Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Hyde Park V > Babcia – rozkurwiator
Shameus
Shameus Superbojownik od 20 lipca 2012 | MegaCity One
2021-06-07 23:08:18 Zgłoś
Moja ŚP babcia, Henia, była osobą, którą za małolata zapamiętałem jako oschłą, drętwą i niemiłą osobę. Nigdy się nie uśmiechała, na wszystko mówiła „nie” i ogólnie, była wielce niemiła. Nie lubiłem jej. I dobrze byłoby powiedzieć, że jej nie rozumiałem. Ale przyszedł czas, kiedy dane było mi przejrzeć na oczka.

W 1999 roku do babci przyjechał jej przyjaciel, Helmut. Gość nie hablo po polsku, ani po engliszu ale był Niemcem, i gadał płynnie po niemiecku. Moja babcia też. Zdziwiłem się wtedy, bo babcia pochodziła ze Lwowa (Lwów to moje korzenie – tak bywa). I spędzali dużo czasu. Helmut podarował Babci marki niemieckie, czekolady, kakao. Siedzieli ze sobą niemal cały tydzień i Helmut musiał wyjechać. Wrócił do Niemiec. Babcia – przez tydzień pogodna, radosna – znów była posępną babinką, którą lepiej omijać.

I wtedy, jako dorosły, zrobiłem historyczny „research”. Podpytałem kogo się da, aż odkryłem dość surową prawdę. I teraz zaczyna się jazda...

W 1939 roku moja babcia przyjechała na studia do Warszawy. Rozpoczęła się wojna, stolica dość szybko przeszła w ręce Rzeszy i babcia trafiła do niewoli. Jako 19to latka została przemieszczona do Rzeszy do przymusowych prac i tam – wraz z grupą innych dziewczyn w jej wieku – pracowały w gospodarstwie Helmuta. Gościa, który na siłę zbierał „niewolników”. Pracowały tym w pocie czoła, pod protekcją Helmuta i włos nikomu z głowy nie spadł. Do roku 1945, do marca, kiedy nadeszła odsiecz wojsk Armii Czerwonej. Wówczas Helmut, jego żona oraz dzieci uciekli do wyzwolonej Francji, pozostawiając kilkadziesiąt kobiet samopas. W tym moją babcię, Henię.

Helmut ucieczkę przeżył, ale osobnicy z francuskiego oporu (a może sami niemcy) ubili mu całą rodzinę. Mimo tego, uratował ponad 60 dziewcząt... prawie....

Gdy na farmę przyszli czerownoarmiści, było wiadome, że zerżną każdą dziewczynę. A jak nie zerżną, to zabiją. I zabili 30 dziewczyn, zanim jedna nogi rozłożyła. Potem zabrali kolejną, koleżankę mojej babci. I wtedy ona sama – a była sama – wyszła na chłopów, wyciągnęła Ppshę, i zastrzeliła kolesi.
Skąd miała PPSH? Ano stąd, że rankiem – tego dnia – inny koleś przypałętał się i chciał zgwałcić moją babcię. Zarąbała kolesia siekierą i zabrała mu broń. Potem wszystkie dziewczęta chowały się w oborze, aż przyszło kilkunastu chłopa (jakaś drużyna – tak wnioskuję). I babcia, z PPSh pod kiecą, wyszła do nich, i jak zaczęli mordować kobiety, to babcia zaczęła strzelać. Ubiła kilkunastu chłopa, potem dziewczyny dobiły kto żyw. I po czystce uciekła na szlak, który wędrował do Berlina. Tam ponownie spotkała Helmuta. I ten facet obiecał jej, że zawsze zajmie się dziewczynami z farmy. Słowa dotrzymał.


Gdy babcia zmarła, zrozumiałem wiele rzeczy. Z Helmutem widziałem się w 2001 roku. Podziękowałem mu – odpowiedział, że żałuje, że tylko tyle zrobił.

--
I am the law!
brood_k
brood_k Boski Superbojownik od 11 marca 2010 | Poznań
2021-06-08 01:32:36 Zgłoś
Babcia szacun.

Mój dziadek odwalił też nielichy numer, podobnie całą wojnę przepracował w Alzacji w winnicy jako jeniec wojenny i gdy już było wiadomo że wojna się kończy, to jego pracodawcy (utrzymywali zresztą kontakt jeszcze długo po wojnie) wyrobili mu fałszywe dokumenty i dziadek, który był wysokim blondynem i płynnie zasuwał po niemiecku, wrócił do Polski pociągiem "nur fur Deutsche" Prababcia (mama jego późniejszej żony a mojej babci) niemal dostała zawału jak wszedł na podwórko po 5 latach nieobecności

Natomiast drobna poprawka merytoryczna: PPSz-41 to skrót od "Pistolet Pulemiot Szpagina" i można ją pisać przez "sz" a nie "sh"


--
Kwartet ProForma
Sensoria
BKD
dzil
dzil Bojowniczka od 14 lutego 2014
2021-06-08 12:16:42 Zgłoś
:shameus Z moją babcią było podobnie. Mieszkaliśmy z dziadkami w jednym mieszkaniu, które dziadek kupił po sprzedaży gospodarstwa. Babcia, choć opiekowała się nami od urodzenia, zawsze była oschła i surowa. Kiedy np czesała moje długie włosy i szarpała cholernie, nie mogłam nawet pisnąć. Jak coś nabroiliśmy, np. wywaliłyśmy naszego malutkiego brata z wózka, zanim on jeszcze zdążył się wydrzeć, babcia Kasia już leciała z kijem. Albo jak wpadł w gnojówkę na podwórku sąsiada, najpierw lanie dostała siostra, potem dopiero zajęła się bratem. Z babcią nie było przebacz. I czasem myślałam o niej, ze jest wredna, szczególnie w przeciwieństwie do dziadka, który był oazą spokoju i cierpliwości, nawet kiedy się na niego darła (np. za to, że oblałam się gorącą herbatą). Dziadka kochałam bardzo, a z babcią było tak dziwnie. W zasadzie nie pamiętam, czy raz mnie przytuliła.
Potem dowiedziałam się, że przeżyła wojenne piekło.
Jej i dziadka rodzina pochodziła ze wsi Puźniki (dzisiejsza Ukraina). Dziadek, żołnierz AK ukrywała się nie wiadomo gdzie. Babcię najpierw zabrano do Lwowa, na wywózkę do Niemiec na roboty. Zlitował się nad nią młody niemiecki żołnierz, który wypchną ją z szeregu i kazał uciekać. Miesiąc wcześniej urodziła córeczką, była w połogu, z pokarmem i gorączką. Tak wróciła do wsi, piechotą, sama ok. 150 km. Parę miesięcy później, wymordowano mieszkańców jej wioski. Brutalnie zamordowano min. jej siostrę. Babcia z dwójką malutkich dzieci (2 latka i kilka m-cy), z resztą mieszkańców uciekli, koczując kilka miesięcy w strasznych warunkach. Potem wywieziono ich do Polski, gdzie rodzina osiadła i odnalazł ją dziadek.
Teraz wiem, że nie była wredna, była twarda, bo musiała. Przeżyła śmierć jednego syna. Całą rodzinę (siedmioro dzieci i kilkadziesiąt wnuków) trzymała do kupy. Potem dziadek zmarł na raka, po długiej chorobie. Babcia zmarła kilka miesięcy po dziadku.

--
nevya
nevya Bojownik od 18 grudnia 2015 | Frankfurt
2021-06-08 12:37:47 Zgłoś
:shameus :dzil , z moją było tak samo. Zawsze miałem ją za wredną i nigdy jej nie lubiłem, bo nie dało się lubić. Urodziła się tuż po wojnie i to pewnie dlatego

--
Peppone
Peppone Nowy Ruski od 19 marca 2003 | Warszawa
2021-06-08 14:06:36 Zgłoś
Mój starszy ma koleżankę, której ojciec stale nosił kromkę chleba w kieszeni. Nawet po domu. Stale mu perswadowała, że to nie ma sensu, chleb w domu zawsze jest, jest inne jedzenie - same racjonalne argumenty - jak groch o ścianę.
Któregoś dnia postanowiła zadziałać radykalnie. Po raz kolejny namawiała ojca, żeby przestał nosić ten chleb, a on jak zwykle odmawiał. Wtedy po prostu wyjęła mu ten chleb z kieszeni...
Rzucił się na nią z zębami i pazurami. Przewrócił na ziemię, próbował dusić, wyłamywać rękę, rozbił jej na głowie popielniczkę, mord w oczach, włos rozwiany - aż odzyskał tę kromkę i skulił się z nią w najdalszym kącie jak Gollum z pierścieniem.

Tak, przeszedł przez niemiecki obóz.

Podobno już nigdy więcej nie wracali do tematu.


--
Pracuj u podstaw. Zaminuj fundamenty systemu. Wszelkie prawa do treści wrzutów zastrzeżone
Nie namawiam do łamania prawa. Namawiam do zmiany konstytucji tak, aby pewne czyny stały się legalne.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Gogosiek Superbojowniczka od 27 sierpnia 2011
2021-06-08 14:18:25 Zgłoś
uwielbiam takich ludzi. Nic jej ta kanapka przecież personalnie nie przeszkadza, najwyżej ojciec czasem okruszkiem sypnie, ale musi się dopieprzyć, bo tak.

--
"Raz się żyje! Na szczęście..."
Forum > Hyde Park V > Babcia – rozkurwiator
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj