Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Kuchnia pełna niespodzianek > Sugo alla lepre scappata, czyli sos z królika uciekiniera, choć tak nie do…
oiko
oiko Superbojowniczka od 22 stycznia 2010 | Livorno
2016-02-05 04:27:16 Zgłoś
Za czasów mojej polskiej niekuchenności czosnek kojarzył mi się z masłem, grypą i katarem, szałwia z płukankami na afty i zawalone gardła, a rozmaryn z rzewną śpiewką militarną. Do dwóch pierwszych tych bohaterów mojej młodości odnosiłam się zdecydowanie negatywnie, trzeci był mi obojętny, bo w sumie nieznany. Potem przyjechałam do Toskanii, zaczęłam powolutku, wcale nie zmuszona, pichcić to i owo, a potem weszła w me życie znakomita Trójca Kuchenna. I, dopóki będzie mi to dane, nigdy nie znudzi mi się zachwalanie tego trójdoskonałego połączenia, albo chociażby samego czosnku czy to z szałwią, czy rozmarynem.
Dziś padło na królika, któremu nie do końca udało sie uciec, ponieważ pozostawił dla dwóch-trzech osób (a i czwarta nie odejdzie głodna):
- swoją wątróbkę, po czem poprosił o dodatkowo:
- dwa listki szałwi
- gałązkę rozmarynu
- ząbek, dwa czosnku
- wszechobecną oliwę ev, 1/4 szklanki, przy dietach trzy łyżki
- przecier pomidorowy, dobrą szklankę, lub dwie łyżki kopiaste koncentratu, do rozprowadzenia z wodą
- sól
- pieprz
- makaronu ile trzeba, 80g na łebka klasycznie, czyli za dużo dla niejadków, za mało dla wygłodzonych

Bierzemy tę naszą Trójcę i siekamy na drobniutko. Tu akurat robię porcję dla dziesięciu chłopa, więc zdjęcia są tylko po to, by zwizualizować konsystencję:



Siekamy osieroconą wątróbkę, najpierw na paseczki, potem na kosteczki, a potem jeszcze ciach ciach ciach, na drobniutko, żeby niewiele do pacibryi brakowało, ale nie miksujemy



No to teraz raz-dwa-trzy: trójcową siekankę na średnio rozgrzany olej, niech puści aromat, a czosnek niech się zarumieni, na to wątróbkę, rozgrzebaną od razu łychą, żeby grud wielkich nie było:



do tego przecier/koncentrat z wodą, sól, pieprz, mały ogień i niech (od czasu do czasu mieszając) pyrka tak, żeby z wodnistości:



przejść w gotową sosowatość:


po wymieszaniu


Teraz woda na gaz, sól do wrzątku i makaron, ile trzeba, na ile trzeba. Osobiście do tego sosu lubię tak penne, jak i spaghetti.

Mieszamy* i gotowe**





*Mieszajcie sosy z makaronem, podrzucajcie oboje na patelni, niech poczują ekstazę prawdziwie gorącego związku! Makaron musi po(ś)lubić sos, musi go objąć i do głębi zaakceptować, małżeństwo suchego makaronu z chochlą sosu na wierzchu jest sztuczne, powierzchowne i trąci szybkim rozpadkiem bez cienia wzajemnej satysfakcji.


**Nie będzie mi dane strzelić (słabego, wiem, ale lubię) zdjęcia gotowemu talerzowi, wszystko dziś idzie na wynos, ale wyobraźcie sobie takie grubsze ragu




--
https://www.facebook.com/lunaefragmenta/?ref=bookmarks
malinova
malinova Bojowniczka od 14 maja 2011 | Gdzieniebądź
2016-02-05 08:45:51 Zgłoś
Oo, łapię ten przepis. Zazwyczaj jak mi zostaje taka osoamtoniona wątróbka zaciągam nią sos do królika, ale ileż można ?

--
Forum > Kuchnia pełna niespodzianek > Sugo alla lepre scappata, czyli sos z królika uciekiniera, choć tak nie do…
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj