Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Kuchnia pełna niespodzianek > Mazurski zapychacz (zupa turystyczna)
golaszm
golaszm Superbojownik od 18 sierpnia 2003 | 50°16’22,25” N 18°55’50,00” E | GG: 1109648
2007-02-27 00:21:36 Zgłoś
W moim życiu są dwie miłości. Jedna o tej porze już pewnie śpi, druga to żagle. Kto był na łajbie ten wie, że liczy się to, co można popełnić szybko, tanio i bez całej masy garów do zmywania...

Skład na sześcioosobową załogę męską:
- kiełbasa, 200-300g. Dowolna, jaką znajdziemy na łajbie - czyli albo parówki, albo wariacje na temat zwyczajnej,
- cebula, 3-4 sztuki,
- puszka pomidorów (najlepsze są krojone, będzie szybciej),
- puszka fasolki czerwonej,
- puszka kukurydzy,
- kawałek pora - opcjonalnie, tylko po to, by było kolorowo. Doświadczenie podpowiada, że załoga typowo męska ma głęboko gdzieś kolory ;)
- ogórki konserwowe 3-4 sztuki, muszą być na stanie jako dodatek do wódki,
- tabasco - musi być na stanie jako składnik wściekłych psów,
- wegeta - Szymku, jeśli czytasz tego posta - oczywiście może być zamiennie sól i papryka, jak kto wziął na łajbę - to i majeranek
- pieprz,
- mąka - najlepsiej ziemniaczana,
- piwo - 6 puszek,
- bułki - 6 sztuk,
- tłuszcz siakowyś, margaryna choćby.

Bierzem gar, w garze topimy tłuszczyk, na który wrzucamy pokrojoną w kostkę kiełbachę i cebulę. Dusimy, dusimy i nagla z zaskoczenia dorzucamy zawartość puszki pomidorków razem z zalewą. Odsączamy fasolkę i kukurydzę i dorzucamy. Dolewamy ze 200ml wody. Następne w kolejności idą krojone w kostkę ogórasy. Sypiemy ze półtorej łyżki mąki, coby nam się zgęstniało było i mieszamy wszystko dziarsko. Doprawiamy wegetą, pieprzem i tabasco. Pod koniec dorzucamy toto zielone z pora w kostkę skrojone, dusimy jeszcze chwilę pod pokrywką i wułala.

Nakładamy na talerze, podając ze świeżą bułą i puszką piwa.

--
Sygnatura ma grypę. Do odwołania.
golaszm
golaszm Superbojownik od 18 sierpnia 2003 | 50°16’22,25” N 18°55’50,00” E | GG: 1109648
2007-02-27 00:32:51 Zgłoś
No i się mnie przypomniało - jeszcze półtorej łyżki cukru w czasie przyprawiania tam ma wylądować. Przepraszam, mój błąd.

--
Sygnatura ma grypę. Do odwołania.
Iskierka
Iskierka Moderatorka od 10 kwietnia 2003 | Zimny kraj-zimny maj | GG: 5382974 *
2007-02-27 07:45:25 Zgłoś
taka zupa, to tylko na łajbie możesz smakować, jak nektar

--
klikaj klikaj...

https://polskajestnaprawdefajna.blox.pl/html
golaszm
golaszm Superbojownik od 18 sierpnia 2003 | 50°16’22,25” N 18°55’50,00” E | GG: 1109648
2007-02-27 20:02:51 Zgłoś
Nieee no, w domu też można, zwłaszcza jak się ktoś za gotowanie zabiera koło trzeciej nad ranem i nijak zakupów zrobić

Aha, jak widać wygląda kororowo. I jak widać, o marchewce też nie napisałem. Jedna lub dwie, w kostkę.

--
Sygnatura ma grypę. Do odwołania.
iko6
iko6 Bojowniczka od 14 lipca 2005 | iko6
2007-02-27 21:01:44 Zgłoś
wygląd ma ładny

--
myszsza
myszsza Superbojowniczka od 10 lutego 2004 | Wrocław
2007-02-27 21:09:50 Zgłoś
Jak mi mój TŻ opowiadał, jake potrawy z kumplem na żaglach sobie szykowali, to chyba najbardziej jadalna była becherovka.

--
Ratując jednego psa, nie zmienisz świata, lecz zmienisz świat dla tego jednego psa.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
nikasi Superbojowniczka od 30 marca 2004 | kraków | GG: 2345435
2007-02-28 21:08:36 Zgłoś
E tam Myszsza, jeśli pod ręką ma się odpowiednią ilość odpowiedniego trunku to bez obaw można spożywać wszelakie wynalazki jako że żołądek jest należycie odkażony ;)

--
Otworzył oczy, spojrzał w lustro i uznał, że polubi bycie kobietą...
myszsza
myszsza Superbojowniczka od 10 lutego 2004 | Wrocław
2007-03-01 00:09:45 Zgłoś
Wiesz, opowiadali mi faceci po powrocie z żagli (w tym mój TŻ), jak gotowali parówki we flaczkach z puszki, bo te flaczki drobiowe nadawały się tylko na nośnik ciepła. A jak przywiało i trza było się ratować, zapijali rum becherovką i wyłazili na pokład, a po zacumowaniu, to mieli gdzieś gotowanie i ratowali się zupkami cambella, wtedy jeszcze można je było u nas kupić.
i to jest główny powód, dla tórego nie biorę udziału w żeglarskich wyczynach mojego męża i jego kumpli. Potem wracają i po stopach mnie całują za zwykłego kotleta.

--
Ratując jednego psa, nie zmienisz świata, lecz zmienisz świat dla tego jednego psa.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
nikasi Superbojowniczka od 30 marca 2004 | kraków | GG: 2345435
2007-03-01 18:37:24 Zgłoś
To chyba właśnie o to chodzi... Parówki gotowane we flaczkach na żaglach, zupki chińskie na zagrychę do wódki nieznanego pochodzenia zmieszanej z miętusami na akademiku... Coś czego by się zazwyczaj kijem nie tknęło staje się elementem nieodłącznym, dodającym niejako klimatu całej sytuacji. Zapomina się wtedy o prawdopodobnej szkodliwości spożywanych składników i tworzy się dzieło, które wydaje nam się na daną chwilę arcygenialną potrawą. A później sie wraca do domciu gdzie czeka ten zazwyczaj pogardzany i niedoceniany kotlet z ziemniakami, który po takiej diecie urasta do rarytasu na miarę specjalności szefa kuchni w restauracji w 5-gwiazdkowym hotelu

--
Otworzył oczy, spojrzał w lustro i uznał, że polubi bycie kobietą...
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
corunia Superbojownik od 16 września 2004
2007-03-01 21:38:22 Zgłoś
Ja miałem lepsza wyżerkę na łódkach. Była to puszka tuńczyka + paluszki lajkonik + szynka z puszki a to wszystko jako jedyny posiłek w dniu na trzech. Smakowało wybornie do tego pare piwek i można żeglować

--
golaszm
golaszm Superbojownik od 18 sierpnia 2003 | 50°16’22,25” N 18°55’50,00” E | GG: 1109648
2007-03-02 22:59:16 Zgłoś
Różne rzeczy się na żaglach wsysało ;) Z bardziej oryginalnych profanacji wymienić należy Johnny Walkera z brzoskwiniową ice tea - w innych okolicznościach wstyd by było się przyznać.
Bywało też, że drugiego dnia rejsu "zaginął był" gdzieś woreczek z bułkami. Odkopaliśmy je ostatniego dnia, kiedy robiliśmy wstępny klar na łajbie. Po odkrojeniu elementów zawierających penicylinę wystarczyło resztę przesmażyć w głębokim oleju... Od tego czasu zresztą trzymamy się zasady "wysmaży się i będzie dobre" ;)

--
Sygnatura ma grypę. Do odwołania.
sniemiec
sniemiec Luziowy Kapelan od 23 listopada 2005 | Warszawa | GG: 337917
2007-03-03 00:46:23 Zgłoś
ehh żagle.... ileż to razy trzeba było ratować współżeglarzy


Ileż to razy MIAŁEM przy sobie sól, pieprz, majeranek i paprykę


Ale i tak podstawą kuchni żeglarskiej jest... ryba we wszelkich możliwych postaciach....nawet w postaci steku wołowego z grilla

--
Homo homini cattus est
golaszm
golaszm Superbojownik od 18 sierpnia 2003 | 50°16’22,25” N 18°55’50,00” E | GG: 1109648
2007-03-03 03:26:39 Zgłoś
Ojj nie! Lat parę nazad zrobiliśmy zakupy przed wyjazdem, w makro, coby tanio było. Już pomijam to, że wieźć ze sobą 10kg ketchupu na dwa tygodnie, dla 12 osób...
Ale żeby było wesoło (czy tam tanio), zaopatrzyliśmy się w paprykarz. Nazwy nie podam, ale ze Szczecina ;)
Nie lubię, jak jedzenie na mnie zerka. A po otwarciu puszki, po odgrzebaniu łusek dało się nawet oczy rozpoznać. Dziękuję, postoję.
Wędkarzy niestety na składzie nie mamy (jedyna złowiona ryba wpadła pod troskliwe skrzydła damskiej części załogi, otrzymała imię i po kilkunastu godzinach pływania w wiaderku wróciła do jeziora). Konserwom już nie wierzę. Z filetem nie miałem okazji się bawić. A w Sztynorcie podają całkiem sympatyczne pstrągi ;)
Tylko tak się zastanawiam... ryba wołowa?

--
Sygnatura ma grypę. Do odwołania.
sniemiec
sniemiec Luziowy Kapelan od 23 listopada 2005 | Warszawa | GG: 337917
2007-03-04 22:54:13 Zgłoś
golaszm mon amie... ryba może być nawet wieprzowa lub cielęca...

Na łajbie, jak chłopcom doskwierała monotonia, robiło się nawet rybę jajeczną z pomidorkami....


Ryba, jaka jest, każdy widzi ;D

--
Homo homini cattus est
golaszm
golaszm Superbojownik od 18 sierpnia 2003 | 50°16’22,25” N 18°55’50,00” E | GG: 1109648
2007-03-05 05:15:25 Zgłoś
A to prawie jak nasza "udająca kiełbaska". Kładzie się ją koło torebki z fixem, a kiełbaska ma sobie przeczytać przepis i nauczyć się co ma udawać
Z góry zastrzegam, że to nie mój pomysł i odcinam się od takiej profanacji. A jak się robi wieprzową rybę?
Ryba, jaka jest - nieważne. Ważne, co ryba lubi

--
Sygnatura ma grypę. Do odwołania.
Forum > Kuchnia pełna niespodzianek > Mazurski zapychacz (zupa turystyczna)
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj