Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Hyde Park V > Podglądam ludzi w pracy - cz. III
Shameus
Shameus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
Trzecia część serii, która jak pokazaliście, bardzo Wam się spodobała. Dziękuję za czytanie i zapraszam na kolejną odsłonę. Napisze tylko, że tych „dobrych” historii, wyróżniających się znacząco od rutynowych działań nie ma aż tak wiele. Przez kilka lat pracy uzbierało się ich kilkanaście... Także, seria nie będzie zbyt długa. W tym wątku także odpowiem na kilka pytań, które pojawiły się w komentarzach.

Domorosły prawnik

Ująłem gościa na kradzieży żarówek samochodowych. Szybka, bezproblemowa akcja. Współpracował dobrze. Przyjechała policja, otrzymał mandat (niewysoki). Czynności zakończone, pani policjanta informuje jegomościa, że go wyprowadzi ze sklepu. Wychodzą, a ja już siedzę na monitorku. Nagle patrzę, a gość – który idzie trzy metry za policjantką – łapie ze standu jakiś gadżet samochodowy (jak się okazało, był to zestaw imbusów) i pakuje w kieszeń. Szybko doganiam ich przy wyjściu i informuję policjantkę, co zaszło.
- Poważnie?! – zdziwiła się kobita. – Wyjmij, co tam masz!
Facet wyciąga te imbusy i szczerzy zęby.
- Przecież drugi raz nie mogę dostać mandatu za to samo!
Policjantka zrobiła minę „are you fucking kiddine me.jpg”
Babka się tak wnerwiła na gościa, że zabrała go do „nyski” i wywiozła na komisariat.

Gdzie dwóch kradnie, tam trzeci zyskuje

W poprzedniej odsłonie padło pytanie, odnośnie tego, kto pilnuje sklepu jak mam ujęcie. Większość obiektów jest pilnowana przez dwóch agentów. Jeden siedzi ma monitorkach, drugi jest na sali sprzedaży. Robi zakupy, rozmawia z „żoną” (żona to ja... czasami jest bekowo), chodzi sobie jak każdy inny klient z listą zakupów. Ale bywa i tak, że jesteśmy samotni na obiekcie. Wówczas po ujęciu faktycznie sklep nie jest pilnowany przez kilka lub kilkanaście minut. Teoretycznie. Kadra pracująca na sklepie ma specjalny system komunikacji ze mną, i jeśli wejdzie ktoś wyglądający podejrzanie lub coś się dzieje, ten system jest aktywowany.

Raz miałem bardzo, bardzo dziwną sytuację. Byłem sam. Widzę gościa, który wchodzi i szybkim krokiem kieruje się w stronę regału z chemią (drogie proszki itd.). Patrzę na każdy jego ruch. Pakuje wielką reklamówkę i kieruje się do „kołowrotka”. Tam zostawia reklamówkę, wraca w głąb sklepu, obczaja teren i idzie w stronę kas. W tym momencie wybiegam, aby przechwycić towar. Podbiegam do kołowrotka, biorę torbę, znikam w sklepie. Wracam na monitorki i widzę, że facet podszedł do miejsca pozostawienia towaru, rozejrzał się skołowany i szybko opuścił sklep. Cała akcja trwała około 90 sekund. I co w tym dziwnego? Otóż, torba, którą przyniosłem, miała kompletnie inną zawartość niż to, co pakował gość! W środku znajdowały się czekolady i kawy. Wiadomo, że nie trafiłem na magika, tylko coś się odwaliło. Sprawdzam monitoring – sprawa była lekko popieprzona. Otóż, gdy ja obserwowałem gościa, w tym samym czasie inny złodziej pakował czekolady i kawy. Podszedł do kołowrotka (gdy ja już byłem na sali sprzedaży, więc nie mogłem tego widzieć) zobaczył „czyjąś reklamówkę z zakupami”, odstawił ją grzecznie w bok, a swoją postawił po drugiej stronie. I ten złodziej, którego ja chciałem przechwycić nie zobaczył swojej paczki, bo ktoś ją zabrał. Nie byli razem – przyszli z innych kierunków. Obaj wyszli bez łupów, a ja mogłem sobie zaliczyć akonto dwa udaremnienia, choć po prawdzie to sami siebie wyeliminowali.


Klepkomanka

Na obiekcie, na którym rzadko bywam, natrafiłem na ślad pewnej złodziejki. Bardzo systematycznej. Przychodziła co dwa, trzy dni i robiła zakupy za 100-150 zł, a wynosiła „pod ladą” towaru za 30-80 zł. Monitoring można „cofnąć” na tym obiekcie o 90 dni. Przeanalizowałem każdy dzień pod kątem jej wizyt (co zajęło mi 80h pracy w 7 dni (!). I wydało się, że kobieta nakradła na ponad 1200zł. Fartem dla naszej firmy, ale już nie dla samej złodziejki, dwa miesiące wcześniej mieliśmy wymianę rejestratora, co pozwoliło prześledzić dodatkowe 90 dni. I zebraliśmy materiału na kwotę 3300zł. Jeszcze fartowniej się nam trafiło to, że sklep miał pół roku wcześniej remont, i także wymieniono rejestrator. Stamtąd zebrany materiał pozwolił na dobicie wyniku do 4500 zł. Tyle jej udowodniliśmy w sądzie. Ktoś zapytał w komentarzach, że nie opłaca się robić takich „drobnych włamów”. Jak widzicie, czasami drobniaki – ale powtarzalne – robią konkretne straty dla sklepu, a dla złodzieja mogą być zaoszczędzonymi pieniędzmi. A dla takiej biednej emerytki 4500 to jak wygrana.
Złapałem ją w końcu. Zatrzymałem, stoimy na zapleczu i czekamy na policję. Ona naprawdę nie wiedziała, że ja wiem.
- Dlaczego pani tak kradnie? – pytam, udając zatroskanie.
- Oj, rybcio, ja pierwszy raz! Zlituj się!
- Pierwszy raz? Chyba dzisiaj. – Zmieniam podejście.
- Kochany, gdzieżbym ja mogła tak? Zapomniałam wyjąć, bądźże człowiekiem!
- Pani co drugi dzień zapomina wyjąć, prawda? – Mój surowy ton miał ją złamać. I złamał.
- A..., a..., bo ja jestem klepkomanka.
- Klepkomanka? – upewniam się, co usłyszałem.
- Klepkomanka!
- Chyba kleptomanka...
- Ja wiem lepiej, kim jestem.
Niestety, kobieta kradła u nas (udowodnione 37 kradzieże) oraz na innych obiektach. Zaświadczenie „o chorobie psychicznej” miała, ale kupione przez internet. Otrzymała bardzo surowy wyrok. W sądzie musiałem pojawić się kilka razy. Jeśli nie dostała warunku, to nadal ogląda świat zza krat. Acha – musiała także oddać kasę naszej firmie. Oddała – bo miała – i myślała, że to załatwi sprawę.

Wesołe miasteczko w sklepie

Pewnie widzieliście setki razy, jak rodzic wkłada dziecko do wózka. I pewnie kilka razy widzieliście, jak ciut starsze dzieci bawią się wózkami i rozpędzają się, aby sobie „pojeździć”. Raz kobieta wsadziła dziewczynkę (na oko – pięć lat) do wózka. Ale w dupie miała zasady BHP i prawa fizyki. Po prostu włożyła dziecko do kosza, zamiast na rozkładane siedzisko, i jeździła po sklepie. Dziecko, jak to dziecko, poruszało się swobodnie po całym koszu. Natomiast matka kompletnie nie ogarniała tego, co się może stać. W pewnej chwili rozpędziła wózek „wiuuuuuuu” nazbyt mocno, i ten wózek z dzieckiem zaczął jechać szybko w stronę palety z winami. Babka zorientowała się, że może dojść do zderzenia i natychmiast zahamowała wózek. Czy ja muszę pisać, co stało się z córką?
Troskliwa mamusia pozbierała dziecię z podłogi, wzięła pod pachę jak worek kartofli i zwiała ze sklepu, zanim ja pojawiłem się przy wyjściu. Przy okazji tej sytuacji – BARDZO żałuję, że nie mogłem zrobić z tego filmiku na YT. Byłby hit!


„Niebieski kwiat i kolce...”

Przejechałem całą Polskę na nie moje obiekty, aby zbadać pewną sprawą. Tutaj nie mogę wejść w szczegóły, ale chodziło o pewną „siatkarkę” i osoby pracujące na sklepie. Musiałem zostawić partnera w swoim regionie, dlatego przydzielono mi kogoś z zewnątrz. System pracy bez zmian.
Siatkarka to osoba, najczęściej kobieta, wynosząca siatkę zakupów. Oczywiście, jest klientką, ponieważ płaci za kilka rzeczy. Siedzę na monitorach, a mój partner jest na sali sprzedaży.
Wchodzi ona. Cel namierzony.
- Patryk, jest! – informuję partnera. – Długa, niebieska kurtka, zielona czapka. Ma czerwoną torbę i czarną torebkę. Jest na warzywniaku!
- Tak kochanie, jakie chcesz warzywa? – mówi partner do swojej „żony” (czyt. Mnie)
- Przy paprykach!
- Zobaczę, czy są papryki...
- Czekaj! Idzie na kawy. Czekaj!
- Ogórki są w promocji...
Patryk śledzi ją skutecznie. W pewnym momencie „siatkarka” zaczyna się rozglądać, więc Patryk musi się oddalić. Zniknąć z pola widzenia. Nawet ja tracę ją na około minuty. Cały czas jesteśmy na łączach, ale wiem, że ona szybko działa. Nagle widzę, jak podchodzi do kasy, wykłada tylko wodę mineralną, szybko płaci i odchodzi.
- Patryk, zatrzymuj ją, zatrzymuj! – krzyczę i od razu biegnę.
Dobiegam do drzwi. Patryk stoi z jakąś kobietą, która ma szarą kurtkę, ciemno szarą czapkę i wiśniową torbę.
- Co jest, Patryk?
- Zatrzymałem ją...
- Ale po co? Gdzie Siatkarka?
- A to nie ta?
- Kurwa, no nie ta...
Okazało się, że Patryk jest daltonistą. Świetnie mówił po polsku... Nie wiem, skąd gościa wzięli, ale nabiegałem się po osiedlu, zanim drapnąłem „siatkarkę”.

Link do części II:
https://joemonster.org/phorum/read.php?f=15&t=2749474

Link do części I:

https://joemonster.org/phorum/read.php?f=15&t=2749280
Ostatnio edytowany: 2021-02-06 22:15:58

--
I am the law!

Shameus
Shameus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
Już nie mogę edytować, ale użytkownik :KurzaStopa zaproponował nazwę tej serii "Strażnik Sklepasu" - i gdybym umiał tworzyć, to taką właśnie nazwę bym wybrał. Podoba mnie się

--
I am the law!

lolcat
lolcat - Superbojownik · 8 miesięcy temu
Takie pytanie. Traktowanie ludzi szybko przemieszczających się po sklepie jak potencjalnych złodziei, to was tego uczą? Wiele razy, w różnych sklepach, wpadałem na pełnej kurwie, bo czas naglił, i zawsze po 30s czułem gorący oddech ochrony na karku.
Drugie pytanie, dlaczego jak mam plecak, to be, ale baba z wielką torebką na ramieniu cacy?

Shameus
Shameus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:lolcat Doświadczenie. Możesz mieć plecak, torbę, cokolwiek pakownego - ale jak pracujesz w tym zawodzie, to wiesz kogo skreślić z "obserwowanych", a kogo nie. To są drobne niuanse - zachowanie, sposób poruszania się, ruchy, to na co patrzysz... itd. Ciężko to opisać, jednak jest ogrom rzeczy, która dają ci nalepkę "złodziej". Jeśli jednak wchodzisz, masz torbę albo plecak - to jesteś obserwowany. Kilka, kilkanaście sekund - w tym czasie muszę ocenić ryzyko. Jeśli mam wątpliwości (tzn. nie skreślę cię) jesteś obserwowany cały czas...

babinka nie przemieści się szybko. To jest domeną facetów. Ale facet-złodziej ma najczęściej "nalepkę". A tuzin babinek z torbami, torebkami, wózkami... nie.
Ostatnio edytowany: 2021-02-06 23:15:08

--
I am the law!

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
akozakie - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:shameus "Ciężko to opisać" - podejrzewam, że nawet jakbyś siadł na cały wieczór z mocnym postanowieniem, że opiszesz, nie dałbyś rady. Za wiele z tego jest podświadome, wyuczone na poziomie sieci neuronowej mózgu. Mówią na to "instynkt", ale niecelnie, to raczej wytrenowana umiejętność. Po prostu wiesz, że to ten/ta, i w sumie często trudno byłoby ci powiedzieć, dlaczego - może jak się uprzesz, to jakoś zracjonalizujesz, ale to będzie naciągane. Choćby dlatego, że części zachowań, które cię przekonały, nawet świadomie nie zauważasz. Po prostu delikwent/-ka nie przeszedł/przeszła całościowej, holistycznej oceny.

Ludzki mózg to ciekawy twór.

mika_p
mika_p - Superbojowniczka · 8 miesięcy temu
Super, lepszy odcinek niż poprzedni!

--
I'm a Black Magic Woman

Shameus
Shameus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
Sorry ^^ to jedyne foto jakie mogę wrzucić :p

--
I am the law!

Specialek
Specialek - Superbojownik · 8 miesięcy temu
Jakieś 8-9 lat temu chciałem zrobić zakupy w pewnym markecie, ale przed kołowrotkiem zatrzymał mnie ochroniarz i mówi, że z tym plecakiem to ja nigdzie nie wejdę. Zazwyczaj zostawiałem plecak w szafce przed wejściem, ale tym razem wszystkie były zajęte, więc pytam ochroniarza dlaczego mam nie wejść, skoro kobiety mogą wchodzić z torebkami. Przecież łatwiej schować ewentualny łup do torebki, niż do plecaka, który ma się na plecach. Ochroniarz odpowiedział, że kobiety mogą, bo one w torebkach noszą klucze i portfele. No to na oczach ochroniarza wyciągnąłem z kieszeni klucze i portfel, wrzuciłem je do plecaka i wszedłem przez kołowrotek. Słowem się nie odezwał
Potem tylko przez parę miesięcy się przypi*rdalał i jak mnie widział przy kasie albo między regałami, to kazał pokazywać co mam w plecaku

--
"Specialik zawsze wyrywa wszystkie najlepsze dziewczyny przede mną :|"

somsiad
somsiad - Superbojownik Klasyczny · 8 miesięcy temu

--
Tango Alpha Xray Alpha Tango India Oscar November India Sierra Tango Hotel Echo Foxtrot Tango

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
A propo pokazywania zawartości plecaka, z ciekawości, co ochroniarzowi wolno?

W sklepach sieci Selgros, jak się wychodzi z np. plecakiem, to ochroniarz przy wyjściu czasem prosi o pokazanie zawartości (problemów nie robili, kiedyś wszedłem z zakupami z innego sklepu, przewidująco zachowałem paragon, pokazałem, ok).

Jak to wygląda, co możesz zrobić, jeśli potencjalny złodziej odmawia pokazania zawartości plecaka/kieszeni/etc i chce wyjść?
Ostatnio edytowany: 2021-02-07 04:03:32

Shameus
Shameus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
Pracę ochrony regulują ustawy. Jeśli wychodzisz z plecakiem, a ja mam podstawy aby stwierdzić, że popełniłeś wykroczenie, mogę cię zatrzymać (za linią kas). Jeśli ja Cię zatrzymuję, a mimo to odmawiasz i robisz zadymę, staje się to zatrzymaniem obywatelskim lub bezpośrednio ochroną mienia. W tym przypadku mogę użyć SPB (czyt. środki przymusu bezpośredniego).

Jeśli wchodzisz z plecakiem lub dużą torbą na obiekt, ustawa o ochronie mienia lub osób także pozwala na sprawdzenie zawartości pakunku. Czy nie wnosisz na przykład boom na obiekt. Ochrona na sklepie ma działać jak ochrona także dla osób znajdujących się na obiekcie.

--
I am the law!

pies_kaflowy
Wczoraj na szybkości wlazłem do kauflanda i dopiero pod koniec zakupów zorientowałem się, że w kurtce mam nową rolkę taśmy pakowej i nóż do tapet. Se pomyślałem, że zabawnie by było jakby mnie jakiś "strażnik" wyhaczył.

--

Shameus
Shameus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
https://cdn.imageupload.workers.dev/yUlnQpV4_zlodziejka.jpg
Może to zadziała ^^ (wrzuciłem wyżej fotę ale się w tel nie wyświetla)

--
I am the law!

brtk
brtk - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:shameus nie, nie ma tylu praw. W zdecydowanej większości sytuacji każdy może odmówić pokazania, co ma w torbie i wzywać policje. Jeśli policja stwierdzi, że zatrzymany nic nie ma, można startować z paragrafem o pozbawienie wolności, bo zatrzymać można tylko w momencie złamania prawa. Strażnik nie jest żadną władzą, ma generalnie takie same prawa jak zatrzymany.
Nie ma też żadnego obowiązku iść "na zaplecze", nawet w przejściu kasy można sobie czekać, dokładnie w miejscu, gdzie "Strażnik Marketu" uznał, że chce ograniczenia wolności klienta.

Nie pozwalam strażnikowi grzebać w moich rzeczach, nigdy nic nie ukradłem, ale też nigdy żaden wątpiący strażnik nie zdecydował się czekać ze mną na policję.

A przy okazji, każda rzecz już zapłacona w sklepie jest moją własnością, tak jak skarpetki na stopach i ochrona nie ma zasadniczo prawa do kontrolowania i weryfikowania na zasadzie, bo może akurat coś się znajdzie. Zatrzymanie obywatelskie musi być uzasadnione, aby było zgodne z prawem, a do przeszukiwań zasadniczo prawo ma policja, a nie strażnik

--
b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b

Cajanus
Cajanus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:brtk Ja wychodzę z innego założenia na wypadek, gdyby zdarzyło mi się latać między sklepami i zapomnieć paragonu - dobrze, to proszę mi pokazać na monitoringu, w którym momencie włożyłem tę rzecz do plecaka/kurtki/spodni.

mmarcin_f
A ta wiedza, kogo obserwować, to nie jest czasem umiejętność (podświadomego) odczytywania mowy ciała? Przynajmniej częściowo?
A seria super

--
    ☂️ ***** *** ☂️

Shameus
Shameus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:brtk Masz rację i nie masz jednocześnie. Jeśli ochrona zatrzyma Cię bezpodstawnie, to jak najbardziej masz dużo narzędzi, aby dochodzić swoich praw. Od skargi do kierownictwa obiektu lub firmy ochraniarskiej do rozprawy w sądzie.

Jednak nie masz w pewnej kwestii racji, dlatego posłużę się przykładem:
Wchodzisz do swojego domu. Ja stoję za tobą. Nie zamykasz drzwi, więc też wchodzę. Nie dokonuję włamania, po prostu drzwi są otwarte. Biorę pod pachę telewizor i laptop. Co zrobisz? Zatrzymasz mnie? Pozbawisz mnie wolności, więc złamiesz prawo. Zapytasz o dane? Nazywam się Marlon Brando. Ochraniarz jest umocowany prawnie do ochrony mienia i osób, więc tak jak Ty w swoim domu zechcesz mnie zatrzymać (a jestem na 100% pewien, że mnie zatrzymasz i odbierzesz TV i laptop), tak ochraniarz ma prawo zatrzymać złodzieja w sklepie. Słowo klucz: złodziej - osoba popełniająca wykroczenie. Ochraniarz NIE MOŻE sobie łapać ludzi "bo tak" tylko musi być pewien tego, że wykroczenie lub przestępstwo zostało popełnione. Od wymierzania sprawiedliwości jest Policja. Tak samo jak od ustalania danych - dlatego zatrzymanie złodzieja jest w mocy osoby chroniącej mienie lub osoby.

--
I am the law!

brtk
brtk - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:shameus drzwi mogą być szeroko otwarte, a ty nie masz prawa wejść. To wtargnięcie. A zabranie telewizora, nawet jeśli stoi na chodniku przed domem, to przywłaszczenie.

W opisanej sytuacji można w ramach obrony koniecznej odstrzelić ci ucho, jeśli między uszy się nie trafi.

A od karania jest sąd.
Ostatnio edytowany: 2021-02-07 13:34:36

--
b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
:brtk "W opisanej sytuacji można w ramach obrony koniecznej odstrzelić ci ucho, jeśli między uszy się nie trafi." - No właśnie niestety nie można, a może by się wtedy taki potencjalny złodziej zastanowił ze dwa razy, gdyby (jak chyba w niektórych stanach USA) właściciel mieszkania mógł go zastrzelić za naruszenie terenu czy jak to się nazywa.

Jak to widziałem na jakimś pewnie democie or so: "Więc cenisz sobie swoją własność bardziej niż życie włamywacza?" "Najwyraźniej on ceni sobie moją własność bardziej niż swoje życie, skoro zdecydował się włamać wiedząc, że może zostać zastrzelony." (nie słowo w słowo, ale jakoś tak to wyglądało)

For the record, nie zamierzałbym ot tak strzelać do ludzi "bo mogę" (nawet gdyby prawo rzeczywiście pozwalało i miałbym czym), ale sama świadomość tego myślę powinna działać na złodzieja odstraszająco. Chociaż zrozumiałbym kogoś, kto włamywaczowi przywali bez ostrzeżenia np. kijem do baseballa - nie potrafię się bić, w bezpośrednim starciu prawdopodobnie dostałbym łomot, ale jeśli taki włamywacz dostanie bez ostrzeżenia kijem w głowę, to do tego starcia może już nie dojść (A jego konsekwencje zdrowotne etc? Patrz wyżej to z demotem, sam jest sobie winien).

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
:lolcat teraz się odrobinę zestarzałem i już rzadziej, ale kiedyś to praktycznie zawsze ochrona mi w kark dyszała, teraz tylko wakacyjnie - jeansy lub skóry, glany długie włosy - na pewno złodziej, a jak do tego ma wypchany plecak turystyczny... jak wyniosą w tym czasie pół sklepu to na pewno współpracował. O dziwo ludzie odpowiadający takim wytycznym kradną tylko tanie rzeczy, a równocześnie można takiego zostawić bez nadzoru z wyciągniętym z gabloty sprzętem fotograficznym lub elektroniką czy nawet w sklepie z alkoholami niemającym w ofercie tych tanich.

brtk
brtk - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:demoneq nie znajdę na szybko (ani pewnie dłużej szukając) ale tu się chyna dużo zmieniło. Był jakiś czas temu przypadek, gdzie włamywacz oberwał z nielegalnej broni, strzelający dostał tylko jakiś mały wyrok za gnata. Dawniej faktycznie prawo i orzecznictwo bardziej chroniło sprawcę, niż ofiarę.
Niemniej, gdybym stanął przed dylematem strzelać do ludzia, czy oddać mu telewizor wybrałbym drugie (tzn świadomie, powoli analizując, nikt nie wie co zrobi w takiej sytuacji, gdzie nie ma czasu na myślenie). Strzelając do debila odpowiadasz jednak za człowieka, szczególnie przed własnym sumieniem.

--
b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
:brtk Kwestię sumienia pominę, bo to każdego sprawa indywidualna - ale głównie chodziło mi o to, że w momencie włamania sprawca powinien nie być chroniony przez prawo, sam się zdecydował wleźć gdzie nie proszą i kraść. Raz, że może to by niektórych chociaż zniechęciło, dwa, że "wyjdź z mieszkania i wezwij policję", jak Ci wynoszą np. komputer (tym bardziej, że dla mnie to też narzędzie pracy, ale nawet bez tego nie zamierzałbym stać i na to patrzeć, gdybym miał sensowne szanse go powstrzymania) to idiotyzm.

Posunąłbym się może nawet do stwierdzenia, że jeśli taki włamywacz zostanie uszkodzony przez właściciela mieszkania, to NFZ nie powinien pokrywać kosztów leczenia, niech płaci z własnej kieszeni.

Chociaż to drugie może już zmierza w stronę ekstremalnych rozwiązań. Przypomniał mi się jeden z bohaterów "Archiwum Burzowego Światła" Sandersona, który początkowo złapanym o ile pamiętam złodziejom odcinał dłoń. Po przemyśleniu przez niego tematu: złodziej bez dłoni nie znajdzie normalnej pracy tym bardziej, więc będzie dalej kradł albo jakąś inną przestępczą działalnością zarabiał na życie. Więc zaczął ich od razu zabijać.

Pod odcinaniem dłoni ani zabijaniem się jak coś nie podpisuję. :P
(ok, przywalenie włamywaczowi znienacka kijem do baseballa w głowę może go zabić, ale nie robiłbym tego z zamiarem jego zabicia, jeśliby przeżył a był nieprzytomny, wywaliłbym go na zewnątrz, zamknął drzwi jeśli zamki są nadal całe, i wezwał policję i pogotowie (w tej kolejności, moje życie jest ważniejsze, bo jest moje, a ten sam jest sobie winien).

Witchie
Opowiastki spoko. Tylko rozczula mnie przekonanie autora o swojej zajebistości i do czego wydaje mu się, że ma prawo.
Mało jaka inna grupa zawodowa mnie tak mierzi jak „ochrona” w sklepach, której wydaje się, że nie wiadomo jakie mają prawa, a w 90% to nieprzeszkolone, gloryfikowane ciecie.

https://youtu.be/ucVKPGIgidM

--
Dwa są tylko miejsca dla metafizycznych jednostek w naszych czasach: więzienie i szpital wariatów.

ser_visant
Jedno mi nie daje spokoju:

to: nabiegałem się po osiedlu, zanim drapnąłem „siatkarkę”

Po pierwsze - opuścić miejsce pracy?

No i drugi problem, że poza terenem marketu, nikt nie ma prawa Cię "drapnąć".
Była ostatnio sprawa że obywatela ukrainy, ochroniarz z Biedronki w Krakowie przy ulicy Berka Joselewicza, złapał na przystanku bo "wydawało mu się że on nie zapłacił"
No i okazało się że niewinny klient, nie mówiący płynnie po polsku spryskany gazem po oczach.

https://strajk.eu/zamknij-sie-ty-kwa-ukraincu-ochroniarz-z-biedronki-napadl-na-klienta-powalil-go-na-chodnik-i-skul/

Po wyjściu ze sklepu, mogę wyrzucić paragon (nie ma obowiązku prawnego trzymania go), zjeść swoje zakupy, wyrzucić do kosza, czy zabrać z szafki depozytowej zakupy z poprzedniego marketu.

Mimo że to czyta się przyjemnie, to czysta fikcja (bądź oparte częściowo na faktach)
Ostatnio edytowany: 2021-02-07 20:41:00

--
Wioskowy głupek

mmarcin_f
:ser_visant re. drugi problem – bynajmniej. Zajrzyjmy do źródła, czyli ustawy z 6 czerwca 1997 Kodeks postępowania karnego – wersja ujednolicona na 22 listopada 2019 (Dz.U. 2020 poz. 30).
Art. 243. § 1. Każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa, jeżeli zachodzi obawa ukrycia się tej osoby lub nie można ustalić jej tożsamości.
§ 2. Osobę ujętą należy niezwłocznie oddać w ręce Policji.
Nie wiem, skąd Ci wyszło, że ujęcie złodzieja po pościgu jest bezprawne. A co do przypadku ochroniarza i obywatela Ukrainy, sam sobie odpowiedziałeś – ochroniarzowi coś wydawało się i nie przedstawił dowodów świadczących ponad wszelką wątpliwość, że zatrzymany przez niego Ukrainiec dopuścił się przestępstwa, więc nie było to zatrzymanie obywatelskie, tylko zwykła napaść (czy jak to jest klasyfikowane w prawie).

A tutaj adwokat przystępnie wykłada różne aspekty prawne zatrzymania obywatelskiego.

--
    ☂️ ***** *** ☂️

Shameus
Shameus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:witchie nie wiem, dlaczego myślisz, że jestem przekonany o swojej zajebistości, skoro na początku serii napisałem, że ujęcia to 2% mojej pracy a historie są zebrane z kilku lat pracy i raczej dotyczą staruszków. Są raczej zabawne.

--
I am the law!

mietekii
mietekii - Superbojownik · 7 miesięcy temu
:specialek Ja pamiętam takie sytuacje ze 20 lat temu, że ochroniarz żądał zostawienia plecaka. O ile były szafki to spoko, nie było problemu. Kłopot pojawiał się wtedy jak do szafki trzeba było wrzucić 2 zł, których się akurat nie miało. Wtedy po prostu rezygnowałem z wchodzenia do sklepu bez proszenia się o drobne. A już szczytem bezczelności było jak ochroniarz mówił, że plecak to mogę sobie rzucić o tu koło niego na podłogę. I wkrótce jakoś ten wymóg przestał stopniowo obowiązywać, bo okazało się, że ciężko mieć klienta bez plecaka w jakimś Decathlonie czy innym sklepie sportowym.
A co do braci ze Wschodu, miałem niedawno taką jazdę, że jakiś Ukrainiec czy inny Gruzin kradł w markecie i ochrona go namierzyła. Próbowała go zatrzymać za linią kas a gość zaczął uciekać. Pech chciał, że jak uciekał to mi wytrącił telefon z ręki, który upadł. Niewiele myślać dognałem gościa i wbiłem go w ścianę obok bankomatu i panowie z ochrony dobiegli. Rusek zaczął przepraszać i wyjmować te fanty zza pazuchy, a ochroniarze go ciągną na zaplecze. Ja mówię, że złodziej jest mój bo rozwalił mi szybkę w telefonie i sprzedałem mu plaskacza. Rusek się zdziwił bo okazało się, że ochrona już go znała i myślał, że znowu z honorami go odprowadzą na zaplecze. Rusek dostał drugiego plaskacza, a ochroniarze w szoku zaczęli, że nie wolno bo coś tam. Ja im powiedziałem, że mi wolno, a złodziei nie cierpię i dostał jeszcze dwa razy plus łbem o bankomat. Dopiero wtedy mogli go sobie zabrać i się z mendą cackać. Odpuściłem bo pękło tylko szkiełko ochronne.
Forum > Hyde Park V > Podglądam ludzi w pracy - cz. III
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj