Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Kawały Mięsne > Pasta. Ukradłem czołg.
Shameus
Shameus - Superbojownik · 3 miesiące temu

- Dawaj, zrobimy litra – powiedział kumpel.
Tutaj należy wspomnieć iż i ja, i on, jesteśmy byłymi wojskowymi. Znaczy się, piliśmy w wojsku dużo. Dużo i ciut więcej. Lata już nie te, ale osiągi spore. Nie mniej, pół litra na głowę:
Co to jest? Dusza lata, ciało cierpi. Ale to jutro. Dzisiaj kumpel zawojował.
Połowa flaszki. Czyli 500ml na głowę.

Pijemy. Rozmawiamy, w sumie jest lepiej niż ciało 40to latka przyjmuje. Kurdę, jest dobrze za dobrze!
<:/C: Load „GLIPIE POMYSLY”:/

- Ty, a może byśmy paszli na wojnę, hę?
- Ale że co, my idziemy do Ukrainy i tam walczymy? – dopytuję o szczegóły.
- No, właśnie tak!

<C:/Folder/Idiotyzmy/Pijani/GoTo>

Ubieramy się w wojskowe ciuchy. Coś tam zostało. Dzwonimy do znajomego, Irka, który akurat z nami nie pił. Zdradzamy plan – zgadza się na transport do granicy. Bierzemy służbową Fabię, która jest hybrydą – w benzynie i gazie. Paliwa mamy na 1100km. Jedziemy.
My pijani, Irek wkurwiony. Jest balans w świecie.

Wyskakuje C:/Users/Pijani Wojskowi/Wojna/ERROR: GLUPIE POMYSLY/

- Was kompletnie pojebało?! – krzyczy Irek.
Jesteśmy na granicy. Ludzi tłum. Żółte kamizelki tłoczą się przy punkcie recepcyjnym. Panuje ogarnięty chaos, ale chaos. Dzieje się.
My już prawie trzeźwi, bo jechaliśmy kilka godzin. Wtem wchodzi kumpel. Daniel:
<:/C:/ Users/zapas_wodki.rar/
Wyciągnął wódkę, której miał zapas w plecaku. Okazało się, że poszedł na wojnę z latarką czołową i plecakiem wódki. Okej, pijemy!

Dobiliśmy swoje, energia wróciła i nawet język się nam rozpłatał. Irek powiedział, że odpuszcza. My lecimy dalej. To znaczy, planujemy lot dalej.
Wjeżdżamy za granicę za pomocą dowodów osobistych i tyle nas pytali. Wsiedliśmy do Andrzeja, który organizuje przewózki ze Lwowa na granicę. Jedziemy.

We Lwowie spokój. Wyspaliśmy się jakieś 16h. Nie liczyłem ale ze środy – kiedy zaczęliśmy pić – zrobiła się niedziela. Kto tam szczęśliwy będzie czas liczyć?
Acha. Jedna uwaga. Ten zapas flaszek Daniela, jak się okazało, obaliliśmy w tym czasie.

Budzę się w Kijowie. W tym miejscu chcę wspomnieć, że czuję się „kijowo” nabiera nowego sensu. Raz, że mam kaca giganta, dwa że co chwilę słyszę jakieś alarmy, a trzy, że Daniel zniknął z plecakiem.
Nic to – trzeba działać. Jestem jeszcze pijany, trochę głodny i ogólnie w całym ambarasie szukam Daniela. Chodziło o te flaszki w plecaku, co się skończyły.
Nie znalazłem – trudno.
Rano wstaję – jest 10 marca.
;load
;Folia_mode_on

Tutaj się nic nie dzieje. Nie ma wojny, rakiet, szkód. Nic się nie dzieje!
Idę sobie, ciut pijany, na barykady Kijowskie. Oglądam instagrama, fejsbuka i takie tam. Ale nic, KOMPLETNIE NIC nie potwierdza tego, co widzę w mediach.
Co gorsza, nikt nie pisze o Irku. A ten poszedł z kasą, plecakiem, chu*j wie gdzie.

I teraz się zaczyna akcja właściwa.
Odpaliłem wiadomości. Tam informują, że w Browarach stacjonuje armia RU. I tam postanowiłem się udać. Oczywiście, nie tak że na trzeźwo, bo po drodze zakupiłem litry. Ale po wszystkim stwierdziłem, że „ch*j mi w dup*”.
I idę.
Idę.
Idę....
Idę.....
W ch*j idę na Browary.

Wchodzę. Cisza.
Stoi czołg.
Silnik działa.
Sobie myślę, tak po polsku: CDK?
Słucham silnika, bo działa, ale dookoła człowieka niet.
Stoi sobie czołg, silnik działa, i dookoła ani żywej duszy.
Jest okazja lepsza niż na OLX!
Biegnę do czołgu, biegnę, tchu mi brakuję. Wskakuję na pojazd, czuję drżenie silnika.
I gdy już jestem na szczycie, gdy triumfuję, wówczas roi się dookoła mnie pełno radzieckich żołnierzy – w sensie, mam przejebane.
Krąg karabinów zacieśnia się. Ja stoję na czołgu z otwartą klapą, silnik wrze. Ja też.
I nagle wychyla się Irek z plecakiem, w którym ma 12 flaszek wódki Soplica. Tej wódki, której szukałem przez ostatnie dni. Wznosi plecak w górę, coś a’la „WIN”, ruskie się zbiegają, biorą plecak. A ja zostaję z czołgiem T72, którego obsługę znam, i ruskie usiekają.
To był piękny dzień

--
I am the law!

pracownik
@Shameus Lepiej wróć do żony i pilnowania sklepów. Czołgi zostaw cyganom.

--
Życie należy przeżyć tak, aby gołębie przelatujące nad twoim grobem zesrały się z wrażenia.

qqrq77
qqrq77 - Superbojownik · 3 miesiące temu
Cienkie jak dópa wonsza...

--
Rewolucji nie zobaczysz w TV...
Forum > Kawały Mięsne > Pasta. Ukradłem czołg.
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj