Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Narzekalnia! > TEŚĆ, smutnie, podejrzenie rak, może nie - muszę się wyżalić (anonim)
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kifu Superbojownik od 28 stycznia 2007 | Zielona Góra
2020-06-14 00:43:36 Zgłoś
Cześć,

nie mam komu, nawet żonie się wyżalić. Nie chce, bo pewnie ona myśli/ma obawy podobne jak ja chociaż ja jestem na ogół bardziej bezpośredni. Teściu (wszystkim bojownikom takiego życzę!!!) od 6 miesięcy chudnie (15kg, nie je), boli go brzuch albo żołądek (serio, ciężko laikowi stwierdzić), konsultuje się z rodzinnym telefonicznie bo rodzinny nie przyjmuje bo pandemia - taka polityka przychodni. W końcu z żoną się wkurzamy i od końca marca mamy bezpośrednie konsultacje z rodzinnym, niestety ten się skupia na zalecaniu piguł przeciwbólowych. Robimy badania prywatnie (poszło ok. 2k, ale mniejsza z tym**). Znajomy lekarz* (niestety nie może wystawić skierowania) po przejrzeniu dokumentacji stwierdza, żeby robić tomograf komputerowy (TK), rodzinny daje skierowanie do szpitala na internę - szpital nie przyjmuje (nie wnikajmy jaki) za to daje skierowanie do poradni ONKOLOGICZNEJ! no i tu zaczynają urzeczywistniać czarne myśli niestety. Idziemy do poradni, rejestrujemy, szybko mamy wizytę, na wizycie pani nic nie czuje (poradnia leczy a nie diagnozuje) i daje skierowanie do szpitala (znowu). W międzyczasie zrobione markery nowotworowe męskie i są trzustki i jakieś jeszcze, nie pamiętam jakie - oczywiście wszędzie mówią, że to jeszcze nic pewnego. Pani na izbie przyjęć w szpitalu jest (nie pierwsza) zdziwiona, że tyle badań zrobionych i nadal nic nie wyszło, dostajemy termin na koniec czerwca (pilny, najszybszy) - czekamy!
Wg nas i znajomego lekarza*, zostaje TK niestety nikt na to nie dał skierowania, nawet kiedy mówiliśmy, że zrobimy prywatnie*** Teraz odpuszczamy i czekamy na TK w szpitalu

Osobiście... mam czarne myśli, bo tak mam, będzie mieć raka cholera wie czego albo coś innego i zaraz go nie będzie. Czasami qrwa człowiek czuje, że z kimś jest źle i niedługo będzie koniec ale przecież tego nie powiem Jego córce Dla mnie, teściu umiera...(tylko raz się pomyliłem na trzy przypadki) a termin przyjęcia ma na tydzień do lipca

Jeśli ktoś to przeczytał, dziękuję.
Czego oczekuję?
Atencji. Pytań, jak sobie radzić, bo ja sobie dam radę, miałem już z rakiem do czynienia i śmiercią "trojga rodziców", po prostu musiałem się wyżalić. Jeśli gdzieś jest mało składnie, niejasne, daj znać, wyprostuję.

* sobie może ale nie obcym i już (wybaczcie ale nie chce wnikać)
**kasa nie grała roli! Badania, które mogliśmy robić bez skierowań albo mieliśmy skierowania robiliśmy prywatnie (poza kolonoskopią). Pieniądz nie jest problemem ale niestety, i tu chciałbym ostrzec innych, problemem może być LEKARZ RODZINNY, który nie chce dawać skierowań. Dopiero kiedy poszliśmy z żoną osobiście do niego (nie było lekko) wydębiliśmy skierowanie do szpitala bo na TK nie mógł dać***.
***rodzinny może dać skierowanie na TK ale tylko prywatnie! Nie dajcie się robić w ciula!

--
Djbanan
Djbanan Złamas od 30 czerwca 2004 | Szczecin
2020-06-14 00:55:37 Zgłoś
Moja była teściowa miała raka, wycieli jej praktycznie wszystko z podwozia i żyje już 10 lat. Wszystkie badanie (regularne) poprawne. Moja sąsiadka na starym mieszkaniu leczyła raka 20 lat i zmarła w pięknym wieku 78 lat. Tu, na ulicy też mam jedną sąsiadkę, co z pieskiem codziennie przechodzi i ocenia moje postępy na ogródku. Leczy raka od 9 lat. To już nie te czasy, raka się leczy, teściu będzie żyć.

--
oiko
oiko Superbojowniczka od 22 stycznia 2010 | Livorno
2020-06-14 01:00:18 Zgłoś
:dj zawstydziłeś mnie.
Trzymam kciuki za szybkie i pozytywne leczenie.
:kifu
Ostatnio edytowany: 2020-06-14 01:05:05

--
https://www.facebook.com/lunaefragmenta/?ref=bookmarks
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kifu Superbojownik od 28 stycznia 2007 | Zielona Góra
2020-06-14 01:15:49 Zgłoś
:djbanan Mój ojczym (świetny gość) miał raka krtani - wyleczył bo chyba tak można powiedzieć, później (nie pamiętam czasu) poszło na płuca - znowu palił - i niestety wycięli kawałek płuca i chyba za mało (nie było jak udowodnić, albo nie wiedzieliśmy jak),ostatniego dnia pękła mu skóra w okolicy brzucha, zatamowaliśmy, wyzwałem karetkę, oni do mnie, że pacjent nadaje się na opiekę paliatywną, w całym szoku (albo i głupocie) nie wiedziałem co znaczy "opieka paliatywna", szybko mi wyjaśniono. Niestety od tamtej pory każdy mój kontakt z tym skorupiakiem, kończy się źle. I to mnie boli.
Masz rację, to się leczy, ale boję się, że za późno wyjdzie. Oby nie. Krzyczcie tutaj żebym informował

PS. Moja babcia lvl 90 właśnie na weekend miała operację wyrostka robaczkowego i teraz jest w domu, więc medycyna poszła do przodu

:oiko Dlaczego?
Ostatnio edytowany: 2020-06-14 01:17:05

--
oiko
oiko Superbojowniczka od 22 stycznia 2010 | Livorno
2020-06-14 01:30:29 Zgłoś
:kifu a bo nabazgrałam, co mi paluch klawiaturą nastukał, bez uwzględnienia tego, co napisał. Medycyna idzie do przodu i raka się leczy No i wcale niekoniecznie to musi być akurat on.

--
https://www.facebook.com/lunaefragmenta/?ref=bookmarks
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kifu Superbojownik od 28 stycznia 2007 | Zielona Góra
2020-06-14 02:12:27 Zgłoś
:oiko Szanuję wolne klepanie paluchem po kibordzie bez względu na innych

Wiesz, to jest tak, medycyna do przodu ale czas też leci i na ogół jest tak, że szybko rozpoznane da się (wy)leczyć a wg mnie straciliśmy co najmniej 2 miesiące przez rodzinnego :/
Ja niestety mam złe doświadczenia z rakiem, i teraz, jak mało kiedy chciałbym się mylić! To teściu jakiego ze świecą szukać...

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
krzycz22 Superbojownik od 23 kwietnia 2004 | już nie Łódź
2020-06-14 02:35:25 Zgłoś
opisujesz objawy, które w połowie 2018 wystąpiły u mojego taty i działanie "służby" zdrowia niezależnie od pandemii. Na SORze bywaliśmy średnio co 2 tygodnie. Właśnie minął rok, jak tata zmarł...
Także nie dajcie się, może traficie, mimo dotychczasowych doświadczeń, na lepszych lekarzy. Trzymam kciuki!

--
oiko
oiko Superbojowniczka od 22 stycznia 2010 | Livorno
2020-06-14 02:36:12 Zgłoś
:kifu no i te dwa miesiące będą nadrobione migusiem resztą analiz Nasze złe doświadczenia wepchnijmy sobie do najgłębszej kieszeni, będzie dobrze

--
https://www.facebook.com/lunaefragmenta/?ref=bookmarks
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Jane_Doe Bojowniczka od 18 sierpnia 2006
2020-06-14 05:50:33 Zgłoś

:kifu, ja zmieniłabym w trymiga tego lekarza pierwszego kontaktu. P/bólowe bez badania i zrobienia choćby usg mogą mocno zamaskować rozwój choroby. A u mnie przychodnia też była przez telefon, ale jak coś to wzywali do ośrodka i badali. Kurde, wyrostek też by przeciwbólem leczył?...
My w sytuacji kiedy na nfz badanie tk za mc- półtora a prywatnie zaraz, zrobiliśmy prywatnie - na skierowaniu od specjalisty po wizycie prywatnej. Tak się dało obejść czekanie. Choć kupę kasy na to poszło. Teraz to by było wyrzucanie kasy na coś co zaraz będziecie mieli zrobione.
Co do spadku masy ciała, nie musi to być nowotwór choć z opisu to faktycznie podejrzane. W szpitalu pewnie gastro i kolonoskopię zaplanują jesli jeszcze nie zrobiona.
A gdybyście mieli potrzebę rozmowy, potrzebowali bardziej bezpośredniego wsparcia, mogę polecić poradnię psychologiczną głównie dla pacjentów onkologicznych i ich rodzin, ale nie tylko, która pracuje on-line. Wiem że nawet takie podejrzenie neo potrafi bardzo obciążać.
Trzymam kciuki, bo teraz faktycznie medycyna poszla do przodu i tak jak :djbanan napisał, nawet nowotwór nie oznacza wyroku.

--
====>====>
pies_kaflowy
pies_kaflowy Bęcwał Dnia od 2 czerwca 2008 | ni to miasto,ni to wieś,ni co kupić,ni co zjeść
2020-06-14 06:55:49 Zgłoś
Nawet rak to nie wyrok. Jakby mój faterski zachorował na raka teraz to by sobie spokojnie żył. Naprawdę medycyna zapierdala do przodu nawet w Polsce.

--
Maciej1988
Maciej1988 Bojownik od 27 kwietnia 2010 | Miasto doznań
2020-06-14 08:33:44 Zgłoś
Znam gościa, co siedem lat żyje po wykryciu czerniaka. Mam ciotkę, co skutecznie wyleczyła raka jelita grubego (i nie robi dwójki do worka). Mam dziadka, dobrze po siedemdziesiątce, co nie ma połowy krtani, prostaty, co rusz wycina podstawnokomórkowego z twarzy, i dalej popyla ursusem i jajka od kur zbiera.

Nie łamać się, działać, żyć - póki czas.

--
Bób
Koper
Włoszczyzna
miss_cappuccino
miss_cappuccino Superbojowniczka od 31 marca 2005 | Łódź!!! :D | GG: 5890559
2020-06-14 20:50:30 Zgłoś
Leczenie się w trakcie tej pandemii na coś innego niż koronawirus, to ubaw po pachy. Bardzo współczuję. Ale bądź dobrej myśli, jeśli tyle miesięcy daje radę, to chyba nie jest aż tak źle.

btw. Moja babcia, która ma 97 lat, miała z miesiąc-dwa temu bóle w klatce piersiowej. Pogotowie odmówiło przyjechania, wujek rozmawiał jedynie z lekarzem rodzinnym w formie teleporady, na zasadzie głuchego telefonu, bo babcia średnio słyszy i sama przez telefon nie pogada. Na szczęście to nie był zawał, ale co to było, to nie bardzo wiadomo.

--
.../Edytowanie postów jest dla mięczaków!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
krzycz22 Superbojownik od 23 kwietnia 2004 | już nie Łódź
2020-06-14 21:01:57 Zgłoś
:miss_cappuccino to ja chyba przestanę psioczyć na nasze wioskowe pogotowie... Co prawda podlega pod WSRM Łódź, ale przyjazdu w przypadkach zagrażających życiu - nie odmawia.
Szpital tez działa, przyjmuje, zabiegi planowe wykonuje.

--
miss_cappuccino
miss_cappuccino Superbojowniczka od 31 marca 2005 | Łódź!!! :D | GG: 5890559
2020-06-14 21:26:18 Zgłoś
:krzycz22 babcia mieszka na Śląsku.
Ale w Łodzi w sumie nie lepiej. Miałam trochę przebojów zdrowotnych ostatnio i też próbowałam do siebie wezwać pogotowie, ale też nie przyjechali, bo miałam temperaturę. Procedura, przynajmniej w Łodzi jest taka, że jak masz gorączkę to trafiasz na zakaźny [co wcale nie było proste do ustalenia] i dopiero potem kiedy potwierdzą, że nie masz korony, leczą Cię dalej. Do zakaźnego trafiłam dlatego, że chciałam sobie zrobić badanie, żeby potem móc iść do rodzinnego, ale lekarz mnie zatrzymał w szpitalu, bo powiedział, że z gorączką i nawet negatywnym wynikiem nikt mnie nie zbada i jedyna opcja, żeby się leczyć, to zostać w szpitalu. I trzymali mnie tam ponad tydzień, bo powinnam była dostawać leki ambulatoryjnie. W normalnej sytuacji, mogłabym iść do przychodzi, gdzie podaliby mi lek, ale obecnie nie ma takiej opcji. W mojej przychodzi nie wpuszczają nikogo za próg, rozmowy z lekarzami głównie telefoniczne. W piątek miał dzwonić do mnie pan z recepcji, żeby mi powiedzieć kiedy zadzwoni do mnie lekarz rodzinny, ale nie zadzwonił. Więc jutro ja zadzwonię do niego z pytaniem kiedy zadzwoni do mnie z informacją kiedy zadzwoni do mnie lekarz. Absurd.
I serio, ja wiem, że korona, że burdel odgórny itp, ale nie tylko to. Polska służba zdrowia jest niewydolna, zdehumanizowana i nie budzi zaufania. Dawniej było przynajmniej tak, że jak się miało pieniądze, to proces leczenia szedł szybciej, prywatnie. Teraz prywatnie terminy są prawie takie jak na nfz.

--
.../Edytowanie postów jest dla mięczaków!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
krzycz22 Superbojownik od 23 kwietnia 2004 | już nie Łódź
2020-06-14 21:53:51 Zgłoś
:miss_cappuccino łomatko! We wiosce, pogotowie przyjeżdża, wysiadają kosmici w skafandrach i zabierają do Zgierza. Jak wychodzi negatyw, to wiozą z powrotem. Głupie to, bo np. 2 letnie dziecko, którego jedynym objawem koronapodobnym była gorączka i nie miało kompletnie żadnych podejrzeń kontaktu z zarażonym, pojechało do Zgierza; akurat w dniu kiedy tam wykryto 15 zakażeń w szpitalu...
No ale z drugiej strony - jak mają dzięki temu odciąć z miejsca potencjalne ognisko - niech odcinają.

Ja sam jestem w szoku, ale z prywatnych obserwacji, to obecnie cała służba czy tam ochrona zdrowia, pracuje na najwyższych obrotach i nawet za bardzo nie mam się do czego jako pacjent przyczepić!

--
miss_cappuccino
miss_cappuccino Superbojowniczka od 31 marca 2005 | Łódź!!! :D | GG: 5890559
2020-06-14 22:08:14 Zgłoś
:krzycz22 na plus to mogę powiedzieć to, że [przynajmniej w Biegańskim], procedury antykorona [zarówno na zakaźnym jak i wewnętrznym] są na najwyższym poziomie i wyniki badań na koronę na następny dzień. Oraz to, że znaczna część personelu była naprawdę sympatyczna.
Na minus to, że jedzenie było tak obrzydliwe, że prawie mi się cofało jak próbowałam jeść i że codziennie był inny lekarz; żaden nie udzielał odpowiedzi na pytania o wyniki i o to co mi jest ["nie jest pani lekarzem i tak te wyniki nic pani nie powiedzą]; każdy inaczej widział powagę sytuacji [rozpiętość od "eee, trochę przekroczone wyniki" do poklepania po dłoni z tekstem "oj bardzo, bardzo się pochorowaliśmy"] i każdy miał inną wizję tego kiedy wyjdę [od jutro do co najmniej tydzień albo i dwa]. Wg mnie to nie powinno tak wyglądać. Ale to nie jest efekt epidemii, to po prostu tak jest. Mój poprzedni pobyt w szpitalu, parę lat temu i kilka mojej rodziny, wyglądały tak samo albo i gorzej.

--
.../Edytowanie postów jest dla mięczaków!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kifu Superbojownik od 28 stycznia 2007 | Zielona Góra
2020-06-18 21:45:00 Zgłoś
Cześć, po pierwsze dziękuję za odzew!
Teraz aktualizacja - z babcią to miałem zajebiste wyczucie czasu 14.06, parę godzin po moim poście babci się zmarło, w środę był pogrzeb. Pocieszające, że swoje przeżyła i... właściwie do ostatnich dni była "na chodzie". Alkohol i fajeczka też się zdarzała Po operacji, wiadomo było słabiej. No, idźmy dalej.

:krzycz22 My byliśmy raz na pogotowiu, z którego odesłali nas na SOR, tam się udało przyjąć ale też nic wielkiego nie zrobili. Ogólnie, karetka nie przyjedzie bo nie ma zagrożenia życia a teść nie jest z takich żeby chociaż przez chwilę poudawać ;)

:maciej1988 Ciotka, dziadek, chorowici ale żywotni. Mam nadzieję, że robisz badania.

:miss_cappuccino U mojej babci pękł woreczek i niestety operację zrobili po bodajże 3-4 dniach. Lekarz stwierdzający zgon stwierdził, że narkoza zrobiła swoje, no pomijając wiek.

Także, jeszcze raz dzięki za odzew

--
Maciej1988
Maciej1988 Bojownik od 27 kwietnia 2010 | Miasto doznań
2020-06-18 22:22:55 Zgłoś
:kifu
Nie robię. Dziadek całe życie fajki, smary, spaliny, nawozy, pestycydy, kotłownia, wędzone żarcie... Ciotka nie z mojej strony rodziny.

A mi się i tak średnio tu podoba i pewnie i tak prędzej mnie strop przygniecie albo prąd jebnie.

--
Bób
Koper
Włoszczyzna
salival
salival Little Princess od 18 sierpnia 2005 | Staines-Upon-Thames
2020-06-19 00:24:51 Zgłoś
:kifu też miałem (niestety w czasie przeszłym) zajebistego teścia, u którego zdiagnozowano nowotwór i dosyć szybko wszystko się skończyło. Zmarł dzień po urodzinach mojej żony (która była przy nim przez cały ostatni miesiąc). Po mojej stronie w ogóle rak wydaje się normą. Mama przeszła przez raka, ale operacja była i do dziś ma się w miarę dobrze. A ojciec - cóż, od zdiagnozowania minęły dwa tygodnie i było po wszystkim. Przez ostatni tydzień nie był już nawet sobą (przerzuty na mózg). Tylko, że on poniekąd sam sobie winien, bo lekarzy i badań unikał jak ognia przez lata (do tego nałogowy palacz i ogólnie zdrowego trybu życia unikał podobnie jak lekarzy). Z żoną robimy prywatnie coroczny "przegląd techniczny", który może ujawnić to i owo.
Ostatnio edytowany: 2020-06-19 00:25:43

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kifu Superbojownik od 28 stycznia 2007 | Zielona Góra
2020-06-19 22:19:15 Zgłoś
:maciej1988 Eh... dziadki... czasem mam wrażenie, że byłe ciężkie czasy mocno tych ludzi zahartowały, a do tego błoga niewiedza nt. stanu zdrowia sprawiła, że nie wiedzieli, że mogą na coś chorować
A Ty to "pojeany" jesteś ;) "A mi się i tak średnio tu podoba" - pamiętam jak za gówniarza miałem takie podejście, a wszystko to była wina babeczek ;P U Ciebie wszystko ok??

:jane_doe Sorki, wczoraj miałem i Tobie słownie podziękować Co do tk, tylko ze względu na szpital nie robiliśmy prywatnie. Kasa nie była problemem, tylko sprzeczne informacje w sprawie skierowania. A jak już wiedziałem co i jak to mieliśmy skierowanie do szpitala, więc już w środę No, mam nadzieję, bo jeszcze w poniedziałek test na COVIDa i oby go nie miał bo się wqrw... no. ;)

:salival Qrcze, mam wrażenie, że wczoraj czytałem Twoją wypowiedź a nie odpowiedziałem :/ sorki. Czasem mi się wydaje, że diagnoza wszystko psuje, gdyby nie ona, byłoby ok - tak tylko się wydaje. A co do przerzutów, to jest coś strasznego i może dopaść człowieka, który był niby wyleczony. Z innej beczki znajomego ojczym miał chyba raka kości, nie wiem czy tak to się nazywa ale o kości chodziło, tam to się ponoć masakra działa z ciałem. Twoje ostatnie zdanie jest bardzo ważne i wszyscy powinniśmy chociaż raz w roku takie badania robić

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kifu Superbojownik od 28 stycznia 2007 | Zielona Góra
2020-06-28 23:16:05 Zgłoś
Aktualizacja.
Teść był w szpitalu, zrobili TK i od razu znaleźli guza 22mm x 52mm na trzustce (czwartek). W piątek zrobili biopsje i wzięli do badań. W sobotę teściu wyszedł i we wtorek ma się stawić po wyniki i z nimi od razu iść do poradni onkologicznej. Z tego co zrozumiałem to do przyjęcia od razu na oddział.
Nikt otwarcie o raku nie powiedział ale sieć nie daje mi zbyt wielkiej nadziei w przypadku trzustki. We wtorek jadę z nim do tej poradni, zobaczymy co będzie. Ja niestety widzę jak człowiek ginie w oczach, masakra. Czasem jak patrzę na ludzi to "widzę", że umierają... tak miałem z dziadkiem i ojczymem i od tego mojego wrażenia mijał maks. miesiąc :/ Ja to ja, ale serio nie wiem jak się czasem zachować przy żonie (jego córce). Głupio to mówić ale ja wiem, że jest źle ale co teraz, czy dookoła powinno się mówić, że będzie dobrze czy mówić, że rokowania są słabe itd? Teraz zaczynają się schody.

PS. Czy są jakieś dobre prywatne szpitale onkologiczne? Czy ma to sens, czy lepiej tylko prywatnie załatwić lekarza prowadzącego? Jak to wygląda? Ktoś coś? Proszę!

--
Djbanan
Djbanan Złamas od 30 czerwca 2004 | Szczecin
2020-06-29 03:00:35 Zgłoś
:kifu Dobry lekarz prowadzący to podstawa. Idź do niego na prywatną wizytę. Dogadaj się.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kifu Superbojownik od 28 stycznia 2007 | Zielona Góra
2020-07-11 00:44:47 Zgłoś
Może nikt już tego nie czyta ale czuję się zobowiązany za kontynuację.
Jest jasna informacja o nowotworze (nie raku, bo to różnica ale dla nas to tylko nomenklatura) trzonu trzustki. Taki nowotwór ma słabe rokowania, w tej chwili jesteśmy po badaniu PET-CT (Wrocław, Borowiecka) i umówieniu na 24 i 30 lipca odpowiednia do poradni onko. i chirurga onko. Plan jest taki, że do końca miesiąca wiedzieć co i jak dalej.
Ostatnio rozmawiałem z kilkoma osobami o różnych kierunkach leczenia jak np. nano knife, czy ktoś coś miał albo wie więcej na temat?

PS. Trochę bolą mnie rokowania, mało kto przezywa 5 lat, i spora część mniej niż 24 miesiące :/

--
Forum > Narzekalnia! > TEŚĆ, smutnie, podejrzenie rak, może nie - muszę się wyżalić (anonim)
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj