Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Kawały Mięsne > Bułgarska tancerka, fioletowy ludzik i pomocny policjant...
Shameus
Shameus Superbojownik od 20 lipca 2012 | MegaCity One
2021-05-04 18:41:09 Zgłoś
Opowieść, którą wam przedstawię, miała miejsce w pewnej wiosce pod Opolem, a wydarzyła się w wakacje 1998 roku. I jest to jedna z tych rzeczy, która nadaje się na scenariusz filmu pokroju Eurotrip.
Ze względu na dobro pewnych osób, imiona zmieniłem.

Część I – Głupie pomysły należy koniecznie realizować!

Byliśmy całą ekipą na biwaku, wypad pod namioty na całe dwa tygodnie. Pogoda dopisywała, humor także. Jako osoby dorosłe, które ukończyły nie dawno lat 18cie, cieszyliśmy się dobrodziejstwami z tego płynącymi i wieczory spędzaliśmy przy różnych trunkach, testując limity organizmu lub portfela. Najczęściej to portfel nie wyrabiał. Ale mniejsza o to. I w sobotę przyszedł do naszego ulubionego baru (a były dwa w okolicy) znajomy, który biwakował na sąsiednim jeziorze i oznajmił, że takie picie piwa to słaba rozrywka i stwierdził tajemniczo, że zrobiłby coś szalonego.
- Dobra, ale co takiego? – zapytaliśmy, zaintrygowani jego podprogową propozycją.
- Jedziemy na dziwki! – oznajmił z ogromnym entuzjazmem.


Część II: Aptekarz dołącza do imprezy!

Wsiedliśmy we czterech do Skody 105, której kolega Andrzej był właścicielem. Padło na jego samochód, ponieważ on nie pił alkoholu, a my akurat byliśmy po 4 browarach. Jedziemy. Na wyjeździe z Wioski pomachał nam inny znajomy, Kuba. Kuba to był człowiek, który posiadał przydomek Aptekarz, a to dlatego, że zawsze nosił przy sobie różne zakazane substancje, tabletki, znaczki i był także ogrodnikiem, ponieważ uwielbiał holenderską trawę. Której zazwyczaj miał kilka paczek przy sobie. Wiedzieliśmy, czym Kubuś się zajmuje ale żaden z nas nie próbował tego szajsu, więc Aptekarz nas nie nękał pytaniami „chcesz spróbować?” i zwyczajnie mieliśmy swoje, nie przenikające się światy. Czyli był dla nas neutralny. I tak w piątkę ruszyliśmy do podopolskiej miejscowości, gdzie był przybytek, a w nim – jak wieść gminna niesie – miały znajdować się rzeczone dziwki, czyli bułgarskie prostytutki, których w tamtym czasie było więcej niż grzybów w lasach. Tak słyszałem.

Część III: Przepraszam, po ile dziwka?

Podjechaliśmy do „zajazdu”. I tutaj sprawy się komplikują, bo pomysł, który wydał się głupi, a który bez namysłu zaczęliśmy realizować, okazał się naprawdę głupi więc ja oraz dwójka znajomych, stwierdziliśmy, że chcemy wracać. Natomiast Kuba odpalił „amsterdama”, i stwierdził, że „jedziemy z koksem”. Niepewny pozostał Daniel, ten który zaproponował i wymyślił całą akcję. Próbował nas przekonać, że to zajebista rzecz i szukał naszego poparcia. Na próżno. Ale był tak piekielnie napalony, że stwierdził, że musi spróbować, i już!
- Wejdę, wezmę panienkę, a wy poczekacie. No, pół godziny, piwa się napijecie! – przekonuje nas.
- Daj spokój, wracamy..., wstyd jak cholera... – próbuję go odwieść od tego wyczynu.
- Nie bądźcie cykory, miętkie faje! – dokazuje. Obruszyliśmy się, ale we trójkę, poza Kubą, pokazaliśmy, że porzucamy pomysł i chcemy wracać. Wtedy on dodał: - Macie u mnie poczwórną kolejkę Kamikazee!
Przekonał nas.

Daniel wchodzi, rozgląda się, pozuje na twardziela, ale jest takim samym leszczem jak my. Kuba został przy samochodzie i opracowywał coś ze swojej „apteczki”. My idziemy za Danielem. Wnętrze speluny to coś, co bym opisał jak ruina zasnuta dymem z papierosów i tłumem nawalonych ludzi. Ze dwa lub trzy stoliki okupowane przez bułgarskie dziewuchy. Byłem lekko wstawiony, ale wszystkie były okrutnie brzydkie, co skomentowałem po cichu.
Siadamy przy wolnym stoliku, staramy się nie przyciągać spojrzeń. Nadaremnie. Bo pierwszym, który nas wypatrzył był barman. Podchodzi i pyta o dowody osobiste. No, tutaj akurat pewna duma, bo okazaliśmy zielone książeczki z miną „i co teraz?”
- A, wy po co tutaj... – zagadał, przyglądając się nam uważnie. – Na panienki? – Wskazał skinięciem dziewczyny, które siedziały przy tych stolikach w rogi.
- Tak, proszę pana – wyrywa się Daniel. – Po ile jest dziwka?
Poskładało nas ze wstydu i śmiechu. Barman przez chwilę wykrzywiał twarz, chcąc zachować powagę, ale jak już się roześmiał, to po prostu wrócił za kontuar, zostawiając nas bez odpowiedzi.
Zamówiliśmy kolejkę Kamikaze, bo Daniel miał stawiać. Nagle wchodzi Kuba. Właściwie, nie wchodzi, ale wtacza się, siada przy stoliku i ma zwiechę. Patrzymy po sobie... no, nie powiem, jeszcze nigdy nie widziałem fioletowego człowieka, ale on – kurwa – był fioletowy na twarzy. Wystraszyliśmy się, bo wyglądał jakby miał zaraz zejść z tego świata. Jeszcze nie ogarnęliśmy, co z nim jest, jak podeszła do nas jedna z „pracujących” dziewczyn. Niska, gruba, ubrana w szlafrok, pod którym skrywała się tandetna, czerwona bielizna. Widok, który zapamiętam do końca życia – bleeeeeeeeeee!
- To który chętny? – zapytała, oglądając każdego z nas.
Cisza. Nikt nawet na nią nie spojrzał. Nawet Daniel!
- Co jest z waszym kolegą?
Patrzymy na Kubę. Kuba żyje w swoim świecie, uśmiecha się lekko sam do siebie, coś mamrocze. Dalej jest fioletowy na ryju.
- Te, fioletowy, ty w porządku?! – nawołuje go dziewczyna. Ja już byłem mocno wnerwiony i panika była za rogiem.
Kuba, mimo swojego stanu, wyciągnął obie ręce przed siebie, uniósł kciuki w górę, i wymamrotał, że „jeszcze nigdy nie było lepiej”. Sekundę po tym ruchu jego głowa opadła, a ręce spłynęły, tak że Łukasz musiał go ratować przed upadkiem. Pozamiatane...
Wtedy Daniel ruszył na ratunek.
- Ja, ja jestem chętny!
- To dawaj, idziemy jak masz kasę!
I poszli.

Część IV: EWAKUACJA!

Siedzieliśmy przy stoliku, męcząc jedną kolejkę kamikaze i przytrzymując Kubę, tak aby nie skończył na podłodze. Co chwila goście baru rzucali nam zaciekawione spojrzenia. Im dłużej trwała scena, tym bardziej chcieliśmy się ewakuować. Nawet przez chwilę mieliśmy plan, żeby zostawić Daniela i prysnąć. Ale nie zrobiliśmy tego uznając, że zachowamy się wujowo. Po około 30 minutach wraca Daniel. Wraca... biegnie! Za nim wybiega dziewczyna i wrzeszczy coś nie po polsku. Wstaliśmy, jak na komendę. Za wyjątkiem Kuby, bo Kuba miał problemy z grawitacją.
- Co jest, kurwa?! – wypalam do Daniela.
- Spieprzamy, to jest oszustka!
Dziewczyna podbiega do barmana, ten jej słucha, a my w tym czasie spierd..., opuszczamy lokal w zorganizowanym pośpiechu. Daniel w biegu rzuca dwa banknoty pięćdziesięciozłotowe, na stół, w drzwiach kolejne dwa, pakujemy się do bolidu Skody, wrzucamy biednego Kubę jak worek ziemniaków, i uciekamy... bez pisku opon, bo Skoda takich cudów nie potrafi.
- Czego my uciekamy!? – pytamy wszyscy Daniela. Daniel cały czerwony, my wkurwieni do maksimum, ale na szczęście pościgu nie ma.
- Gościówa kazała zapłacić 50 dych za striptiz!
- Striptiz?!
- No, tak striptiz!!!
- No, a co z seksem?
- Powiedziała, że seks 150, więc powiedziałem jej że tyle nie zapłacę. I powiedziała, że za dotykanie też 150, więc schowałem ręce za siebie, i wtedy rzuciła się na mnie ze spoconymi cyckami, i powiedziała, że teraz już zapłacę bo ją macam, a ona się nie zgodziła...
Łoooo, kurdę – na szybko i po pijaku musieliśmy przetworzyć informację. Nie wyglądało to zbyt dobrze.
Wtem słychać bełkot z ust Kuby:
- Panowie, będę rzygać...


Część V: Pomocny policjant.

Zatrzymaliśmy się pełni strachu. Fioletowy ludzik faktycznie zaczął rzygać, ledwo go mogłem utrzymać. Koledzy posrani stwierdzili, że nie możemy tak stać, zaś Aptekarz kategorycznie odmówił jazdy Skodą. Wtedy zadecydowałem, że go odprowadzę do domu (a byliśmy raptem 4 kilometry od jego domu), a reszta niech kontynuuje ucieczkę.

Prowadzę Kubę. Cały czas pytam, jak się czuje, ale on na przemian bełkocze lub wymiotuje. Już całkowicie wytrzeźwiałem i mam takie ciśnienie, że mam ochotę nazajutrz obić mordę Daniela, aby była tak fioletowa jak Aptekarza... i nagle widzę z daleka światła. Nadjeżdża radiowóz. Czy może być lepiej?
Ustawiam Kubę do pionu na ile się da. Przed nami staje policjant:
- Co to za wycieczka panowie?
Yyyyyyyyy.
- Wszystko w porządku?
Eeeeeeeeee.... Dobrze, że Kuba miał podobne myśli, co ja.
- Pytam, czy wszystko w porządku?
- Tak, tak – odblokowałem się – Byliśmy na ognisku, kolega wypił ciut za dużo, to wracamy do domu.
- Gdzie to jest?
- Tutaj, niedaleko, w Wioseczce.
- To was podwieziemy, bo nawet latarki nie macie...
- Super!
Euforia niesamowita. Ale nam się trafiło!
Policjant podchodzi do nas i chce pomóc prowadzić Kubę. I gdy go zabrał „pod pachę”, to z kurtki Aptekarza wysypał się cały arsenał tabletek. Kurwa, dropsy leciały na asfalt jak w kreskówce. I ja zrobiłem się fioletowy!
- O jej, a co to za tabletki?!
- Tooooo...., naaaaaaa moje serce.... mam chore – nagle odzywa się Kuba. Ja już nic nie robię, bo za chwilę moje serce wyskoczy.
- Chore serce?!
- Zasssstawka...., migotanie...
- Kurwa, Janusz! – wrzeszczy policjant w stronę radiowozu, z którego po chwili wyłania się jego partner. – Mamy zawieźć was do szpitala?
- Nieeeee – mówi Kuba – wystarczy że wezmę jedną tabletkę, i zaraz mi się poprawi... – Schyla się, podnosi tabletki, jedną bierze do ust i łyka.
- I co, lepiej?
- Lepiej, to normalne w moim stanie. Mogłem wziąć wcześniej.
Po chwili wsiadamy do radiowozu i po 2 minutach jesteśmy we Wioseczce. Policjanci mówią, żebyśmy się pilnowali. Ja wychodzę z pojazdu na miękkich nogach, bo jak żyje, takiego przypału nie miałem. Fioletowy ludzik jest już Zielonym Ludzikiem i ma tyle werwy, że jest chodzącą reklamą swoich produktów. Radiowóz odjeżdża, a Kuba do mnie:
- To co, jedziemy na te dziwki, czy nie?

--
I am the law!
torero
torero Superbojownik od 4 listopada 2003 | Kraków, ale bez przesady
2021-05-04 19:34:09 Zgłoś
A bunkry były?

--
tengo que bailar contigo hoy
Jez_z_lasu
Jez_z_lasu Bojownik od 14 stycznia 2013 | Jez_z_lasu
2021-05-04 19:34:57 Zgłoś
o kurwa

--
"...Nie wiem nawet czy chcę na ziemię zejść Tu gdzie ciężko złapać tlen oddychamy już codziennie, ej" Don't follow the grown-ups follow the weirdos
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
proflecter Bojownik od 15 maja 2019
2021-05-04 19:58:41 Zgłoś
"Kac Wawa" miał ciekawszą fabułę...

--
pies_kaflowy
pies_kaflowy Bęcwał Dnia od 2 czerwca 2008 | ni to miasto,ni to wieś,ni co kupić,ni co zjeść
2021-05-04 20:39:22 Zgłoś
Ale "Po ile jest dziwka?" to zabawne.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
oldbojek Superbojownik od 23 października 2004 | Totutotam
2021-05-04 20:46:13 Zgłoś
Kiedy przeczytałem tytuł to pomyślałem: się wypowie to może przeczytam.
Jak chcę poczytać opowiadania to włączam kindle a nie JM.

Się wypowiadam, bo nie czytałem

--
Shameus
Shameus Superbojownik od 20 lipca 2012 | MegaCity One
2021-05-04 20:54:40 Zgłoś
takich rzeczy na kindlu nie przeczytasz

--
I am the law!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
versusap Bojownik od 3 listopada 2010
2021-05-05 00:19:40 Zgłoś
młodość... to były piękne i durne czasy

--
konwalia
konwalia Superbojowniczka od 16 kwietnia 2004 | GG: 5239758
2021-05-05 05:22:06 Zgłoś
:pies_kaflowy ale nie tak zabawne jak pytanie pewnego Polaka w angielskim burdelu: how much ice cream?

--
www.polish-centre.org
brood_k
brood_k Boski Superbojownik od 11 marca 2010 | Poznań
2021-05-05 17:13:29 Zgłoś
Bajeczne lata 90te, kiedy gliny nie znały się na dragach. Wzdych, nostalgia.

--
Kwartet ProForma
Sensoria
BKD
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
mulder_the_fox Bojownik od 25 lutego 2012 | Białystok
2021-05-05 18:01:35 Zgłoś

--
Forum > Kawały Mięsne > Bułgarska tancerka, fioletowy ludzik i pomocny policjant...
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj