Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Palma Pikczers > NASA - tylko od szyi do pasa jest krasa czyli klata jak gęś wyścigowa.
tamquamleorugiens
tamquamleorugiens Superbojownik od 19 października 2009 | Ostatni dinozaur
2012-04-14 21:03:17 Zgłoś

Poniżej przedstawiam Szanownemu Bojownictwu, krótką relację z kilkugodzinnej wizyty w NASA. Dlaczego krótką, zapytacie, skoro kilkugodzinna ci ona była? Bo NASA jest jak pełnoziarniste tostowe pieczywko z zewnątrz pięknie opakowane, mnóstwo kolorków, wszyscy chwalą jakie dobre, pół świata na śniadanko zajada, a de facto smakuje jak karma dla kur (chociaż są tacy, którzy lubią w końcu każda zmora znajdzie swego amatora...). Takie właśnie jest NASA, a konkretnie Johnson Space Center w Houston w Teksasie. Jest to miejsce, gdzie na filmach słychać najbardziej znany tekst - wszechobecny: Houston mamy problem, gdzie kontrolują wszystko co dzieje się w kosmosie stacje kosmiczne, satelity, wyprawy na marsa, sondy i inne sputniki i preszingi. Stąd nie ukrywam, na myśl o wizycie w miejscu, o którym śnił każdy mały szkrab naoglądawszy się wszelkich odysej kosmicznych, skoczyło mi pozytywnie ciśnienie.
Bilet niezbyt drogi 22 baksy na miejscu, 11 przez neta (zależy od dnia) i z własnym wydrukiem drałujemy do wejścia (jest też opcja lux, z której niechaj bogom dzięki będą, nie skorzystałem - 94$ - za możliwość skosztowania kotleta w płynie, jakiego pijaja/jadają(?) astronauci).

Zacznijmy zatem tom niezapomnianom wycieczkę.



Zawód pierszy: wjazd do centrum i w ogóle na teren praktycznie nieoznakowany, jak się nie do końca zna drogę, to można minąć. Zresztą zupełnie inne miałem wyobrażenie o samym wstępie do rozrywki na wjeździe spodziewałem się rakiety, lądownika, wahadłowca bądź innego sputnika, a tu.... 2 samolociki.
Wszystkie stacje benzynowe, sklepiki mają makiety rakiety, tylko nie NASA....


Cudzes foto

Jak w jakimś Dęblinie czy Gliwickim aeroklubie. Nawet w Piasecznie lat temu nazad naście, na placu zabaw dla dzieci stał bardziej okazały, srebrzysty, MIGoczący 29 refleksami w słońcu dowód przewagi ruskiego lotnictwa nad lotnictwem jakiegoś zaplutego karła reakcji i imerpialistycznych świń...

Na samym wejściu zaskoczenie pan bileter okazuje się ochroniarzem, który ma mój bilet w głębokim poważaniu:
- Good morning
- Ano good morning grzecznie odpowiadam
- Do you have any knife?
(Że co przepraszam? Knife? Co ja na rozróbę idę, czy do muzeum? Ale ok. Technologia, pracownicy, bezpieczeństwo rozumiem. Chyba.)
- No, Sir.
- Any pistol? Rifle? Machine gun?
(Tak do jasnej cholery, za pazuchą sobie rifle schowałem.)
- No, Sir.
- Do you have any sandwich? (WTF?!?!)
- Yeeeees.
- So please, eat it here, or (Wróciłem do auta przecież nie wywalę kanapek, które z takim trudem wyniosłem z hotelowego śniadanka!!!! Na wypadek wszelki zostawiłem również wodę i inne badziewia. Ostałem się tylko z torbą na ramię z kalkulatorem do robienia zdjęć i portfelem)
Wracam scenka od początku ta sama:
- Bla bla bla, any sandwich?
- No sandwich, Sir.
- Generally, any weapon?
- Yes, Sir. Sense of humor!
- So can I check your bag?
I tak spędziłem na samym wejściu łącznie z dobre 20 minut... Ale nic to. JESTEM PRZECIEŻ W NASA!!!
Przebiłem się przez dziadka, wejście tutaj już bilet potrzebny. Wchodzę na główną halę:






Nie powiem, wygląda przyzwoicie... Sporo atrakcji głównie dla dzieciaków (nie wszystkie jakby, teges, z kosmosem związane np. Zwierzątka, które żyją w głębiach oceanu... Ale rozumiem).
Można pojeździć (?), polatać (?) sobie w symulatorze i zrobić uprawnienia pilota dziatwa zachwycona...



Oczywiście dla hamerykańców najważniejszym elementem była tam standardowa restauracyjka (oni wprost uwielbiają żreć) oraz ten niezpozorny kioszczyk (a z prawej wejście na platformę startową wsiotramwajobusa wycieczkowego):


Zdjęcie należy do Pana Interneta

W którym to kioszczyku nabyć można na ten przykład magnesy na lodówkę z logo NASA (jedyne 7,99$), kubek za 20$ (20$ sic!!!), czy kurtencję z naszywkami, taką w jakiej Bruce Willis pomykał w armageddonie. Nie powiem, nawet przez myśl mi przeszło, że fajnie będzie w takim flejersie na dzielni się pokazać. Ale jakoś po całej tej wycieczce nieco mi się odechciało.

Teraz gwóźdź programu główne atrakcje. W te pędy do wsiotramwajobusa, który odchodzi co 20, (albo 40 minut? nie pamiętam), a który ma nas obwieść po całym centrum. I tu kolejne zaskoczenie: myślałem, że dziad od noży i kanapek to przypadek przy pracy... a tu proszę kilku dziadów. Bramka typu wykrywamy rozruszniki serca i płytki w mózgu oraz ponownie porcja pytań z serii noże wożę? Gnaty i granaty? Kanapki? Oraz ponownie grzebanie po jukach i septach. Kolejka jak za PRLu po kiełbachę. Chociaż wsiotramwajobus odchodzi co te ileś tam, to i tak poczekanka na niego trwa 40 minut (zanim w ogóle zapytają o kanapkę).
No ale w końcu jestem w tej większej wersji wózka golfowego. Siedzę. Czekam.... Czekam.... Czas umilają mi świergoty hiszpańsko języcznego towarzystwa (znaczy się meksykańce drą ryja kłusując między siedzeniami, bo ten nie chce koło wujka Richarda siedzieć, a ciocia Nannett lubi placki).

Wreszcie ruszyliśmy z kopyta, wśród spalin, żaru z nieba i trajkotu meksykańców. Kierownik samowagonobieżnego pojazdu albo raczej przewodnik, przywitał nas serdecznie, po czym puścil taśmę.... z przemową JFK. Taki to przewodnik. Taśma umilała nam przejazd przez cały czas. Od początku do samiusieńkiego końca. A trwało to trochę, bo aby dostać się do konkretnego punktu atrakcji, trzeba było się przebić przez spore połacie nieużytków rolnych i miasteczko widmo, w którym sporo budynków jest (w tym centrum dowodzenia), lecz sporo z nich wyglądało na opuszczone jak cały w ogóle ten rejon (to była niedziela, byc może w niedzielę satelity nie latają więc autochtoni mają wolne?).

Punkt pierwszy: Centrum Dowodzenia:



Zaprowadzono nas do przeszklonej salki, z której widać miejsce gdzie dzieje się wszystko co najważniejsze. Serce Agencji. Serce Centrum Kosmicznego. Serce mnie boli, jak sobie przypomnę.... Centrum było puste. Jak już wspomniałem, satelity i stacje kosmiczne mają w weekendy wolne nie latają, zatem pracownicy nie latają niepotrzebnie po biurze. I teraz ciekawostka przez gawiedź przebił się przewodnik, który z uśmiechem na twarzy wcisnął był mały guziczek na pilocie, który dzierżył w łapie i... opuścił mały telewizorek, na którym to odtworzony został krótki, prawie czarno-biały filmik, nagrany jeszcze we wczesnych latach 70-tych. Niespecjalnie wiem o czym to było, ze względu na jakość nagrania i trajkot meksykańców. Załapałem jedynie, że facet na filmie ówczesny szef centrum malowniczo opowiada co tam się robi i co tam się dzieje. Rozumiem, że w latach 70-tych się dzieje...
Filmik trwał 7 minut i z powrotem do pojazdu. Przejazd umila oczywiście przemowa JFK , spaliny, żar i wspomnian

--
Darmowe cycuszki!!! NOM NOM NOM!!!
tamquamleorugiens
tamquamleorugiens Superbojownik od 19 października 2009 | Ostatni dinozaur
2012-04-14 21:07:06 Zgłoś
Eeeejjjj, czemu mi połowę znaków przestankowych wyrżnęło, cudzysłowy itp. :/ i do tego resztę tekstu ... złym

--
Darmowe cycuszki!!! NOM NOM NOM!!!
tamquamleorugiens
tamquamleorugiens Superbojownik od 19 października 2009 | Ostatni dinozaur
2012-04-14 21:09:06 Zgłoś

Filmik trwał 7 minut i spowrotem do pojazdu. Przejazd umila oczywiście przemowa JFK , spaliny, żar i wspomniani meksykańcy..

Kolejny punkt: Centrum Technologiczne (względnie magazym, hala, rupieciarnia, albo punkt skupu złomu jak kto woli).
Sporej wielkości hala (ale bez przesady, w czasach studenckich na większych halach raczyłem kartony z chińskimi butkami układać). Co można zauważyć na pierwszy rzut oka? Pierdolnik. Wszechogarniający pierdolnik. Walające się wszędzie bambetle. Kierownik malowniczo opowiadał co tu się robi jakie cuda technologii są dostępne... Kiedy on to mówił, ja obserwowałem jakiś stary telewizor typu Rubin, albo Alladyn tuż koło butli dla płetwonurków, w towarzystwie hula hop... Błagam, kto uwierzy w takie koszałki...

Zdjęcie przedstawiające różne kosmiczne moduły, nie wiadomo do czego, ale domyślam się dla kogo - wnioskuję, że dla gości...







Dziubek wahadłowca. Zdjęcia (za które przepraszam, że kalkulatorem robione) nie oddają chwały tego ustrojstwa z czasów jego świetności. Może dlatego, że to nie dziub wahadłowca, a tylko makieta ćwiczebna służąca do ćwiczeń (względnie makietowania po prostu).



BTW nie widać tego, ale ten sprzęcik ma naprawdę dobrych kilkanaście lat...




Tutaj z kolei rozmazany robot najnowszej generacji (albo paśnik kosmiczny?), słuzący wg. przewodnika do I have no idea. But its beautiful. Isnt it?




I niech mi ktoś powie, że to nie jest rupieciarnia...


Z prawej strony widać najnowocześniejszego cyborga. Siedzi i nic nie robi - odpoczywa...



Tutaj kosmiczny busik. Być może dotykał go jakiś znany astronauta? Np. 30 lat temu?



Koniec Centrum Technologii. Zawiedzeni? To jeszcze nie koniec atrakcji.
Teraz jeśli podążymy za meksykańskim trajkotem do naszego pojazdu, ten zawiezie nas do małej salki teatralno kinowej, gdzie miły pan, na tle makiet imitujących sprzęt sprzed 30 lat oraz na tle kilku telwizorków opowie nam o podróży na marsa... On opowie, a telewizorki pokażą tym razem była to najnowocześniejsza grafika komputerowa jaką widziałem od czasów Wiedźmina.

Ale...

Po drodze miniemy Memorial trees Grove czyli miejsce upamiętniające katastrofę Challengera czyli parę drzew, krzak i ławeczkę pośród nieużytków rolnych będących tłem dla puszczonej z megafonu przemowy prezydenta użalającego się nad nieszczęśliwym wypadkiem (chociaż ja bym raczej rzekł: nie wypadkiem, a pasmem ignorancji, braku wyobraźni i olewactwem zarządzających projektem...)




Wracając jednak do teatralnej salki - Pan opowiadał....



A filmik leciał....



I to koniec wycieczki.. Można przed wyjściem jeszcze podeżreć jakiegoś burgerka w restauracji tutejszej, bądź dokonać zakupu pamiątek (ten magnes na lodówkę chociażby, który upamiętniałby tę rozkoszną wycieczkę).

Wybaczcie proszę za jakość zdjęć robionych telefonem. Ja kompletnie nie zakładałem, że zrobię z tego relację więc się nie przyłożyłem. Byłem tak koszmarnie zawiedziony, że po prostu nie zdjęcia mi w głowie były, a marzenia o teleporcie. Popstrykałem zatem od czasu do czasu w stadnym zachowaniu meksykańce pstrykali, to ja też będę.. Kilka zdjęć w tej relacji jest nie moich garści drzew nie sfotografowałem (do łba by mi nie przyszło...), więc wyszukałem czego potrzebowałem na necie, również samoloty nie są moje (pstrykać zdjęcia samolotom? W NASA? Też nie pomyślałbym o tym) oraz Gift Shop (bo jak wyżej).
Zamieszczam to tutaj po prostu ku przestrodze: NIE WARTO TAM IŚĆ.
Zawiedzeni? Ja też.
Ale jaka wycieczka taka relacja.
Z drugiej strony cieszę się, że byłem, bo nie będę pluł sobie w brodę, a w to, że NASA ssie pałkę i tak bym nie uwierzył...

Na Canaveral na wszelki wypadek się nie wybiorę...


Dziękuję

--
Darmowe cycuszki!!! NOM NOM NOM!!!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
MlNETAUR Superbojownik od 8 kwietnia 2005 | Warschau | GG: n/d
2012-04-14 22:03:10 Zgłoś

--
Vaginas, vaginatum, et omnia vaginas.
lujeran
lujeran exSuperbojownik od 29 lipca 2004 | Kotenhafen
2012-04-14 22:08:44 Zgłoś
:tamquamleorugiens jeśli przygotowałeś wrzut w Wordzie to wyszło jak wyszło. Po przeklejeniu musisz poprawić w okienku wszystkie cudzysłowy i myślniki. Na ucinanie tekstu nie znaleziono rady. Znam ten ból.
A sam wrzut

--
silber
silber Superbojownik od 14 lutego 2005 | Sołtysowo Konurbacja Górnośląska
2012-04-14 22:21:23 Zgłoś
a promu dotknąłeś?

--
Mylenie "tę" z "tą" jest jak pomylenie chuja z cipą niby do tego samego ale różnica jest.
tamquamleorugiens
tamquamleorugiens Superbojownik od 19 października 2009 | Ostatni dinozaur
2012-04-14 22:36:43 Zgłoś
:silber Chyba sromu... Wszystek za szybką śjakąs taką kuloodporną. Nie ma lekko

--
Darmowe cycuszki!!! NOM NOM NOM!!!
silber
silber Superbojownik od 14 lutego 2005 | Sołtysowo Konurbacja Górnośląska
2012-04-14 22:50:24 Zgłoś

--
Mylenie "tę" z "tą" jest jak pomylenie chuja z cipą niby do tego samego ale różnica jest.
Maciek_Cherokee
Maciek_Cherokee Aspirant Najmłodszy Maciek_Sklerotee od 12 kwietnia 2007 | Warszawa
2012-04-14 23:43:15 Zgłoś
Może to wszytko za szybą to był superhiperduper nowoczesny hologram, a ty myślałeś że to tektura

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Samar Superbojownik od 28 grudnia 2004
2012-04-15 00:27:47 Zgłoś
Fajnie się cie czyta, możesz dawać więcej relacji.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
LordKaftan Superbojownik od 8 kwietnia 2005 | Trójmiasto | GG: Pytaj Czesia
2012-04-15 00:33:31 Zgłoś
Relacja

--
Lasowy
Lasowy Tuchałowa w neoprenie od 2 czerwca 2009 | Osada
2012-04-15 07:09:00 Zgłoś
Ale że kurtki nie kupiłeś...

--
Do piekła idzie się nie za to, co się zrobiło, ale za to, na co zabrakło odwagi, chociaż była okazja.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
mboz Superbojownik od 26 lutego 2004 | Warszawa
2012-04-15 08:05:48 Zgłoś
Ale magnesik masz?

--
To jest blady napis na samym dole posta.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
dyzios Bojownik od 22 kwietnia 2010
2012-04-15 14:39:25 Zgłoś
Hmm, jak się patrzę na to, to chyba zrobię konkurencję pod tytułem "Wizyta w Kennedy Space Center" na Florydzie - generalnie coś podobnego co tutaj, tyle że więcej rakietowego ustrojstwa na widoku.

--
tamquamleorugiens
tamquamleorugiens Superbojownik od 19 października 2009 | Ostatni dinozaur
2012-04-15 16:27:19 Zgłoś
:dyzios Byłeś? To wrzucaj. Myślałem po cichu, że może Canaveral lepszy, ale mój wewnętrzny demon podpowiada mi, że ssie tak samo ja kto badziewie, więc wrzucaj - dzięki temu może pojadę, a może dam sobie sianka

--
Darmowe cycuszki!!! NOM NOM NOM!!!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
mielony_rabarbar Bojownik od 25 maja 2009 | Breslau
2012-04-15 19:55:05 Zgłoś
W sumie, też to sobie ciut inaczej wyobrażałem
a relacja

--
Im więcej samobójców tym mniej samobójców.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
PowGun Bojownik od 20 maja 2006 | Stolica wędkarstwa polskiego
2012-04-16 10:34:23 Zgłoś
za relację

--
Wcześnie wykryta inteligencja jest całkowicie uleczalna
mikmiki
mikmiki Superbojownik od 15 września 2004 | Torronto | GG: 8534509chyba
2012-04-16 14:50:56 Zgłoś

i tego typu wrzuty czynią z tej strony interesujące miejsce (pomijając oczywiście moje komentarze)

--
Podobno przepłaciłem za sygnaturkę! Powiedzcie proszę, że to nieprawda :(
queen_of_chocolate
queen_of_chocolate Suuuuperbojowniczka od 3 stycznia 2007 | Konsbar
2012-04-16 15:01:44 Zgłoś

Jedno "miejsce do odwiedzenia" mniej na liście

--
Skydiving is a high risk activity that may result in loss of job, spouse, sobriety and large amounts of money.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
badziuba Bojowniczka od 19 lutego 2010 | Wiasto
2012-04-16 22:05:19 Zgłoś
Ciekawa relacja, ale miejscami trudno czytać, tyle ortografów :/

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
adrake Superbojownik od 5 listopada 2005
2012-04-18 11:23:09 Zgłoś
Cape Canaveral mogę ci polecić .Wleziesz do promu , obejrzysz fajną symulację startu Saturna V na księżyc ,sama nie wystrzelona rakieta leży w osobnym budynku -trzeba się nałazić żeby ją obejrzeć , pojedziesz na platformę widokową pomiędzy wyrzutniami,ogólnie b. ciekawe dla zainteresowanego astronautyką .
A co do ciągłego sprawdzania czy nie nie jesteś terrorystą? Oni mają na tym punkcie przecież wszędzie niezłego pierd... , aż mam czasem wrażenie że to jakaś metoda walki z bezrobociem.

--
Forum > Palma Pikczers > NASA - tylko od szyi do pasa jest krasa czyli klata jak gęś wyścigowa.
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj