W piątek razem z żoną przyprowadziliśmy psa do weterynarza.
Stwierdził jakieś uczulenie i przeprosił, że nie ma na miejscu maści która załagodziła by stan zapalny na skórze psa.
-Proszę niech pan przyjdzie w poniedziałek koło 12stej.Będę już po dostawie i odbierze pan maść.
W poniedziałek stawiam się grzecznie i mówię:
-Dzień dobry. Przyszedłem po tą maść.
Wet spojrzał na mnie z pod okularów i próbuje sobie przypomnieć kim jestem i czego chcę.
-Nie pamięta pan? Byłem w piątek z taką rudą suką i...

-Aaaa! Pamiętam! I z tym małym, czarnym pudelkiem?

--
...bo uwielbiam zdania niejednokrotnie złożone... przynajmniej nie są takie proste....