Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Narzekalnia! > To nie żart
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Wegos Superbojownik od 1 października 2006 | Bydgoszcz
2016-04-02 00:18:24 Zgłoś
Idę dzisiaj z dziewczyną i kuzynem ulicą, ścisłe centrum miasta. W wejściu do kamienicy wystają nogi jakiegoś delikwenta, okazuje się, że i cały delikwent leży opierając się o drzwi. Sądząc po butelce alkoholu i popitce to po prostu upojenie alkoholowe, ale próby cucenia i wyciągnięcia jakiekolwiek informacji nie działają, po prostu zero kontaktu z gościem. Szybka decyzja, dzwonię pod 112, niech przyślą kogoś kompetentnego do pomocy. Zaczynam rozmowę z dyspozytorką, po czym pojawia się jakiś gość, pyta o co chodzi. Gdy dowiedział się, że dzwonię po pomoc naskoczył na mnie, że to bez sensu, że do pijaka nie trzeba, że najlepiej będzie położyć go na ławkę, pewnie pogotowie ma ważniejsze sprawy na głowie. W głębi duszy się z nim zgadzam, napił się to niech leży, ale to był taki stan, że nie wiem czy on do niedzieli wytrzeźwieje. Po kilku wymienionych zdaniach z mężczyzną wracam do rozmowy z dyspozytorką, podaję ulicę, a ta, gdy zorientowała się, że prawdopodobnie mamy do czynienia ze zwykłym pijakiem przyjęła zgłoszenia i powiedziała, że wyśle patrol straży miejskiej. Mężczyzna który się napatoczył był bardziej zdecydowany od nas - podniósł naszą ofiarę z chodnika, sprzedał parę "liści", ten po chwili zaczął łapać kontakt. Wybełkotał, że "tu mieszka, pod dwójką" (trwało to ok. 1 minuty), więc jego wybawca zadzwonił domofonem, zszedł rosły, młody mężczyzna, który zaopiekował się sąsiadem. Rozeszliśmy się z naszym ratownikiem, podziękował nam za reakcję i poszedł, całość trwała ok. 10 minut. A my nadal czekamy na patrol, żeby wyjaśnić co i jak. No właśnie, 15 minut od wezwania a ich nie ma. Dzwonię więc ponownie pod 112 by odwołać alarm. Odbiera tym razem mężczyzna, wyjaśniam sytuację, a ten mówi, że mam dzwonić do straży miejskiej. Zgodnie z sugestią dzwonię, opisuję sytuację, a pani mówi mi, że mam dzwonić pod 112... Nie dałem się spławić, mówię, że właśnie tam dzwoniłem. Pani po szybkim wywiadzie oznajmia mi, że straż miejska takiego wezwania nie dostała. Wtedy już naprawdę straciłem wiarę w ten system. Całe szczęście pani ze straż miejskiej obiecała wyjaśnić tę sytuację, żeby uniknąć pętli telefonów.
Wnioski są takie - znieczulica w tym kraju istnieje. Ja wiem, że część specjalnie nie zwracała uwagi na tego człowieka, część uznała go za pijaka, ale nikt nie pochylił się i nie sprawdził. Nikt nie wykonał telefonu do odpowiednich służb. A gdyby pozory zmyliły?
A drugi wniosek jest taki, że ktoś w centrali telefonów alarmowych dał dupy. Szczęście w nieszczęściu, że gość okazał się być po prostu zalanym w trupa i był ktoś, kto się nim zajął. Ale gdyby faktycznie potrzebował pomocy?

--
Sygnatura spełnia normy UE, Sanepidu, PPoż, BHP, i JM. Posiada certyfikat ISO 9001.
Fuleren
Fuleren Superbojownik od 28 grudnia 2013 | Village killed by planks
2016-04-02 00:32:27 Zgłoś
Wiadomo, że nie żart, już 2 kwietnia.

--
Don't blink
hrabinadesroutoutou
hrabinadesroutoutou Superbojowniczka od 17 lipca 2010 | Wrocław
2016-04-02 01:38:34 Zgłoś
skąd wiesz, że nikt się nie zainteresował? Może 10 minut wcześniej przechodził tamtędy ktoś, kto po dokładnym sprawdzeniu uznał, iż kolo zalany w trupa.
Z doświadczenia wiem również, iż jest wielu takich, których los żula przejmuje - nie chcesz wiedzieć, ile jest do nich wyjazdów.

A, że 112 jest systemem zrąbanym, to chyba wszyscy wiedzą. Dla swojej spokojności zapisz sobie w telefonie numer do straży miejskiej w Twoim mieście.

--
pckiller
pckiller Superbojownik od 24 czerwca 2008 | SD
2016-04-02 02:10:17 Zgłoś
:hrabinadesroutoutou
986...

--
rasta_
rasta_ Superbojownik od 23 lutego 2009 | Rapatatada
2016-04-02 03:50:36 Zgłoś
Ja kiedyś dzwoniłem pod 112, bo z popularnych schodów pod mostem Poniatowskiego wyłazi typeczek cały zalany krwią i mówi, że go pobili. Powiedziałem dyspozytorce, że krew się leje wszędzie i strumieniami z niego. Odebrała zgłoszenie i wysłała karetkę. Kazałem kumplowi się zająć tym chłopakiem a sam stanąłem w takim miejscu, żeby móc pokazać, gdzie dokładnie mają zjechać.

Po chwili widzę, że jadą wiejscy samochodem to im macham jak pojebany, żeby zjechali. Spojrzeli się i pojechali dalej. Jak podjechała karetka, oczywiście bez sygnału, to okazało się, że ten chłopak uciekł (stawiam na ewidentny szok) bo jego oprawcy pojawili się w pobliżu. Kolega zajmujący się nim powiedział, że uciekł na stację benzynowa po przeciwnej stronie ulicy a lekarz/ratownik stwierdził, że jak będzie potrzebować to sobie zadzwoni.

Nic mnie już w tym kraju nie zdziwi. Ani znieczulica służb, ani społeczeństwa.

--
Kiedy już bezradność owa przekroczy granice śmieszności, a nazwać przecież nadal ją trzeba, bo byśmy się z niej pochorowali, pozostaje jeszcze szyderstwo i historia najbardziej szydercza z artystek - z czego zdawał sobie sprawę Witkacy.
Uczulony
Uczulony Superbojownik od 28 grudnia 2009 | K-lin
2016-04-02 05:54:10 Zgłoś
112 to jakis zart "pan sam zadzwoni bo nie moge przelaczyc"....
Beton zalac i zakrecic

--
Uczulony nie badz leniwym q.tasem by pappy
kashpir
kashpir Superbojownik od 11 lipca 2005 | Warszawa
2016-04-02 09:12:20 Zgłoś
Albo ja mam takie szczęście do 112, albo wy pecha.
Dwa razy skorzystałem. Raz - bezdomna leżąca na wznak na korytarzu koło mojego mieszkania (miejska pojawiła się po 10 min i docuciła), dwa - sąsiedzi studenci w środku tygodnia postanowili gdzieś koło północy rozkręcić imprezę "na maxa" - policja zjawiła się po 15 minutach.

Ważne, żeby w przypadku typu nr 1 nie sugerować przyjmującemu zgłoszenie, że ofiara jest pijana - "utrata przytomności, nie można docucić, ale oddycha".

--
Co tydzień te same cele: przeżyć do piątku, nie umrzeć do poniedziałku.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Wegos Superbojownik od 1 października 2006 | Bydgoszcz
2016-04-02 11:26:30 Zgłoś
:hrabinadesroutoutou - domyślam się, że takich wyjazdów jest multum, ale właśnie dlatego są odpowiednie służby, żeby takie wezwania weryfikować. Nie mnie oceniać, czy ktoś będący pod wpływem alkoholu nie doznał innego urazu, może alkohol spożywał, ale to nie on był powodem utraty przytomności. Jak można jednoznacznie ocenić czy ktoś potrzebuje pomocy czy nie, skoro gość był nieświadomy swojego istnienia? Dlatego słuszny był kierunek dyspozytorki, żeby sprawą zajęła się straż miejska, a nie od razu pogotowie, ale czemu wezwania nie przekazała dalej to już jest zagadka.

--
Sygnatura spełnia normy UE, Sanepidu, PPoż, BHP, i JM. Posiada certyfikat ISO 9001.
Jez_z_lasu
Jez_z_lasu Bojownik od 14 stycznia 2013 | Jez_z_lasu
2016-04-02 11:33:44 Zgłoś
Znieczulica jest dlatego, że jesteśmy jako kraj biedni. I nie możemy sobie pozwolić na rozrzutność. Gdybyście się postawili w roli dyrektora szpitala, którego budżet zżerają wyjazdy do pijanych to nie kwapilibyście się na wydawanie tysięcy złotych na akcje ratunkowe. Oni podjęli decyzję, że piją. Ktoś kto został potrącony na przejściu dla pieszych nie pchał się pod samochód.
Dodajcie do tego obciążenie psychiczne i często niewyspanie pracowników albo nawet awarie sprzętu i macie jako taki obraz ratownictwa medycznego. Jeden z ratowników, który mnie szkolił, powiedział, że z jego grupy na studiach (25-30 osób) nie żyje kilka, a sytuacja małżeńska reszty jest nie do pozazdroszczenia. Do tego psie pieniądze z wypłaty, za które nie są w stanie zadbać nawet o własne zdrowie i swoich bliskich. Sytuacje, że ktoś chce zaatakować ratownika/lekarza na miejscu wypadku to chleb powszedni

Nie wszyscy pracują na kasie w odzieżowym, w galerii, za barem, przy projektowaniu wnętrz czy organizowaniu eventów. Nie deprecjonuję i nie ubliżam tu nikomu. Każdy jest dorosły i każdy sam wybrał sobie zawód. Ale są wśród nas ludzie, którzy poświęcają się znacznie bardziej niż inni.

Może jestem złym człowiekiem, ale ratowanie swojego sumienia pomagając pijanym chyba nie jest najefektywniejszym sposobem podwyższania samooceny. Są ludzie, którzy bardziej potrzebują pomocy.
Ostatnio edytowany: 2016-04-02 11:40:38

--
"...Nie wiem nawet czy chcę na ziemię zejść Tu gdzie ciężko złapać tlen oddychamy już codziennie, ej" Don't follow the grown-ups follow the weirdos
gen_Italia
gen_Italia Amator trójkątów od 10 stycznia 2005 | Neusulzfeld
2016-04-02 14:52:40 Zgłoś
Jeżeli argumentujesz, że "oni podjęli decyzję, że piją" i że to ma w jakiś sposób usprawiedliwiać brak zainteresowania odpowiednich służb takimi pijanymi osobami, to nie oczekuj, że ktoś się przejmie tym, jak ciężko ma dyrektor szpitala i jak bardzo się poświęcają ratownicy, bo ich też nikt pod pistoletem nie trzyma na stanowisku.

--
Jez_z_lasu
Jez_z_lasu Bojownik od 14 stycznia 2013 | Jez_z_lasu
2016-04-02 15:32:50 Zgłoś
:gen_italia
Oczywiście, że sami wybrali taki zawód. Ze swojej strony szanuję ich za to, że realizując swoją pasję chronią i leczą tych, na których mi zależy, a którzy sami nie pchali się do szpitala: moich chorych bliskich, dzieci, osoby, które czekają w godnych warunkach na śmierć w hospicjum.
Nie nawołuję do litości czy współczucia. Najczęściej to tanie uczucia bez pokrycia. Zastanawiam się tylko, co sam bym zrobił będąc np. dyrektorem szpitala i miał do podjęcia decyzję: wydam 400 000 zł na wyjazdy karetki do 400 pijanych w ciągu roku czy przeznaczę na operację jednego chorego, gdzie szansa powodzenia to 80%. I to tak, żeby jeszcze prasa czy szanowna opinia publiczna nie przysrała mi się do dupy.

Jeśli ktoś sam pcha palec pod młotek lub do butelki to nie będę go usprawiedliwiał. Problemy mają wszyscy.

--
"...Nie wiem nawet czy chcę na ziemię zejść Tu gdzie ciężko złapać tlen oddychamy już codziennie, ej" Don't follow the grown-ups follow the weirdos
hrabinadesroutoutou
hrabinadesroutoutou Superbojowniczka od 17 lipca 2010 | Wrocław
2016-04-02 15:35:20 Zgłoś
:Wegos, ktoś Ci powiedział, że nie przekazała dalej. Spychologia stosowana, nie od dziś wiadomo, że straż miejska nigdy nic nie wie. Niestety, nie wszędzie system 112 działa, jak powinien i w sumie oburzające jest to, że przez tyle lat nikt nie wprowadził tego systemu na tyle poprawnie, żeby działał. Tutaj pełna racja, jest to wkurzające. W sumie oburzające też. Dlatego najlepszym wyjściem jest dzwonienie na każdy numer osobno. Miało być szybciej i wygodniej, wyszło jak zwykle. Szare człowieczki, jak my, nic na to nie poradzą, to sprawa dla "góry".

:jez_z_lasu zdecydowany błąd myślowy: pan dyrektor szpitala nie płaci za karetki ratunkowe. System ratownictwa jest odrębny, totalnie niezależny od szpitali. Pan dyrektor martwi się jedynie, jak trzeba zamówić transport sanitarny dla babci ze szpitala do domu, bo rodzinie nie chce się odebrać, ewentualnie taka babulinka nie może jechać do domu bez specjalistycznego sprzętu (jak np. ludzie na wentylację domową). Te wszystkie karetki do żuli to nie stąd. Za to płacimy my, państwo.
Tak po prawdzie problemem nie są wcale takie wyjazdy do żuli - choć we fragmencie o poprawieniu samopoczucia się zgadzam - ale te do bólu paluszka od tygodnia. I do przeżartego brzucha w czasie świąt. I do dziecka, które w środku nocy ma 37,3. I do przecewnikowania, bo przecież zapomniało się powiedzieć pielęgniarce środowiskowej, że przecieka. Można by tu mnożyć przykłady. Gdyby nie to wszystko, można zmniejszyć ilość wyjazdów z 14 w ciągu dnia na jeden zespół, do trzech, czterech... Rozwiązaniem byłoby tu wypisywanie mandatów za nieuzasadnione wezwanie karetki (a i więcej pieniędzy w budżecie by było), edukacja... Ale wiesz, co jest największym problemem? Społeczeństwo roszczeniowe. Bo oni mają mieć karetkę i już, jeszcze nakłamią. Strategia dyrekcji? No to weźcie i wyślijcie, niech ma... Dokładnie ta sama sytuacja jest na SORach.

A o pieniądzach nie rozmawiajmy.

--
kocia_mama
kocia_mama Superbojowniczka od 10 kwietnia 2014 | WrocKaboomLove
2016-04-02 16:19:56 Zgłoś
:hrabina tylko jak rozdzielić wyjazdy w dobrej wierze od tych "bezczelnych"?

Do mnie raz chciano karetkę wzywać. I chciał zrobić to lekarz, który dopatrzył się w tym co się ze mną porobiło zagrożenia życia. W końcu sam mnie ratował, ale lekko nie było. Normalnie kontaktowałam, stałam na własnych nogach, nie czułam się jakoś szczególnie źle ani nie wyglądałam jakbym zaraz miała zejść. I wyobraź sobie, że tak pojawiłabym się na sorze.
Ostatnio edytowany: 2016-04-02 16:20:09

--
Mówiłam już, że każdy umrze?
hrabinadesroutoutou
hrabinadesroutoutou Superbojowniczka od 17 lipca 2010 | Wrocław
2016-04-02 17:15:01 Zgłoś
Ocenia dyspozytor i zrobi to trafnie, jeżeli go nie okłamiesz. Dodatkowo pokieruje tam, gdzie trzeba.
Doczłapałaś się do przychodni, doczłapałabyś się na SOR. A lekarz chciał wezwać pewnie karetkę transportową. Czy wy wszyscy myślicie, że w karetkach to nie wiadomo co wożą? Magiczne kroplówki na wzmocnienie czy cokolwiek? Ten sam sprzęt do ratowania życia i zdrowia jest w każdej przychodni, w każdej karetce (no, w karetce mają respirator transportowy, w przychodni worek ambu i dostęp do tlenu...), na każdym SORZe czy w nocnej przychodni... Każdy członek zespołu jest przeszkolony w BLS i może je podjąć, lekarz z automatu uprawniony jest do ALS, a jak masz szczęście i trafisz na pielęgniarkę po kursie RKO - który i tak prędzej czy później robi każda - to i ona może ALS prowadzić. Zatrzymania w przychodniach z resztą nie są takie rzadkie. Poza tym, jeśli ktoś dopatruje się zagrożenia zdrowia i życia wezwanie karetki jest uzasadnione. A teraz się zastanów: boli cię brzuch od tygodnia, charakter bólu nie zmienił się ani na jotę - idziesz do przychodni czy dzwonisz po karetkę? Duża część naszego społeczeństwa zadzwoni po karetkę. A jak nie będą chcieli jej do nich wysłać, powiedzą, że w stolcu pojawiła się żywoczerwona krew. Przyjeżdża zespół i okazuje się, że kupa normalna, brzuch bez objawów otrzewnowych a pacjent od tygodnia bierze antybiotyk bez probiotyku i brzuch go nawala z tego powodu. To jest nieuzasadnione wezwanie. I nakłamanie. I na zdrowy rozsądek: kiedy wzywasz karetkę? Kiedy boli cię brzuch i nie masz żadnych innych objawów, jesteś w stanie stać na własnych nogach i jeszcze coś zjeść czy wtedy, kiedy brzuch boli cię niemiłosiernie, przelewasz się przez ręce i wymiotujesz? Pierwszy przypadek nadaje się do przychodni, bo prawdopodobnie jest zwykłą niestrawnością. Owszem, może to być zawał, ale w przychodni zrobią Ci EKG i ocenią, a tym bardziej, jeśli z tym bólem chodzisz dłużej, niż godzinę - nie jest to nic poważnego. W drugim przypadku może to być niedrożność i to wymaga pilnej chirurgii. Potrzebny jest po prostu zdrowy rozsądek a czasami na ten nie ma co liczyć. Po prostu ludzie nie wiedzą, kiedy wzywa się karetkę i myślą, że to taka przychodnia na kółkach. Nie każę każdemu być alfą i omegą medycyny i stanów nagłych, ale czasami po prostu wystarczy użyć mózgu i zastanowić się chwilę. I nie mówię, że ktoś źle zrobił, że tą karetkę wezwał, bo coś wydało mu się bardzo nie halo - mówię tutaj o pierdołach typu rzeczy przewlekłe bez nagłego pogorszenia, straszna gorączka 37*, rozcięty paluszek z którego wcale jucha tak mocno nie kapie... Można by wymieniać i wymieniać. Przecież karetka nie jest rozwiązaniem dla wszystkiego, czasami wystarczy pójść w jedno miejsce i kiedy nie mogą pomóc - pokierują. Dlatego nie wkurzajcie się, gdy przyjdziecie na SOR z dzieckiem z gorączką bez zaburzeń oddychania, z trwającą anginą, bez podania mu wcześniej leków przeciwgorączkowych i odczekania godziny, że odeślą was do przychodni lub nocnej pomocy. Bo tam jest wasze miejsce, nie na SORZe. A jeśli pójdziecie do miejsca mniej wyspecjalizowanego to pomogą wam tyle, ile mogą i odeślą dalej - a jeśli naprawdę miałoby się stać coś strasznego, to nie bójcie się, w "zwykłej" przychodni też wam pomogą i raczej nie pozwolą umrzeć.

--
kocia_mama
kocia_mama Superbojowniczka od 10 kwietnia 2014 | WrocKaboomLove
2016-04-02 17:39:08 Zgłoś
:hrabina ale piszesz o skrajnych przypadkach. A z pewnością znajdą się sporne. Niby nadaje się na karetkę, niby nie, dyspozytor nie jest w stanie na odległość przewidzieć czy jest już wystarczająco źle. Albo jeśli objawy pasują do różnych dolegliwości? Ja nie bronię ludzi którzy wzywają karetkę do błahostek albo bo nie chce im się iść do przychodni. Bo to głupota.
Karetki z tego co mi wiadomo to "Magicpak", trochę opatrunków i trochę podstawowych leków.

--
Mówiłam już, że każdy umrze?
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
wisz-nu Superbojownik od 9 maja 2003 | Toruńsk | GG: tajne/poufne
2016-04-02 21:52:41 Zgłoś
a pijanego w ramach cucenia proponuje najpierw kopać po nogach zamiast walić po twarzy, bo jak się ocknie i będzie agresywny, to łatwiej takiemu uciec

--
Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytanie niniejszego tekstu bez pisemnej zgody surowo wzbronione.
Jez_z_lasu
Jez_z_lasu Bojownik od 14 stycznia 2013 | Jez_z_lasu
2016-04-02 22:23:29 Zgłoś
:wisz-nu
A do każdego leżącego (nie tylko pijanego) podchodzić bokiem, pupą w kierunku nóg. Oraz nigdy od razu nie klękać tylko najpierw się pochylić. Robiąc inaczej istnieje wysokie ryzyko, że zarobimy piąchą w klejnoty albo twarz - nauka od spotkanego ratownika z dużą praktyką.

Z innych nauk:
- Zawsze sprawdzaj oddech - od braku innych funkcji życiowych umiera się trudniej
- Wszystko co należy do pacjenta zostaw pacjentowi - wymiociny, krew, ucięta ręka.
- Jeśli pacjent ma uciętą rękę, nogę, palce skop wszystkie znajdujące się w okolicy psy i koty. Prewencyjnie.
- Jeśli pacjent ma uciętą głowę nie rób sztucznego oddychania bo wyjdziesz na głupka
- Każda osoba na miejscu wypadku może zachować się jak małpa. Agresywna małpa.
- Jeśli ktoś podchodzi do ciebie z nożem lub pałką, dziwnie się uśmiechając - Spierda**j
Ostatnio edytowany: 2016-04-02 22:29:46

--
"...Nie wiem nawet czy chcę na ziemię zejść Tu gdzie ciężko złapać tlen oddychamy już codziennie, ej" Don't follow the grown-ups follow the weirdos
mikmiki
mikmiki Superbojownik od 15 września 2004 | Torronto | GG: 8534509chyba
2016-04-04 18:15:42 Zgłoś
Staaare dzieje. Człowiek był piękny, młody i pracował na produkcji.
Krzywo załadowana paleta, wózek widłowy i nas dwóch na palecie żeby z tego wózka nie spadła (bo krzywo załadowana). Szanowny kierowca/operator wózka uderza paletą o rampę, coby się ładunek na środek przesunął. Nie pierwszy raz więc i skupienie nie specjalne. Nóżkę niczym nieśmiała autostopowiczka miałem lekko wysuniętą. I ta nóżka się znalazła między zębami podnośnika a ładunkiem. Nawet specjalnie nie bolało. Pamiętam dokładnie widok białej kości z resztek palca u nogi i rzecz jasna sporo krwi.
Opatrunek na nogę do auta i na pogotowie. Wchodzimy, mi się już trochę błogo i słabo zaczyna robić, a pani przeszkolona z lewa i z prawa pielęgniara każe nam czekać w kolejce. W końcu stoję i oddycham No tośmy siedli we dwóch i czekamy.
Nie powiem teraz ile tam siedziałem, raczej niedługo. Ale pamiętam zniesmaczoną minę Pana doktora który obok przebiegał. Spojrzał na tą moja nogę, na sporą już kałużę krwi i krzyknął do tej "przeszkolonej" Ej weźcie go do cholery do gabinetu bo tu wszystko pobrudzi!

Tak więc dzięki dbałości o higienę i czystość poczekalni, trafiłem do lekarza poza kolejnością
I co nie mają porządku? Mają! Sam jestem świadkiem.

--
Podobno przepłaciłem za sygnaturkę! Powiedzcie proszę, że to nieprawda :(
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Qweta Superbojownik od 25 października 2004
2016-04-04 21:02:03 Zgłoś
miki no może Ty byłeś młody i głupi, ale reszta tej załogi co kazała Ci równoważyć źle załadowaną paletę własnym ciałem to debile do kwadratu. Jak trzeba mieć nasrane we łbie, żeby ryzykować zdrowie i życie dla roboty?

--
Forum > Narzekalnia! > To nie żart
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj