio H. - Ma trener... niech sobie trener zapali, to trenerowi dobrze zrobi...
-A dziękuję Tomuś. Na ciebie zawsze można liczyć. - odrzekł ugłaskany Jonasz.
Wtem, nagle pojawił się elegancko ubrany mężczyzna.
-Dzień dobry. Czy jest tu pan Miruś Szymkowiak? - zapytał - Przywieźliśmy panu zapas farby i lakieru do włosów.
-To ja! To ja jestem Miruś! - zaczął wykrzykiwać zza bramki uszczęśliwiony Szymek.
Po chwili Miruś mógł podziwiać Tira wyładowanego po brzegi tygodniowym zapasem dobrodziejstw do włosów.
Wieczorkiem zawodnicy udali się na omówienie taktyki.
-Gdzie jest Dudi? - zapytał ździwiony Jonasz - Miał przecież dojechać wieczorkiem...
-Niedługo przyjedzie. - odparł Krzynio - Na lotnisku wsiadł do taksówki w której kierowca nie znał języka niemieckiego... to pewnie Polak był... teraz ponoć krążą gdzieś koło Pałacu Kultury i Nauki...
Wtem do pokoju wszedł asystent Korża z wyraźnie zdenerwowaną miną.
-Mam złe wieści - powiedxiał - Ebi złapał chrypkę... nie przyjedzie... Jędruś Niedzielka złamał paznokcia

techniacz, 2004-10-05 22:22


"Piłkarzyki", odcinek 3-ci i ostatni:

Tytuł dzisiejszego odcinka - "...bo jest impreza!"
Noc, hotel w którym przebywa polska ekipa. Trener Jonasz smacznie sobie śpi w swoim pokoju, a w tym samym czasie polscy kopacze uradzili by cichaczem zorganizować imprezę w hotelowej piwnicy. Sielanka jednak nie trwała zbyt długo, gdyż donośnie okrzyki piłkarzy dotarły do trąbki Eustahiusza selekcjonera Jonasza.
-Co się dzieje? Co to za okrzyki? - zerwał się zbudzony ze snu trener - muszę to sprawdzić...
Zszedł więc Jonasz na dół, a im bardziej zbliżał się do piwnicy tym głośniej było słychać wokalne popisy zawodników.
-Wrej se wrejs, ma numa numa ej, numa numa ej, numa numa numa ej!!! - śpiewali piłkarze.
W selekcjonerze się coraz bardziej gotowało.
-Ja im dam! Już ja im pokażę! Na zgrupowaniu będą mi tu bibkę urządzać! - pomyślał.
Potężnym kopniakiem Jonasz wywalił drzwi od piwnicy. Ku jego przerażeniu pokazał się widok iście biblijnej Sodomy i Gomory. Wóda, wóda, wóda, wszędzie wóda! Nawaleni jak stodoła piłkarze zataczali coraz to większe kręgi, ósemki, trójkąty, półkąty... Tańczyli na stołach, pod stołami, w dwójkach, trójkach, czwórkach. Muzę przygrywał na zmianę DJ Levy i DJ Drevno, wokalne umiejętności karaoke prezentował nap... jak Messershmitt Radzio z rezerw Leverkusen zaś Artuś próbował zatańczyć breadgence'a...
-Co tu się dzieje!!?? - wrzasnął Jonasz.
Jednak nikt nawet nie zauważył jego przybycia.
-No to za Austrię!!! Siup!!! Do dna!!! - wznoszono toasty. - No to za Walię!!! Siup!!!
-Kto za to wszystko odpowiada!? - zawrzasnął ponownie trener.
-A to Miruś wszystko zorganizował! - odpowiedział Baszcz, który jako jedyny zauważył Jonasza.
-A gdzie jest teraz Miruś? - zapytał trener.
-W łazience. Zaraz powinien dojść. - usłyszał w odpowiedzi Jonasz.
W tym samym momencie z łazienki dobiegł głośny okrzyk ulgi, jak w trakcie aktu miłosnego.
-Ohhhh!!! Tak!!! Aaaaaaa.....!!! Jeszczeeee!!!! O taaaaak!!!!
Po paru chwilach przychodzi Miruś, micha od ucha do ucha.
-Miruś! Gdzieś ty się szwędał? - zapytał poirytowany Jonasz?
-Trenerze....eee...długo dochodziłem... ostatnio mam z tym problemy - język plątał się bardzo już wstawionemu procentami Mirusiowi.
Jonasz popatrzył z politowaniem na zawodnika.
-Miruś... - powiedział nieśmiało - ... masz białą plamę na spodniach...
Miruś zrobił się czerwony jak burak i w te pędy popędził do swojego pokoju.
-You will never waaalk aloooneee! - spod stołu wytoczył się Dudi trzymając w ręce Jasia Wędrowniczka.
-Dudi! Ty tutaj? - zdziwił się Jonasz - No kogo jak kogo, ale ciebie się tutaj nie spodziewałem!
-To Dudek! On jest z nami! - wykrzyknął rozradowany DJ Levy, po czym wziął piłkę i zaczął wszystkich jeździć niczym Ronaldinho. Tu kiwka, tam kiwka, tu kanał, tam lobik, tu minięcie... No miodzio!
-Ole!!! Ooooole!!! Ooooleeee! - krzyczał rozradowany.
-Hmm... - zaczął się zastanawiać Jonasz - Niezła szybkość, dynamika, dużo widzi, nie potyka się o własne nogi, pierwszy skład jak w mordę strzelił!
Pech chciał że w tym momencie DJ Levy założył kanała trenerowi, a tego już było za wiele! Jonasz ze złości wziął piłkę i wykopał ją przez okno. Levy, jako ofiarny gracz który dla futbolu by życie oddał (oczywiście nie swoje) wyskoczył za piłką przez okno. Jednak po chwili zdał sobie sprawę z tego, że popełnił błąd, gdyż w piwnicy tej nie było okien.
-Co by powiedział prezes Liść gdyby was tu zobaczył!? - zagrzmiał Jonasz.
W tej samej chwili przez drzwi wtoczył się właśnie prezes.
-Eee... sorki chłopaki że tak długo....ale wiecie...w monopolowym była kolejka... - powiedział drżącym głosem, po czym stracił równowagę, spadł z dywanu na podłogę i pierdyknął z impetem w kant leżącej nieopodal futbolówki.
-Bleeee!!! - zdążył tylko usłyszeć Jonasz po czym spojrzał na własne buty dopiero co przyozdobione wymiocinami Stolara Maciejczyka.
-P...p...p....przep....sory tleneze...ale to było to...to co z Gruzji jako pamiątkę przywiozłem.... - tłumaczył się Maciejczyk.
-Ej ej ej! Może zadzwonimy po "kuzynki"? - zaporoponował trzeźwo DJ Drevno.
-No jasneeee! - ucieszył michę Baszcz - U mnie w Wisełce to mamy takiego bramkarza, Majdanka, i on ma zarąbistą laskę... Jak jej tam...Anoda...Katoda... Coś takiego. Zadzwonię po nią! Na pewno nie odmówi!... Halo! Anoda? Cześć, tu Baszcz... tak, tak, dobrze pamiętasz, niezaspokojny ogier... Słuchaj, jest sprawa, trzeba dogodzić. Przyjedź najszybciej jak możesz!
-A może darować im ten jeden raz... - zaczął zastanawiać się trener - Są jeszcze młodzi... Coś im się należy od życia a nie tylko piłka i piłka... Niech się bawią...
-No chłopaki, walnę sobie z wami jednego głębszego! A co! Jak szaleć to szaleć! - zaproponował radośnie Jonasz, po czym wypiwszy ociupinkę Smyrnova udał się w zadumie do swojego pokoju.
A w oddali słychać było bity zarzucane przez DJ Drevno:
-Bo to jej czarne krocze... To jej czarne krocze... nikt nie przeoczy, wiem że nie...

techniacz, 2004-10-07 23:12


"Piłkarzyki", odcinek 4-ty i ostatni:

Tytuł dzisiejszego odcinka - "A po meczu..."
Poranek po meczu z Austrią. Zawodnicy oraz trener udają się na omówinie wydarzeń poprzedniego wieczoru, wszyscy są w doskonałych nastrojach. Na boisku na piłkarzy czeka już trener Jonasz.
-Wszyscy już są? - pyta trener - Nie widzę Mirusia, co się z nim dzieje?
-A on szykuje trenerowi niespodziankę! - rzekł radosnym głosem Baszcz.
-Niespodziankę...! - Jonasz się mocno ździwił - Ależ nie trzeba było...
Po chwili na boisku pojawia się Szymek, łeb rozczochrany, rozdwojone końcówki, zchodząca farba do włosów.
-Miruś na Boga!!! Co się stało?! - krzyknął zmartiowny trener na widok Mirusia który przypominał w tym momencie bardziej Michała Wiśnieckiego niż samego siebie.
-A bo ja trenerze protestuję! - wyjaśnił szybko Miruś.
-Protestujesz? Ale dlaczego i w jaki sposób? - Jonasz domagał się wyjaśnień.
-Bo ja wczoraj nie zagrałem ani minuty z Austrią, a trener obiecał że jeśli będę grzeczny przez całe zrupowanie i będę zjadał całe śniadania i zaraz po dobranocce szedł spać to zagram w meczu. I co? I nic! - Miruś był wyraźne zdegustowany zaistniałą sytuacją - I dziś na znak prostestu się nie uczesałem i nie umyłem włosów!
-Ehh... - westchnął Jonasz - Co ja z tobą mam... No dobrze to protestuj sobie, ale nie stój obok mnie jeśli akurat będę udzielał wywiadu do kamery, dobrze? Aha, i ty Krzyniu też... (przyp.aut. - przepraszam pana Jacka za umieszczenie go w tej niemiłej scence, nie jest to spowodowane moją antypatią do pana gdyż uważam pana za najlepszego polskiego zawodnika)
-Franiu, okropnie mnie wczoraj zawiodłeś! - Jonasz podniósł głos na Franka - Bardzo mnie zdenerwowałeś swoją nieporadnością! Nie potrafiłeś wykorzystać za pierwszym razem sytuacji sam na sam z bramkarzem! Będę się musiał poważnie zastanowić czy trzymać cię jeszcze na zgrupowaniu! Natomiast ty Grzesiu jak zwykle mnie nie zawiodłeś. - Jonasz zaczął chwalić Drewniaka - Jak zwykle dużo biegałeś, co prawda bez piłki, ale zawsze to coś, robiłeś dużo szumu, tylko na drugi raz krzycz trochę ciszej, dobrze? No to by było na tyle pochwał za wczorajszy mecz. Teraz przećwiczymy nowiutkie zagrania na Walię. Dopiero co ściągnąłem je z internetu więc jest szansa że Walijczycy na to nie wpadną - zawołał dumny z siebie Jonasz - W tym celu zagramy gierkę. Podzielcie się na dwie drużyny: "malowanych laleczek" i "dobrych zawodników".
Piłkarze dosyć sprawnie wykonali polecenie trenera. W drużynie "malowanych laleczek" znaleźli się Miruś, Artuś, Baszcz, Stolar Maciejczyk, zaś w drużynie "dobrych zawodników" - Żuraw, Dudi, Kosa, no i przede wszystkim Krzynio. Tylko Levandinho i Drewniak stanęli na środku boiska i nie wiedzą co mają zrobić.
A wy co?! - wrzasnął Jonasz - Grać wam się nie chce?! Specjalne zaproszenie trzeba wysłać do jaśnie panów?!
-Trenerze, co mamy zrobić? - odpowiedzeli nieporadnie Levandinho i Drewniak - Przecież się nie rozdwoimy!
-No rzeczywiście, nie pomyślałem o tym - uspokoił się selekcjoner - Levandinho do "dobrych" a Drewniak do "laleczek"... albo czekajcie...na odwrót... Tomuś, zostało ci coś jeszcze tych fajek? Weź no skocz i przynieś mi z paczkę. - rozkazał Jonasz naszemu kapitanowi.
Rozpoczęła się taktyczna gierka. Trener Jonasz jak zwykle gorączkowo biegał koło linii bocznej i wymownymi gestami i krzykami pokazywał zawodnikom jak mają grać.
-Grzesiu! Do biegania używa się dwóch nóg, a nie jednej! Ale nie w tą stronę, Grzesiu! To nie twoja bramka! Uważaj! Nie fauluj go, to zawodnik z twojej druży... Noż k... mać! Musiałeś skasować akurat Krzynia? Uspokój grę, Grzesiu! Popatrz masz obok siebie Żurawia, zagraj mu piłkę po ziemi! Po ziemi powiedziałem! No i gdzieś wykopał?! Franek, strzeliłeś już 5 goli w ciągu 4 minut! Nie popisuj się tylko graj! Zaraz za te głupie popisy wylecisz na zbity pysk ze zgrupowania! - krzyczał zbulwersowany Jonasz.
Wtem zdarzyła się sytuacja niespodziewana. Protestujący Szymek kopnął piłkę która następnie uderzyła w świeżo zafarbowaną głowę Marcina Królika.
-No i coś ty k... zrobił najlepszego co? - wkurzył się Królik.
-Hi hi hi!!! Ha ha ha! - Miruś śmiał się w najlepsze.
-Zaczekaj no chwilę, ja ci pokażę! - pogroził Królik po czym poszedł do hotelowego pokoju, wziął stamtąd dwie duże walizki i przytaszczył je na boisko.
-Patrz co ja zaraz zrobię z twoimi lakierami, żelami i farami do włosów! - zaśmiał się szyderczo - Patrz, masz tu 4 pachołki ułożone w kwadrat, jak choć na chwilę wyjdziesz poza to pole to masz w ryj!
Następnie Królik wywalił zawartość walizek na ziemię i zaczął do wszystko niszczyć. Po kolei opróżniał zawartość pudełeczek z żelami i farbami, wypśikiwał całe litry lakieru do włosów. Gdy w końcu zakończył całą akcję po pół godzinie to spojrzał na Mirusia.
-Ha ha ha! Hi hi hi! - Miruś śmiał się w najlepsze.
-Co w tym takiego śmiesznego? - wkurzył się Królik.
-Bo jak ty nie widziałeś to ja z tego kwadratu wyskakiwałem i po chwili wskakiwałem, wyskakiwałem i wskakiwałem... Hi hi hi!
(ten odcinek ja zapewne zauważyliście jest o wiele słabszy od poprzednich, ale akurat w ostatnich dniach nasz kadra nie dostarczyła mi nowych pomysłów, głównie przez swoje zwycięstwo z Austrią. Jednak tak między Bogiem a prawdą to wolę pisać nudne opowiadania, ale żeby nasi zwyciężali, niż nabijać się z beznadziejnie grających Polaków...)

techniacz, 2004-10-11 11:15



pozdrawiam

--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)
madah
madah Superbojowniczka od 1 czerwca 2004 | madah
2004-10-12 14:49:47 Zgłoś
tród


gdzieś niżej tego czasem nie było??

--
najważniejsze żebyśmy zdrowi byli
Misiek666
Misiek666 SIURBEMEDIZAPREKUNDA od 4 listopada 2003 | Warszawa Praga
2004-10-12 14:50:46 Zgłoś
to Ci CHistoria !!!

--
Nie zezwalam na korzystanie z moich wrzutów na Demotywatorach!
madah
madah Superbojowniczka od 1 czerwca 2004 | madah
2004-10-12 14:51:58 Zgłoś
żeby nas, bohaterów....

--
najważniejsze żebyśmy zdrowi byli
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Moosehead ObersturmbahnModerator od 27 listopada 2003 | Blisko czakramu (ale nie odczuwam) | GG: 5133399 TWR
2004-10-12 14:59:51 Zgłoś
no to ja już tylko z pociągnę...

rumpti dumpti trallalla....


--
Że tak wprawdzie jest obecnie, jak jest, ale nikt nie powiedział, że tak koniecznie być musiało ani że tak zawsze być musi, ten wyścig opętańczy, w którym człowiek, który sobie siądzie i się zagapi, stał się przestępcą wobec epoki swojej, bo nie powinien ani posiedzieć na przyzbie, ani się zagapiać, ani herbatkę wypić spokojnie, tylko zaraz lecieć i coś rozwijać. Mrożek do Lema AD 1963 (sic)
r-kol
r-kol Superbojownik od 28 lipca 2004 | poznań
2004-10-12 15:02:18 Zgłoś
Troszku długie, gupie i wogle to

--
Charakterek
Charakterek Admin od spraw nieważnych od 17 lipca 2003 | Obecnie wieś
2004-10-12 15:18:29 Zgłoś
Bo widzisz synek, na forum onetu to tu się taki charakterek z onetowcami czai
1. było

2. dla zasady

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
MisAd Superbojownik od 14 marca 2004 | Pcim
2004-10-12 17:16:16 Zgłoś
Sorry, ale nie po to szukam i wrzucam linki dla Charakterka, aby kto inny za jego plecami wrzucał "onetowców".
Jestem dogłębnie oburzony

I bo się należy:


--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
w_irek Superbojownik od 21 stycznia 2003 | Lublin | GG: 1953862
2004-10-12 22:14:52 Zgłoś
(c) nie wiem "z kogo" - ( podejrzewam -a ale ????????? ) - "moja magisreska była krótsza"

--
Brak_Sygnaturki
Forum > Kawałki mięsne 2005 > Piłkarzyki by tyechniacz <foru onetu notabene>
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj