Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Kawały Mięsne > Użyj wyobraźni (161) Gwizdki
bulcyk22
bulcyk22 - Wiekowy Bojownik · 5 miesięcy temu
20 GRUDNIA 2021

Pacholęciem będąc nieopatrznie wpierdoliłem się do kociołka z alfabetem, co zaowocowało synestezją, która uzbroiła moje pióro, czyniąc klepanie w klawiaturę dość intuicyjnym. Chodzi o to, że „widzę” poszczególne litery i całe słowa jako dźwięki, przeto ich klejenie staje się bardziej komponowaniem niż zapisem narracji, którą słyszę w głowie. Ma to swoje konsekwencje w realnym życiu, bowiem zdarza się, że rozmawiając z kimś kto trąbi, używam bębna, co wprowadza element łomoczący w dialog i wyrzuca nas na trzeszczący margines. A potem wiadomo – wjeżdżają gwizdki.

Moja koleżanka, Malwina, pracuje. Wiem, świat wstrzymał oddech, no ale pracuje i cozrobisznicniezrobisz. Praca jej polega na tym, że maluje ludziom oblicza oraz wzuwa na nich różne części garderoby, okraszając rzeczone wzucie adekwatnym komentarzem. Towarzystwo z czasem oszalało było na punkcie tychże i obecnie Malwina jest podmiotem lirycznym kiełznającym branżę reklamową wraz z przyległościami, a po godzinach doradza głowom państw oraz noblistom z lat 1990-2007 jak dobrze wyglądać w apaszce w deszcz.
Traf chciał, że kilka dni temu brała udział w poważnym, wysokobudżetowym przedsięwzięciu, jakim było kręcenie reklamy z Robertę Lewandowskim. Pan Robert to sportowiec, piłkarz, czyli kolo, którego robota, w dużym uproszczeniu, polega na wprawianiu nogą w ruch obciągniętego skórą pęcherza ku uciesze gawiedzi i przyjmowaniu za to stosownych apanaży, które dystrybuuje za pomocą hułałeja w dowolnie wybranym celu przy wydatnym akompanimencie swojej połowicy, z domu Stachurskiej, która jest fit and helti, robi kule mocy i ambasadoruje miotającym dzidą.

Na miejscu okazało się, że największą gwiazdą na planie jest bynajmniej nie Robciu, tylko Jego Wysokość około trzydziestokilkuletni Pan Reżyser, któren od początku brylował, z lubością podkreślając swój społeczny i materialny status, ścigając się między słowami z naszym czołowym sportowcem na gdzie był i kogo nie zna. Tak się rozhuśtał, że w przypływie egzaltacji zapytał nawet Malwinę czy nie chciałaby kupić od niego domku na Malediwach, bowiem się trochę z bitkojnami przestrzelił i musi teraz posesję zbyć, a w tym kowidzie to sama wiesz jak jest na Malediwach, no jednym słowem chuj nocuje.
Jednocześnie Pan-Aranżer-wkrótce-Oskara-laureat stosunek do współpracowników miał dość obcesowy i często podkreślał tenże stosownymi komentarzami, skrząc się dowcipem przed przydupasami, których na plan był przytargał specjalnym busem na przydupasów. Przydupasy perlistym rechotem masturbowały ego Pana Reżyserza, któren co i rusz deptał kolejnego wpadającego w kadr nieszczęśnika.
Malwina czemuś nie zdecydowała się na zakup malediwskiego bungalowu, ale, w myśl umowy ze scenografią, wypożyczyła od pewnej marki premium ileś par dżinsów po kilka tysi za sztukę, parę bluz, takoż i koszul, z zastrzeżeniem, że to co nie wróci po nagraniu, będzie musiała pokryć z własnej kieszeni, co jest dość standardową procedurą w tego typu projektach.
Po zakończonych zdjęciach rozpoczął się zwyczajowy raut, w trakcie którego Pan Reżyser jął się z plebsem frateryzować, a między słowami, wśród rubasznych śmiechów totumfackich, oświadczył, że on zatrzyma jedne spodnie, bo mu nazwa firmy pasuje do nazwiska i fajnie, że jest jego rozmiar, a przecież to hehe drobiazg. Traf chciał, że przyjechałem po moją koleżankę i powyższą sytuację zrelacjonowała mi w drodze powrotnej z komentarzem, że jej głupio było Jego Wysokości odmówić. Zatrzymałem się na przystanku na Puławskiej, wrzuciłem awarie i popatrzyłem jej w te wystraszone oczy.
– Masz jego numer? – zapytałem konkretnie.
– Co?! – brwi Malwiny powędrowały w górę.
– Jego numer. Masz?
– No mam, ale…
– Łącz mnie! – zakomenderowałem z mocą.
Mój głos musiał brzmieć jakoś nieprzejednanie, bo po chwili usłyszałem w słuchawce Panareżyserza.
– Cześć, Malwi, no gdzie zniknęłaś? Wszyscy jeszcze są… – głos miał tubalny i zadowolony.
– …cześć, tu nie Malwina tylko Bartek. Możesz rozmawiać? – przerwałem mu w pół zdania.
– Jaki Bartek?
– Kierowca Bartek.
– Kierowca Bartek?
– Tak, Bartek kierowca. W sprawie dzwonię.
– Co? W sprawie? W jakiej sprawie? – przyszłoroczny oskarowy pewniak się zdziwiłsię fachowo.
– Spodni. Możesz rozmawiać? – powtórzyłem.
Długa chwila ciszy. Kropki łączył.
– Aaa, no tak, spodni, jasne – zaśmiał się w końcu głośno i jowialnie. – Wal, mam cię na głośnym.
– No dobra – rzuciłem do słuchawki i ruszyłem do brzegu. – Godzinę temu, po zdjęciach, wziąłeś od Malwiny spodnie, bo ci firma pasuje i rozmiar. Zgadza się?
– No tak… – potwierdził notakiem.
– No to tak nie możemy zrobić – odparłem. – Ale powiem ci jak zrobimy: jutro, jak będziesz jechał do studia, to zabierzesz ze sobą te spodnie i zostawisz je dla Malwiny w scenografii. A jak już sobie na nie dozbierasz, to dasz znać i ona ci powie, gdzie je można kupić.

Wjechały gwizdki.

BARTEKZKARTEK

https://www.facebook.com/U%C5%BBYJ-WYOBRA%C5%B9NI-608240405966050/?fref=ts
https://uzyjwyobrazni.com/gwizdki/

Manecki
Manecki - Superbojownik · 5 miesięcy temu
Dobrze, że na głośnym był. Pewnie śmiechu było co niemiara.

--
Robię dobrze.
Forum > Kawały Mięsne > Użyj wyobraźni (161) Gwizdki
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj