Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Kawały Mięsne > [Detektyw] Biznes Barbie (Część I).
Cieciu
Cieciu - Bułgarski Łącznik · 4 lat temu


W poprzednim odcinku przygód Detektywa

W kilku przypadkach mężczyzna idiocieje. Traci zdolność logicznego myślenia, przestaje zauważać oczywiste sygnały, nie dostrzega prostych wskazówek i ignoruje rady przyjaciół. Najczęściej dzieje się to pod wpływem promili, kończy kilkoma siniakami, czasem wybitym zębem… Wszyscy to przechodziliśmy. Każdy facet, no, może prawie każdy, jest w stanie przywołać takie zdarzenia ze swojego życiorysu. Takie sytuacje nie są tragiczne w skutkach. Od jutra nie piję do następnej okazji. Sprawa ma się zupełnie inaczej jeśli do gry wkracza kobieta. I muszę wam powiedzieć, że nie byle jaka kobieta.

Piątek jak piątek. Kilka piw, partyjka pokera z miejscowymi szulerami, może jeden lub osiem głębszych, dla poprawy parszywego samopoczucia, malutka nadzieja, że będzie komu dać w mordę. Zwykły wieczór. Do czasu. Stałem przy kontuarze czekając na kolejną kolejkę paskudnie rozwodnionego napoju, kiedy nagle rozmowy w barze zamarły. Zapanowała dziwna cisza. Odwróciłem się w stronę drzwi i ujrzałem bóstwo w czystej postaci. Powiecie, że przesadzam, że wyliniały amant każdą atrakcyjną panienkę uważa za zwierzynę łowną. To nie tak. Cudo, które objawiło się naszym strudzonym piciem fizjonomiom, równało się z pięknem dzieł Michała Anioła. Nogi zgrabne jak strofy zdolnego poety, piersi, które zdawały się wołać „hej, idealnie pasujemy do twoich dłoni, chodź, spróbuj”, twarz niewiniątka, za to oczy tak czarne, że zapewne nie jeden facet na ich widok postawił swój prywatny szyb naftowy. Ideał. I ten ideał zdawał się nie zauważać nikogo innego poza mną.
- Mister, postawisz mi drinka? – Zapytała z nietutejszym akcentem, tak typowym dla rodaków, którzy posiedzieli trochę za oceanem.
- Jasne, skarbie. Czym się trujesz? – Odparłem i skinąłem w stronę barmana.
- Gin z tonikiem, bez lodu.
Zamówienie zmaterializowało się niemal natychmiast. Dla siebie wziąłem kieliszek najlepszej wódki i wzmocniłem nim kaprawe piwo. Jej oczy zrobiły się jeszcze większe.
- Nie przejmuj się, tutejsze metody rozwiązywania problemów. – Usprawiedliwiłem zrobienie sobie drinka. – Nie jesteś miejscowa, nie mieliśmy dotąd okazji.
- Och, nie. Ja dopiero tu przyjechałam z Ameryki. You know, byłam tam ponad dwadzieścia lat. My parents, rodzice, mieszkali tu w Mońki dawno temu i wyjechali jak ja byłam jeszcze litlle girl.

Oczywiście, jak wiecie, ludzie z Moniek dzielą się na trzy zasadnicze grupy. Są w Stanach, byli w Stanach albo dopiero tam będą. Tu miałem przedstawicielkę tej drugiej grupy.
- A teraz wróciłaś. I co tak piękna kobieta jak ty, robi w miejscu tak obskurnym jak to tutaj?
- Nic specjalnego, wiesz, ja przyszłam napić się drinka. To have some fun dzisiaj wieczór. Wiesz, ja tu jestem kompletnie sama w city. Nikogo nie znam, nikogo tu nie pamiętam.
- Z przyjemnością dotrzymam Ci towarzystwa. – Szarmancko ująłem i ucałowałem jej dłoń. W dotyku aksamitną, to chyba oczywiste.
- Jesteś uprzejmy, to jest nice. Mam na imię Barbie.
Uniosłem brwi.
- Och, nie jak ta doll, lalka – tłumaczyła. – It’s like zdrobnienie, oni tam w Ameryce nie znają Baśki, a ja jestem Barbra, Barbara po polsku.
- Jasne, ja jestem prywatnym detektywem.
- Private Detective? Niesamowite. To chyba interesujące zajęcie?
- Czasem jest ciekawie. Codzienność niekiedy lubi zaskoczyć człowieka.
- Dużo tu się dzieje w Mońki?
- To z pozoru senne miasteczko, ale jak każde, ma swoje tajemnice. Mieszkańcy nie zawsze sobie z nimi radzą i wtedy przychodzą do mnie. Ja tylko pomagam.
- U nas w Stanach, jest mnóstwo private detectives , ale ja nigdy żadnego nie poznałam.
- Cieszę się, że jestem tym pierwszym. – Postarałem się o lekki uśmiech, ale chyba wyszło średnio. Ta kobieta zaczynała mnie poważnie onieśmielać.

Rozmawialiśmy jakąś godzinę. Barbie opowiadała o swoim życiu w USA. O tym jak dorastała, o znajomych, kolegach. Nazywając rzeczy po imieniu, rozmawialiśmy o zupełnie nieistotnych pierdołach. Tyle że w każdym wypowiadanym przez nią słowie, w każdym dźwięku, każdym drgnieniu jej ciała było coś, co nie pozwalało mi oderwać od niej wzroku. O tak, ta pani zaczynała usidlać pewnego detektywa. Nie wiedziałem czy robi to celowo, czy to naturalne. Każdy jej gest wydawał się perfekcyjny.
- Bardzo Cię przepraszam, ale muszę na chwilkę wyjść przypudrować nosek. – Mrugnęła zalotnie i oddaliła się w stronę wychodka.
Sytuację od razy wykorzystał podchmielony Tyczka, który migiem pojawił się przy moim stoliku.
- Eee, Kapelusz, niezłą panienkę przygruchałeś. No, no. Chłopaki zachwyceni. – Podśmiewał się chłopak.
- Tyczka, spierdalaj. Ja tylko dotrzymuję damie towarzystwa. – O dziwo, byłem troszkę speszony.
- No, nie denerwuje się przecież. Ja po przyjacielsku. Mów, co to za jedna?
- Barbie, znaczy Barbara. Ponoć mieszkała tu i dawno temu wyjechała do Stanów.
- To możliwe, wisz przeciż jak u nas.
- Wiem, wiem.
- Będzie rwanie, Kapelusz?
- Już prosiłem żebyś się gonił. Nie dotarło? – Tyczka zaczynał mnie jednak wkurzać. Alkohol i rozpalone serce zaczynały współgrać w rytmie starego jak świat tanga. Jeśli emocje były kierowane w stronę kobiety, wszystko ok. Jeśli na drodze stawał jakiś facet, mogło się skończyć mordobiciem. Na szczęście Tyczka odpuścił, a Barbie wróciła z toalety.
- Kim jest twój kolega? – Zapytała tym swoim przecudnym głosem.
- Mój kolega nazywa się Tyczka i właśnie sobie idzie. Prawda, kolego? – To ostatnie słowo mocno podkreśliłem.
- A pewno, tylko się przywitam. Uszanował – zwrócił się do Barbie. – Jestem Tyczka Marcin, dla przyjaciół Tyczka.
- Thi-tchka?
- Nie, nie. Tyczka. Po prostu.
- Dobra, dobra, Thi-tchka, coś ci się kufel opróżnił. Może wybrałbyś się do szynkwasu i został tam jakiś czas?
- What is szynkwas? – Dziewczyna zapytała ze zdziwieniem.
- Lada barowa. Ewidentnie Tyczki tam brakuje.
- Och, teraz rozumiem. Ty go tam wysyłasz, żeby my sami tu zostaną. Nieładnie, Detektywie – z udawaną złością pogroziła mi palcem. – My mamy przecież całą night przed sobą.
Zrobiło mi się duszno. Język wysechł, więc czym prędzej zaspokoiłem gardło potężnym łykiem. Czyżby dziewczyna planowała coś więcej, niż tylko drinka z nieznajomym? Taką miałem w sumie nadzieję. Zaproponowałem wyjście na papierosa.

Stanęliśmy przed lokalem i przypaliłem damulce fajkę. Zaciągnęła się głęboko i spojrzała w nocne niebo.
- Macie tu beautiful sky, cudowne gwiazdy.
Nie bardzo wiedziałem co odpowiedzieć. Nie czułem się mocny we flirtowaniu. A przynajmniej nie przy niej. Gdyby chodziło o pierwszą lepszą panienkę z baru, to pewnie. Ale Barbie…
Przytaknąłem dla porządku i również wpatrzyłem się w niebo. Papieros zazwyczaj dodawał mi pewności siebie, a teraz? Stałem i nie mogłem złożyć sensownego zdania. Ona przerwała ciszę.
- Wiesz, Detective. Ja tu nie przyjechałam tylko dla zabawy.
Oho, wracamy na ziemię. A było już tak pięknie.
- Moi rodzice w States zmarli niedawno. Zostało mi po nich troszkę money, nie jakaś fortuna, ale na początek wystarczy.
- Początek czego?
- Business, głupku, a o czym myślałeś?
- O niczym konkretnym – przyznałem. To nie do końca prawda, muszę wyznać, że myślałem o jej cyckach. Wiem, nie przystoi. Ale zrozumcie.
- Znam taką sieć sklepów w USA, One Dollar Shop. Wymyśliłam, że otworzę takie coś tutaj, w Mońki.
- W Mońkach – wtrąciłem.
- Ach tak, odmiana. Ciągle zapominam. Tak, w Mońkach. Wszystko za dolara.
- Za trzy sześćdziesiąt?
- Przysłowiowego, wszystko po cztery złote.
- Są tacy, co mają sklepy wszystko za złotówkę.
- I know, robiłam research. Wcale nie mają wszystkiego za złotówkę. U mnie będzie inaczej. Jedna cena na każdy towar. Nie potrzebuję mieć wszystkiego dużo. Chcę na spokojnie sobie prowadzić business i niczym się nie przejmować.
- Z podobnych przyczyn przeniosłem się do tego miasta.
- Jak to?
- Potrzebowałem spokoju i nowego startu. Tu się udało, więc wierzę, że i tobie się uda, Barbie. – Ktoś tu zaczynał odzyskiwać rezon. – A teraz może wrócimy do środka i wypijemy coś jeszcze?
- Okay, Detective. Prowadź.

Weszliśmy do środka. Atmosfera nieco już gęstniała, chłopcy zdawali się szukać rozrywek fizycznych. Do niczego jeszcze nie doszło, ale pijackie uśmiechy i pokrzykiwania sugerowały, że zabawa wchodzi w kolejną fazę. To nie było dobre miejsce dla takiej damy. Barbie jednak nie myślała o tych ochlapusach.
- Potańczyłabym. Jest tu jakaś muzyka?
- Była kiedyś szafa grająca. Niestety, niejaki Korniszon rozbił ją głową i już nie działa. A właściwie, ktoś rozbił ją głową Korniszona. Tak czy inaczej, niezbyt.
Okazja do zbliżenia ciał uciekała. Kurwa mać. Jeden taniec. Coś przyszło mi do głowy.
- Zaczekaj sekundkę, skarbie.
Podszedłem do barmana. Stary Kapsel, bo tak na niego wołaliśmy, udawał, że czyści kufle.
- Polać, Kapelusz?
- Polać, ale ja nie o tym. Słuchaj Kapsel, masz tu podwieszony taki stary telewizor, a na dachu antenę satelitarną.
- Nu mam, i co z tego?
- Działa to gówno?
- Ni gówno, tylko klasyk.
- Dobra, klasyk. Działa?
- Nu, czasem działa, czasem ni. Zależy jak wiatr wieje. Jak od Białego, to mam dużo programów, jak od Ełku, to niwiele.
Miejcie litość.
- A dzisiaj?
- A dzisiaj to nie wim jak wieje. W środku siedzę.
Pieprzony filozof.
- Lekko wieje, nie wiem skąd.
- Nu, to trza by sprawdzić. Mecz jakiś?
- Żaden tam, kurwa, mecz. Masz jakieś kanały muzyczne?
- Jakie?
- Muzyczne, kurwa mać. – Przestawałem nad sobą panować.
- Nu, to też trza by sprawdzić.
- Mógłbyś się tym zająć? – Cedziłem przez zęby.
- Nu, mógłbym. Czemu ni?
Włączył wreszcie pudło. Zaśnieżyło, ale stuknął od spodu kijem i obraz się poprawił. Leciał jakiś serial. Po barze przeszedł szmer niezadowolenia. Ktoś krzyknął żeby wyłączyć ten szajs, ktoś rozbił szklankę. Barman niewzruszony przełączał programy. Wreszcie trafił na kanał z muzyką. Leciały klasyki lat osiemdziesiątych. Idealnie. Wróciłem do stolika.
- Barbie, zaszczycisz mnie tańcem?
- Och, with pleasure, Detective.

Wzięliśmy się za ręce i wyszliśmy na środek baru. Nie zważałem na pogwizdywania i sprośne uwagi kamratów od szklanki. Teraz liczyła się tylko ona. Ona i ta chwila, w której poczułem jej ciało. Oszalałem. Wirowaliśmy w tańcu, nieświadomi otaczającego nas świata. Nic nie miało znaczenia. Nawet obskurność lokalu nie robiła różnicy. Równie dobrze moglibyśmy być na parkiecie wystawnej sali bankietowej. Tonąłem w tej kobiecie. Rzeczywistość zmieniała się w rozciągnięte kolory. Tylko ona pozostawała wyraźna. Wyraźna i w moich ramionach. Do czasu. Jakiś pijany głupek przytoczył się i wpadł na nas, niemal przewracając Barbie.
- O ty kurwa twoja mać. – Rzuciłem w stronę nawalonego łachmaniarza.
- Nu, a co tak sam dla siebie dziewczynę, da potańczyć.
- Da i to zaraz, ale w ryja. I to tak, że się kopytami nakryjesz, łajzo jedna. – Byłem gotów zabijać. Gnój przerwał coś, czego nie powinien był nawet dotykać.
Odepchnąłem go i pomogłem Barbie wstać. Odprowadziłem ją do stolika.
- Zaraz wrócę. Mam coś do załatwienia.
- Och, nie trzeba, daj spokój. – Wyglądała na lekko oszołomioną.
- Nie. Pewnych spraw nie można zostawić. Przyjechałaś żyć w Mońkach. Takie jest nasze życie. – Pocałowałem ją lekko w policzek i wróciłem do gnojka.

- Chciałeś zatańczyć? No to, kurwa, zatańczymy.
Złapałem go za koszulę i cisnąłem o ścianę. Poleciał niemal bezwładnie popychając przy okazji kilku innych gości lokalu. I tak, jak niewiele potrzeba by podpalić las, równie niewiele potrzeba by rozegrał się znany scenariusz. Tym razem nie miałem w nim uczestniczyć. Podszedłem tylko do sprawcy zamieszania i wymierzyłem mu solidnego haka w żołądek. Dalsza awantura mnie nie interesowała.
Podszedłem do dziewczyny.
- Chodź, Barbie, opuszczamy ten przybytek. Tu już dzisiaj nic ciekawego nie będzie.
Ciekawego dla niej, gwoli ścisłości. Awanturka zapewne szykowała się całkiem przyjemna. Nie tej nocy. Tej nocy miałem inną grę do rozegrania. Przy głównej ulicy próbowaliśmy złapać taksówkę zataczając się i śmiejąc wniebogłosy. Fakt, że to Mońki i lekko po północy utrudniał zadanie. Nie przejmowaliśmy się tym zbytnio. Zatrzymała się w moim zajeździe,
co wydało mi się uśmiechem losu.
Już w pokoju zdarliśmy z siebie ubrania i rzuciliśmy się na łóżko. Dalszych scen nie będę opowiadał, bo to nie wasz zafajdany interes. A ja nie lubię się chwalić.

Rankiem obudziłem się szczęśliwy i spełniony. U mojego boku leżała piękna, naga kobieta. Nie miałem kaca. Wydawało się, że mój los na loterii życia zgarniał całą pulę.
Mój Boże, jak ja niewiele wtedy wiedziałem…

CDN.

PS. Dość marnowania fabuł na opowiastki po pięć - sześć stron. Ta historia będzie dłuższa. Przynajmniej taką mam nadzieję

& :szufla

--
"A poza tym sądzę, że należy ***** ***" Kato Starszy Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.

Peppone
Peppone - Nowy Ruski · 4 lat temu
Coś czuję, że przy CDN to i się zarumieni


--
Pracuj u podstaw. Zaminuj fundamenty systemu. Wszelkie prawa do treści wrzutów zastrzeżone
Nie namawiam do łamania prawa. Namawiam do zmiany konstytucji tak, aby pewne czyny stały się legalne.

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
luggage - Superbojownik · 4 lat temu
No proszę... nawet taki detektyw, co to już niejedno z niejedną, jest na skraju utonięcia. Zapowiada się ciekawie...


PS: Barbie powinna mieć jeszcze szczeniaczka ;)

--
+++ Divide By Cucumber Error. Please Reinstall Universe And Reboot +++

brood_k
brood_k - Boski Superbojownik · 4 lat temu
Wielkim finałem z uśmierceniem bohatera wali na kilometr.

--
Kwartet ProForma
Sensoria
BKD

Triskal
Triskal - Bojownik · 4 lat temu
:brood_k raczej złamanym sercem, po którym będzie topić smutki w morzu alkoholu

będzie się działo

--
All we see or seem is but a Dream within a Dream. Ashes to Ashes but Dust won't be Dust...

Rupertt
Rupertt - Fajranttoholik · 4 lat temu
Uważaj, chłopie, uważaj! Czemu on nie uważa!? Przecież ona... nie zrób mu krzywdy, ok? OKEJ??!

--
ryćk'n'rotfl

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Illumaris - Superbojownik · 4 lat temu
Jedziesz , jedziesz!
Ostatnio edytowany: 2017-10-13 10:03:41

r_a_k
r_a_k - Bojownik · 4 lat temu
The night's as hot as hell. It's a lousy room in a lousy part of a lousy town - I'm staring at a goddess. She's telling me she wants me. I'm not going to waste one more minute wondering how I've gotten this lucky. She smells like angels ought to smell, the perfect woman... the Goddess. Goldie. She says her name is Goldie

Marv, Sin City

takie luźne skojarzenie

Witek32
Witek32 - Superbojownik · 4 lat temu

brood_k
brood_k - Boski Superbojownik · 4 lat temu
:r_a_k
To zawsze wygląda tak samo. I w Sin City i w Mońkach. A potem "Wypijmy za błędy" ;)

--
Kwartet ProForma
Sensoria
BKD

r_a_k
r_a_k - Bojownik · 4 lat temu
:brood_k jak będzie tak jak w Sin City to zaraz po porannym zachwycie nasz Dedektyw stwierdzi, ze Barbi nie oddycha ;)

Cieciu
Cieciu - Bułgarski Łącznik · 4 lat temu
Nie no, bez przesady. Inspiracje to jedno, kopiowanie rozwiązań nie wchodzi w grę Tak, miałem Goldie przed oczami, ale tylko jak Barbie wchodziła do knajpy

--
"A poza tym sądzę, że należy ***** ***" Kato Starszy Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.

paula_jasu
paula_jasu - Superbojowniczka · 4 lat temu
Bardzo mi się podoba Twój pomysł . Długość historii była do tej pory największym minusem przygód detektywa

--
Nie przewrócę się, nawet się kurwa nie potknę.

staruch
staruch - Superbojownik · 4 lat temu
- no i doigrałeś się. Pamiętasz?:https://joemonster.org/phorum/read.php?f=3&i=1248562&t=1248557
Otóż oficjalnie oznajmiam, że Cię kocham! Co prawda platonicznie i na nic więcej nie licz, ale jednakowoż...
Za Sin City, za Marlowe'a, za Wędrowycza (tak mi jakoś się Mońki kojarzą).
Jak wydasz książkę to osobiście kupię. Za piniondze. A nie, że zaraz ebook z chomika...

--
Na forum zawsze się znajdzie jakiś smutny fajfus, który będzie mówił co trzeba robić i jak trzeba żyć, bo akurat wstał lewą nogą albo zaczepił chu...em o sprężynę w materacu.

Wathgurth
Wathgurth - Potworny Rymarz · 4 lat temu


Czekam na ciąg dalszy niecierpliwie.

Cieciu
Cieciu - Bułgarski Łącznik · 4 lat temu
:staruch, jeśli do tego dojdzie, załatwię Ci podpis autora

--
"A poza tym sądzę, że należy ***** ***" Kato Starszy Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.

pies_kaflowy
pies_kaflowy - Bęcwał Dnia · 4 lat temu
Marlowe działa.

A tak przy okazji, to każda Baśka jaką znam ma fajny biust.

--

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
tomcat_tc - Student prawa · 4 lat temu
Mońki powinny Ci płacić za promowanie pozytywnego wizerunku miasta Okazuje się, że może jakiś mieć

--
Jestem bohaterem :lasowego
Czarna lista- :gen_italia
Czy wspominałem już że jestem studentem prawa?

Cieciu
Cieciu - Bułgarski Łącznik · 4 lat temu
:tomcat_tc, no mogliby rzucić groszem raz na jakiś czas

--
"A poza tym sądzę, że należy ***** ***" Kato Starszy Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.

Peppone
Peppone - Nowy Ruski · 4 lat temu
- i mleczarnia. Zacząłem kupować ich niektóre żółte sery ;)


--
Pracuj u podstaw. Zaminuj fundamenty systemu. Wszelkie prawa do treści wrzutów zastrzeżone
Nie namawiam do łamania prawa. Namawiam do zmiany konstytucji tak, aby pewne czyny stały się legalne.

Catty_sweet
Catty_sweet - Superbojowniczka · 4 lat temu
A ja przepraszam, tak nieśmiało zapytam. Dopiero trafiłam na ten wątek. Mógłby mnie ktoś pokierować do pierwszego odcinka tej zacnej powieści? Za wszelaką pomoc oferuję podziękowalny

--
Człowiek całe życie się uczy... i głupi umiera

Triskal
Triskal - Bojownik · 4 lat temu
:catty_sweet pierwszy odcinek tutaj:https://joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=1246818
drugi:https://joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=1247049#1247049
trzeci:https://joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=1247193#1247193
czwarty:https://joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=1247289#1247289
piąty:https://joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=1247367#1247367
szósty:https://joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=1247471#1247471
siódmy:https://joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=1247582#1247582

Pozostałe po linkach "W poprzednich przygodach Detektywa" które są na początku

--
All we see or seem is but a Dream within a Dream. Ashes to Ashes but Dust won't be Dust...

Catty_sweet
Catty_sweet - Superbojowniczka · 4 lat temu
:triskal wielkie Ci dzięki, dobry człowieku! Uradowałeś me serce niezmiernie!

--
Człowiek całe życie się uczy... i głupi umiera

cipeczka
cipeczka - Bojowniczka · 4 lat temu
Ale to tak będzie w częściach? Dłuższe ale w częściach?! No chyba pos*ało kogoś

To będzie dla mnie tak dramatyczne, jak czekanie na kolejny odcinek Zbuntowanego Anioła!!

--
"God loves You so much He created hell. Just in case You don't love him back" Christopher Hitchens
Forum > Kawały Mięsne > [Detektyw] Biznes Barbie (Część I).
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj