Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Forum Filmożerców > "Kochanice króla"/"The other Boleyn girl"
margot
margot Superbojowniczka od 15 grudnia 2002 | Duplin | GG: 7616035
2008-08-16 14:51:53 Zgłoś
Reklamowali ten film tak intensywnie, że byłam pełna najgorszych przeczuć. Przedtucha mne ne spravila, jak mówią sąsiedzi zza południowej granicy ;)

Historyjka podobno historycznie w pełni uzasadniona: Henryk VIII poznaje siostry Boleyn, i choć na początku podtyka mu się Annę, on woli jej starszą siostrę Marię, nie bacząc na to, że jest zamężna. Jakiś czas potem Maria jest brzemienna, a Anna wraca z Francji i bardziej podoba się królowi, bo młodsza, szczuplejsza i bardziej światowa. Co było dalej z Anną Boleyn, wszyscy wiemy. Fabuła jak fabuła - parę faktów historycznych, intryga i seks.

A dlaczego miałam złe przeczucia? Bo z reguły nie ufam Amerykanom biorącym się za filmy historyczne. Hollywood wszystko wygładza, koloryzuje, dosładza i przeinacza, żeby nastolatki popuściły w gacie, a potem popuściły łezki. I tak: zamiast 42-letniego grubasa (bo taki był w owym okresie Henryk VIII) mamy młodego, gorącego, wiotkiego Erika Banę. Zamiast porządnych aktorek brytyjskich mamy dwie amerykańskie, które silą się na brytyjski akcent, z miernym skutkiem (choć Natalie, pomimo tego fatalnego akcentu, pokazuje klasę, jak zawsze zresztą). Dialogi miejscami są tak śmiałe i kolokwialne, jakby wyjęte z "High school musical". Muzyka w stylu Kaczmarka - słodkie, monotonne fiu-bździu na orkiestrę symfoniczną.

Jeżeli ktoś jeszcze nie widział i chce zobaczyć, niech czuje się ostrzeżony, a najlepiej niech się nawet nie zbliża.

--
chanya
chanya Bojowniczka od 20 grudnia 2005 | Rzeszów | GG: gadu gadu
2008-08-17 22:21:48 Zgłoś
:margot - pewnie masz rację, że nie jest to wierna kopia ówczesnych zdarzeń, ale ja odebrałam ten film, jako historię opowiedzianą współczesnym językiem. Nie jest to film dokumentalny, nie ma zdjęć archiwalnych ani podglądu z ukrytej reporterskiej kamery(;)) lecz jest to film fabularny z wątkami historycznymi.
Ja też wolałabym, żeby Henryka zagrał jakiś podłysiały tłuścioch, żeby siostry Boleyn zagrały dwie rasowe Angielki, żeby pokazali wierne repliki strojów z epoki i takąż muzykę. Łatwiej byłoby wczuć sie w akcję i byłby po prostu ciekawszy. Ale dopiero co obejrzałam "Elżbietę I " i z ciekawością obejrzałam historię (a może historyjkę? ) o jej rodzicach.
Z ciekawością i przyznam, że z przyjemnością.
Film dużo opowiada o tym, co działo się w głowach bohaterów. Filmy dokumentalne posługują sie zwykle faktami i ilustracjami. Tutaj zaś jest pokazana jest czyjaś teoria na temat emocji, przemiany ludzkiej w trakcie wydarzeń. Podoba mi się ta teoria. Jest, wydaje mi się, wiarygodna i interesująca.
Jak Ty :margot oceniasz Henryka VIII ? Dlaczego miał tyle żon, z którymi tak okrutnie się obchodził? Dlaczego spowodował odejście od kościoła katolickiego w Anglii?
Ja uważałam zawsze, że był do szpiku kości zepsutym potworem. Angielskim Drakulą lub Neronem, człowiekiem opętanym lub nienormalnym. Film zaś pokazuje go, jako zwykłego dupka, egocentrycznego wiecznego chłopca, którego priorytetem jest byle spódniczka i potrafi dla niej szafować losami narodów.
Dla mnie to była nowość. Lubię nowości.
Nie żałuję tego czasu, gdy byłam w kinie.

--
margot
margot Superbojowniczka od 15 grudnia 2002 | Duplin | GG: 7616035
2008-08-17 23:31:26 Zgłoś
Ja zawsze myślałam o Henryku VIII jak o facecie, który myśli nie tą głową co trzeba ;) Ale może widziałam za wiele filmów o nim i jego żonach, więc za bardzo się sugeruję.
Może i fajnie by było zobaczyć, co się dzieje w głowach bohaterów, ale mówiąc szczerze, tego tam nie ma zbyt dużo. Niewiele tak naprawdę uwagi poświęca się Marii i jej uczuciom, więcej pokazuje jej niewinną minkę i zmieszany wzrok, który równie dobrze może skrywać wszystko i nic. Anna dopiero od połowy filmu jest kimś więcej niż tylko kokietką napuszczoną na króla i karierowiczką, widać, że czuje się zagrożona, że kocha, że się boi. Jedyne uczucia, które są tu eksponowane z lubością, to dzika namiętność Henryka. Niby film ma być o kobitach, których uczucia nic nie znaczą, a tymczasem facet jest w centrum akcji?

--
margot
margot Superbojowniczka od 15 grudnia 2002 | Duplin | GG: 7616035
2008-08-17 23:33:52 Zgłoś
A tak w ogóle będzie, że - jak to mawiają anglojęzyczni - chłoszczę martwego konia, ale co za beznadziejne tłumaczenie tytułu? Oryginalny oddaje cały sens tej historii...

--
chanya
chanya Bojowniczka od 20 grudnia 2005 | Rzeszów | GG: gadu gadu
2008-08-18 20:58:42 Zgłoś
A postać Thomasa Howarda,
szaleństwo Anny,
niema gra pomiędzy Anną a Marią ?
Niewinna minka Marii i jej zmieszany wzrok- pasuje do niej jak ulał- nie myślała zbyt wiele, nie knuła, nie kombinowała. Zakochała się i tyle.
Można się doszukać w tym filmie turpistycznych smaczków. Nic nie poradzę, lubię takie.
I wszystkie gnieżdżą się w okolicach głów i kłębiących się w nich myśli. Wg mnie to wcale nie mało.

A jeśli chodzi o tytuł- polska tradycja, wywodząca się od czasów "Wirującego seksu" i "Elektronicznego mordercy" , a może i wcześniej, trwa i trwać będzie, jak mniemam .

--
chanya
chanya Bojowniczka od 20 grudnia 2005 | Rzeszów | GG: gadu gadu
2008-08-18 21:31:12 Zgłoś
dodam jeszcze, że mogę by nieobiektywna, bo obejrzałam ostatnio batmana i teraz wszystko mi się podoba (poprzez porównanie)

--
margot
margot Superbojowniczka od 15 grudnia 2002 | Duplin | GG: 7616035
2008-08-18 22:12:41 Zgłoś
hehehe, po "Batman begins" byłam tak załamana estetycznie, że popadłam w filmożerczą depresję i wszystko straciło smak

Szaleństwo Anny - tak, pierwsza klasa Mówiąc szczerze nie wiedziałam i potem doczytałam, że Anna rzeczywiście miała pod koniec życia jakieś stany maniakalno-depresyjne, głównie z powodu stresu i dwóch poronień.
Nie podobała mi się gra aktora odtwarzającego rolę Thomasa Howarda, postać iście w borgiowskim stylu, a facet robił miny jak naczelnik więzienia, a nie polityk.
Nie wiem, o jakiej "niemej grze" mówisz, bo dla mnie ich przepychanki wyglądały bardziej jak babska bójka z szarpaniem włosów i łamaniem tipsów. "Teraz poczujesz to, co ja, kiedy mi odebrałaś króla", jak panny w podstawówce...

BTW, niedawno po raz fafnasty podeszłam do zwiedzania Christ Church w Dublinie i przegoniono mnie stamtąd, bo kręcili odcinek serialu "The Tudors". To może być fajne, jakoś ten odcinek historii mnie ostatnio zainteresował. Kto by pomyślał, że sprawi to taki, w gruncie rzeczy nienajlepszy, film...

--
chanya
chanya Bojowniczka od 20 grudnia 2005 | Rzeszów | GG: gadu gadu
2008-08-18 22:30:37 Zgłoś
Ta niema gra, to ten czas, gdy Maria leżała w ciąży a Anna krążyła i robiła do niej miny przez szparę w drzwiach

okrucieństwo i brak empatii Anny- to ten turpistyczny smaczek, to miałam na myśli.

Gra aktora od Thomasa Howarda też nie zawróciła mi w głowie, ale wyrachowanie, kupczenie wszystkim i wszystkimi, brak skrupułów, brak uczuć wyższych, jakichkolwiek. Zastanowiłam się- czy taka postać jest w ogóle możliwa?

--
margot
margot Superbojowniczka od 15 grudnia 2002 | Duplin | GG: 7616035
2008-08-18 22:51:37 Zgłoś
No masz, historia składa się z takich podłych gadów. Trochę grzebię w historii Japonii i Chin i tam były indentyczne sytuacje, na każdego cesarza przypadał jeden wielki polityk w typie Norfolka i kilku pomniejszych dworzan, którzy robili to samo, ale mniej efektywnie, i dlatego historia o nich rzadko wspomina. Podrzucanie do cesarskiego/królewskiego łoża córki, żeby zająć wyższą pozycję na dworze, walka o to, która nałożnica pierwsza urodzi syna (przypomina mi się film "Zawieście czerwone latarnie", jak konkubiny były jednocześnie w ciąży i brały jakieś zastrzyki i odczyniały uroki, żeby tylko urodzić przed tą drugą), i jeszcze to skracanie o głowę na podstawie sfabrykowanych dowodów. Normalka.

--
chanya
chanya Bojowniczka od 20 grudnia 2005 | Rzeszów | GG: gadu gadu
2008-08-19 17:05:49 Zgłoś
No to dzisiejsze Kaczki wydają się niewinne i nieszkodliwe

--
Oliee
Oliee Superbojowniczka od 11 lipca 2008 | Warszawa
2008-08-29 22:15:28 Zgłoś
:chanya przepraszam, ze to powiem, ale dorabiasz teorie do zboczenia. ten film mial zarobic/przyciagnac ludzi i ich kase. chyba nawet sie udalo.

mi sie nawet podobal ten film, bo niczego sie nie spodziewalam. bajeczka jak bajeczka - przepych, kolorowe stroje, [na sile, ale to pominmy] stylizowane dialogi, itp. raz i wystarczy.

a scarlet johansson tyle dla niej

--
Have you tried turning it off and on again?
Oliee
Oliee Superbojowniczka od 11 lipca 2008 | Warszawa
2008-08-29 22:17:43 Zgłoś
aaaa i jeszcze: erik bana - mniam! w tym filmie bylo na co popatrzec. im wiecej jego nagiego ciala, tym lepiej.

a aktorstwo jak wszystkich tam - marne [ale to malo istotne ]

--
Have you tried turning it off and on again?
chanya
chanya Bojowniczka od 20 grudnia 2005 | Rzeszów | GG: gadu gadu
2008-08-30 12:18:49 Zgłoś
:oliee - to co napisałaś o przyciąganiu ludzi i kasy nie jest szczególnie odkrywcze. Gdyby film nie miał przyciągać ludzi, najprawdopodobniej nie byłby pokazywany w kinach, gdyby zaś nie miał przyciągać kasy- zapewne tworzony musiałby być przez roboty napędzane przez perpetuum mobile. Przypomnę Ci jednak, że perpetuum mobile pomimo wielu wysiłków różnych mądrych ludzi, nie udało się skonstruować. Dlatego po dziś dzień filmy tworzą ludzie, obciążeni domagającymi się swego żołądkami.


Piszesz, że dorabiam teorię do zboczenia. Mnie film się podobał, uzasadniłam dlaczego. Dorabiam więc teorię do mojego gustu, który wg Ciebie jest zboczeniem?
Przyszło mi też do głowy, że zboczeniem wg Ciebie może być przyciąganie ludzi i kasy do filmów.
A może zboczeniem jest wg Ciebie kiepska gra aktorów w omawianym filmie?

A może wyjaśnisz o co Ci chodzi z tym zboczeniem, bo niech mnie kule biją, jeśli rozumiem, o co Ci chodzi.

--
Forum > Forum Filmożerców > "Kochanice króla"/"The other Boleyn girl"
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj