Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Kawały Mięsne > Zebrane misiowe.
Misiek666
Misiek666 - SIURBEMEDIZAPREKUNDA · 5 miesiące temu
Prawdopodobnie część tutaj była. Ale zebrałem ostatnio w całość

RUDY

Mam ja pracownika co jest tak rudy, że gdyby w Sevre był również wzór rudości, to byłoby tam jego zdjęcie. No czysta miedź po prostu!

I tak się złożyło, że zmajstrowaliśmy spotkanie mojego Zespołu z Zespołem jednego z naszych klientów. Siedzimy. Sączymy piwko. Moje chłopaki dotarły niemal w komplecie. I mój odpowiednik po stronie klienta stara się zapamiętać ich imiona. W pewnym momencie moje chłopaki grupowo wychodzą zajarać. Dwóch może zostało.

Klient nagle mars na twarzy. Zamyślenie. Kombinacja. Hemoglobina. I zwraca się do mnie:

- A ten rudy? To który?

Jeden z moich pozostałych na planie chłopaków odpowiada błyskawicznie:

- Ten brunet...

`````````
PERFECT TIMING

Wyjazd służbowy. Kraków. Siedzę wieczorem z dwoma koleżankami w hotelowej restauracji i spożywamy kolację.

Tak się akurat złożyło, że na sali obok oddzielonej od nas parawanami siedziała grupa, tak na oko z 50 osób z jakiegoś chóru, który ze Szkocji przyjechał na występy. Mojej koleżance dzwoni telefon. Odbiera. To jej facet. Zaczyna z nim rozmawiać i pada zdanie:

- Zmęczona jestem podróżą. Nie no dzisiaj żadnej imprezy już nie będzie. Siedzimy sobie z Miśkiem i Baśką i kolację jemy. Nie no... sami...

A w tym momencie chór (profesjonalnie) i oczywiście na cały regulator:

For he's a jolly good fellow, for he's a jolly good fellow!!!

~~~~
NUDA W PRACY

Rok jakiś kiele ~ 1998. Mała firma deweloperska zatrudniająca około 15 pracowników. Siedzą w openspejsie i programują, ale często ich głównym zajęciem było cięcie w Kłejka. Któregoś dnia jak im się nudziło to sobie zaprojektowali lvl, którym kompletnie odwzorowywał ichniego openspejsa. Filary, układ biurek itp.

Panowie cięli w grę i któregoś razu ich prezes usłyszał podniesione głosy typu "jebnij granatem" itp. i chciał ich przyłapać na gorącym uczynku. Wszedł po cichu na salę. Stanął za filarem i kiedy już chciał zza niego wyskoczyć zapewne z okrzykiem "BUSTED"! Jeden z deweloperów ubiegł go okrzykiem :

- NIE CHOWAJ SIĘ CH... ZA TYM FILAREM!

~~~~~~~~~~~~~
PO WESELU

Kumpel był w sobotę na weselu. Twierdzi, że bawił się super. Nie mniej jednak o poranku, kiedy promile jeszcze buszowały w jego organizmie, tuż po przebudzeniu jednym z pierwszych obrazów jakie ujrzał była twarz jego kobiety. Wkurzona twarz...

- Czyżbym wczoraj zrobił coś nie tak?
- Owszem. Przyczepiłeś się do panny młodej!
- Ale, że niby o co?
- Bo zabroniła ci polewać wódki jakiemuś ośmiolatkowi!

~~~~
PODWÓRKOWY KODEKS DROGOWY

Koleżanka ma co prawda prawko jazdy, ale dawno nie jeździła, więc siedzi w pracy i studiuje kodeks drogowy. Moi wspaniali współpracownicy bardzo jej w tym pomagają i służą dobrymi radami:
- A co to za filozofia... wsiadasz i jedziesz...
- Jak ktoś trąbi to pewnie na Ciebie...
- I pamiętaj Madzia... czarna beemka z łysymi w środku ma zawsze pierwszeństwo...
- I głośno grające maluchy... z dużą ilością spojlerów i naklejek...
- Jak będziesz jeździć, to wysyłaj do nas SMS-y żebyśmy wiedzieli, po której części miasta lepiej się nie poruszać...
- I pamiętaj... z pociągiem na przejeździe nie wygrasz!

~~~~~
ŻARTOWNIŚ

Poleciałem rano do spożywczaka bo mi się skończyły różne zapasy...
UWAGA BYŁA ÓSMA RANO! TO WAŻNE!

Przede mną stoi takie indywiduum, które ostatni raz kontakt z mydłem miało wtedy, kiedy Hannibal powiedział, że kości nie jada... czy jakoś tak... i je wyrzucił... czy rzucił... jakoś tak...
Pani sprzedająca mówi :

- Co potrzeba panie Heniu ?
- Chleb kochanieńka...
- Chleb?!
- Hyhy! Żartowałem! Jasne, że winko!

~~~~~
KONCERT

Kolega się pięknie przejęzyczył:

- Idziesz na koncert?
- Jaki?
- No teeeen... ee... Eric Plankton...eee.. Clapton...

Komentarz z sali:

- Tylko weź fiszbiny!


~~~~
TAJEMNICE ZAGINIĘCIA

Na infolinii:

- Dzień dobry. Zaginęła mi kartka, ta wasza, i chciałam ją zastrzeżyć!
- Jaki to był rodzaj karty Proszę Pani? Visa? Mastercard? Maestro?
- NIE NIE TAKA! To była karta... Eeee... BURSZTYNOWA!
- Bursztynowa to była proszę pani Komnata... Też zaginęła...


~~~~
MAGICZNY PRZYCISK "HOLD"

Budzigniew ma dzisiaj fazę i prowadząc rozmowę z kontrahentką bawi się holdem telefonu i my to słyszymy mniej więcej tak :

- ... a jakiego koloru ma pani przycisk enter?
- ... dobrze... to proszę rozpalić ognisko... powiesić nad nim garnek z wrzątkiem...
- ... i teraz proszę wcisnąć klawisz funkcyjny menu...
- ... dodać uszka nietoperza, garść kozich bobków i jeden włos z mysiej piczki...
- ... i teraz z menu wybrać raport dzienny...
- ... dobrze zamieszać i szybko wypić duszkiem ...
- ... tak... zatwierdza pani i proszę poszukać tej transakcji na wydruku...
- ... to najmocniejszy eliksir jaki znam...
- ... proszę bardzo... tak to wszystko...
- ... dziwne... na Shreka działało...

Ja tylko czekam jak mu się to kiedyś w końcu popierdoli...

~~~~~
PASJA

Wracamy godzinkę temu w ten mroźny wieczór z kumplami z fabryki. Jedziemy we trzech samochodem. Ja i Sławek z przodu. Andrzej z tyłu. Trwa zażarta dyskusja o filmach. Że ostatnio kiszka i nie ma co oglądać i ogólnie nędza i tak dalej. I po tytułach zaczynamy jechać. W pewnym momencie zaczynamy gadać o coraz starszych tytułach i dojeżdżamy do "Pasji" Mela Gibsona. Sławek polemizuje ze mną a Andrzej się raptem przestał odzywać.
- No bo weźmy Misiek taką Pasję na ten przykład. No nie powiem obejrzałem z zainteresowaniem... Ale jakoś tak... Hmmm...
- No czego Ty chcesz od Pasji? Moim zdaniem doskonale zrealizowany film, a ścieżka dźwiękowa tak perfekcyjna, że od razu poleciałem po DVD jak wyszło w DTS-ie.
- Nie no tak, ale mi czegoś tam brakowało. Nie wiem jak to określić... hmm, jakiejś spójności, podsumowania?
Cichutki głos Andrzeja z tyłu:
- Też myślałeś, że jednak GO uratują?

~~~~
JEHOWI

Ostatnio wpadł do mnie znajomy, co to się z nim już x czasu nie widziałem, a znamy się od piaskownicy. Okazja była, więc jakiegoś tam whiskacza wytoczyłem. Siedzimy, gadamy o starych Polakach. W pewnym momencie dzwonek do drzwi. Kogo licho niesie? Spojrzałem w wizjer... No nie... Znowu ONI! Kumpel się pyta:
- Kto to?
- A daj spokój... 20 lat temu, jak moja babka jeszcze żyła, to któregoś dnia zawitali do nas Jehowi i wcisnęli jej "Strażnicę"... Wzięła bo ona zawsze była taka spokojna... Od tej pory nas nachodzą notorycznie. Zawsze Ci sami. Zawsze ich grzecznie przepraszam, ale oni są tacy upierdliwi...
- Eee... człowieku, wiesz jacy to fajni ludzie? Trzeba tylko z nimi umieć pogadać. Daj ja otworzę.
- Eee... No co ty? No co ty!
Przyznam, że trochę zbaraniałem. Na dodatek miałem już przed oczami perspektywę, jak to przez najbliższe parę godzin, grupka Jehowych w moim domu, rozpocznie wykład o kuszeniu przez Szatana. Zanim jednak jeszcze zdążyłem zaprotestować, kumpel otworzył drzwi, ogarnął oczami towarzystwo i wychrypiał:
- Szanowni Państwo! Proszę wypie**alać! To jest ostatnie ostrzeżenie!

~~~~
KOSMITA

Wyszedłem trochę na powietrze zza firewalla, co by zobaczyć, czy mróz nadal ściska i co by produktów spożywczych nieco nabyć. W okolicach sklepu monopolowego widzę taką scenę:
Stoi sobie gościu, nieźle napromieniowany, w czapeczce fikuśnie przekręconej na bakier i coś tam sam do siebie bełkocze. Przechodziła koło niego jakaś kobieta. Ten ją zatrzymał, chwycił za rękaw i grzecznie zapytał:
- Aaaa wwyyy gugugu buuugu? Wooogo?
Pani się spojrzała na pana z politowaniem, ale widocznie znała języki kosmiczne, bo mu odpowiedziała:
- Tak. Tak... Przykro mi Proszę Pana, ale Pana statek już odleciał...

~~~~
KOCIE PORADY

Kolega z pracy przygarnął wczoraj małego kota. Kot z racji tego, że kolega ostatnio jechał tym pociągiem, co to się wykoleił otrzymał dźwięczne imię Sobieski.

Kolega dostał lekkiego pierdolca na punkcie Sobieskiego i od rana o niczym innym nie mówi tylko o nim. A ponieważ ja posiadam od szesnastu lat jednego kociego osobnika i zawsze w moim domu były koty toteż zasypuje mnie od rana jako kociego guru pytaniami - o karmę, jak nauczyć z kuwety korzystać, na co szczepić, czy kastrować. Ogólnie jakieś tematyczne fora czesze, zabawki kupuje, kuwety, kocimiętki, szelki, kubraczki i inne pierdoły. Cały dzień mi tak dupę zawraca. W pewnym momencie się zapytał:

- Czy ja nie za bardzo Wam głowę zawracam tym kotkiem?

Z pokoju obok głos:

- Nie. No spoko. A jakiś fundusz oszczędnościowy już mu założyłeś?

~~~~~
TORBA

W mojej nowej firmie babeczka przyszła na rekrutację i wchodziła akurat razem z jednym pracownikiem do środka. Zaraz po wejściu sekretarka skierowała ją do pokoju, gdzie miała czekać na osobę rekrutującą. Sekretarka drzwi zamknęła. Kolo z firmy w tym czasie zobaczył na środku holu jakąś wielką sportową torbę, należącą jak się potem okazało do jednego z pracowników, który zaraz po pracy gdzieś wyjeżdżał. Toteż kolega rzeczowo i tubalnie zapytał:

- Marta? A co to za torba?

Na co Marta rozwścieczona odparła:

- Ciszej idioto! Przecież ona to słyszy!

~~~~~
CHOINKA

Żona wczoraj do mnie dzwoni. Ja jeszcze w firmie. Godzina jakaś 21. Lub już dobrze po.

- Misiek! Wyciągnęłam te wszystkie ozdóbki z pawlacza. Bombki, świeczki, łańcuchy... E, te... obrusy .. bibeloty ... mikołajki ... lampki ... pozytywki ... będę ubierać choinkę do sypialni!
- Ok... Twoja wola!
- Ale. Eee... ale gdzie jest choinka?
- Jaka choinka ??
- No ta sztuczna .. do sypialni, co mi kupiłeś w zeszłym roku...
- O ile dobrze pamiętam, to ją połamałaś demontując ją w zeszłym roku po świętach.
- TO JAK TO? NIE MAMY CHOINKI?
- Chyba nie...
- TO CO JA MAM ROBIĆ?
- Nie rozumiem?
- Wyjęłam ozdoby z pawlacza...
- OK. Idź do garderoby...
- Idę...
- Zajrzyj do tego schowka pod oknem...
- Zaglądam! MAMY TAM JAKĄŚ INNĄ CHOINKĘ? TAAAK?
- No prawie. Po lewej stronie leży siekiera, idź do lasu. Zaszalej...

~~~~~
ROZMIAR

W związku z przejęciem naszej fabryki przez inną większą fabrykę, rozpoczęła się akcja rozdawania gadżetów tej większej fabryki. Pendrajwy, kubki, znaczki, smycze, bluzy i między innym t-shirty. Jedna z sekretarek została oddelegowana do zebrania rozmiarów załogi co by odpowiednie t-shirty dla każdego przyszykować. Zawędrowała do naszego IT. Wchodzi, a tam siedzi akurat jeden kolo, który "pilnuje bardzo ważnego procesu, który umożliwia wykonywanie innych ważnych procesów dla jeszcze innych ważniejszych procesów od tych ważniejszych, które..." No nie ważne...
Anyway, kolo siedzi wgapiony w swój monitor i słyszy nagle głos sekretarki za plecami:

- Jaki masz rozmiar?

Nie odwracając się koleś rzuca w pół słowa:

- 1600 na 1200.

~~~~
BOSS

Popierdziela jeden z naszych bosów naczelnych przez firmę. Widzi innego bosa. Leci do niego bo najwyraźniej ma jakieś pytanie. Nagle zatrzymuje się. Zamarł. Zamrugał oczami. Machnął ręką. Odwrócił się na pięcie i poleciał z powrotem.
Komentarze pracowników:

- Widziałeś? Qwa... co to było???
- Norma... Zresetował się.

Stoję z kumplem przed gabinetem bosa i pytam:

- Ty, na co Czarkowi ten kask?
- Jaki kask?
- No ten co u niego na szafie leży? Co on na nartach jeździ?
- Nie. Wyprowadza w nim psa...

~~~~~
AMERYKA POŁUDNIOWA

Mamy w fabryce koleżankę z Ukrainy. I dzisiaj Katia opowiadała jak to na początku jej pobytu w Polsce poznawała nowych ludzi i jeszcze miała pewne problemy z językiem. Nie wiedziała na przykład, że Kuba to zdrobnienie od imienia Jakub. Na jakiejś studenckiej imprezie kolo jej się przedstawia:

- Cześć! Jestem Kuba!
- A ja Wenezuela... Spadaj!

Jeszcze długo potem mówili do niej Wenezuela.

~~~~~
PM

PM - czyli Project Manager - osoba odpowiedzialna w danej firmie za dany projekt... Koordynator. Zwyczajowo cechują go następujące przymioty :
- Tumiwisizm
- Spychologizm
- Nieuchwytyzm
- Mądralizm
- Nołprofesjonalizm
itp.

No i mamy takiego PM-a we Firmie, co już apogeum osiągnął, jeśli chodzi o te przywary. Przylazł. Marudzi. Narzeka. A kolega mu mówi:

- Ty... Stefan. A znasz kawał o PM-ach?
- No nie.
- PijeMy... i nic nie robimy...
- Nie rozumiem... yyy?
- To wytrzeźwiejcie...

~~~~
I KLASA

Siedzę w pracy i gadam z kumplem:

- Misiek ...
- Nooo?
- Oglądasz jeszcze LOST-a?
- No staram się, chociaż już nic z tego nie rozumiem...
- No właśnie... Tyyy.. W tym ostatnim odcinku... Czemu on te bilety kupił w I klasie?

Głos z tyłu sali:

- Żeby mu płaszcza nie pognietli...

~~~
KIBELEK

Zepsuł nam się jeden kibelek. I czekaliśmy na interwencję służb specjalnych. A w tym czasie na kibelku zawisła kartka : "Proszę nie korzystać z łazienki do odwołania".
Wychodzimy z kumplem na papierosa i on komentuje:

- Kurde! Jak to jest? Jak kibelek działał, to mi się nie chciało. A teraz jak się zepsuł, to nie mogę wytrzymać. Siusiak mi zaraz zwariuje!

Przechodząca obok koleżanka:

- Wiesz. Bo tak to już jest. Złośliwość... rzeczy martwych.


~~~~
KUPA

Kumpel mój powił bliźniaczki. Znaczy dziewczyny dwie. Znaczy nie on, ale współudział żony jakowyś tam wystąpił.
Bliźniaczki mają już 1.5 roku i są słitaśne. Jedna jest mięsożerna, a druga mącznożerna - znaczy się kluski, bułki itp.

Akcja.

U mnie na działce. Grill. Bliźniaczki szaleją na werandzie. W pewnym momencie jedna kuca (ta mączna). Kumpel mówi:

- Ooo.. chyba kupa będzie.

I do żony przymilnie:

- Kochanie. Zmienisz pieluchę Natce?

Tu następuje ze strony żony litania typu:

!^#@#$!#^$#!^#! DZISIAJ TWOJA KOLEJ!

Tu następuje odzew kumpla typu:

- Błagam! Siki tak! Kupa nie!

Po kolejnej wymianie zdań zrezygnowany zabiera się za wymianę pieluchy. I tu następuje crash. Dziecko wierzgając nóżkami wywala zawartość pieluchy na werandę. W postaci granulatu. Kulki takie. Kumpel patrzy na to i krzyczy:

- Rany boskie! Mam dziecko renifera!

~~~~
CZAPKA

Późno dzisiaj z Fabryki wychodziłem. Ale patrzę i widzę, że pokój bossa naczelnego otwarty, a on sam coś w lapku dłubie niemożebnie. Jesteśmy w fazie dużego deal’a i faktycznie wszyscy chodzą jak nakręceni i chcą coby deal wypalił. Ale ja widziałem jak boss wychodził kilka godzin wcześniej i niby już do domu - więc się z lekka zdziwiłem no i pytam:

- Szefuńciu?!
- No?
- A czemu Ty siedzisz przed lapkiem w zimowej czapce?
- A wiesz co... Od godziny się tak zastanawiam, czemu mi tak gorąco. Chyba się jednak rozbiorę... Na chwilę...

~~~~
OSZCZĘDNOŚC PAPIERU

Boss mówi:

- Kurde ile wy tego papieru przerabiacie miesięcznie? Banknoty drukujecie czy co ?!

W tym czasie ktoś stojący w kanciapie z drukarkami i faksami, nie zdając sobie sprawy z tego, że boss jest na sali, drze się na cały regulator:

- Halo! Kto sobie wydrukował przepis na polędwiczki z grzybami?!

~~~~
AWARIA

Kumpel jechał dzisiaj do pracy koleją podmiejską. Wsiadł. Usiadł obok znajomego. Pociąg ruszył. Kumpel wyjął komórkę. Włączył ją. I w tym momencie pociąg się zepsuł. Zdziwiony skomentował:

- Kurna. Myślałem że jestem w pociągu, a nie w samolocie...

~~~~
ROZWÓD

Miałem dzisiaj pierwszą sprawę rozwodową i udało mu się zakończyć na tej jednej. Obopólna zgoda. Ogólnie spoko. Wszystkim rozwodzącym się, życzę tak spokojnej rozprawy i jej finału.
Dzwonię uradowany do przyjaciela:

- Marcin!
- No co?
- No jak to, co? Udało się!
- Na prawdę? Tak szybko?
- No! Trwało to niecałe 30 minut!!!
- Ja pierdolę... Naprawdę? Naprawiłeś mi kompa tak szybko? JESTEŚ BOGIEM!

Fakt. Dzień wcześniej przyniósł mi kompa do naprawy...

~~~~
KATALOG ŚLUBNY

Sobotno-niedzielną noc spędzałem na weselu kumpla Michała.
Wynajęta knajpa na Starówce. Mnóstwo dobrego żarcia i markowych trunków.
O tym, że wesele było udane przekonałem się wczoraj po południu.
Zasiadłem z otwartym browarkiem (nareszcie !) do kompa chcąc przejrzeć zdjęcia,
które robiłem w czasie ślubu i przyjęcia weselnego.
W lokacji, w który zwyczajowo wrzucam zdjęcia z EOS-a nie mogłem
znaleźć katalogu utworzonego zaraz po powrocie z wesela. Gdzie ja
te zdjęcia zapisałem ?? W końcu po długich poszukiwaniach znalazłem katalog o nazwie:

BLUŚ NIICHAŁAA.

~~~~
VIETCONG

Dorwaliśmy z kumplem grę Vietcong. Taki shooter FPS... i zaczęliśmy sobie pogrywać ..
Po jakimś czasie kumpel do mnie dzwoni:

- No jak tam ?
- No super ..
- Gdzie jesteś ??
- A tu i tu..
- O .. to ja też...
- To na razie.

Dwie godziny później:

- No i ?
- Aaa... wjebałem się do jakichś tuneli, ciemno jest, nic nie widać i błądzę już od godziny...
- No właśnie... ja też...
- To na razie

Godzinę później:

- No i co ?
- No kurwa nadal się kręcę i nie wiem jak wyjść ...
- Wiesz co... coś odkryłem... jak podejdziesz bliżej ściany to kursor się zmienia..
- Ooo.. faktycznie... to może pomóc.

Godzinę później:

- No i?
- No i kurwa gówno .. kto to wymyślił ... ten kursor nic nie daje!
- No właśnie ... ale porażka ... no nic trzeba próbować.
- Na razie ...

Godzinę później:

- No jak tam...
- $@!%@%$!!@#!@$ !!!!
- Hmm... wiesz co ..
- No ?? $$%^#%$#%^ !
- Naciśnij "L"
- A po ch... ??!!!
-
-
-
-
-
- WŁĄCZYSZ LATARKĘ...

~~~~
PORTUGALSKIE OKULARY

Kumpel do mnie zadzwonił przed chwilą i pyta:

- Misiek. Ty byłeś jakiś czas temu w Lizbonie?
- No byłem wczesną wiosną. A co?
- No, bo lecę właśnie pierwszy raz za tydzień i coś mi się tam przypomniało, że ostrzegałeś kiedyś jak się tam kasę z bankomatu wypłaca. Tylko nie pamiętam przed czym?
- Przed tym, że jak już wypłacisz, to się raptem w koło Ciebie pojawi kilku ciemnych typków i będą Ci chcieli okulary przeciwsłoneczne sprzedać. Po kilka sztuk noszą w rękach...
- Okulary? A może jakieś niezłe podróby? Jakich firm?
- Ja zasadniczo trzy nazwy pamiętam, które wymieniali: Kokaina, Haszysz i Marihuana...

~~~~
LANOS SPORTING

Wychodzę rano z mojego Orlenu. Na stanowisko z kompresorem podjeżdża cudo. Lanos z klatką rajdową w środku i taką ilością naklejek, że chyba ciężar samych naklejek był większy niż obniżenie wagi poprzez usunięcie tylnych foteli. No cudo wiejskiego tuningu po prostu. Rdza oczywiście szalała na nadkolach i progach jak rudy na swojej pierwszej komunii.

Widok ten automatycznie przykleił mi na usta banana.

Ze środka wygrzebało się dwóch chudych dresików. Rejestracja samochodu wskazywała na jakieś miejsce zapomniane przez Boga.

Dresiki zmierzają w stronę sklepu, kiedy ze środka wychodzi gość. Widząc Lanosa wybucha śmiechem. Niemal zanosi się płaczem. Dresiki nieco zbite z tropu, ale kierowca się pyta gościa:

- Co takiego śmiesznego koleś?

Na co gość:

- Bo podobno Schumacher się wyjebał na tych nartach, jak mu pokazali zdjęcie twojego bolidu...

(Dzień wcześniej było info w mediach, że Schumacher miał wypadek w czasie jazdy na nartach).
~~~~~
PASENDŻER STANISLAW PALUCH

Ze stacji kolejowej Wołomin wyjeżdża pociąg do stacji docelowej Warszawa Wileńska. Na peronie w Kobyłce ja i kilka osób. Z głośników słyszymy:

- Mhmmm mhmmmm yhmmm mhmmm... hymmmmm mhmmm... mmmhhmmmh... hmmmm... hmmmm... mhmmyyymmm... hymhmmmym hymhymmm hymhym... eńska!

Obok mnie dwóch gostków stoi i komentują:

- Zrozumiałeś coś?
- Tak. To znaczy nie. Ja wiem co on powiedział, bo się domyślam. Ale nic nie zrozumiałem, bo ten gość od czasu jak tu pracuje mówi sam do siebie.
- Ech...
- Ale ten wcześniejszy był fajniejszy.
- Jak to fajniejszy?!
- No fajniejszy, bo się jąkał. I jak zapowiadał, że pociąg wyjeżdża z Wołomina, to zanim skończył, to pociąg już był w Ossowie.

~~~~~
TRAMWAJ

Wsiadam sobie dzisiaj rano do tramwaju na pętli. Zajmuję fajną miejscówkę gdzie trochę wieje. Wyjmuję Politykę i pogrążam się w lekturze zapominając o bożym świecie. Mija 5 minut... 10 minut... 15 minut. Z tyłu już kolejne dwa tramwaje zaparkowały. W tramwaju już lekki szum. Ludzie zniecierpliwieni. W końcu jedna babka wstaje. Podchodzi do "kokpitu" i mówi:

- Przepraszam Panią, ale czy my nie powinniśmy już odjechać dziesięć minut temu... Aaa... OBUDZIŁAM PANIĄ!

Potem miałem wrażenie, że nie jadę tramwajem miejskim tylko TGV.

~~~~~
OBRĄCZKA

Dwa tygodnie temu mieliśmy fabryczną integrację.
W piątek poszedł mail ogólny po firmie od kolesia:

"Znalazłem po integracji męską obrączkę. Jeśli ktoś z Was ją zgubił - zapraszam po odbiór."

Komentarze moich kolegów :

- Eeej... A czemu on dopiero się teraz obudził z tą obrączką ? Dwa tygodnie przecież już minęły!
- Bo dopiero wczoraj jak się kąpał pod prysznicem to mu wypadła...

~~~~
BUTY

Matka do nas wchodzi z prospektem Deichmann-a:

- Misiek. Zobacz, mają fajne buty. Może coś byś sobie kupił?
- Nie chcę... W butach z Deichmanna chodzą Cyganie!

Moja się odzywa:

- Ej! Ja mam jedne kozaki z Deichmanna!

Ja:

- I Cyganki...

Matka:

- Oj nie przesadzaj, ja też mam buty z Deichmanna!

Ja:

- I stare Cyganki...

--

peposlaw
peposlaw - Superbojownik · 5 miesiące temu

--
***** ***, konfederację i ruskich

qqrq77
qqrq77 - Superbojownik · 5 miesiące temu
No całkiem zacne, ale "HOLD" jednak rulez!

--
Rewolucji nie zobaczysz w TV...

HelDoRe
HelDoRe - Superbojownik · 4 miesiące temu
hyhyhyhy

connemara
connemara - Superbojownik · 4 miesiące temu

--
Na wyczyny /teściowej,rządu,..itp/ oka nie przymykaj! Chyba że drugim patrzysz przez wizjer celownika. *##* Jest grzech który ksiądz wybacza mi ZAWSZE, ja sobie NIGDY. To grzech abstynencji!!

Misiek666
Misiek666 - SIURBEMEDIZAPREKUNDA · 4 miesiące temu
@peposlaw a wiesz, że kilka od nas z Treviki

--

peposlaw
peposlaw - Superbojownik · 4 miesiące temu
@Misiek666 domyślam się

--
***** ***, konfederację i ruskich

fulmar
fulmar - Superbojownik · 4 miesiące temu
Co do Pasji... najkrótsze streszczenie - zabili go i uciekł.

Ale co do wszystkich, to się spłakałem. Tak trzymaj!
Ostatnio edytowany: 2021-12-22 18:01:47

--
A nade wszystko - słowom naszym, zmienionym chytrze przez krętaczy, jedyność przywróć i prawdziwość. Niech prawo zawsze PRAWO znaczy, a sprawiedliwość - SPRAWIEDLIWOŚĆ.

konwalia
konwalia - Superbojowniczka · 4 miesiące temu
Misiek! Na Jowisza! Po co trzymasz siekiere w garderobie?

--
www.polish-centre.org

joemamut
joemamut - Superbojownik · 4 miesiące temu
@konwalia Żeby w razie potrzeby móc szybko skrócić rękawy.

Misiek666
Misiek666 - SIURBEMEDIZAPREKUNDA · 4 miesiące temu
@konwalia a gdzie mam trzymać? W lodówce???

--
Forum > Kawały Mięsne > Zebrane misiowe.
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj