Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Grajdołek Mistrzów > Subnautica
Andvarkidus
Andvarkidus Superbojownik od 13 sierpnia 2008 | Jabłonowo/Poznań | GG: 7398148
2019-01-12 16:28:52 Zgłoś
Parę razy mignęła tu informacja o tym, że jest i że za darmo, ale recenzji brak, a to fajowa gra jest



Pod spodem mignęły po raz ostatni piaskowe wydmy. Ostatni błysk światła rozproszonego w wodzie na czerwonej trawie i koralach. Przede mną otworzyła się głębina i pora zanurzyć się bardziej. Batyskaf dzielnie zostawia za sobą metr za metrem. To już sto poniżej powierzchni, powoli światło słoneczne przestaje tu docierać. Powoli ogarnia mnie ciemność i tylko kolorowe wskaźniki Seamoth'a II rozświetlają mrok. Uruchamiam na próbę reflektory batyskafu, ale to zbędne marnowanie energii, bo na wprost zieje mroczna pustka i noc nie majaczy przed dziobem pojazdu. Dwieście metrów. Jedna trzecia możliwości maszyny, której nie miałem czasu ulepszyć. Chciałbym napisać, ze słyszę trzeszczenie poszycia, ale to bzdura, bo konstrukcja jest solidna, a pokładowa SI ostrzeże mnie gdybym zszedł zbyt głęboko. Dwieście pięćdziesiąt metrów. Zaczynam się zastanawiać czy to był dobry pomysł, gdy słyszę niski śpiew jakiegoś głębinowego stworzenia. Takie dźwięki wydaje tylko coś dużego, więc czeka mnie spotkanie z Lewiatanem. Tylko czy to będzie monstrualny, ale niegroźny Rafogrzbiet obrośnięty koralem i pąklami, czy Rozpruwacz, który zakończy tę wyprawę niszcząc Seamoth'a II, tak jak rozerwał na strzępy jego poprzednika? W końcu na 280 metrach światła wyłuskują dno. Pusta, zapiaszczona równina bez śladu flory. Ale za to z mieszkańcami. Trzy nowe Lewiatany. Morskie Deptacze. Nie przypominają z grubsza niczego co żyje w ziemskich głębiach, ale noszą wiele cech wspólnych ze stawonogami. Są dużo większe niż mój batyskaf. Są wielkości dwupiętrowego domu i maszerują na swoich trzech segmentowych nogach wzdłuż podmorskiej równiny. Ich powolność jest iluzoryczna. Z każdym krokiem przemieszczają się o dobre kilka metrów. Zaraz zbadam je dokładniej, ale kątem oka dostrzegam, że w opadającym po ich przejściu pyle majaczą jakieś kształty. Tak, każdym ruchem swoich odnóży Deptacze wygrzebują spod piachu bryły minerałów! Przybycie tutaj było dobrym pomysłem.



Tak przynajmniej mi się wydawało, dopóki nie odkryłem obecności innych mieszkańców Ścieżki Deptaczy...









Subnautica jest pierwszą od dłuższego czasu grą, która wzbudziła we mnie dawno zapomniane uczucie zachwytu nad wirtualnym światem. To kolejna pozycja z popularnego nurtu zapoczątkowanego przez Minecraft - gra polega na eksplorowaniu otwartego świata, konstruowaniu kolejnych elementów ekwipunku, pojazdów i bazy ze znalezionych surowców oraz szeroko pojętym surwiwalu. Jednak wybrane przez twórców otoczenie sprawia, że jest wyjątkowa, bo ogromną większość czasu spędzamy pod wodą.

Jesteśmy ostatnim żywym pasażerem Aurory - pancernika, który ostrzelał Petersburg... Wróć. Ogromnego statku kosmicznego, który roztrzaskał się na pokrytej wodą planecie. Naszym celem jest przeżyć i wydostać się z tego wilgotnego bajora. Przy okazji dowiedzieć się, co sprawiło, że Aurora wbiła się w morskie dno i skaziła promieniowaniem kilka kilometrów kwadratowych okolicy. Zaczynamy w klaustrofobicznej kapsule ratunkowej wyposażonej w fabrykator (czyli stację craftingową - tutaj nie robimy żadnego sprzętu ręcznie), radio i mały schowek, ale za jakiś czas pobudujemy własną podwodną bazę. Potem dorobimy się podwodnego skutera i batyskafu, a skończymy na chodzącym po dnie egzoszkielecie i Cyklopie - białej łodzi podwodnej, która jest... duża. W ramach dygresji - dawno w żadnej produkcji nie poczułem się jak pyłek. Zanim się tego dorobimy zwiedzimy kilkanaście różnorodnych biomów, zjemy garść rybek i sami staniemy się posiłkiem kilku innych, spenetrujemy masę jaskiń i wraków i będziemy się cholernie dobrze bawić.



Trzy podstawowe elementy gry zostały przygotowane dobrze. Crafting nie jest przesadnie skomplikowany, choć trzeba się przyzwyczaić do interfejsu, a jego efekty dają sporo uciechy, bo tworzenie bazy, choć proste, ma swoje zasady i miło jest potem przejść się po suchej podłodze. Jak ktoś lubi upiększenia i wieszanie wirtualnych kwiatków na wirtualnych ścianach to też się tu odnajdzie. Mi do satysfakcji starczało, że baza jest ergonomiczna i dobrze urządzona. Poza tym tworzymy nowe narzędzia i pojazdy, które potem ulepszamy. Strzępy Seamoth'a II pokryły morskie dno, kiedy odkryłem, że jego miejsce parkingowe odwiedził przede mną Rozpruwacz, ale Seamoth III jest już bardzo sprawną maszynką, zdolną zanurzyć się na 900 metrów i odwiedzić większość miejsc. Aczkolwiek żerowisk Rozpruwaczy unikam dalej. P.R.A.W.N. Suit (egzoszkielet) to fajna zabawka dająca sporo radochy przy rozłupywaniu rud surowców i czach Piachorekinów, które chcą sprawdzić czy jest smaczna. A pierwsze zwodowanie i poprowadzenie Cyklopa to coś, co w grach zdarza się rzadko.

Eksploracja to już jest po prostu najlepszy element Subnautici. Biomy są różnorodne i urokliwe jak mało co. Zaczynamy od płytkiej rafy koralowej, a potem zwiedzimy lasy wodorostów, równiny czerwonych traw, mroczne głębinowe wąwozy i bardziej egzotyczne miejsca, jak siedliska podwodnych grzybów, rozświetlone połacie żarówkopodobnych roślinek, pływająca wyspę i ponure napromieniowane pustkowia, które zostawiła po sobie szorująca kadłubem po dnie Aurora. Ją tez zwiedzimy, zresztą jej gargantuiczny wrak widzimy praktycznie zawsze, kiedy się wynurzymy na powierzchnię. Poza tym są jaskinie, mniejsze wraki, kilka baz i cała masa innych ciekawych lokacji. Pierwsza wyprawa do jaskini Galaretogrzybów dostarczyła wielu wrażeń ze względu na głębokość i niebezpieczne otoczenie.

Surwiwal, jako ostatni najważniejszy element też spisuje się na medal. Możemy pożegnać się z życiem z powodu odwodnienia i głodu i to są potrzeby najłatwiejsze do zaspokojenia, bo jadalnej fauny jest tu sporo, a zrobienie odsolonej wody nie jest przesadnie trudne. Nasz bohater nie ma też skrzel, więc podróżowanie bez pojazdu jest też ograniczone przez pojemność butli tlenowej. Na początku przygody nie zbadamy żadnego głębszego zakamarka i dopiero po jakimś czasie staniemy się posiadaczem zbiornika pozwalającego nurkować przez jakiś czas i stroju w którym nie umrzemy poniżej kilkuset metrów. W końcu zabić nas może spora część fauny i kilka okazów flory. I tu jest najweselej, bo uzbrojeni jesteśmy tylko w nóż, którym można filetować posiłek, ale odpędzimy najwyżej Prześladowcę i Piachorekina - więksi drapieżcy nawet nie zauważą, że coś mamy w rękach. Bardziej zaawansowane technologie pozwalają na odwrócenie uwagi przeciwnika, odrzucenie go na kilka metrów lub zamrożenie w energetycznym bąblu, ale to nieletalna metoda. Ostatecznie jak już koniecznie chcemy coś zabić pozostają tylko torpedy i ewentualnie ramię wiertnicze egzoszkieletu. Tylko, że zabijanie przeciwników jest nie tylko trudne, ale i pozbawione większego sensu - nie donosimy z tego tytułu żadnej korzyści, a wkurzająca nas ryba i tak kiedyś się zespawnuje. No i ubicie Lewiatana dowolnego rodzaju to prawdziwe wyzwanie, za które nie otrzymasz nagrody ;)



Ostatnia rzecz - tylko kilka wydarzeń w grze ma ścisłe ramy czasowe. Poza tym każdy może sobie grać wedle własnego tempa. Poza tym gra nigdy nie mówi gdzie masz płynąć i co robić. Na sygnały radiowe, które na początku pchają zabawę do przodu można reagować albo nie. Nie ma znaczników poza kilkoma wrakami (choć można stawiać własne). Nie ma questów. Gracz sam decyduje co robi, a podpowiedzi, co robić dalej, znajduje w swoich wpisach w PDA. Coś wspaniałego. Dziś rzadko pozostawia się gracza samemu sobie i nie prowadzi za rączkę. Ostatecznie jednak cel jest taki, żeby schodzić GŁĘBIEJ. Zabawa polega na znalezieniu większej głębiny i przygotowanie się tak, aby dać radę z niej wrócić.



Opis znalezienia Ścieżki Morskich Deptaczy to zabarwione, ale rzeczywiste wydarzenie, którego doświadczyłem. Subnautica jest takich momentów pełna i choćby z tego powodu gorąco ją polecam. Dajmy się zachwycić.



PS. Wszystkie nazwy są po angielsku, a tłumaczenia są moim dziełem, więc jak kogoś wnerwia "piachorekin" to nie ma co się bać - w grze go nie znajdzie.







PPS. W sumie to żadnych wad nie opisałem. Trudno jakieś znaleźć poza małym realizmem w kilku kwestiach - zwłaszcza limicie głębokości zanurzenia. Batyskaf zamieni się w grudę poskręcanego metalu poniżej 900 metrów, ale nasz nurek dostaje tylko karę do ilości tlenu jeśli nie ma specjalnego ekwipunku ;) Czasem zbieranie surowców się dłuży i nie jest to gra na jeden wieczór, ale nie dla każdego to wada ;)

--
Tam, gdzie dziś piętrzą się góry, będą kiedyś morza. Tam, gdzie dziś wełnią się morza, będą kiedyś pustynie. A głupota pozostanie głupotą.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
krzychum4 Bojownik od 10 kwietnia 2014 | Międzyborów
2019-01-13 17:57:17 Zgłoś
Gra na setki godzin, szukasz, zapominasz, gdzie coś było, więc znowu szukasz...

--
filonpl
filonpl Superbojownik od 12 maja 2006 | Wrocław
2019-01-15 22:26:08 Zgłoś
:krzychum4 po to są radiolatarnie

--
EOF
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Silvinho87 Bojownik od 8 listopada 2015
2019-01-16 03:09:50 Zgłoś
gdyby była możliwość przyznania oscarów za udźwiękowienie w grze, Subnautica była by murowanym faworytem. Tą grę pokazała mi Moja Żona, lecz osobiście przestała w nią grać, bo się jej autentycznie bała... bała się przeraźliwych ryków Lewiatana... zwłaszcza, źe jest to trzeci najbardziej agresywny potwór w grze

--
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj