Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Półmisek Literata > W69 Wydział Pościgowy
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
fab3r Bojownik od 2 marca 2006 | Kałowice | GG: 5071933
2006-09-12 14:14:41 Zgłoś
W69- Wydział Pościgowy (by fab3r & GucioG)

Część 1- Na tropie zjadacza trzustek.
W rolach głównych komisarze Sebastian Trzustka i Joanna Słowacka.
Wszelkie podobieństwa do autentycznych osób i zdarzeń są celowe.

Scena 1:
[Godzina 13.20. Policjanci dostają zgłoszenie z budki telefonicznej o napaści z bronią. Godzina 14.20. Policjanci przybywają na miejsce. Na ziemi leży zakrwawiona i ciężko poraniona kobieta z nożem wbitym w śledzionę.]
ST: Nic się pani nie stało? Proszę opisać napastnika.
Kobieta: Kaaalejttggheee…
ST: Aśka, nie za bardzo ją rozumiem. Czyżby była Serbką?
Kobieta: Sacccfonćśjeee po kaaalejttggheee…
JS: Hmmm, raczej nie. Może pani napisze?
[Słowacka daje kobiecie do ręki długopis i kartkę. Kobieta smaga długopisem po kartce.]
JS: Chyba wypisany. Dam pani inny.
Kobieta: Sacccfonćśjeee kuhhhfa po kaaalejttggheee…
[Słowacka daje kobiecie inny długopis. Kobieta stara się coś napisać.]
ST: Nie da rady. Zaawansowana dysgrafia. Próbowała pani to leczyć? Znam dobrą poradnię.
ST: Proszę pani, musi pani złożyć zeznania, żebyśmy mogli prowadzić śledztwo, inaczej będziemy zmuszeni zabrać panią siłą na posterunek!
Kobieta: Kaaalejtggheee…
JS: Hmmm, to chyba po rosyjsku. Może zadzwonimy po Pawicę? Studiował germanistykę.
ST: Niezły pomysł. No to dzwoń.
JS: Ty zadzwoń. Mój się wyładował, jak tu jechaliśmy to grałam w Wakacyjny Podryw.
ST: O, skąd ściągnęłaś?
Kobieta: Khhheeee Kheeee Arghhh…
ST: Nie wie pani, że to nieładnie przerywać cudzą rozmowę? No, skąd?
JS: Ze szwabstera.
Kobieta: Arghhhhh KALLLETJGGHEEEEEEE!!!
JS: Dobra, dzwoń, bo ta kobieta nie ma za grosz kultury…
[Godzina 14.25. Policjanci dzwonią po karetkę.]

Scena 2:
[Godzina 15.25. Przyjeżdża karetka. Z karetki wysiadają dwaj sanitariusze. Doktor Burski i Doktor Pawica.]
DB: CoSieStao?
ST: Ta kobieta ględzi w jakimś dziwnym języku. Nie umiemy jej zrozumieć.
DP: Proszę mi ją pokazać.
JS: Wobec tego musicie wycofać wóz.
DB: O kurczę (*), faktycznie.
[Sanitariusze wsiadają do auta. Po chwili jednak wysiadają.]
DP: Kurczę (*), chyba immobilizer siadł. Pomóżecie popchać?
[Policjanci i sanitariusze wypychają wóz. Odsłania się kobieta.]
ST: Dobra, starczy. Wyciągamy.
[Policjanci wyciągają kobietę spod samochodu. Wszyscy przyglądają się jej z uwagą. Doktor Pawica wyciąga coś z kieszeni jeansów i wbija kobiecie w wątrobę.]
DP: Nie żyje. Wykrwawiła się. I nie oddycha.
Kobieta: Nieeephaaftjaaa mohhdehhdzooo!!!
JS: Trudno. Weźcie ją do kostnicy i zróbcie sekcję zwłok.
Kobieta: Iaa njeee fcee tho koftnisyy!!!
DB: To pomóżcie mi ją włożyć do auta.
[Wszyscy podnoszą zwłoki za kończyny.]
Kobieta: Njee skfaatajsiee mi łoonkhh!!!
ST: No to na trzy. I raz. I dwa. I trzyyy!
[Zwłoki wpadają do samochodu, tłukąc przy okazji butelki stojące na półkach.]
Kobieta: Arrghhh…
DP: O nie! Nasz pawulon!
ST: Że co?
DP: E nic, nic. Taki żarcik.
[Wszyscy chórem: „ha ha ha!”]
JS:[Podnosi nóż z ziemi.] Chyba coś jej wypadło.
DB: Dzięki. Pawica, weź to odłóż na miejsce.
DP: Nie chce wejść.
DB: To wbij byle gdzie. Więc buenos dias, signore !
ST: Czekaj, może skoczymy na jakieś małe piwko?
DB: Nie dzisiaj, mój drogi, za tydzień komunia mojego synka i kasę zbieram, a wiesz, że teraz to trudno o skó… Znaczy o pracę…
ST: Wobec tego buenos Aires! Może popchać?
Sanitariusze: Bardzo chętnie. Dzięki.
[Karetka odjeżdża, a policjanci zostają sami na miejscu zbrodni. Wsiadają do swojego TICO i oddalają się.]

Scena 3.
[Godzina 16.20. Wnętrze pojazdu służbowego marki DAEWOO TICO. Komisarze jadą na posterunek, komisarz Trzustka za kierownicą. Dzwoni telefon.]
Dzwonek telefoninczny: Wstań, powiedz: „Nie jestem sam”…
ST: To Przemek.
Dzwonek telefoniczny: …i nigdy więcej już nikt…
JS: Ten grubas pewnie znowu dzwoni, żeby mu przywieźć BigMaca z McDonalda. A przy okazji, weź łokieć z mojej nogi.
ST: Kurczę (*), wybacz. Trochę tu ciasno.
Dzwonek telefoniczny: nie powie: „Sępie, miłości…
[Komisarz Trzustka odbiera telefon.]
ST: Halo?
Głos w słuchawce: Majstersztyx cię ma!
ST: Słucham?
Przemek: Dobra, żartowałem. Przebadaliśmy już nóż. Nie ma na nim odcisków palców. Jedynie odcisk jakichś podłużnych prętów.
ST: To Pawica z Leśnej Dziury. Ma protezę. Jest jednonogi, jednoręki i jednooki.
Przemek: Biedaczysko… Ponadto zidentyfikowaliśmy mężczyznę z budki. To Ranigast Lektor, pracownik przychodni psychiatrycznej na ulicy Mariackiej w Kałowicach. Ofiara była stałą klientką.
ST: Dzięki. Pojedziemy tam zaraz. Aha, sprawdźcie z Hildegardą czy ma jakichś krewnych, rodzinę?
Przemek: Ok. I jak będziecie wracać to możecie mi przywieźć BigMaca? Trochę zgłodniałem.
ST: Nie ma sprawy. Narx.
ST: Mamy podejrzanego. To Ranigast Lektor, pracownik przychodni psychiatrycznej na Mariackiej w Kałowicach. Ofiara była stałą klientką. A odciski na nożu to jedynie odciski Pawicy. I mają…
JS: Po co mi to mówisz? Przecież miałeś głośnomówiący.
ST: Kurczę (*), faktycznie.
JS: A przy okazji, weź kolano z mojego barku.
ST: Kurczę (*), wybacz. Trochę tu ciasno.
[Komisarz, ruszając się, zauważa dziwną rzecz nad sobą.]
JS: Ty, co tam jest na niebie?
ST: To ptak!
JS: To samolot!
ST: A, nie, to znowu jakiś gnojek napisał nam „CHWDP” na szyberdachu…
JS: No to co, jedziemy do tej poradni i zgarniemy Lektora.
ST: Niezły pomysł. Ale najpierw do serwisu, zdaje się, że coś jest z tłumikiem.
JS: Znowu? Przecież przedwczoraj wymienialiśmy!
ST: Co ja poradzę? Policja nie ma kasy nawet na Cinquecento. A TICO dostali za darmo z akcji dofinansowywania policji. Widzisz, Kaczyński dba o służby!
JS: No, skoro tak... A przy okazji, weź rękę z mojej piersi.
ST: Kurczę (*), wybacz. Trochę tu ciasno.
[Podkomisarz Sebastian T. wrzuca „dwójkę” i policjanci udają się do serwisu. W serwisie wszystko poszło tak samo sprawnie i gładko jak co tydzień, więc komisarze wsiadają do autobusu i jadą do poradni Ranigasta Lektora.]

Scena 4.
[Godzina 18.25. Wnętrze pojazdu mniej służbowego, bowiem należącego do urzędu KZK-GOP. Słowacka siedzi, Trzustka stoi, oparty miednicą o kość skroniową Słowackiej.]
JS: Nawet wygodne te siedzenia, ale strasznie mnie coś gniecie w tyłek.
Pasażerka: Przepraszam, ale usiadła pani na mojej torebce!
JS: O kurczę (*), nie szkodzi, nie gniewam się.
ST: A najgorzej jak ci jakiś stary pryk zajmie miejsce.
Stary pryk: Wypraszam sobie!
ST: Daleko jeszcze?
JS: Z tego co pamiętam to nie, chyba 5 przystanków.
[Autobus gwałtownie staje i następuje częściowa zamiana pasażerów. Nagle, z wnętrza dobiegają dziwne, podejrzane głosy.]
Tajemniczy głos: Bileciki do kontroli!
Tajemniczy głos 2: Kto kupuje w Biedronce?
ST: O kurczę (*), masz bilet?
JS: Jasne, że mam, świeżo wycięty. A ty?
ST: Ja mam 4 żetony z pokemonów, gumę do żucia i kartę pokemon. Powinno wystarczyć.
[Konduktor podchodzi do pewnego chłopaka ubranego w dres Adidonsa.]
K: Bilet proszę.
A: Nie mam.
K: Czemu?
A: Bo w dupie nie ma dżemu!
K: Wobec tego przygotuj dokument osobisty, albo udajemy się na posterunek, mały gnojku!
A: Wal się na ryj, pedale.
[Słysząc te słowa, komisarz Trzustka musiał zainterweniować. Wstaje z miejsca, zakłada na oczy ciemne okulary, poprawia trwałą i podchodzi do nich.]
ST: Uspokój się, albo odeślę cię na posterunek, chamie!
K: No własnie!
ST: Nie do niego mówię, tylko do ciebie, wąsaty grubasie z legitymacją KZK-GOP. Myślisz, że jak masz taki świstek, to wolno ci się znęcać nad młodzieżą?
K: Are you talking to me?
ST: Nie wymądrzaj się, myślisz, że nie znam niemieckiego? Następnym razem nie skończy się na upomnieniu [powiedział komisarz, macając opuszkami palców swojego gnata. Tego na pasku.]! A ty, Andrzej, wpadnij do mnie w sobotę, zainstalujemy Kłejka.
A: Siur, Irasiad.
[Komisarz wraca na miejsce, dumny z dokonanego czynu.]
ST: Ci dzisiejsi pracownicy, zero szacunku dla młodzieży… Wiesz może, co to znaczy Irasiad?
JS: Może któryś z tych bogów rzymskich, czy coś?
ST: No widzisz, ta dzisiejsza młodzież jest taka wdzięczna…
Dzwonek telefoniczny: Wstań, powiedz: „Nie jestem sam”…
ST: Kto to może znowu być…
Dzwonek telefoniczny: …i nigdy więcej już nikt…
JS: Odbierz, do cholery!
Dzwonek telefoniczny: nie powie: „Sępie, miłości…
[Komisarz Trzustka odbiera telefon.]
Telefon: You are straaangeeer!
ST: Że co?
Telefon: Żartowałem,ziom, tu serwis samochodowy, joł. Wasza bryczka jest gotowa, joł, gratis jeszcze pomalowaliśmy spoilery i alufelgi, joł. Przyczyną awarii był kurczak wkręcony w karabin, ziooom.
JS: Mówiłam, żebyś uważał!
ST: Ale przez to pole było najbliżej!
ST: [Do telefonu]Dobra, jak będziemy mieli czas, to wpadniemy. Dzięks!
Telefon: Aha, co zrobić z tym maderfaker w bagażniku, ziom?
ST: O kurczę, zapomnieliśmy o nim! Jeszcze dycha?
Telefon: Nołp.
ST: To zakopcie byle gdzie.
Telefon: Ołkej, ziooom!
[Autobus dojeżdża na miejsce. Komisarze wysiadają na przystanek.]

Scena 5.
[Godzina 19.00. Komisarze przyszli do izby przyjęć. Słowacka ociera krew z rąk Trzustki.]
JS: Mówiłam, żebyś ją zostawił w spokoju!
ST: Ale sama widziałaś, przebiegła przez ulicę w nieoznakowanym miejscu!
JS: A ten koleś przed nią?
ST: Miał jakąś torebkę pod pachą i tak szybko biegł. pewnie kurier. No to puściłem.
JS: Mój ty bohaterze…
[Komisarze podchodzą do okienka.]
JS: My do Ranigasta.
Lekarka: Apteka jest za rogiem, moja droga.
JS: Ranigasta Lektora.
Lekarka: Lektora? Wypożyczalnia DVD jest 3 ulice dalej.
JS: DO PANA RANIGASTA LEKTORA!
Lekarka: Proszę się tak nie wydzierać, przecież słyszę! To w jakiej państwo sprawie?
ST: Do pana Lektora.
Lekarka: Aha, pan doktor. To proszę, numerek.
ST: Od 1 do 10?
JS: Hmmm… Niech będzie…
ST: Ja, ja chcę! 152! Trafiłem?
[Lekarka zażenowana, sięga ręką do automatu i daje komisarzom numerek. Komisarze zdziwieni siadają na łóżku.]
JS. Prawie zgadłeś. Mamy 137. Pomyliłeś się tylko o 23.
ST: 22.
JS: A, racja…
ST: Hmmm, dziwnie miękko.
JS: Ojć, chyba na czymś usiedliśmy.
[Komisarz Słowacka zagląda pod prześcieradło na łóżku. Komisarz Trzustka zagląda pod spódnicę komisarz Słowackiej.]
JS: Chodźmy stąd, powinni bardziej uważać, gdzie kładą zwłoki.
ST: Ty, patrz, już idzie 132 osoba. To jeszcze sześciu i my!
JS: Siedmiu.
ST: A, racja.
[Po upływie 2 godzin.]
ST: O, numer 133. To my za 7 osób.
JS: 11.
ST: A, masz rację.
Dzwonek telefoniczny: Wstań, powiedz: „Nie jestem sam”…
ST: No nie, znowu…
Dzwonek telefoniczny: …i nigdy więcej już nikt…
JS: A, to Hildzia.
Dzwonek telefoniczny: nie powie: „Sępie, miłości…
[Komisarz Trzustka odbiera telefon.]
Hildegarda: Zostało ci siedem dni…
ST: Co?
H: Nic, żartuję. No to cześć!
ST: Ale co chciałaś?
H: Aha, no tak. Uważajcie na tego Ranigasta, bo był oskarżony o parę zabójstw, ale zawsze został uniewinniany z powodu braku dowodów. Ponoć zjada ofiarom trzustki, wyjmując je przez odbyt.
ST: Co?
H: Tak. Bardzo niebezpieczny człowiek. Uważajcie na niego.
ST: Ne ma problema. No to si ju lejter, navigejter!
H: No, na svedanie. Wilkommen!
ST: Omlette du fromage!
[Trzustka kończy rozmowę. Nagle, ciszę na oddziale przerywa krzyk kobiety.]
Kobieta: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
ST: Tam jest sala Ranigasta! Chodź, zobaczymy CoSieStao.

Scena 6.
[Sala Ranigasta Lektora, godzina 19.20. Na ziemi leży martwa kobieta, z przegryzionym brzuchem, obok dwie trzustki, sztućce, opona samochodowa, młot pneumatyczny, gruszka do lewatywy, szlifierka kątowa, płyta CD, ramka na zdjęcia, lutownica, gumowa zabawka, taśma klejąca i obroża dla psa.
Okno otwarte na oścież. Słowacka zatrzymuje wrzeszczącą kobietę.]
K: Ała! Wyjmij pani palce z moich oczu!
JS: O kurczę (*), sorry!
ST: CoSieStao? CoSieStao? CoSieCoSieCoSieStao?
K: Pokój jest otwarty, pan sam zobaczy, Bożesz ty mój!
ST: Bożenka… tfu! Aśka, chodź.
JS: Wygląda na to, że pan Ranigast uciekł.
ST: Czemu tak sądzisz?
JS: Bo na podłodze leży opona samochodowa, a ona wskazuje na to, że uciekł samochodem!
ST: Jesteś genialna!
JS: Dzięks!
ST: Więc to wskazuje ewidentnie prawdę o nim.
JS: Jasne. To co, wysyłamy patrole, żeby go ścigały?
ST: Przecież on jest niewinny!
JS: Jak to?
ST: Nie oglądasz filmów? Zawsze jak ktoś ucieka, to znaczy że go wrobiono i zbiera dowody na niewinność.
JS: Faktycznie, masz rację!
ST: No więc poczekamy, aż sam nazbiera dowodów i wróci. A śledztwo umarzamy.
JS: No, ok. Może jeszcze oddamy któryś z tych wbitych zębów do analizy DNA?
ST: A po co?
JS: Nie wiem. W każdym odcinku robimy analizę, żeby dodać dramatyzmu.
ST: No to weź go.
JS: Nie da się. Za mocno wbity.
ST: To wykrój.
[Razem z zębem, policjanci udają się na przystanek, skąd wracają na posterunek, po drodze zahaczając o warsztat. Oddają ząb do analizy i cierpliwie czekają.]

Scena 7.
[Posterunek W69, godzina 17.00. Minął miesiąc. Słowacka siedzi w fotelu, z kubłem na śmieci na głowie, a Trzustka półżywy leży na podłodze, z twarzą w dorodnym pawiu.]
ST: Kurczę (*), gdzie ja jestem?
JS: Mnie sie pyttaaas…
ST: Pamiętam, że wczoraj Kuw… Kol… Kurczarz świentofał łok płacy naaa posteranku…
JS: Chotśśś, fsepaa znaalefć, alpo cooooś nłaa kazzaaa, na gooowe.
[Policjanci udają się do łazienki, tam pod prysznicem dochodzą do siebie. W drodze powrotnej zatrzymuje ich Przemek.]
P: Siema. Mam wyniki badań DNA.
Głos w oddali: Ałaaa!
ST: Jakich?
Głos w oddali: Nie po twarzy!
P: No, tych z kobiety ze zjedzoną trzustką.
Głos w oddali: Nieee!
JS: Kto tam się tak drze?
P: A, nic, standardowe przesłuchanie.
Głos w oddali: Ała!
Głos w oddali 2: Cicho. Gnoju, bo nie wyjdziesz stąd żywy! Dawać psa!
ST: To co z tym zębem z analizy?
P: Na siedem oznak zdrowych zębów z trzema jest problem...
JS: No nie, tylko nie teraz… A czyj to ząb?
P: Z analizy wynika, że Ranigasta.
JS: Na pewno został wrobiony!
ST: No to poszukamy tego Lektora i przepytamy go, kto mógł to zrobić.
JS: Dobra. Tylko nie obchodź się z nim zbyt ostro, przecież wiesz, że jest niewinny.
P: No to jedźcie. Nara!
JS i ST: Twoja stara!

Scena 8.
[Godzina 17.30. Ulica Kałowicka. Komisarze jadą swoim pojazdem służbowym marki Daewoo Tico z zawrotną prędkością 30 km/h.]
JS: Stań Seba, poobserwujemy blok Ranigasta z ukrycia, poczekamy aż wróci.
ST: Good idea!
JS: A przy okazji, weź usta spomiędzy moich nóg.
ST: O kurczę (*), wybacz, trochę tu ciasno.
JS: Nie Idea, tylko Orange!
ST: Sorry, babe.
[Policjanci stają swoim Daewoo na środku ulicy i obserwują blok.]
Facet w czarnym BMW: Przepraszam, czy nie mógłby pan zjechać na pobocze? Bardzo mi się spieszy.
[Trzustka wysiada z auta, poprawia chromowane okulary, trwałą i pokazuje odznakę policji z zestawu Mały Agent.]
ST: Zostaje pan zatrzymany za przeszkadzanie w dochodzeniu. Pojedzie pan z nami, albo zapłaci karę umowną.
F: Co? Spadaj pan!
[Kierowca pokazuje środkowy palec. BMW odjeżdża z piskiem opon.]
ST: Ruszajmy za nim, Aśka! Wydział Pościgowy wkracza do akcji!
[Trzustka wsiada do auta i ruszają w pościg. W tle leci podkład muzyczny z Mission Impossible (Tu tu, tu tu tu tu, tu tu tu tu, tu tu tu tu, tu tu tutututu…;)]
JS: Do wszystkich jednostek - ścigamy czerwonego Mercedesa. Jedzie ulicą Spuszczały i skręca w Marchewki. Odbiór.
JS: Poprawka - to była ciemnozielona Audica, numery wozu to: SK U8W129. Odbiór.
Głos z radia: Przyjąłem. Wysyłamy patrole.
JS: Nie, przepraszam, to niebieski Ford Fiesta, numery rejestracyjne SK U3W137. Odbiór.
Głos z radia: Przyjąłem.
ST: Gaz do dechy, Aśka!
JS: Dobra. Tylko wyjmij rękę z moich ust.
ST: O kurczę (*), wybacz, trochę tu ciasno.
[Tico wjeżdża w zakręt. Trzustka przyspiesza do 60 kilometrów na godzinę.]
[Po kilkunastu minutach.]
JS: To on! [Pokazuje palcem na czarną Toyotę. Dobija w jej tylny zderzak i auto wpada do rowu, dachując po kamieniach. Komisarz Trzustka wyskakuje z pędzącego radiowozu, łamiąc przy tym rękę.]
ST: Kurczę (*), w San Andreas nic się nie działo…
[Kierowca wyczołguje się z Nissana i próbuje uciekać. Trzustka strzela. Trafia w głowę jadącego nieopodal kierowcy. Strzela ponownie. Trafia w nogę uciekającego. Uciekający pada na ziemię.]
F: Ała! Czego chcecie, bydlaki?
ST: Jesteś zatrzymany! Masz prawo… Zachować milczenie… Wszystko co powiesz… Może…
[Komisarz odmawiał rytuał butując po twarzy kierowcę żółtego Lanosa.]
F: Ała! O co chodzi?
ST: Być… Wykorzystane… Przeciwko tobie… Możesz… Wziąć adwokata… Z urzędu… Dobra, idziesz z nami.
F: Za jakie grzechy… Napad… Ekhu ekhu…
[Słowacka po zaparkowaniu na parkingu nieopodal przychodzi na miejsce wypadku.]
JS: Mamy cię!
F: Jezu, ale się bałem... A gdzie kamery?
ST i JS: Jakie kamery?
ST: Nie próbuj numerów psychologicznych!
[Komisarz kopie leżącego kilka razy w brzuch. Facet leży na ziemi i nie daje oznak życia.]
JS: Dzwonię po policję! Dobrze że go złapałeś.
ST: Lepiej zadzwoń po pogotowie.
JS: Zadzwonię pod to nowe 112...
Sygnał w słuchawce: Abonent czasowo niedostępny.
JS i ST: O kurczę (*)!
ST: Wrzućmy go do Srawy i będzie po kłopocie. Do trzech...
JS i ST: I raaaz... I dwaaa... I czteryyy...
[Zwłoki lądują w ściekach.]
JS: No, to po kłopocie. Wracamy do Lektora.
[Komisarze zadowoleni z udanej akcji, wracają radiowozem na ulicę Kałowicką.]

Scena 9.
[Godzina 18.10. Ponownie na ulicy Kałowickiej. Komisarze cierpliwie czekają na Ranigasta. Godzina 18.15. Komisarze zniecierpliwieni czekaniem wyważają butem drzwi do mieszkania Lektora. Na środku pokoju siedzi Ranigast Lektor, obok niego dwie martwe kobiety z przegryzionymi brzuchami, sztućce, opona samochodowa, młot pneumatyczny, gruszka do lewatywy, szlifierka kątowa, płyta CD, ramka na zdjęcia, lutownica, gumowa zabawka, taśma klejąca i obroża dla psa.]
RL: Ja wam wszystko wytłumaczę! Zaczęło się tak: Jak byłem mały, zmarła moja mama, a potem…
ST: Cicho! Nie musisz niczego tłumaczyć! Kto to zrobił?
RL: Słucham?
JS: Kto zabił tamtą kobietę?
RL: Ech, to ja, zadzwoniłem później z budki, żeby wam pokazać, jaki jestem okrutny. Byłem niegrzeczny. Spejcz… To znaczy, skujcie mnie.
ST: Dobra, koniec żartów, powiedz, kto to zrobił.
[Ranigast widząc u komisarzy poziom intelektualny porównywalny do tego u średniej klasy polityka, zaczął manipulować ich umysłami.]
RL: Hmmm… Mój sąsiad, spod 14tki, jestem tego pewien. Wieczorami słychać u niego jakieś krzyki, dziwnie się zachowuje. I nie było go w domu o 13.15.
JS: Skąd wiesz, że o 13.15 i budce telefonicznej?
RL: A, strzelałem. Zgadłem?
ST: No, niezły jesteś. Dobra, dziękujemy za obywatelską postawę.
RL: Nie ma sprawy. Do widzenia, droga policjo!
[Komisarze wychodzą, by udać się do sąsiada Ranigasta. Lektor wyciera rękę z krwi o firankę i żegna policjantów.]

Scena 10.
[Godzina 18.25. Mieszkanie sąsiada Ranigasta. Trzustka wyważa drzwi butem, Słowacka wskakuje i wypuszcza serię z 9mm.]
JS: Everybody daun! (**)
ST: Yeee!
SR: Co się dzieje?
JS: Na ziemię, jak chcesz żyć!
SR: Ok., ok., ale o co chodzi? Macie nakaz?
JS: Ja ci kurczę (*) dam nakaz, morderco!
[Słowacka strzela w nogę mężczyzny. Trafia w rękę. Mężczyzna zaczyna się wykrwawiać.]
JS: Kurczę (*), przepraszam, chciałam pana tylko unieruchomić.
SR: Nie szkodzi.
[Słowacka strzela w kolano.]
SR: Ała!
JS: Nigdy nie zostawiam niedokończonych spraw.
ST: Mamy cię zabić na miejscu, czy udasz się na komendę?
SR: Nic nie zrobiłem!
[Zza progu wychodzi naga kobieta.]
K: CoSieStao? Misiu! Misiu, ty krwawisz!
JS: Stać!
[Słowacka pakuje dwie kule w głowę kobiecie. Kobieta pada.]
JS: Always aim the brain.
ST: Don’t put meat in the computer.
JS: Co, ją też chciałeś zjeść? Przyznaj się!
SR: To moja cór… znajoma. Mordercy!
[Mężczyzna próbuje wstać, ale Trzustka powala go kopniakiem na ziemię
ST: Altavista, bejbe.
JS: Astalavista.
ST: Aha.
[Komisarze pakują 2 magazynki w mężczyznę. Mężczyzna nie daje oznak życia. Trzustka dla pewności podchodzi i skręca mu kark.]
ST: No, to spełniliśmy nasz obywatelski obowiązek.
JS: Tak jest. Pamiętaj, stawiał opór.
ST: Rzucił się na mnie.
JS: Chciał mnie zgwałcić i zjeść.
ST: I dziwnie się na mnie patrzył.
JS: O, o !

[Policjanci pakują ciała do worka na śmieci, następnie do TICO. Wrzucają je do Srawy, przejeżdżając obok. Kupują w Mc-Drivie Big Maca dla Przemka. Komisarze Trzustka i Słowacka następnego dnia zostali odznaczeni przez prezydenta i jego psa Irasiada orderem za zasługi dla kraju i zabicie groźnego przestępcy. Ranigast Lektor zostaje oczyszczony z zarzutów i otwiera klinikę leczenia chorób brzusznych dla kobiet. I wszyscy żyli długo i było im zielono.]

The End of part 1.

(*) O kurczę, czyli po angielsku mniej więcej „Oh, Puck!”
(**)Lecą dzieci z zespołem dauna samolotem. Nagle, wyskakują terroryści:
-Everybody down!
-Yeah!

W powieści występują nawiązania do następujących skeczy/gier/książek itp.:
-Majstersztyx
-Kod Merkury
-The Ring
-Terminator
-Na ratunek
-Na dobre i na złe
-CoSieStao
-Killer
-Hannibal Lektor
-Akademia Policyjna
-Skecz G. Halamy o „nadludziach”
-Ostatni lot nawigatora
-Klan
-Ściągany
-Dexter
-Pulp Fiction
-Obcy
-Postal 2
-www.werehouse.net

Oraz trochę humoru okazjonalnego, jak na przykład ww. dowcip.
Enjoy!

--
PietroBosman
PietroBosman Superbojownik od 18 września 2005
2006-10-01 21:17:57 Zgłoś
Dobre,można sie pośmiać

--
Always look on the bright side of life!
Forum > Półmisek Literata > W69 Wydział Pościgowy
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj