Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Kawały Mięsne > Piękna kobieta, bejsbol i groźby karalne
Shameus
Shameus Bojownik od 20 lipca 2012 | MegaCity One
2019-04-13 22:35:02 Zgłoś
Dawno, dawno temu, za górami...
Odpierniczył się taki shit, że jakby ktoś mi to opowiedział, tobym nie uwierzył. Ale rzecz się wydarzyła i ja byłem w centrum uwagi. Historia raczej długa.

Rok 1998. Pracowałem w salonie gier: automaty SEGA, flipery, takie tam. Pracowałem jako obsługa, więc robota raczej z tych najlepszych - ot, przychodzi klient, kupuje żeton (tak, mieliśmy skalibrowane maszyny na żetony) wrzuca i sobie pocina. Klientela różna, rano dzieciaki z pobliskiej szkoły, w południe pustki, wieczorem starszyzna osiedlowa. Często wieczorem lał się alkohol, więc nie zawsze było fajnie. Ale do rzeczy.

Jednego dnia, w dzień wagarowicza, miałem natłok dzieciaków w wieku 9-12 lat. Było ich tyle, że kolejki się do maszyn ustawiały. Maszyna z Jurrasic Park, taka wypaśna z ekranem 60 cali była oblężona bo stanowiła nasz najnowszy nabytek. Wtedy robiła wrażenie - całkiem serio i miała mega funkcje. Tylko sama gra była w cholerę trudna i zazwyczaj gracze kończyli wizytę na II poziomie, rzadko ktoś dotarł do III a nawet jeśli, to na samym początku zaliczał zgona. Takie Dead Souls tamtych czasów.

Jak wspomniałem, tego dnia miałem oblężenie jakiego nigdy dotąd nie widziałem. W pewnej chwili do sterów JP zasiadł jegomość, który był hersztem grupy w liczbie 10 dzieciaków. Nakupił żetonów za pokaźną sumę 50 zł i cisnął ile wlezie. I, co jasne, na II poziomie zaliczał zgon. Po jakichś 30 minutach zawołał mnie grzecznie i poprosił o pomoc w przejściu poziomu. Znałem już grę, wiedziałem co i jak, toteż poradziłem mu, co robić i jak. Próbował kilka razy, ale bezskutecznie. Zasadniczo, to ja mówiłem co robić, a on robił zupełnie co innego. Ale spoko, cierpliwie odpowiadałem na każde pytanie. Gdy po X razie po prostu dał ciała i skończyła mu się kasa, rzucił głośno...
- Spi***** CH***!
Grupka w śmiech a mnie nieco ścięło.
- Dobrze ci radziłem, ale nie słuchałeś - powiedziałem bardzo spokojnie.
- Rucham twoją matkę cieciu - powiedział typek za konsolą, ale BARDZO cicho.
- Coś ty powiedział?! - zapytałem. Byłem już całkiem wnerwiony i chciałem go wbić w tę konsolę.
- Słyszałeś, chujku - powiedział pod nosem.
Dałem sobie czas. Takie 10 sekund na wdech-wydech, bo sytuacja dość wychowawcza, a jako że dzieci nie miałem, a sam czasami się buntowałem, musiałem przetrawić, co i jak. Ale nie spodobała mi się reakcja i zachowanie małolata.
- Przeproś za to, co powiedziałeś - rzuciłem głośno, tak aby grupka słyszała. Oczekiwałem przeprosin i gdybym takie otrzymał, sprawa załatwiona.
- Niech cię twoja stara przeprosi złamasie. he he he he he...

I tu zaczyna się właściwa historia.

- Akt I -

Wyciągnąłem małolata z fotela za kołnierz, ustawiłem do pionu i powiedziałem, nakazałem wręcz, aby przeprosił za wulgarny język i swoje zachowanie. Ponieważ nie zareagował, a mi ciśnienie skoczyło, naciągnąłem ten kołnierz mocno. Podniosłem typka, tak po prostu. Gdy wisiał, wykrztusił z siebie "przepraszam" i go postawiłem na ziemię. Wrócił do grania. Wrzucił żeton ostatni, rozegrał partię (z tym samym skutkiem) po czym opuścił lokal. I niby nic, tak po prostu sprawa załatwiona.

Minęło około 30 minut. Niespodziewane dla mnie, do lokalu wpada bardzo starszy pan (dziadek) i równie starsza kobieta (babcia). Dziadek dzierży w dłoni kij bejsbolowy, podchodzi do mnie i grzecznie (!) pyta, kto napadł na jego wnuczka. Nie skojarzyłem faktów, więc równie grzecznie pytam, o co się rozchodzi. Wtem w drzwiach pojawia się wnuczek (typek) i wskazuje na mnie.
Dziadek bierze zamach kijem i wali we mnie. Unik, łapię go za pas, i ściskam ile sił. Wrzeszczy coś, miota się, więc go podnoszę, i czuję że ów dziadek jest po prostu najebany. W międzyczasie Babcia mobilizuje dziadka "Przypierdol mu!" "Zdzisiek, załatw chuja", "Zdzisiek, nie daj się". A ja Dziadka trzymam, bo on dalej trzyma bejsbola i mnie próbuje walnąć na oślep. Czas na dygresję.

Tak sobie w tym czasie pomyślałem, a trwało to z 5-10 sekund, że jest dość poważnie. Bo dziadka tobym poskładał i jeszcze mu dołożył tym kijem, ale on pijany (czuć było bardzo) a właśnie wbiegł i oskarżył mnie o czynną napaść na dziecko. Poskładałem fakty w mgnieniu oka - już mam prze*****. Więc dziadek jest nietykalny.

Akcja trwa. Odrzuciłem dziadka na podłogę i wybiłem bajesbola, którego natychmiast podniosłem.
- Co jest, kur**?! - wrzasnąłem, mierząc w gościa.
I w tym momencie do akcji wkracza Halina (imię zmyślam, bo nie dane było mi poznać).
- Ty chu**, ty kur******, ty cioto! Dziecko będziesz bić?! Tak? To ja ci zaraz...
Here we go again. Halina rzuca się na mnie i próbuje wyrwać kij. Zdzisiek, jeszcze leżąc, odpełza w stronę wyjścia i chyba rezygnuje ze starcia ze mną. Natomiast ja mam już wszystkiego dosyć. Dodam, że cała akcja trwa może 60 sekund i przerasta mnie całkowicie. Nagle następuje zwrot.

- Akt II-

Halina wrzeszczy na całe osiedle "Policja! Policja!". Zdzisiek wypełznął i tyle go widziałem. Halina nawołuje pomocy. Wrzuciłem bejsbol do kanciapy i wyrwałem za nią. Nie, nie uciekła, po prostu rzuciła się - gdy tylko opuściłem lokal - z pięściami na mnie. Dostałem ze dwa nieskładne strzały w czerep i próbowałem uniknąć kolejnych ciosów. Okładała mnie pięściami na oślep. Wrzasnąłem więc do niej, że zadzwonię sam na policję.

Budka telefoniczna (a kiedyś takie były wszędzie) znajdowała się około 50 metrów od lokalu, bezpośrednio przy wejściu do Poczty Polskiej. Z Haliną w zasięgu pięści, która cały czas mnie napierniczała (na moje szczęście na 10 machnięć 9 się sama przewracała). dzwonię na 997. Szybka reakcja, telefon obiera oficer dyżurny.
- 997, jakiś tam starszy sierżant, oficer blablabla, czego dotyczy zgłoszenie?
- Napadło mnie dwoje dziadków z bajesbolem i...
- Zginiesz KURWO, Zajebię cię, ty chuju złamany - Halina nie daje spokoju, ale jest głośniejsza niż wcześniej.
- Czy pan to słyszy? - pytam osobę po drugiej stronie słuchawki.
- Słuszę...
- ... i ta pani mnie cały czas atakuje a jej mąż (tu domniemam, bo nie wiem) zaatakował mnie kijem bejsbolowym...
- Ja cię, kurwa, spalę, rozumiesz, chuju?!!! - wrzeszczy Halina, i wyrywa słuchawkę. Teraz sytuacja jest przechujowa, bo próbuję podać adres, ale Halina mi tą słuchawką po prostu przyjebała w głowę. Łuk brwiowy rozwalony - o tym dowiedziałem się dużo później, gdy emocje opadły. Ale do opadu było sporo czasu. W końcu utrzymałem słuchawkę i na pytanie o adres, zdołałem go podać. I Halina nagle rozpłynęła się w powietrzy. Tyle ją widzieli. I ja też.

- Akt III -
Czekam na policję przed lokalem. Patrol przyjeżdża po 3-5 minutach. Zza kierwonicy wychodzi starszy służbista, zakłada czapkę, kłania się i przedstawia. Opisuję dokładnie całe zdarzenie. Od razu otrzymuję pouczenie, że nie powinienem dotykać dziecka. Jeszcze raz opisuje co zaszło i słyszę od policjanta "rozumiem, ale i tak nie powinien pan dotykać dziecka". Przeprosiłem - poniosły mnie emocje. Gdy tłumaczę swoje zachowanie, w "szczekaczce" w wozie policyjnym zgłasza się dyspozytor. Stoję obok i słyszę rozmowę. Wynika z niej, że Matka dziecka zgłosiła już się na policję i za chwilę będzie pod lokalem celem wyjaśnienia zajścia.
Uff, w końcu rzecz się wyjaśni. Czas na dygresję.

Zawsze myślałem, że każdy problem, nieporozumienie, tudzież konflikt można rozwiązać rozmową. A zwłaszcza w towarzystwie przedstawicieli prawa. No, to się, kurna, myliłem.

Po kilku minutach, w czasie których policjant dał mi jasno do zrozumienia, że zrobiłem błąd (i pouczył mnie o konsekwencjach) przyszła matka. Idzie kobieta, lat 23-25, piękna, zadbana, w koronkowej sukience i na obcasach. Wrażenie pierwsze - ależ fajna dziewucha! Na pewno wszystko się wyjaśni... Koniec wrażeń.
- Ty CHUJU! Ja cię zjebię, sztamto, słyszysz!?
Czyżby HERE WE GO AGAIN?
Jeszcze echo w blokach nie odbiło jej wyzwisk, a policjant, chyba asekuracyjnie, stanął przede mną i od razu zatrzymał przeładną panią.
I Jeb. Policjant otrzymuje strzał w czerep, czapka mu spadła i postąpił ze dwa kroki w bok. Ja już totalny szok, bo wychodzi na to, że zaraz będę mocować się z młodą dziewuchą ale nie. To dopiero początek. Z radiowozu wyskakuje młodszy i natychmiast chwyta kobietę, ale tak z całej siły, że jej nogi wierzgają, a ona nimi kopie, miota głową, młody dostaje w nos i bezceremonialnie rzuca panną na beton. W tym czasie sierżant wyciąga kajdanki i leci do kobiety, a ona wstaje i zaczyna robić zwody. Patrzę na to, bo - serio - nie wierzę, co widzę, a kobieta miota się i ucieka. W tym czasie krzyczy też sporo:
- Chuje, po znajomości przyjechaliście i myślicie, że nic się nie stało?
I cap, sierżant ją złapał, powykręcał jej ręce i zakuł w kajdanki.
- Spale wasz lokal, mąż ciebie zajebie, a z wami się policzę!!! - leci dość pokaźny zasób gróźb. I gdy w miarę się uspokoiła, bo nie miała jak się miotać, sierżant podchodzi do mnie i pyta:
- Czy chce pan zgłosić zawiadomienie?
- C...co... co?!
- Groźby karalne, art jakiś tam, paragraf jakiś tam. Ta pani groziła panu.
- Nie - odpowiadam, bo jestem już w szoku. - Możecie to jakoś uspokoić, bo nie wiem, co robić.
Pani otrzymuje policyjną litanię, w której pada też napaść na funkcjonariusza. Uspokaja się. Po dłuższej pogawędce (około 5 minut) panowie policjanci puszczają ją. Odchodzi i znika za zakrętem. I następuje spokój.

- Epilog -

Policjant ponownie mnie upomina za moje postąpienie. Dodaje też, że w przypadku obdukcji lekarskiej mogę mieć spore problemy. Przyjmuję wszystko do wiadomości i pytam, co dalej.
- Dziwna sprawa - drapie się po głowie - ale o nic bym się nie martwił. Co najwyżej będzie pan wezwany, jeżeli kobieta zgłosi sprawę do prokuratury. W przypadku obdukcji to będziesz mieć problem, ale akurat nasz protokół nie zostawi na kobiecie suchej nitki. Proszę iść do domu, odpocząć, będzie dobrze. Najlepiej to iść do domu.

Idę. Mam w głowie taki mętlik, że nie ogarniam co się wydarzyło. Godzina 14ta, ucinam sobie drzemkę. Nagle telefon.
Napad na lokal!
- Przyjedź szybko, bo jest masakra!!!
No to jadę. Szybko.
Na miejscu już jest policja. Tak, ten sam patrol. Okazało się, że ów piękna kobieta przyszła z drugim kijem bejsbolowym i rozwaliła kasę fiskalną, witrynę sklepu, dwa automaty, fliper i próbowała przywalić kumplowi. Zrobiła strat na ponad 8 tys. Zgłoszenie oczywiście poszło, bo szef absolutnie tego nie popuścił. Kobieta otrzymała wyrok w zawieszeniu, grzywnę oraz dość spory wachlarz rzeczy do kartoteki. Bo takową otrzymała od prokuratora.

END









--
I am the law!
I_drink_and_I_know_things
I_drink_and_I_know_things Bojownik od 10 grudnia 2016
2019-04-13 22:40:21 Zgłoś
A jakaś pointa będzie?

--
A Lannister always pays his debts
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
discordia Naturalne Dobro Mazowsza od 28 października 2005
2019-04-13 22:42:44 Zgłoś
ów kobieta?

--
Shameus
Shameus Bojownik od 20 lipca 2012 | MegaCity One
2019-04-13 22:56:36 Zgłoś
:i_drink_and_i_know_things Pointa jest taka, że nadal nie wiem, co się wtedy odwaliło. Wiesz, ciąg zdarzeń przyczynynowo-skutkowych, o których nigdy bym nie pomyślał. Bo niby jak? To nie jest jakaś happy historia, ot codzienność, proza życia. Albo inaczej, totalna z czapy historia, która nie mogła się wydarzyć. No, mnie trafiło, to opisałem. Pointa, pytasz - ano taka, że z byle reakcji robi się akcja, a to może przynieść niezły shitstorm.

--
I am the law!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
krzycz22 Superbojownik od 23 kwietnia 2004 | już nie Łódź
2019-04-13 23:03:04 Zgłoś
:discordia, gender!

--
tajpan88
tajpan88 Bojownik od 6 czerwca 2018 | Coruscant
2019-04-14 00:31:31 Zgłoś
czyli jednak prawda, że gry powodują agresję

--
madzialena82
madzialena82 Superbojowniczka od 10 lutego 2006 | Pyrlandia/Kartoflandia
2019-04-14 10:46:18 Zgłoś
"(...)grzywnę oraz dość spory wachlarz rzeczy do kartoteki. Bo takową otrzymała od prokuratora"



Ale, że takową kartotekę otrzymała czy co? Zaliczyłam zawiechę
Ostatnio edytowany: 2019-04-14 10:45:53

--
Þetta reddast
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
yoghurt Superbojownik od 14 sierpnia 2003
2019-04-14 22:35:12 Zgłoś
a co w tej mrrrocznej historii jest takiego, że wylądowała na mięsnych ?

--
zagineła w akcji
Maciej1988
Maciej1988 Bojownik od 27 kwietnia 2010 | Miasto doznań
2019-04-15 08:38:29 Zgłoś
Kiedyś to była młodzież, nie to co teraz.

--
Bób
Koper
Włoszczyzna
micbea
micbea Superbojownik od 18 listopada 2003 | Edinburgh
2019-04-15 15:14:17 Zgłoś
Czytam sobie, nawet mi się podoba.. i dochodzę do “ów kobieta” i poczułem, że to mi ktoś z kija zajechał, bo oczy zaczęły krwawić…

--
"Don't pray in my school, and I won't think in your church."
requithe1
requithe1 Bojowniczka od 16 kwietnia 2019 | Zielona Góra
2019-04-16 12:39:59 Zgłoś
Piękną patologia Brałeś udział w dawnym patosteamie na żywo

--
Błyskotliwość myśli i szybkość skojarzeń w brunatnym napoju się budzi.
Colinek_szczecin
Colinek_szczecin Superbojownik od 8 marca 2005 | Glasgow | GG: 2336466
2019-04-16 15:41:14 Zgłoś
O matko bosko jedna literówka i się sracie jakby co najmniej Miodka słownikiem zaje*al

--
Is it crazy how saying sentences backward creates backward sentences saying how crazy it is?
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
klif Bojownik od 26 czerwca 2010
2019-04-16 16:02:10 Zgłoś
Ów kobieta, obrany telefon, i 60 cali... Idź pisać bajki gdzie indziej.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
artefakt Superbojownik od 9 stycznia 2004
2019-04-16 17:20:43 Zgłoś
:micbea "owa kobiet" brzmi jeszcze gorzej.

--
Forum > Kawały Mięsne > Piękna kobieta, bejsbol i groźby karalne
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj