Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Hyde Park V > Karolak już nie tęskni za Marysia. Albo sie juz widzą.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Lubiłem chłopa. I za muzykę i za podejście.

Witchie
Zobaczylem tytuł i mialem nadzieje, ze ten gruby, szczelinowiec, beztalencie poszlo w pizdu.

A teraz doczytalem i mi smutno.

--
Dwa są tylko miejsca dla metafizycznych jednostek w naszych czasach: więzienie i szpital wariatów.

Kwiateck
Kwiateck - Superbojowniczka · 4 miesiące temu

--
Jeśli nie możesz się nauczyć jeździć na słoniu, naucz się przynajmniej jeździć konno. - Co to jest słoń? - Rodzaj borsuka - wyjaśniła Babcia. Nie dzięki przyznawaniu się do ignorancji od czterdziestu lat cie­szyła się sławą znawczyni natury.

fankafranka
fankafranka - Elytarna Pigwówka · 4 miesiące temu
No właśnie

Yoop
Yoop - Superbojownik · 4 miesiące temu
Ech

forewa
forewa - Bojowniczka · 4 miesiące temu

--
chwilowo nie posiadam

bulcyk22
bulcyk22 - Wiekowy Bojownik · 4 miesiące temu

Ptaszyn:
I co ja mam powiedzieć? Wojtek Karolak, Wojtuś, kochany zając odszedł. Był jednym z moich kilku największych przyjaciół. A lada dzień mieliśmy pojawić się na planie u Janusza Majewskiego by wspominać.
Ja byłem już, jak to się mówi, kimś, kiedy zawitałem z sekstetem Komedy do Krakowa. Tam, w Piwnicy pod Baranami grał na saksofonie słodziuteńko młody, potwornie elegancki rosły chłopak. To był Wojtek. Trąbiliśmy potem na dwa tenory i bardzo, bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Odwalaliśmy różne joby jako studenci akademii muzycznej wraz z Guciem Dylągiem, po czym rektor wzywał nas do siebie. Mnie wypuszczał, Gucia opyskowywał, Wojtka zaś wylewał na bruk. Ale Wojtek swym urokiem zawsze umiał wszystkich przebłagać i wciągano go spowrotem na listę. W końcu los nas zetknął w kwintecie Kurylewicza. Wojtka już jako pianistę. Pianistę, jakiego ze świecą szukać. Kiedy jechaliśmy do Francji Kuryl nie dostał paszportu i powstał Polish Jazz Quartet. Mówi się często, że mój, ale Wojtek był współliderem. Po kilku wspaniałych latach wyjechał do Szwecji. Zakochał się w Hammondach i musiał na nie zarobić. Ja zostałem bez stałej kapeli. Po kilku latach zacząłem mieć problemy z graniem: albo myśli wybiegały za daleko, albo palce przebierały za szybko. Było do bani i przestałem w ogóle grać sola. I nagle wrócił Wojtek. Spotkaliśmy się w radiowej trójce na nagraniu. Ja z czymś tam, On chyba z Michasiem Urbaniakiem. Ot tak sobie stanęliśmy, ot tak, że coś na rozgrzewkę zagramy. On nabił tempo, uderzył w klawiaturę, a mnie nagle wszystkie złe moce odpuściły i to na zawsze. Więc graliśmy razem w Mainstreamie. I to były jedne z najpiękniejszych czasów. Spłonął nam samochód w Holandii, płonęły organy Wojtka w Polsce. Wojtek mieszkał u mnie trzy miesiące, wiozłem go do ślubu z Marysią Czubaszek. Nic nie mogło zmącić jego spokoju. Potem różnymi ścieżkami chodziliśmy. Kiedy na siebie wpadaliśmy, to zawsze kończyło się na minutce rozmowy, która przeciągała się do niemal ranka następnego dnia, jak w Sulęczynie u Adasia Czerwińskiego, kiedy niecny chłod gnaty nam mroził, a my ogrzewaliśmy się od papierosów. Ewentualnie podśpiewywaliśmy sobie furę tematów, co kończyło się koncertem. Ostatni raz dwa lata temu w Piwnicy pod Baranami. No i okazało się, że życie zatoczyło koło. Grałem z Wojtkiem od Piwnicy do Piwnicy. I więcej, na tym padole już nie będzie. No, ale kiedy się tam "u góry" zejdziemy... Chyba, że On znów po jakieś Hammondy do innego raju na chwilkę. No, ale czas już nas gonić nie będzie. Przeto do widzenia Wojtusiu.

pies_kaflowy
O kurde..

Dziękuję, do widzenia.

--

Forum > Hyde Park V > Karolak już nie tęskni za Marysia. Albo sie juz widzą.
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj