Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Kawały Mięsne > Głupota innych narodów...
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kogutto86 Superbojownik od 19 czerwca 2006 | A moje miasto to... | GG: 4464990
2007-05-24 00:52:51 Zgłoś
No właśnie. Proponuję taki mały konkurs. Wklejajcie sytuacje ukazujące głupotę innych narodów. Z nas śmieje się całaEuropa i pół świata, teraz my możemy pośmiać się z nich. Ja wrzucam kilka opowieści z pewnego forum, na którym się udzielam. Zapraszam do udziału



Hornblower:
Kolega pokazał kiedyś jednemu fakenowi fotki z wnętrzami Pałacu Poznańskiego (taki reprezentacyjny pałac XIX-wiecznego fabrykanta) i powiedział, że to jego chata. Angol przytomnie zapytał, dlaczego w takim razie pracuje w UK za najniższą stawkę. Ten mu odpowiedział, ze taki ma kaprys - chce zobaczyć jak to jest być biednym robotnikiem.

Koleżanka z pracy spytała mnie krotko po moim wstąpieniu do firmy skąd jestem?
- Z Polski. Wiesz, gdzie to?
Chwile się zastanawiała i ku mojemu zaskoczeniu odparła:
- W Europie.
- A dlaczego w Europie?
- Bo jesteś biały.

Na cały luty firma posłała mnie służbowo do Walii, do niewielkiego kurortu nadmorskiego. Wynajęto mi B&B w wiosce, jakieś 4 km od miejsca pracy. Jeździł tam bus, ale rano zawsze chodziłem piechota - tylko z powrotem korzystałem z komunikacji publicznej.
Oczywiście miejscowi pokpiwali sobie z tego zwyczaju - taki szmat drogi na pieszo? No tak, dziki Polak.
Któregoś dnia spadł rano śnieg, ot 2-3 cm. Po południu już go nie było. Tradycyjnie poszedłem do roboty rozkoszując się białym puchem. Po drodze już dowiedziałem się, ze lotniska, szkoły i niektóre firmy zamknięto do odwołania. Później okazało się, ze jeśli ktoś, jak ja mieszkał poza miastem - dzwonił do managera i mógł zostać w domu!
Dlatego z zaskoczeniem przyjęto moje pojawienie się w pracy.
- Jak dotarłeś? - pytają Walijczycy
- Jak zwykle, pieszo - odparłem. Tematem dnia był "crazy Pole", który desperacko przedzierał się przez zaspy i bezdroża, ale wiadomo w Polsce to normalka.
Drugiego dnia znów spadł śnieg, ale WYJĄTKOWO z uwagi na śliską nawierzchnie (bałem się, że może mnie ktoś potrącić) wsiadłem w autobus.
- A dziś jak? - pyta ciekawski tłumek
- Dziś busem - odpowiadam, pewien, że dziś juz sensacji nie będzie.
Ale nie, Walijczycy posmutnieli. Jeden mówi:
- Guys, sytuacja jest zła - nawet Polak musiał dziś skorzystać z busa.

Landlord (właściciel mojej chaty i paru innych) dzwoni raz do mnie i mówi, że chce od niego wynająć lokal gość z jakiegoś dziwnego kraju, ale nie może się z nim dogadać, bo słabo zna angielski.
- Mógłbyś z nim pogadać?
- Ale z jakiego kraju?
- Na paszporcie pisze L-I-E-T-U-V-A
- A znaczy się Lithuania (Litwa) - nie słyszałeś o takim? Mały kraj, ale sąsiaduje z Polska.
- Super, to na pewno się z nim dogadasz.
- Daj go do telefonu - mówię, wiedząc ze jak gość zna tylko litewski to za Chiny Ludowe się nie dogadam. Szczęśliwie znal rosyjski i jakoś to poszło.
Dwa, trzy tygodnie później spotykam go na ulicy i opowiada mi o jakichś Słowakach.
- Mówili mi, że to też wasi sąsiedzi. U nich tez obowiązuje polski, jak na Litwie?

W pierwszej pracy pod koniec miesiąca trzeba było sobie zliczać godziny pracy. Często pracowało się pełną godzinę + 15, 30, 45 minut.
No i jednej Angielce wyszło: 156 godzin i 75 minut.

================================================

Szewa:
Teraz historia znajomej (też z Anglii). Jej supervisor zawsze na koniec dnia mopował podłogę w restauracji. Nie robił tego od końca sali do wyjścia, tylko jechał po okręgu aż w końcu zostawał na środku, gdy wokół było mokro. Czekał aż podłoga wyschnie i dopiero wtedy wychodził. Kiedy znajoma zwróciła mu uwagę, że można wykorzystać pierwszy sposób, to koleś aż się oburzył jak ona może pouczać swojego przełożonego.

================================================

marzano:
Widać że Angolom blisko do Amerykańców. Swego czasu w Stanach gdzieś w Ohio dziewczyna, lat około 18ście zapytała mnie, czy w Polsce nadal jeździmy konno i czy mamy normalne drogi (na szczęście nie pytała o autostrady), a w osłupienie wprawiłem ją pokazując jej swój - kupiony w Polsce - telefon komórkowy, który był "nowocześniejszy" niż jej.

Z kolei pewien Afroamerykanin, lat około 30, zapytał mnie jak długo trwa podróż z Polski do USA pociągiem.

================================================

Bolo:
Wiara w białe niedźwiedzie w Polsce i liczenie każdego, nawet najprostszego działania na kalkulatorze były również nieodłącznym elementem mojej pracy z Angolami.
Z bardziej idiotycznych rzeczy jakie mnie tam spotkały to pytanie podczas jazdy windą: "Czy w Polsce też macie windy?"
Byli niesamowicie zdziwieni, kiedy powiedziałem im, że mamy u nas w kraju więcej niż jedno lotnisko.
No i jednemu młodemu Anglikowi udało się wkręcić, że w Polsce nie ma żadnych samochodów bo wszystkie już ukradli. Łyknął bez zastanowienia.

================================================

odgdog:
Moja dziewczyna w USA kłóciła się z kolesiem o to, co jest stolicą Polski. Koleś był pewny, że Oslo.

================================================

ComeWithMe:
19 nastoletnia Angielka bodajże z miesiąc temu pytała się mnie czy Polska leży w Azji? Oczywiście na tak głupie pytanie mogła być tylko jedna odpowiedz: "Yes, of course". Było nieźle śmiechu z kolegami. Ale co dziwne okazało się, że młodzież angielska nie ma zielonego pojęcia gdzie leży Polska, a większość nie ma pojęcia o krajach takich jak Niemcy, Francja, Włochy itp.. Spytałem dziadka, z którym pracuje, czy może on wie gdzie leży Polska: w Azji czy juz może w Europie? Odpowiedział mi, że można powiedzieć, że częściowo w Europie, ale nie byłby tego taki pewny.

Kiedyś ta sama młoda dziewczyna, nazwijmy ja po imieniu Natasha (imię rosyjskie, ale jest 100% Angielka), pytała się jak my wytrzymujemy to zimno w Polsce, bo podobno "Polacy żyją w iglo", a w koło chodzi pełno białych niedźwiedzi. Pytałem skąd ona bierze takie newsy? No jak to skąd - w szkole ja tego uczyli.
I teraz jak mnie spotykają idiotyczne sytuacje (2-3 razy w tygodniu) tłumaczę sobie to tak: Polska leży w Azji, ja mieszkam w iglo, a po ulicy chodzą białe niedźwiedzie.

Rozmawiam z Polakami (na fabryce) po polsku, a jeden Anglik, po pół roku pracy mówi do mnie, że nie może mnie czasami zrozumieć, czy nie pochodzę czasem z Liverpoolu?
Nie wiem jak on chciał mnie zrozumieć... Mówiłem po polsku.

Natasha, jedna z głównych bohaterek moich przygód, życia i pracy w Anglii miała coś z nogami, zawsze chodziła jak kaczka. Skarżyła się ze wszystkim ze bolą ja nogi i zawsze jak szła po hali (fabrycznej) znosiło ją na lewo.
Po czterech miesiącach kumpel wyczaił dlaczego - codziennie ubierała dwa lewe gumowce.
Po przejściu z Agencji pod Fabrykę dostała własne i je podpisała.
I tak skończyły się jej kłopoty z nogami.

Niedawno była zmiana czasu.
Superviserka chodziła po hali i każdemu po kolei mówiła, ze u nich w Anglii, jest taki zwyczaj, że przesuwa się czas o godzinę.
Wyobraźcie sobie w jakim szoku była, gdy moja dziewczyna powiedziała jej, że w Polsce też to robimy.

================================================

Master.com back
Pamiętam ze swojego pobytu w Anglii pytające zdanie Anglika do mojego kolegi, który wracał samochodem do Polski:
A: "Nie boisz się jechać samochodem do Polski"
Kolega: "Nie, dlaczego? Będę jechał ostrożnie"
A: "Ale nie o to chodzi, nie boisz się jechać do Polski, kiedy tam u Was jeszcze wojna trwa"
Jak najbardziej autentyczna sytuacja. Być może mylą Nas z Bałkanami, bądź uważają, że stan wojenny trochę się przeciągną.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
illy Superbojowniczka od 17 czerwca 2005 | W-wa | GG: 1513770
2007-05-24 01:11:05 Zgłoś
Mnie Angol, u którego wynajmowałam pokój, chciał nauczyć, jak się obsługuje czajnik elektryczny
Ale sprawiedliwość muszę Mu oddać, że jak obdarzyłam Go zimnym spojrzeniem i stwierdziłam: "Wiesz, my serio MAMY czajniki elektryczne w Polsce!" - to zaczął mnie przepraszać

***
A wykładowca (!!!) na Uniwerku spytał się mnie: "Jak Ty piszesz prace domowe po angielsku? Czy wpierw piszesz je po polsku - a potem tłumaczysz?"
Nie mógł jakoś zrozumieć, że ja mogę tak... od razu po angielsku..

***
I przypomniała mi się scenka rodzajowa. Też UK. Zajęcia z metod statystycznych - z całego kursu, na który chodziło 30 osób (głównie studiujących biznes, ekonomię itp.), rozumiały cokolwiek dwie osoby: ja (studiująca psychologię) i Włoch (matematyk).
W akcie desperacji prowadzący zajęcia, rwąc włosy z głowy zawołał:
"Dlaczego tylko Monika i Christian cokolwiek rozumieją?!?!?!"

Ktoś z sali odpowiedział: "Bo On jest matematykiem, a Ona Polką"

--
Adopt one today!
lava_hunter
lava_hunter Superbojowniczka od 27 lutego 2003 | Rumia/Birmingham
2007-05-24 03:17:15 Zgłoś
o te niedźwiedzie polarne zapytał mnie pare ładnych lat temu nauczyciel geografii więc myślałam, że sobie żartuje, ale im dłużej tu siedze to pytanie pojawia się jak najbardziej serio. Czy ktoś może wie skąd to się wzięło? Przecież na zdrowy rozum skąd polarne w polskim klimacie? (dobra wiem, że tu nie mają zdrowego rozumu )

Anglia: zajęcia z multikulturalizmu, wykładowca Anglik: 'Karykatury Mahometa pojawiły się w gazetach takich krajów jak ...., ....., Czechosłowacja....., ......'
***
sms od koleżanki Angielki w dniu kiedy spadł pierwszy śnieg w lutym (jakieś 3-4cm, dawno rozjeżdżony przez auta): w wiadomościach podają, żeby nie wychodzić z domu; myślisz, że zamkneli uni i odwołali zajęcia? (dla niedowiarków, że 10cm śniegu może wywołać prawdziwą panikę:https://news.bbc.co.uk/1/hi/uk/6338151.stm)
***
emerytowany wykładowca teorii socjologicznej: czy w Polsce nadal mówicie po Rosyjsku (zdziwił się gdy mu powiedziałam, że jest taki język jak Polski)
***
ciotka mieszka w Stanach w okolicach Chicago i pracuje w hotelowym biurze. Gdy leciała do Polski na pare dni koleżanka z pracy zapytała się ile potrwa jazda samochodem.
***
koleżanka z Koreii: czy Polska leży na wyspie obok HongKongu?

--
'nadmiar spożywanego masła powoduje zapaść moralną'
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
marekb Superbojownik od 23 czerwca 2003
2007-05-24 07:41:12 Zgłoś
Mam kumpla mieszkającego od lat 80 w Niemczech. Przyjeżdża często do Polski i raz namówił kolegę z pracy, żeby wybrał się z nim na weekend. Facet nigdy u nas nie był ale za to znał doskonale Polskę z niemieckich mediów. W swoje 20-letnie audi załadował cały bagażnik słodyczy, owoców, konserw i wędlin w folii (dał się przekonać, żeby nie brać zapasu chleba). Po przyjeździe i rozpakowaniu się (mieszkali w nowym, ogrodzonym domu, który buduje kumpel) przez całą noc siedział w oknie i pilnował samochodu. Nad ranem bidulka usnął a kumpel pojechał na zakupy. Kiedy Niemiec się obudził, nie mógł uwierzyć, że zapach roznoszący się z kuchni to świeżo wędzone mięso ("mięso tak nie pachnie") - dopiero, kiedy spróbował to zmienił zdanie. Cały zapas niemieckich konserw i wędlin zjadły psy...
Drugi szok to wizyta nad morzem. Joachim przyznał, że spodziewał się chałup krytych strzechą - i faktycznie na takie trafił. Niestety, standard oferowany przez te lokale był grubo poza zasięgiem jego portfela . Oczywiście, cały czas miał na oku zaparkowany przy ulicy samochód - odpuścił sobie dopiero wtedy, kiedy zobaczył, że połowa samochodów stojących na promenadzie to wozy Niemców (a do tego same lepsze i nowsze marki). Kiedy jeszcze okazało się, że w każdym miejscu można dogadać się po niemiecku to szczena mu całkiem opadła...
Dziś Joachim przyjeżdża do Polski częściej - ale zawsze witamy go nieśmiertelnym pytaniem " A konserw nie zapomniałeś ?"...

--
Dewes
Dewes Superbojownik od 8 września 2005 | Kraków
2007-05-24 07:57:26 Zgłoś
Pewien Amerykanin, współpracownik mojego kolegi całe życie był przekonany, że polski i niemiecki to języki pokrewne. Dopiero jak mu kolega powiedział zdanie po polsku, po czym przetłumaczył je na niemiecki i zapytał z lekką nutką ironii czy to brzmi podobnie - ujrzał twarz z oczami jak pięciozłotówki i usłyszał pytanie: "to w ilu językach Ty mówisz?".

--
kondish
kondish Superbojownik od 11 stycznia 2006 | Warszawa | GG: 4357657
2007-05-24 09:27:56 Zgłoś
Kilka lat temu przez miesiąc przebywałem wraz z rodzicami w Libanie. Naszym przewodnikiem był Libańczyk, który prowadził sklep przy bazie ONZ i znał bardzo dobrze język polski (no, może jego gramatyka nie była jak u prof. Miodka, ale ogólnie jakiś poważnych błędów językowych nie czynił). Kiedy jechaliśmy samochodem, moja rodzicielka postanowiła spytac się czemu koło dróg w Libanie jest tyle śmieci. Na to Tygrys (bo tak mu było na imię) stwierdził: Bo u Arabów jest tak, że Allah stworzył dwa śmietniki: jeden po prawej stronie drogi, a drugi po lewej stronie.

Innym razem ma matka zobaczyła jakieś żółte kwiatki i oczywiście chciała się dowiedzieć co to za kwiatki są. Na to pytanie Tygrys odrzekł: "No too są, hmm..... a co ja k*rwa botanik jestem"

Kiedy byliśmy w restauracji, prowadzonej ponoć przez jakiegoś wysoko postawionego członka Hezbollahu, Tygrys opowiadał nam o Muzułmanach (sam był chrześcijaninem), gdyż byliśmy zdziwieni, że piją alkohol, a przecie Koran tego zabrania. Według jego teorii Allah zabrania picia alkoholu, ale... w nocy jest ciemno, więc Allah nie widzi.

I jeszcze jedna opowieść z Libanu, tym razem o Hindusach. Mój ojciec prowadził sklep w polskiej części bazy ONZ, więc jak przyjechałem to trochę mu pomagałem. Często wpadali żołnierze z Indii, którzy (mówiąc delikatnie) nie pachnieli zbyt dobrze (a zwłaszcza oficerowie). Kiedy przychodzili w sklepie unosił się niezbyt przyjemny zapach, który był spotęgowany tym, że produktem, po który przychodzili były perfumy... damskie. Kiedy przychodzili z żonami, to one też brały perfumy... męskie.

Pewnego dnia, kiedy było jakieś 35 stopnie w cieniu, oczom mym ukazali się Ghańczycy. Wszystko byłoby OK, tyle że ubrani byli oni w puchowe kurtki, czapki zimowe i rękawiczki... w końcu to było tylko 35 stopni

--
Praca może cię wpędzić do grobu... zwłaszcza jeżeli jesteś grabarzem...
QuietC
QuietC Stara Gwardia od 27 maja 2001 | Kraków | GG: 2372380
2007-05-24 11:24:51 Zgłoś
Moja siostra mieszka w Londynie ze swoim chłopakiem, rodowitym anglikiem, którego rodzina pochodzi z Barbadosu, na który zostali pewnie sprowadzeni jako niewolnicy z Afryki kilkaset lat temu. Inaczej mówiąc - z murzynem. Kevin jest bardzo fajny facet ale jak spadnie 3cm śniegu to on samochodem nie jedzie i co najwyżej zamawia taksówkę. Bo: zaspy śnieżne, ślisko i ogólnie katastrofa klimatyczna. Trzeba było widzieć Jego minę jak zeszłej zimy po raz pierwszy zawitał do Polski. I to jeszcze w góry. Nie mógł uwierzyć, że można jeździć w takich warunkach.

--
brtk
brtk Superbojownik od 5 sierpnia 2006 | N
2007-05-24 13:37:25 Zgłoś
Gdzieś na wiosce w Irlandii zachciało mi się kawy:
- Poproszę dużą białą kawę
- Bardzo mi przyko, nie ma. Czy może być czarna z mlekiem?

--
tak, nie, może (A paprykarzu wegeteriańskiego nie było i nie ma)
fairfax
fairfax Superbojownik od 20 sierpnia 2005 | gliwice | GG: brak
2007-05-24 14:06:43 Zgłoś
kilka mi się z usa przypomniało:

zagadnęła nas jakaś kobieta
- jak długo jesteście w usa ?
- dwa tygodnie
- i tak dobrze mówicie po angielsku ??

gadam z jakimś kolesiem, pyta mnie o mój akcent i w końcu pyta skąd jestem
- polska
- gościu intensywnie myśli
- polska w ohio ??
(tu trzeba jednak nadmienić że istnieje miejscowość Poland w Ohio)

no i nagminnie zadawane pytania typu:
- to wy macie w polsce telefony, internet, etc

--
Kobieta za kierownicą jest jak gwiazda na niebie ty ją widzisz, ona ciebie nie.
eskie
2007-05-24 16:08:39 Zgłoś
Wczoraj wpadł do mnie przejazdem wujek z ameryki, mieszka w NY, który przyjechał do swojej rodziny w polsce. Wuj ma 50 lat a jego syn, który tez był ma 25.

Żegnamy się i mówie,

"Wujek, dajcie e-maila"
"co?"
"No e-maila, adres poczty elektronicznej"
"Nie mamy"
"A moze macie skype?"
"Nie też nie mamy"
"To chodzcie do mnie do biura to wam założe maila, i sobie po waszym powrocie bedziemy pisać"
"Ale my komputera nie mamy"

i w tym opowiadaniu, głupi to jestem ja. Założyłem, że w USA komputer i internet jest tak samo popularny jak w Polsce

--
gen_Italia
gen_Italia Amator trójkątów od 10 stycznia 2005 | Neusulzfeld
2007-05-24 18:12:53 Zgłoś
Mnie w Stanach rozwaliło, jak jeden grubas zamówił sobie dwa ogromniaste hamburgery ze wszystkimi możliwymi dodatkami i do tego dietetyczną kolę. Kiedy go spytałem, czemu tak czyni powiedział, że się odchudza.

Jak jednemu Amerykańcowi powiedziałem, że skonfiguruję mu w laptopie połączenie bezprzewodowe to myślał, że sobie jaja robię, bo skąd ja, kucharz i to do tego z Polski, mam takie rzeczy wiedzieć. Przecież trzeba fachowca wezwać. Przytomnie założyłem się z nim o browara. Mało mu gały z oczodołów nie wylazły jak zobaczył, że faktycznie można.

Widziałem też w USA takie tablice przed co większymi górkami: "Strome wzniesienie, zredukować bieg". To co, sami by na to nie wpadli?

I jeszcze jedno: stała sobie na górce tabliczka mówiące, żeby nie zjeżdżać na sankach bo można sobie krzywdę zrobić. I niby nic w tym dziwnego, ale każdy, kto chciałby z tej górki zjechać musiałby skończyć na ścianie znajdującego się na dole budynku. Pytam kumpla, (Amerykanina, w dodatku miejscowego) po jaką cholerę ta tabliczka, przecież to chyba oczywiste. Okazało się, że jednak nie - poprzedniej zimy ktoś zaliczył bliskie spotkanie ze ścianą i się połamał. Potem podał właściciela terenu do sądu i wygrał, bo tabliczki ostrzegawczej nie było.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Bullterier_K Wykształciuch Techniczny od 18 sierpnia 2006 | Wawa
2007-05-24 20:28:51 Zgłoś
Znajoma była kiedyś w USA i zadali jej pytanie całkiem poważnie, czy w Polsce kobiety też chodzą w ciąży 9 miesięcy.

--
"Naród wspaniały, tylko ludzie k...y" Józef Piłsudski
Trupojad
Trupojad Superbojownik od 15 marca 2002
2007-05-25 11:20:53 Zgłoś
W Bari będąc (południe Italii), miałem kontakt ze studencką bracią (matula wykładała polonistykę na miejscowym uniwerku)
No i clue: Znajmość Polski na południu Włoch:
- Po ulicach chodzą ludzie z kałasznikowami
- Podstawą polskiej fauny sa niedźwiedzie polarne
- Jazda pociągiem = samobójstwo (zabiją okradną, zgwałcą i pewnie jeszcze zjedzą)
- Pobyt w szpitalu = samobójstwo - zakażą krew jakąś zarazą, okradną, zgwałcą i zjedzą)

Ale najlepsze było to, ze jak zamówiłem sobie DRUGIE piwko w kanjpie, to stwierdizli że będą mnie odnosić chyba do domu... Oni brali 2 piwa na 4 osoby... A i tak jeden się skuł

--

Nietrudno dzika zabić z krążownika...
medyko
medyko Superbojownik od 25 maja 2005 | Dúbh Linn
2007-05-25 23:07:35 Zgłoś
Rodowity Dublińczyk zapytał mnie kiedyś czy Polska graniczy z Holandią...

Drugi inteligent twierdził, że w Polsce jest tak jak w Irlandii jeszcze 15 lat temu: w mniejszych miastach instalacje elektryczne w budynkach zawieszone są na gwoździach wbitych w ścianę...

Oczy panienek pracujących w księgowości kiedy powiedziałem że w mieście, które nie jest stolicą kraju jest centrum handlowe w którym jeździ turystyczny tramwaj...nie do zapomnienia.

Mimo pokazywania zdjęć Irole w dalszym ciągu nie wierzą, że poza Wlk. Brytanią i USA istnieją sklepy elektroniczne wielkości media marktów.

--
medyko
medyko Superbojownik od 25 maja 2005 | Dúbh Linn
2007-05-25 23:11:57 Zgłoś
I jeszcze jedno:
Landlord kiedy opisywał mi okolice domu w którym bede mieszkał, cyt: A po lewej bedziesz miał TESCO, wiesz taki duuży sklep. Wy macie w Polsce TESCO ? koniec cyt.
No i oczywiście nie chciał wierzyć, że nie tylko TESCO ale tez kilka innych marek hipermarketowych...

--
chaos
chaos Superbojownik od 2 września 2003 | Gdańsk
2007-05-26 11:24:15 Zgłoś
ok...

pro forma.

mowię biegle (tylko) dwoma językami obcymi i jednym narzeczem berlińskich aborygenów.

jakieś 2 miesiące po rozmowie o pracę w jednej z centralnych jednostek Kolei Niemieckich, kiedy dostałem polecenie uporządkowania dokumentacji na dysku sieciowym, znalazłem notatkę, w ktorej kumpela z pracy pisala do mojego referenta "tylko upewnij się, czy on umie mówić po niemiecku". To było już po rozmowie przeprowadzonej po niemiecku.

jakiś czas później mój szef stwierdził, że mówie bardziej gramatycznie niż wielu niemców.

inna sprawa to to, że jak przyszedłem do pracy, to pokazywali mi jak się włącza komputer. Zdziwienie w moim wydaniu było popisową grą aktorską.

Zdziwienie było jednak autentyczne, kiedy okazało się, że z powodu mojego negatywnego stosunku do niemieckiej wersji excela, wolę pracować na prywatnym laptopie z polskim (o majn gott) windowsem i polskim (ach du szajse) officem.

dwa miesiące później byłem oficjalnym ekspertem ds. excela w biurze.

ale to jeszcze małe miki.

teraz będzie hardcore.

szef działu zajmującego się między innymi żywnością podczas mojej prezentacji:

- a te salomonelle to niebezpieczne są? (nadmienię, że koleżanka z działu nazywała się Suzanne)
- tylko jak się je wkurzy.

chwilę później.

-a co się stanie, kiedy będziemy przetrzymywać wino za długo i będzie przeterminowane?
-biorę każdą ilość. albo moje dzieci. jak nie moje dzieci, to moje wnuki...


nie zapominajmy o moim ulubionym dowcipie:

zdanie z 3 kłamstwami: "uczciwy Polak jedzie do pracy własnym samochodem".

ktoregoś dnia nie zdzierżyłem: " a my też mamy takie zdanie z 5 kłamstwami: Zadowolony z życia niemiecki rzemieślnik jedzie po dobrze wykonanej pracy do swojej pięknej , szczupłej żony i dobrze wykształconych dzieci ".

mało tego?

w niemieckiej knajpie... towarzystwo kilkunastu niemców i wśród nich moja (czasem) skromna osoba. O przezwisku Wilkouak z racji charakteru i fizjonomii..

Kelner podchodzi.

"a wiecie co to znaczy po polsku BMW?"
tu miny p.t. "będzie się działo". I działo się

odwracam się do goscia i czystą polszczyzną

"będziesz miał wydatki" (a co? )

niee.. Bald mein Wagen (zaraz mój samochód).

moja riposta nie nadaje się do zacytowania, bo :mod się przyczepi

--
W winie prawda, W piwie siła, A w wodzie ino bakterie.
morgana
morgana Superbojowniczka od 3 kwietnia 2005 | B-Bury
2007-05-26 14:51:46 Zgłoś
Mieszkam sobie kolejny już rok w centralnej Anglii.. zdarzają się popisowe pytania i wypowiedzi:

Suzy, kobieta ok 40-tki z dobrego domu (czytaj: mąż dużo zarabia - ona pracuje hobbistycznie) co roku jeździ na eksluzywne wakacje w różne miejsca na świecie. Chwali mi się ostatnio, że wybiera się na Kretę.. była już w Grecji kilka razy i bardzo jej się tam podoba. Próbując podtrzymać rozmowę pytam się czy była w Atenach.. Jej odpowiedź: -A gdzie to jest? We Włoszech?

Meg (również ok 40'tki) wyczytała na puszce z rybami 'produced in Scandinavia' .. chwila zadumy i całkiem konkretne pytanie... - A gdzie to jest???

Brian (lat 65), całkiem serio podczas lunchu.. - A macie w Polsce kurczaki?

Podczas kursu pierwszej pomocy prowadząca się pyta: Ile człowiek ma krwi w organizmie.. Jako, że nikt nie kwapi się z odpowiedzią wyrywam się, że to będzie ok 5 litrów krwi i co słyszę? - Hmmm.. nie, ma aż 10 pint krwi!!
(No tak.. tyle, że pinta to ok 0,5 litra ;))

Zdaję raport: "Temperatura _wzrosła_ z -20 na -7,0 st C" (każdy się ze mną spierał, że powinnam powiedzieć, że '_spadła_'.. (no cóż oni inaczej zimno odczuwają widocznie)

--
Bez kobiet piekło nie byłoby piekłem
AgwazGG
AgwazGG Garbata Baba od 15 października 2005 | Gryfa Gród | GG: 728708
2007-05-26 16:48:36 Zgłoś

Początek lat dziwęćdziesiątych. Pojechałam do Szwecji. Maluchem.
Kiedyś na parkingu podchodzi do mnie trzech facetów, oglądają "kaszelka" z każdej strony i jeden pyta:
- fajny, sama go zrobiłaś ?

Mało tego, pakowałam coś do bagażnika.............
- jak to, bez silnika jeździ ??????

umarłam

--
(o\_|_/o) Budzi się we mnie zwierzę, ale niestety najprawdopodobniej jest to leniwiec...
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Kristoff_Doe Superbojownik od 25 sierpnia 2005 | Ankh-Morpork
2007-05-26 19:49:40 Zgłoś
:morgana, Brian pobił na głowę "mojego" "landlorda" Tony'ego, który zapytał mnie czy w Polsce znamy pieprz...

--
zajac76
zajac76 Superbojownik od 21 lipca 2005 | Gubin
2007-05-26 19:52:28 Zgłoś
Niemcy uważają nas za strasznie zacofanych technicznie. przynajmniej niektórzy. a tu przyjeżdża Polak nie chce żeby mu tłumaczyć droge bo ma nawi, mierzy laserem, wykonuje projekt na lapie, ale największe gały zobaczyłem kiedy u gościa zadzwonił telefon a ja powiedziałem "proszę nie odbierać. to ja wysyłam panu ofertę faxem" (z laptopa nie podłączonego do żadnych kabli.) To tak się da???

--
...jak było tak było. ale jeszcze tak nie było żeby jakoś nie było...
AgwazGG
AgwazGG Garbata Baba od 15 października 2005 | Gryfa Gród | GG: 728708
2007-05-26 20:17:44 Zgłoś

76 ni ch*ja !! nie da się !!




--
(o\_|_/o) Budzi się we mnie zwierzę, ale niestety najprawdopodobniej jest to leniwiec...
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
logx Bojownik od 26 maja 2007 | wro
2007-05-26 21:52:39 Zgłoś
Moja matka mieszka i pracuje w Manchesterze. Podobno kiedyś jej supervisor zwrócił uwagę, że gada w pracy ( z innymi Polakami) po polsku... Mamusia się zdenerwowała i zapytała się go o coś (ale nie jakoś z groźbą ani agresywnie), w każdym razie odebrał to jako posądzenie o dyskirmnację, tudzież rasizm. Zrobił się blady, siny, potem przepraszał ją przez miesiąc, odstała podwyżkę, a do tego kwaity i list podpisany przez prezesa ;].
Oni są tam kopnięci na tym punkcie, jak słyszą rasizm to od razu kładą uszy po sobie....

--
alkimia
alkimia Superbojowniczka od 30 maja 2004 | Sosnowiec
2007-05-26 23:05:15 Zgłoś
Mój pierwszy dzień pracy w irlandzkim kinie wydawałby się normalny, poza jednym.. Jedna z menadżerek chciała mnie nauczyć obsługi kuchenki mikrofalowej w tamtejszej kantynie. Później się okazało, że wszyscy pracujący tam nierilandczycy musieli przejść to "szkolenie" Zdziwiła się, kiedy jej powiedziałam, że potrafię "to" obsługiwać

Jeden z moich znajomych (Amerykanin) chciał pewnego razu wyrzucić śmieci z kosza do głównego kontenera. Wyjął worek pełny śmieci wszelakich i rozwinął nowy czysty worek. Ku naszemu zdziwieniu zaczął przesypywać śmieci ze starego worka do nowego worka, po czym stary włożył do kosza a nowy już ze śmieciami poszedł wyrzucić do kontenera. Nigdy nie zrozumiem Amerykanów..

--
morgana
morgana Superbojowniczka od 3 kwietnia 2005 | B-Bury
2007-05-27 02:02:06 Zgłoś
alkimia przypomniała mi pewną historię - ale to już w wersji przedstawicielki naszego narodu.

Na imprezie pani domu zaserwowała talerz z ciepłymi przekąskami (tosty o ile mnie pamięć nie myli), które to po pewnym czasie naturalnie zaczęły znikać. Pani domu jednak była zabezpieczona na tą okazję i przyszła z nowym talerzem.. ale zamiast wymienić pusty na ciepły ;) zaczęła po prostu przekładać.. na usprawiedliwienie naszej rodaczki dodam, że impreza była zakrapiana

--
Bez kobiet piekło nie byłoby piekłem
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
fanka_dzbanka Superbojowniczka od 20 grudnia 2003 | Szczecin | GG: 5274278
2007-05-27 10:50:55 Zgłoś
W zeszłym roku będąc na campie w Stanisławach Zjednoczonych usłyszałam historię o tym, jak chcąc sprawdzić, czy europejska obsługa zna choć trochę geografię, podpuszczono "z letka" jedną Angielkę. A wyszło to w trakcie takiej oto rozmowy:
- Skąd jesteście?
- z Polski.
- Oooo....
- Wieeesz, te takie małe wysepki na Oceanie Spokojnym...
- (dziewczę zaaferowane, strzelające miny Miszcza Orto... yyy... Geografii i łykające opowieść jak bocian żabę) No, no, tak, wiem, no....

Inna opowieść: kumpel pojechał do Stanisławów do rodziny. Zrobił tamtejsze prawko przy okazji coby pośmigać po przestrzeniach i bezdrożach. Poszedł po odbiór prawka ze swoją ciotką. W okienku siedziała miła, puszczysta, Czarna pani, poprosiła kumpla o dowód tożsamości (nomen omen był on polski, z POLSKIMI NAZWAMI I POLSKIMI LITERAMI). Nie mogąc się doczytać () spytała kumpla o miejsce pochodzenia, więc odpowiedział zgodnie z prawdą że Poland normalnie. Na co babiczka:
- Pooooland.................. (cisza przerywana szumem trybików w głowie intensywnie myślącej pani). Is it a part of United States?
Koleś o mało co nie poległ ze śmiechu, już chciał się odezwać, że noł, kiedy ciotka kopnęła go w kostkę i rzekła tonem zimnym i wyrachowanym: jes.
Morał? Kumpel dostał ful super mega wypas prawko pełnoprawnego obywatela USA, a jak wyjeżdżał, to dzięki temu, że przez to prawko był powpisywany w jakieś tajne rejestry (teki bezpieki? :] ) dostał nawet wezwanie na ławnika! Żeby zostać ławnikiem trza być pełnoprawnym obywatelem Jułesejów przez dobre x lat

I ostatnia historyja jaka mi (na razie) przychodzi do głowy. Dziewczyna, która pojechała jako ąper do Holandii została nauczona przez gospodarza domu, w którym miała pilnować bachorząt, jak się obsługuje lodówkę Koleś ponoć patrzył na nią jak na upośledzoną, bo przecież to Polka, nie? W każdym razie gadał jak do skończonego tłumoka: GŁOOOOŚNOOO I W-Y-R-A-Ź-N-I-E:
- T-O-OOOOOO J-E-S-T LO-DÓW-KA. OTWIERA SIĘ JĄ TAAAAAAAK......
Zabić to za mało Nóż się normalnie w kieszeni otwiera... Lać i patrzeć, czy równo puchnie

--
Ala ma kota, a kot ma wpierdol.
poop_ek
poop_ek Strażak od 24 maja 2005 | Perła Górnego Śląska | GG: 16-55-805
2007-05-27 11:34:37 Zgłoś
Ja żadnego story nie przedstawię ale naprawdę nie wiecie skąd w Polsce białe niedźwiedzie?

Poland = Pole = North Pole

proste przecież

--
Jestem dzięciołem! Ale ziemnym... || A straż czuwa!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
pfefferminztee Bojowniczka od 10 sierpnia 2004
2007-05-27 11:43:14 Zgłoś
Trafiłam jako au pair na zadupie Niemiec, gdzie psy dupami szczekały, ale mimo wszystko to jednak CYWILIZACJA, a ja - z buszu. Pan domu mi pokazywał, jak się u nich kompa odpala, na jakiej zasadzie internet działa, i gdzie mam kliknąć żeby sobie założyć konto. Co dziwne, myśmy się przed moim przyjazdem komunikowali mejlowo! Pan sobie nie przyporządkował tego faktu w żaden logiczny sposób, nie wiem, może myślał, że chodziłam z tekstem szlaczkowym do wioskowego szamana, a dopiero on jako medium odkodowywał i wysyłał mejle?
Eniłej. Pewnego razu się okazało, że posiadam w swych zasobach piosenkę, którą oni też chętnie by posiedli. No dobra, co mi szkodzi się podzielić. Zbliżam się zatem do laptopa pana domu, dzierżąc w łapie pendrajwa.
- Co to? - padło pytanie.
Myślałam, że sobie gość jaja robi.
- ?? Yyy. Pendrajw zwany w Niemczech stickiem. Mam na nim tą piosenkę.
- Ale jak ty chcesz jej słuchać?
Nie, no teraz to na pewno mnie robi w balona.
- Można myknąć piosenkę ze sticka na laptopa.
Jakież było jego zdziwienie, gdy się okazało, że z tyłu machiny znajdują się takie specjalne gniazdka, w które można wetknąć coś oprócz kabla od myszki!
- A skąd ty masz tą piosenkę?
- Z netu.
- Czyli że z internetu można ściągnąć różne piosenki?
W tym momencie umarłam.
Sytuacja działa się jakieś półtora roku temu. Dodam, że gościu pracuje na lotnisku jako kontroler lotów.
Niedługo potem zakupił sticka, żeby mi zaimponować

--
chaos
chaos Superbojownik od 2 września 2003 | Gdańsk
2007-05-27 11:47:40 Zgłoś
:fanka_dzbanka - skąd ja to znam...

mi hałsmajster tłumaczył jak się włącza piekarnik. elektryczny.

a kiedy zepsuł się palnik w kuchence, to hałsmajster naprawił go tak, że palniki... cóż... przewody mu się pop...doliły i grzały nie te palniki co trzeba.

skutek:

1) zdziwienie - czemu ta woda w garnku od pol godziny nie chce sie zagotować
2)wku*w - oparłem się dłonią o gorący palnik. dobrze ze wtedy jeszcze nie miałem obecnego laptopa, bo jest blokowany na odciski palcow a hasła zapomniałem. za każdym razem musialbym go odpalać duzym palcem u nogi.
3)bogata i soczysta wiącha puszczona pod adresem hałsmajstra.

--
W winie prawda, W piwie siła, A w wodzie ino bakterie.
alkimia
alkimia Superbojowniczka od 30 maja 2004 | Sosnowiec
2007-05-27 13:09:56 Zgłoś
Właśnie mi się przypomniało
To jedna z rzeczy, których nie potrafię zrozumieć.
Otóż, będąc zatrudnioną w kinie pracowałam albo na tak zwanym florze (sprzątanie sal kinowych) albo w sklepie (popcorn, żelki, duperelki) albo na stoisku z lodami (chociaż faktycznie to tam tylko pomagałam). Po skończonym dniu należało umyć podłogi w sklepie i w tej "lodziarni". Nikt tej roboty nie lubił, więc spadało to na mnie, jako na nowego pracownika. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że supervisor przynosił mi skądś mopa i wiaderko z wodą, która była brudniejsza od tej podłogi. Na moje pytanie, czy tym mam wymopować podłogę, odparł: a w czym problem? Podzieliłam się z nim moimi wątpliwościami, że po tym "umyciu" podłoga będzie z pewnością brudniejsza, jednak on z miną nie znoszącą sprzeciwu odparł: przecież zawsze tak robimy..
Kiedy sobie poszedł wylałam ten syf i nabrałam czystej wody.. Myślicie, że dobrze zrobiłam?

Inna sytuacja, także z zakresu BHP..
We wspomnianej już lodziarni, lody znajdowały się w takich dużych kartonowo- plastikowych pojemnikach, które należało wymieniać, kiedy kończył się dany smak lodów. Ale żeby nie marnotrawić resztek, Irlandczycy mieli na to sposób.. wyjmowali taki pojemnik, odstawiali na zewnątrz aż lody się (o zgrozo!) rozpuściły i następnie przekładali je do tego nowego, pełnego pojemnika
Żaden z klientów nigdy nie zgłosił bólu brzucha czy zatrucia..
Z czego oni mają zrobione żołądki?

I na koniec..
Byłam raz świadkiem gorącej dyskusji pomiędzy Irlandczykami na temat tego, czy Polska jest członkiem Unii Europejskiej..
Warto wspomnieć, że działo się to niespełna rok temu
Ten naród naprawdę jest na bakier z myśleniem..

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
faraday Superbojownik od 21 sierpnia 2005 | Migawka z galantej krańcówki
2007-05-27 16:12:05 Zgłoś
Ehh, do kuzynki kiedyś dzwoniłem, mieszkała wtedy u jakichś Angoli. Moją piękną angielszczyzną zagaduję:

- Hello, jakieś tam różne, czy zastałem Alicję?
- Nie, będzie później.
- Aha, a konkretniej?
- Będzie później.
- Później, rozumiem, to znaczy, o której?
- Później.
- Dobrzę dziękuję, ja zadzwonię... później...Do widzenia.

--
Tak, to ja.
Forum > Kawały Mięsne > Głupota innych narodów...
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj