Był sobie w Nigerii bogaty, biały właściciel kurzej fermy (W), któremu ginęły kury. Jednego dnia wezwał do siebie myśliwego (M) i mówi:

(W) - Posłuchaj od pewnego czasu z dżungli zaczęły wychodzić jakieś czarne małpy i porywać mi kury. Chcę abyś na nie polował.
(M) - Dobra.
Pod wieczór właściciel przychodzi sprawdzić jak się myśliwy spisał...
(W) - I jak udały się łowy?
(M) - Ustrzeliłem około 40 czarnych małp. Co mam zrobić z ich zwłokami?
(W) - Cokolwiek, wrzuć do jakiegoś dołu.
(M) - A co mam zrobić z ich rowerami? ....

--
Tu jest sygnaturka.