Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Hyde Park V > Niderlandzkie włóczęgi (2) - Srebrne Miasto Schoonhoven
maroo9
maroo9 - Superbojownik · 6 miesięcy temu
Siema!
W Holandii dziś wolne, bo Zielone Świątki świętują, to wrzucę raporta ze spacerku, który uskuteczniłem sobie 2 tygodnie temu, 9. maja. Celem było miasteczko Schoonhoven, pogoda całkiem do dupy, za to satysfakcja z przebrnięcia przez tę przygodę - całkiem konkretna! Jeśli komuś spasowała poprzednia relacja, to zapraszam do lektury; jeśli nie, to też się nic nie stanie . Taka, zwykła opowieść, bez wodotrysków - jeśli nie liczyć tych lecących z nieba :


"Raport wieczorny, wczesnym rankiem skrobany - Schoonhoven (44,5 km) :



Siemka! Wczorajszy spacer wymagał zużycia dość dużej energii, miejscami trzeba było motywować się trochę bardziej niż zwykle... W końcu jakieś ostrzejsze warunki, a nie tylko słoneczne pitu-pitu! W to mi graj!

Wylazłem z domu dość wcześnie, jakoś o 8:30, z uwagi na to, że docelowy punkt - Srebrne Miasto Schoonhoven – leży dość daleko. Niecałe 20 km w jedną stronę; przed samym miastem trzeba też pokonać promem rzekę Lek.





O tym, że będzie mokro, wiedziałem z prognoz, wziąłem więc do plecaka, nieprzepuszczający niczego, kapok , w ogólnym rozrachunku, w ogóle nie założony.

Ładnie po drodze miałem :







Zaczęło kapać może na 15-tym kilometrze i jakoś w trzeciej godzinie marszu; całości kapania było może z 4-5 godzin. Czasem mocniej, czasem mniej, ale wystarczająco, by nieźle się zmoczyć. Kapok chyba tylko pogorszyłby sytuację, bo zrobiony z nieprzepuszczalnego tworzywa, sprawiłby, że spociłbym się jak świnia i pewnie szybciej opadł z sił. Szczęśliwie, deszcz i wiatr wiał mi początkowo w plecy – to cisnęło do przodu i motywowało do żwawego tempa . Najgorszą ulewę przeczekałem pod dachami jakichś sklepów.

W samym Schoonhoven mieszkałem kiedyś, zdaje się, że było to moje ostatnie niderlandzkie pomieszkiwanie przed trzyipółletnią pauzą na kompletne stoczenie się i remont w PL ;) . Rok 2015 może, nie za wiele z tamtego okresu pamiętam... Wtedy najważniejszymi punktami w mieście był sklep z tanim chlaniem i knajpa naprzeciwko mieszkania, gdzie – po uprzednim, domowym podlaniu się tanimi sikaczami – zachodziłem weekendami, co by uczestniczyć w wielokulturowych, internacjonalnych pijackich dobitkach. Czesi, Anglicy, Surinam, Portugalia, Niemcy, Polska – pełen zestaw pijackich osobistości, wymiana międzykulturowa, totalny tygiel i misz-masz... Biesiady zapewne ciekawe, czasem burzliwe, niekiedy ktoś dostał po mordzie. Klimat iście tawerniany, tym bardziej, że stary port i zabytkowe śluzy były w zasięgu wzroku:





(Spokojnie, Panie Terapeutki – to nie jest ten etap, gdzie zaczynam z rozrzewnieniem i tęsknotą wspominać stare życie... ;) Tak, po prostu, się działo. Ciekawe miejsce, choć wczoraj nawet tam nie właziłem... Grand Cafe Patio:



Patrząc na Schoonhoven trzeźwiejszym okiem, stwierdzam, że niewiele tam w sumie do odwiedzenia. Miasteczko ma swój urok, jest muzeum srebra, są ostatki portu, jest kilka tematycznych manufaktur, galerii i sklepików z przecudnymi i okropnie drogimi wyrobami:











a po całym miasteczku rozsiane są niewielkie tabliczki informujące o ciekawej historii poszczególnych miejsc. Poczytam dopiero teraz ze zdjęć, bo wczoraj oczy zalewał mi deszcz...

Tu jeszcze kilka pocztówek z deszczowego, Srebrnego Miasta:













...i ciśnijmy dalej .

Po, chyba, dwóch godzinach szlajania się po Srebrnym Mieście i przeczekaniu największych mokrości, - żeby nie musieć wracać tą samą drogą, którą przyszedłem – obrałem kierunek na, oddaloną o ponad 7 km, wioskę Lopik. Deszcze trochę ustały, znalazłem spokojną, choć trochę monotonną, szutrówkę przez wiejskie pola...



Decyzja była dość brawurowa, bo nie miałem pewności czy tamten prom w ogóle funkcjonuje. Gdyby okazało się, że tamta łajba nie pływa, wtedy oznaczałoby to odwrót, nadłożenie dobrych 15-tu kilometrów i pewnie do domu zawitałbym dopiero koło północy. Na szczęście, prom działał, załapałem się na jeden z ostatnich rejsów . Więcej szczęścia niż rozumu, ale mocno mnie ten fakt ucieszył i dodał nowej energii.



Gdy już dotknąłem trampkami pożądanego brzegu, to do domu zostało mi już tylko jakieś 10 czy 12 kilometrów. Zmęczenie dawało już o sobie znać, jeden tani trampek nabrał gdzieś po drodze wody, więc sporo kilometrów przeszedłem niczym Jezus – po wodzie . Wystarczyło jednak gdzieś tam trochę zwiększyć częstotliwość stepowania i już mój prywatny basen w prawym bucie miał ogrzaną wodę... Dopiero po całej eskapadzie zorientowałem się, że – prócz tradycyjnego kapsalona - nie przywlokłem z Schoonhoven żadnej pamiątki, jednak zamiast tego mam łeb pełen dobrych wrażeń!

Nogi bolą, bo – nie czarujmy się – w niesprzyjających warunkach wszystko jest jednak trochę trudniejsze. Ale to przecież nie żaden powód czy wymówka, żeby smętnie siedzieć w domu i zamulać!

Dziś cały dzień regeneracji i oddechu; od jutra na (tylko!) trzy dni pokazujemy się w pracy, a od czwartku długi, czterodniowy weekend! Tyle możliwości! I, choć destynacje powoli mi się kończą, to dobrym zwiastunem jest lekkie okiełznanie spraw promowych. Zaległy zamek Loevestein może będzie brany pod uwagę . Ale, póki co, to odpoczynek . A destynacja nie jest najistotniejsza – ważne, żeby radości dawała przemierzana droga!

I tą wzniosłą sentencją kończę swój wywód, życząc wszystkim Wam dobrej i spokojnej niedzieli. A gdyby kogoś z Was mierził nadmiar energii czy wolnego czasu, to gorąco polecam takie spacery. Nieważne czy z kijkami czy bez; w towarzystwie czy solo; nie muszą to też od razu być jakieś długie dystanse! To chyba najprostsza metoda na jakąś fizyczną aktywność; nie wymaga prawie żadnego sprzętu, a może dać wiele radochy i pozytywnego zmęczenia .

No, to fajnego dnia i do zobaczenia na szlaku!

P.S.: Gdzieś tam, po drodze, drałując rejonami wiejskimi, z nudów popstrykałem kilka przydrożnych chałup. Na uwagę zasługuje harmonia, z jaką stawiają tam nowe wille pomiędzy tymi wiekowymi - wszystko stonowane, w dobrym guście i pasujące do siebie. Wszędzie strzecha albo dachówka, goła cegła i tradycyjne bryły. Bez fanaberii i udziwnień. Spójnie. I nieważne czy chałupa była stawiana sto lat temu czy wczoraj :







...i jeszcze tylko kilka napotkanych, uroczych klamorków :









A przejawem życzliwości może być, chociażby, tabliczka: "Witaj, Wędrowcze! Spocznij na moim polu i odetchnij od zgiełku, jeśli tylko chcesz... Prosimy tylko, żebyś nie srał nam tu żadnymi psami..."



Fajna ta Holandia! Dzięki za towarzystwo, dobrego dnia! "



(fejsbuniowa foto-całość tu:
https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=4051251231577573&id=100000782094707 )

==========

No, tak było dwa tygodnie temu. W zeszły weekend jednak trochę zabrakło czasu na szlajanko, ale wczoraj wróciłem z następnej włóczęgi. Ale o tym może innym razem...

Narka!
Ostatnio edytowany: 2021-05-24 15:05:22

--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)

Djbanan
Co to za apka? Świetnie motywuje

--

maroo9
maroo9 - Superbojownik · 6 miesięcy temu
:djbanan - ta z tymi statystykami? MapMyRun

--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)

somsiad
somsiad - Superbojownik Klasyczny · 6 miesięcy temu

--
Tango Alpha Xray Alpha Tango India Oscar November India Sierra Tango Hotel Echo Foxtrot Tango

poradnia
poradnia - Dziunia gównoburzanka · 6 miesięcy temu
:maroo9 jak kania dżdżu to może nie, ale z jakimś tam życzliwym zainteresowaniem czekam, kiedy przestaniesz jak zaburzona nastolatka kompulsywnie obsry... znaczy, dekorować swoje teksty ikonkami

Krzychpl
Krzychpl - Superbojownik · 6 miesięcy temu
:poradnia ach ta Twoja słynna "życzliwość" ;D

--
Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty. Terry Pratchett - Prawda

poradnia
poradnia - Dziunia gównoburzanka · 6 miesięcy temu
:krzychpl bycie wyłącznie miłym, oprócz tego, że jest na maksa nudne, najczęściej przynosi skutek odwrotny, ponieważ zbyt często jest podszyte fałszywą intencją i z reguły wnosi zerowy ładunek realnej pożyteczności ;)
Ostatnio edytowany: 2021-05-25 12:38:06

maroo9
maroo9 - Superbojownik · 6 miesięcy temu
:Poradnia - na fejsbuniu się lepiej obsrywa - jest większy wybór emotek . Nie wchodź, bo Ci się uleje... ;)

--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)

poradnia
poradnia - Dziunia gównoburzanka · 6 miesięcy temu
:maroo9 fejsbunia to ja bardzo selektywnie i po macoszemu traktuję, więc mam spokój
Ostatnio edytowany: 2021-05-25 12:55:52

Krzychpl
Krzychpl - Superbojownik · 6 miesięcy temu
:poradnia protekcjonalne podejście, choć szczere, też zbytnio pożyteczne nie jest

--
Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty. Terry Pratchett - Prawda

poradnia
poradnia - Dziunia gównoburzanka · 6 miesięcy temu
:krzychpl musiałbyś mnie znać, żeby stwierdzić czy protekcjonalne. Projekcje się nie liczą
Ostatnio edytowany: 2021-05-25 14:47:18

Krzychpl
Krzychpl - Superbojownik · 6 miesięcy temu
:poradnia https://i.kym-cdn.com/photos/images/newsfeed/000/252/880/bb0.gif

--
Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty. Terry Pratchett - Prawda

tomasz35
Chyba bym umar jakbym tyle przeleciał
... ale tych spalonych kalorii to Ci zadzroszczę :/

A tak właściwie to nie powinno się powiedzieć antykalorii, jeśli chodzi o ubytek, o kalorie zużyte
....aaaatam, jak zwał tak zwał. Ostatnio na wizycie kontrolnej u lekarza padło pytanie :
- panie tomek, dlaczego pan przytył a nie schudł ?
- panie lekarz, czas pandemii to raz, a dwa, czy jest pan pewien, że u pana nie ma jakichś zaburzeń grawitacyjnych, i ta pańska waga dobrze wskazuje ... bo w domu ważę mniej

Nie dodałem tylko, że bez ubrania
Ostatnio edytowany: 2021-05-25 23:25:34

--
Brązowe noski są na świecie :)
Forum > Hyde Park V > Niderlandzkie włóczęgi (2) - Srebrne Miasto Schoonhoven
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj