Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Kawały Mięsne > Teatr, film i muzyka
bulcyk22
bulcyk22 Wiekowy Bojownik od 29 czerwca 2015 | Katowice
2019-12-14 21:00:13 Zgłoś

JEREMI PRZYBORA: (...) Mój romansik z apetyczną i dlatego tak chętnie konsumowaną koleżanką nie zagrażał jednak (z mojego punktu widzenia) integralności małżeństwa. A ściślej - nie zagrażałby, gdyby (raz wykryty) nie był tak intensywnie nagłaśniany, jak to czyniła Mery (Maria Burska-Przybora), która była w tej konkurencji prawdziwą mistrzynią. Czy ktoś chciał, czy nie chciał, był przez skrzywdzoną informowany osobiście. Na przykład pewna nasza znajoma bardzo nie chciała o tym słyszeć i próbowała się bronić. Kiedyś przypadkiem usłyszałem rozmowę obu pań w ogródku rozgłośni.
- Nie opowiadaj mi tego, Marusiu! Nie muszę ci wierzyć, bo przy tym nie byłam.
Wtedy moja żona, zobaczywszy mnie, zawołała swoim śpiewnym akcentem:
- Hala nie wierzy, że mnie zdradziłeś, Jeriomuszka (tak zdrabniała moje imię)! Opowiedzże jej, jak to było! Może tobie, na miłość boską, uwierzy!
..............

HENRYK SIENKIEWICZ: "Mieszkanie bez książki, ciemniejsze jest niż bez lampy".
..............

Jwrzy Illg*: (...) Wcielając się w różne role przez telefon, można załatwić wiele spraw służbowych. (...) Przeczytałem wywiad z KAZIERZEM KUTZEM, na którym, bez powodzenia usiłowałem wymusić dokończenie śląskiej sagi "Piąta strona świata". (...) Przez głowę przemknął mi szatański pomysł i wykręciłem numer Kutza. Odebrała żona.
- Iwonko, proszę cię, nie mów Kaziowi, że to ja. Powiedz mu, że dzwoni do niego jakiś starszy pan.
Usłyszałem, jak znakomita Iwona woła w głąb domu:
- Kaziu, odbierz telefon. Jakiś starszy pan do ciebie.
Po chwili usłyszałem tubalne "Halooo".
- Czy to pan Kutz? - zapytałem roztrzęsionym głosem stojącego nad grobem staruszka.
- Tak.
- Panie Kutz, ja dzwonię do pana, bo przeczytałem wywiad z panem w gazecie. I chciałem panu nie tylko złożyć życzenia, ale także bardzo pogratulować tego, co tak pięknie powiedział pan o starości. Bo ja mam, proszę pana, tyle samo lat co pan i bardzo panu dziękuję, że pan ujął się za starymi ludźmi. (...).
Mój staruszek brzmiał bardzo wiarygodnie (...) I nie podejrzewający niczego Kazio mruczał jak drapany za uchem kocur. Nie leciały żadne "kurwy", był nadzwyczaj kulturalny i skromny:
- Dziękuję, dziękuję bardzo, starałem się.
- Proszę pana - ciągnął dement- my mamy jeszcze jedną rzecz wspólną, o której pan nie wie.
- No słucham - uprzejmie podtrzymywał konwersację pan poseł (w końcu dzwonił elektorat).
- (...) Podobno pisze pan książkę.
- Zgadza się. Ale ciągle coś mnie odrywa i przeszkadza...
- No właśnie. Otóż tak się składa, że ją też piszę książkę i pomyślałem sobie: ciekawe, który z nas prędzej skończy?
- Wie pan - zwierzał się Kazio - ja mam jakieś dwie trzecie, ale ciągle sejm, polityka, telewizja odrywają mnie od pisania.
- To kiedy spodziewa się pan skończyć?
- Nie mam pojęcia. Chciałbym do końca roku, ale to mi puchnie, a z czasem kiepsko.
Nie należało się nad nim dłużej pastwić. (...). Odezwałem się zatem już moim głosem, nadając mu surowe brzmienie:
- Kaziu! Ciągle mi powtarzasz, że już kończysz - A okazuje się, że masz dopiero dwie trzecie...
Po chwili ciszy usłyszałem:
- O ty skurwysynu! O ty skurwysynu! To ja tu, kurwa, kuję w granicie, a ty mi robisz coś takiego!

* Jerzy ILLG, "Mój Znak ", Kraków 2019, s. 371-3.
................

ALEKSANDER ZELWEROWICZ w jakiejś sztuce wchodził na scenę z kwiatkiem w ręce, zatrzymywał się, wąchał kwiatek i mówił szeptem do publiczności: „Właśnie wracam od narzeczonej".
Pewnego dnia zapomniał kwiatka. Stanął na scenie, powąchał swoje palce i wygłosił ten sam tekst.

Anegdoty teatralne, muzyczne i filmowe (fb)

--
Lesio5
Lesio5 Superbojownik od 15 sierpnia 2004 | Warszawa
2019-12-14 21:19:03 Zgłoś
Pytanie, gdzie Zelwerowicz te palce narzeczonej wkładał ....

--
Jestem z gorszej sortowni
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
dwoogim Superbojownik od 21 października 2006 | Uj wam do tego
2019-12-14 23:48:17 Zgłoś
:bulcyk22
Było chyba trochę inaczej. Zelwerowicz się trochę spóźnił (pewnie był u narzeczonej). Rekwizytornia się wk.. zdenerwowała (bo to nie pierwszy raz) i Olek został na scenie sam. Ze swoimi paluszkami a właściwie jednym. I go pokazał publice. Tekst się zgadza.
Ale która wersja jest prawdziwa? Słyszałem to jako dowcip w latach 80. od ludzi, którzy go jeszcze pamiętali.
Dla tych, co ciekawi http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/aleksander-zelwerowicz-1877-1955.html Warto poczytać. Niezły bojownik.

--
Powaga zabija powoli. Debilizm błyskawicznie.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
k0curek Superbojownik od 25 października 2006 | Przemyśl
2019-12-15 11:50:29 Zgłoś
:dwoogim
Ogólnie to taka trochę dziwna scena, że gość od narzeczonej wychodzi z kwiatkiem. Z kwiatkiem to raczej się wchodzi do narzeczonej.

--
Forum > Kawały Mięsne > Teatr, film i muzyka
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj