Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Hyde Park V > Podglądam ludzi w pracy
Shameus
Shameus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
Pracuję w ochronie. Gdybym mógł pokazać, co się czasami odwala na obiektach, tobym z pewnością miał własny kanał na YT. Ale, niestety, RODO i klauzule zabraniają, a prace lubię, toteż nie wychylam się poza regulamin. Ale opisać kilka rzeczy mogę, a co! Oto kilka historii z ujęć (ujęcia zajmują mi około 2% czasu pracy – reszta to zabawa w detektywa). Ciekawostki poniżej, jeśli nie chcecie czytać historyjek.

Siódme przykazanie?

Była na jednym obiekcie klientka, lat 67. Co wizytę kradła jakąś rzecz. W ciągu miesiąca miałem już 7 zdarzeń z nią związanych i w końcu udało mi się ją ustrzelić. Tego dnia wyniosła krem o wartości 10 zł. Zatrzymuję ją za linią kas.
- Ochrona obiektu, proszę pójść ze mną.
- Ale, o co chodzi?
- Musimy wyjaśnić pewne zdarzenie.
- Ale!!! Ja nic nie ukradłam!
- Ja nie mówię, że pani ukradła. Chcę tylko coś wyjaśnić.
Nagle babka otwiera torebkę, do której schowała krem.
- O, zapomniałam zapłacić!
- To wiem – mówię spokojnie – i właśnie to chciałbym wyjaśnić.
Po krótkiej chwili kobita idzie ze mną na zaplecze. Pozostajemy cały czas w zasięgu CCTV (o tym, dlaczego to ważne – zobaczycie w kolejnej historii).
Jesteśmy na zapleczu. Babunia tłumaczy się z przejęciem:
- Jak Boga kocham, ja nie ukradłam! Ja codziennie do kościoła chodzę, modle się wieczorami!
- To wspaniale – kwituję i pytam: - Jakie jest siódme przykazanie?
- Jakie przykazanie?
- No..., siódme!
- Uhm... – babinka liczy na palcach i czerwienieje – Ja tego kremu nie ukradłam!

Policja nie ukarała jej mandatem. Zabrali cały materiał na wszystkie kradzieże (kwota: 131 zł) i skierowali wniosek do sądu.

Wariatka! Wariatka!!!

Na całkiem spokojnym obiekcie zaczęły ginąć rzeczy. Ale nie tak, że byle co – drogie kremy, kawy, kapsułki do prania. W ciągu tygodnia „wyparowało” towaru za ponad 900zł. Wezwano mnie, abym ustalił, kto, co, kiedy. Okazało się – wbrew temu co sądziłem na początku – że towar wynosi drobniutka, młoda dziewczyna. Pakuje do torby i po prostu wychodzi. I tak codziennie. Mając tę wiedzę, zastawiłem na nią kilka pułapek i postanowiłem cały dzień spędzić na obiekcie. Te pułapki po to, gdyby nagle babka przyszła inaczej ubrana lub w peruce (i faktycznie zmieniła swój image – inaczej bym jej nie rozpoznał w kamerze). Udało się – jeszcze tego samego dnia przyszła z wizytą, wpadła w pułapkę i ją drapnąłem. Całość szła gładko – na zaplecze, pod kamerki, pełna profeska. Aż nagle...
Babinka walnęła się sama w pysk, i to z taką siłą, że poszła krew. Po czym padła na ziemię, zaczęła uderzać policzkiem w kafle i wzywać pomocy. Zbiegła się kadra sklepu i patrzą na pobitą kobietę. Ja stałem jakieś 5 metrów od niej, więc wszyscy na mnie. Kierownik mnie zna, i tylko zapytał, co się dzieje.
Wskazałem na dwie kamery (obraz HD, żeby nie było)
- Chyba tak lubi – skomentowałem z uśmiechem.
Gdy przyjechała policja, babka od razu w ryk że ją pobiłem. Pluła krwią na podłogę (chyba w międzyczasie przegryzła sobie język). A ja ze spokojem powiedziałem, że nawet jej nie dotknąłem. Policjanci obejrzeli nagranie i wezwali karetkę. Kobietę, w ramach nauk, spasowano i przewieziono na oddział z podejrzeniem choroby psychicznej.

Gazem, gazem!

Zatrzymuję kobietę, lat ok. 65. Ukradła kawę, cukierki, czekoladki i pomidora (!). Wszystko wpakowała do dużej torebki. Próbuję ją grzecznie zatrzymać, lecz zanim w ogóle się odezwałem, wyjęła gaz pieprzowy i mnie wyperfumowała. Nie, żebym się tego spodziewał, ale było to zaskakujące. Gdy się jakoś motałem, próbując w ogóle ustać, popchnęła mnie i uciekła. Niefortunnie upadłem na stojak z wózkami i rozwaliłem sobie rękę. Rozcięcie wymagało kilku szwów i zwolnienia z pracy na ponad miesiąc.
Kobieta otrzymała zarzut rozboju i kradzieży zuchwałej. Teraz odsiaduje 6 miesięcy więzienia – bo, jak się okazało w trakcie rozprawy, miała inne kradzieże na innych obiektach.

Dzięki Bogu!

Przychodziła sobie babinka na zakupy. I zawsze kradła pół litra wódki. Tej samej. W końcu kierownictwo poprosiło, abym się tym zajął. No i ją ująłem – rzecz jasna, miała schowaną w torebce wódkę. Jesteśmy na zapleczu. Babka lamentuje, wzywa Boga, złorzeczy mi itd.
- Jak Boga kocham! Nic nie ukradłam!
- Ma pani w torebce półlitrową flaszkę – mówię, wymieniając markę.
Babka patrzy na mnie krótką chwilę. Energicznie otwiera torebkę:
- O, faktycznie! Skąd to się tu wzięło?!
- No, nie wiem, proszę pani. Może ktoś podrzucił?!
- Nooooo, właśnie! To pan mi podrzucił! Bydlaku ty!
Zanim przyjechała policja, babka mi opowiedziała, jak to ona jest gorliwym katolikiem. Dowiedziałem się też, że jestem pomiotem szatana i takie tam. Policja legitymuje babkę. Ja podrzucam temat, że kradzieży dokonanych przez tę babinkę było więcej. Łącznie 17. Policjantka (patrol mieszany) uśmiecha się, oddaje kobicie dowód i mówi:
- Dzisiaj nie będzie mandatu!
- Bogu dzięki! Jest sprawiedliwość na tym świecie! – reaguje uradowana babinka.
Na co policjantka z kamienną twarzą przerywa jej euforię:
- Kieruję wniosek do sądu!
- A by was wszystkich szlag trafił! Spalicie się w piekle! Ja sobie ciebie zapamiętam – babcia kieruje palec na policjantkę – ja sobie ciebie dobrze zapamiętam!
- Oooo, groźby karalne. Jeszcze słowo, a zostanie pani aresztowana!
Cisza. Ale taka WIELKA cisza. Aż dziwnie się zrobiło na zapleczu.


Cooperfield

Zatrzymałem babkę za linią kas, bo schowała dezodorant do torebki. Kobieta oznajmia, że robię jej wstyd, ale mimo tego okazuje mi torebkę. W środku tego dezodorantu nie ma. Nakazała, aby wezwać kierowniczkę. Gdy KSka przyszła, kobieta ostentacyjnie wysypała całą zawartość torebki na ławkę. I serio, dezodorantu nie było. KSka patrzy na mnie, ja na nią. Głupia sprawa. Tym bardziej, że zanim kobieta zakończyła się kasować, sprawdziłem wszystko dokładnie. Widziałem w trzech kamerach, jak chowa dezodorant. Sto procent pewności, co do zdarzenia. Wobec zaistniałej sytuacji, KSka BARDZO żąda wyjaśnień. Zna mnie, wie że się nie mylę, i że ta kobieta ukradła dezodorant. Ale, urwał, jak? Stoję, nieco wryty, ale nie poddaję się. Poprosiłem, aby KSka popilnowała kobiety. Idę z powrotem na kamery. Analizuję szybko materiał. Widać, że przy kasie kobieta gmera w torebce. Niby wyciąga portfel, ale jakby coś tam... ustawiała? Wracam na sklep. Bez słowa biorę torebkę kobiety (pustą, bo przecież wszystko wywaliła) i miętoszę. I znalazł się dezodorant. Gdzie? Kobieta miała wszytą na dnie kieszonkę (podwójne dno) i tam schowała dezodorant, gdy gmerała. Co ciekawe – taka sprawa od razu trafiła do sądu. Nie wiem, jak to się skończyło, ale podobno to była jakaś prawniczka...

Zrobię, co zechcesz!

Ująłem bardzo ładną kobietę. Ale poważnie, laska taka, że oj oj. I wiecie co? Ta kobieta była nieletnia. Gdy ją prowadziłem na zaplecze, zapytałem, czy ma ukończone 18 lat. Odpowiedziała przecząco, toteż natychmiast do ujęcia wprowadziłem KSkę. Tego wymaga procedura, aby przy osobie nieletniej była druga osoba. Zatrzymujemy się na magazynie. Trzy kamerki tam są, wszystkie HD – nawet nie podchodzę do tej dziewczyny. KSka wyciąga telefon, a dziewczę w ryk. Jak się płaczem zanosiła, to serce mi się krajało.
- Ja już nie będę, proszę nie wzywać policji. To był pierwszy raaaaaaaaaaaaaaaazzzzz – mówi przez płacz.
- To dlaczego tak zrobiłaś? – pytam, bo coś w tym płaczu było szczerego.
- Bo jestem biednaaaa – mów i płacze jeszcze głośnie.
Nie powiem... coś mnie ruszyło. Sumienie jakby.
- Ale, czy to powód, aby kraść?
- Ja już nie będę, tylko proszę nie wzywać policji. Zrobię, co pan zechce, naprawdę!
Hmmm.
- Zrobisz, co zechcę?
- Tak, obiecuję!
- Cokolwiek zechcę!?
Tutaj już miałem srogi plan, bo w sumie wiedziałem, co zrobię. Chciałem tylko zagrać w mocniejsze tony – a co!
- Tak, wszystko! – odpowiada dziewczyna.
- Tak tutaj, przy kierowniczce?!
Dziewczyna przestaje płakać. Patrzy na mnie ze skupieniem. Zerka też na kierowniczkę. A kierowniczka patrzy na mnie i ma oczy o, takie O.O – zapanowała niezręczna cisza.
- Tak, przy tej pani też – mówi dziewczę, przerywając dziwną chwilę.
- No dobrze... skoro wszystko, to wszystko – rzucam i robię krok.
Kierowniczka aż się za pierś złapała, a dziewczę wyprostowało. Podchodzę do... KSki.
- Zrobi pani to, o co poproszę tak? – pytam dziewczynę, ale patrzę na kierowniczkę.
- Tak.
- Proszę obiecać, że nigdy pani już nic nie ukradnie.
Obiecała. Policja nie została wezwana. Po zdarzeniu kierowniczka powiedziała mi, że na chwilę ją „przestraszyłem” ale po wszystkim uznała, że dobrze to rozegrałem. A i mi było jakoś lepiej. A dlaczego? Jak pisałem, w płaczu tej dziewczyny była jakaś... hm..., skrucha. I zrobiłem wywiad na osiedlu. Okazało się, że ma chora matkę, dorabia w restauracji ale jest nieletnia i nawet umowy nie ma, a tam ją kantują, i faktycznie bieda jej do garnka zagląda.

----------------------------------------------------

A teraz garść ciekawostek:

Prowadzę statystyki ujęć. Wiek, płeć itd. I wiecie co? Zanim się zatrudniłem w tym super zawodzie miałem zupełnie inne poglądy na złodziei. Chyba żyłem w innym świecie, bo myślałem, że kradną młodzi faceci... A tu taki uj...

90% wszystkich kradzieży dokonują osoby, które ukończyły 50 lat. Tak, dobrze czytacie – 9/10 kradzieży to staruszki.

70% kradzieży dokonują kobiety. U kobiet wiek inaczej się rozkłada, bo ¼ to kobiety młode.
Ale... ALE! Jak zrobić przekrój taki, że oddzieli się zawodowych złodziei, czyli młodych facetów (lub w średnim wieku) to wychodzi, że 85% kradzieży dokonują kobiety!

Ok. 5% strat z tytułu kradzieży to tzw. zawodowcy. 95% to kradzieże drobne i cykliczne. To znaczy, wchodzi sobie babinka do sklepu, kupuje ogórka i pietruszkę, w wynosi masełko...

99% spraw kończy się rozwiązaniem. Bardzo rzadko, naprawdę rzadko, zdarza się niemożność ustalenia kradzieży. Dobrze przygotowany materiał dowodowy skutkuje mandatem lub wyrokiem.

Statystycznie na jednym obiekcie dochodzi do 2 kradzieży dziennie. Nie wszystko da się wychwycić ale po to mamy 30-40 kamer na sali sprzedaży, aby analizować materiał.

Miesięcznie robimy łącznie 120-200 ujęć na podlegających obiektach. To jest sporo starych bab złapanych...

Wszyscy kradną. Wiecie, że kobiety częściej. Ale jak to wygląda od strony „osoby”? Ująłem już policjanta, pracownika ochrony (z innej firmy, pracował na innych obiektach), sędziego (stracił pracę), zakonnicę, pracowników z obiektu... kradną także znajomi...

Bardzo wiele ujęć dotyczyło osób, które były znane (czasem bardzo dobrze) pracownikom sklepu. Czy to sąsiadka, koleżanka... i teściowa! Miałem także ujęcia, które dotyczyły rodziny pracownika. Trochę to smutne, jak łapiesz męża babki pracującej na kasie. Ale i takie rzeczy się zdarzają.

--
I am the law!

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
tomcat_tc - Student prawa · 8 miesięcy temu
Więcej!

--
Jestem bohaterem :lasowego
Czarna lista- :gen_italia
Czy wspominałem już że jestem studentem prawa?

waldek52
waldek52 - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:shameus Zrób art na główną

--
Nie lubię siebie sam. Za dobrze siebie znam (J.Sztaudynger)

Colinek_szczecin
Na KM jako autentyki i wiecej

--
All that's left are me & the other pissed-off cockroach motherfuckers.

Servin
Potem te stare baby wchodza na HaPe i ich dupsko piecze gdy widza jakie podatki zamozny musi placic

--

brtk
brtk - Superbojownik · 8 miesięcy temu
Wincyj, wincyj, patoforumki nawołują do kradzieży

--
b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b b

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
krzycz22 - Superbojownik · 8 miesięcy temu
hmm, możesz miętosić torebki?

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Gogosiek - Superbojowniczka · 8 miesięcy temu
Ciekawe, czy jakby była brzydka to skrucha byłaby równie wyczuwalna

Niemniej

--
"Raz się żyje! Na szczęście..."

brood_k
brood_k - Boski Superbojownik · 8 miesięcy temu
Kurczę. Ile tego masz jeszcze? Bo istotnie niezłe

--
Kwartet ProForma
Sensoria
BKD

zmechu
zmechu - Superbojownik · 8 miesięcy temu
Wincyj, wincyj Z tego będzie rewelacyjny artykulik na JM!

A tak przy okazji - to jak kraść żeby nie być złapanym?

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
wisz-nu - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:zmechu ucz się od ministrów

--
Wszelkie prawa zastrzeżone. Czytanie niniejszego tekstu bez pisemnej zgody surowo wzbronione.

lujeran
lujeran - exSuperbojownik · 8 miesięcy temu
:brtk no właśnie, człowiek się przynajmniej doszkoli

Cieciu
Cieciu - Bułgarski Łącznik · 8 miesięcy temu
Cool, fajnie umiesz składać literki

--
"A poza tym sądzę, że należy ***** ***" Kato Starszy Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.

Shameus
Shameus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:zmechu Są metody. Ale wszystko zależy tak naprawde od tego, kto analizuje materiał. W tej pracy trzeba "chcieć".

:brood_k by się uzbierało sporo tego. Niektóre zdarzenia są serio wykręcone!

--
I am the law!

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Gogosiek - Superbojowniczka · 8 miesięcy temu
a propos składania literek...ekhem ekhem...

--
"Raz się żyje! Na szczęście..."

czujnyjakpiespotrojny
Ciekawe.
Także to, że kradną te rozmodlone. Czemu mnie to nie dziwi?

--
"Poszerzaj swoje horyzonty- wyburz dom z naprzeciwka."

mika_p
mika_p - Superbojowniczka · 8 miesięcy temu
Świetne! Więcej!

PS. Bardzo mi się podoba, że piszesz prosto, nie stosujesz zbędnych piętrowych konstrukcji zdaniowych naszpikowanych źle użytymi archaizmami ani nie silisz się na przesadny dowcip.

--
I'm a Black Magic Woman

Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
akozakie - Superbojownik · 8 miesięcy temu
:czujnyjakpiespotrojny Cóż, nierozmodlony sam musi sobie poradzić ze swoimi czynami. Rozmodlony ma spowiedź. Dodaj do tego poczucie niesprawiedliwości tego świata, przekonanie o bezbożności i grzeszności młodszych, oraz poczucie zrównoważenia "drobnych" grzeszków gorliwą modlitwą, i dysonans poznawczy się rozmywa.

Życie mnie nauczyło nigdy nie ufać ostentacyjnie wierzącym ludziom pomstującym na niemoralne społeczeństwo i nierówności społeczne, zwłaszcza starszym, którzy mieli czas dobrze sobie to podejście utrwalić. Mają najmniejsze opory przed drobnymi świństwami i największą odporność na jakiekolwiek poczucie winy.

poradnia
poradnia - Dziunia gównoburzanka · 8 miesięcy temu
:akozakie w większych świństwach też są całkiem nieźli

leeeroy
leeeroy - Superbojownik · 8 miesięcy temu
Bardzo ciekawe, podobało mi się. Prosimy o więcej

--

pies_kaflowy

Gdzieś czytałem, że i tak najwięcej kradną pracownicy, i to właśnie najczęściej we współpracy z ochroną.
:shameus To jak to jest? Bierzesz działkę od złodziei, czy wspólnie kradniecie?

--

Shameus
Shameus - Superbojownik · 8 miesięcy temu
Z pracownikami to zupełnie inna historia. Akurat na moich obiektach zdarzeń było niewiele - ale też ludzie na nich pracujący zdają sobie sprawę, że ja tam "działam skutecznie", a nie ściemniam i wszystkiego pilnuję. Dlatego nie kombinują. Jednak nie raz pracowałem "zdalnie", na obcych mi obiektach i maglowałem pracę osób tam zatrudnionych.

Co do mnie - moja praca jest transparentna - nigdy nic nie wyniosłem. Jakbym był nieuczciwy, tobym spokojnie wynosił i nikt by nie wiedział, kiedy, co i jak... Mój kompas moralny nie pozwala mi na takie zabawy. Nie i już (chyba bym się siebie brzydził..., tak sądzę).

--
I am the law!

pies_kaflowy
:shameus Kwestia wartości.

Każdy człowiek jest uczciwy, tyle, że do pewnej kwoty. I o wartość tej kwoty chodzi.

--

Kwiateck
Kwiateck - Superbojowniczka · 8 miesięcy temu
Podsłuchałam kiedyś w Rossmannie rozmowę pracowników o dostrzeżonej kradzieży kremu. Ktoś wyjął krem z opakowania, zostawił je ładnie ustawione na półce i przepadł. Podobno takie sytuacje są nagminne - ludzie otwierają opakowania i wyciągają pojedyncze produkty np. kapsułki do prania albo kremy lub pasty do zębów. Trochę mnie to zdziwiło, bo to mały sklep i wszelkie machinacje przy produktach mogłyby zostać zauważone nawet przez innego klienta. Albo ludzie są jednak tak zręczni, albo pracownicy niezbyt czujni.

A historie fajne - pisz artykuł lub rób regularne wrzuty na forum

--
Jeśli nie możesz się nauczyć jeździć na słoniu, naucz się przynajmniej jeździć konno. - Co to jest słoń? - Rodzaj borsuka - wyjaśniła Babcia. Nie dzięki przyznawaniu się do ignorancji od czterdziestu lat cie­szyła się sławą znawczyni natury.

ser_visant
W zeszłym roku kupowałem takie dyngsy montażowe w sklepie budowlanym. Pakowane w woreczek strunowy z tekturką.
Do tego całą masę niezbędnych rzeczy jak drewno do kominka czy srajtaśma.
Przy kasie wszystko wyjmuję, ale drewno zostaje w wózku, bo na kasie się nie mieści. Każdy tak robi a kasjer ma kod przy kasie.
...
Przy pakowaniu do auta znalazłem rzeczone dyngsy pod workiem z drewnem.
Byłby przypał za 2 funty...

--
Wioskowy głupek

Cieciu
Cieciu - Bułgarski Łącznik · 8 miesięcy temu
:gogosiek, nu, coś mi coraz częściej chodzi po głowie i nie są to pchły ani wszy

--
"A poza tym sądzę, że należy ***** ***" Kato Starszy Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.

pies_kaflowy
To pewnie kot.

--

Cieciu
Cieciu - Bułgarski Łącznik · 8 miesięcy temu
:pies_kaflowy, kot niezmiennie jest tutaj

--
"A poza tym sądzę, że należy ***** ***" Kato Starszy Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.

jar_cinski
Dajże więcej

gatinha
gatinha - Kobieta z jajem · 8 miesięcy temu


mam taki sam fotel

--
Bo ja cała jestem Tośka, A mój Tosiek to ho ho ho!
Mimo niepozornej szaty, Tosiek to... Tosiek to... Tosiek to...
Forum > Hyde Park V > Podglądam ludzi w pracy
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj