Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Hyde Park V > Monachomachia
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
discordia Naturalne Dobro Mazowsza od 28 października 2005 | discordia
2020-10-06 08:31:45 Zgłoś
O, może się uje nawzajem wykończą

--
***** ***
Radioactive
Radioactive Superbojownik od 16 lutego 2006 | wieś
2020-10-06 08:33:13 Zgłoś
:discordia mogli transmitować

--
Ech... Kiedyś to i nostalgia była o wiele lepsza.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
discordia Naturalne Dobro Mazowsza od 28 października 2005 | discordia
2020-10-06 08:34:33 Zgłoś
Ksw koronka

--
***** ***
tilliatillia
tilliatillia Superbojownik od 31 stycznia 2007 | Woolloomooloo
2020-10-06 08:58:06 Zgłoś
Salezjanie ocierają się o sekciarstwo. Nie jestem szczególnie zaskoczony

Ma ktoś cały artykuł bez paywalla?

--
tylko spokojnie.
czary_mary
czary_mary Superbojownik od 4 lutego 2003 | Lwów
2020-10-06 08:58:26 Zgłoś

Po mojemu to jakaś zawiedziona miłość do młodego kleryka ...

--
Pobiliśmy stalinowców, pobijemy i pisowców.
lujeran
lujeran exSuperbojownik od 29 lipca 2004 | Kotenhafen
2020-10-06 09:01:41 Zgłoś
Tak czy owak,mogliby puszczać to w odcinkach wróżę rekordową oglądalność

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
KurzaStopa Czyścioszek od 2 stycznia 2013
2020-10-06 09:41:00 Zgłoś
Jestem biedny i nie mogę przeczytać artykułu jednak sądząc po tytule jedna frakcja może mieć poważne wsparcie



Edycja przed wysłaniem : jprdl, gaz nie głaz

--
Coście skurwysyny uczynili z tą krainą?
madzialena82
madzialena82 Superbojowniczka od 10 lutego 2006 | Bwdźwiągowo koło Adamowa, powiat bolsztyński
2020-10-06 10:20:28 Zgłoś
Tam też musi chodzić o pedofilię. Poznańscy księża oraz inne struktury mają długą tradycję w tej dziedzinie.

Fajne są te wojny przestępców w sutannach w obronie wyimaginowanych istot. Gdyby bóg istniał to musiałby być zaiste tępy żeby wybrać sobie takich przedstawicieli na Ziemi. I po co w ogóle by mu byli potrzebni przedstawiciele na Ziemi?

--
Þetta reddast
poradnia
poradnia Dziunia gównoburzanka od 4 stycznia 2005
2020-10-06 10:41:01 Zgłoś
Jakie Shaolin, taki klasztor

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Gutex1 Superbojownik od 29 sierpnia 2013
2020-10-06 11:35:50 Zgłoś
W zakonie salezjanów w Poznaniu dzieją się dziwne rzeczy: jeden ksiądz zagłusza msze muzyką, drugi rozpyla gaz i maże sprejem po ścianach. Padają oskarżenia o opętanie.

Ksiądz Michał Woźnicki mieszka w dwupokojowej celi w domu zakonnym salezjanów w Poznaniu. Jeden z pokojów zamienił w kaplicę. Sam zbudował ołtarz, codziennie odprawia tu msze, bo do kościoła nie ma wstępu. Na drzwiach celi czarny bohomaz: „Won do matki!”. Obok na ścianie: „Nie kłam! Bądź posłuszny”.

Pod koniec sierpnia ks. Woźnicki odprawia dla kilku wiernych poranne nabożeństwo. W trakcie kazania drzwi do celi otwiera jeden z salezjanów ks. Jacek Bielski.

– Proszę tu więcej nie przychodzić! Proszę stąd wyjść, to nie są żarty! – krzyczy.

– Czy ksiądz jest zdrowy na rozumie? – pyta Woźnicki. – Bo zadzwonimy na policję. Ksiądz zakłóca kult.

– Jaki kult, proszę pana? – odpowiada Bielski. – Tu jest zakon. Żadnej mszy tutaj nie ma! Ten człowiek jest tutaj nielegalnie – wskazuje na Woźnickiego.

Jeden z wiernych chce wyprosić gościa. – Nie jesteś zakonnikiem, więc się nie odzywaj – rzuca Bielski. W ręce trzyma pojemnik z gazem. Rozpyla go przez kilka sekund i znika za drzwiami. Ludzie kaszlą.

Woźnicki wzywa policję. Opowiada o ataku gazem: – Chciał nas otruć.

– Co było przyczyną? – pyta policjant.

– Nienawiść do świętej katolickiej wiary i wiernych katolików.

– Zapisuję.

– A także działanie pod wpływem choroby psychicznej albo opętania diabolicznego.

Problemy z księdzem Michałem Woźnickim
– Pan przychodzi z tezą, że między nami a nim jest konflikt. Nie ma żadnego konfliktu. My po prostu chcemy, żeby on się wyprowadził – mówi mi jeden z poznańskich salezjanów, współlokator Woźnickiego w domu zakonnym. Zgadza się na rozmowę, ale zastrzega anonimowość. Bo sprawa delikatna, wypowiadać mogą się tylko zakonni przełożeni.

– To on jest chory psychicznie albo opętany. Albo jedno i drugie – mówi o Woźnickim.

Przed poznańskim sądem zbliża się do końca proces, jakiego w Polsce jeszcze nie było. Zgromadzenie salezjanów chce, by sąd nakazał Woźnickiemu „opuszczenie, opróżnienie i wydanie lokalu składającego się z dwóch pokojów i łazienki”. Mówiąc prościej: salezjanie chcą eksmitować księdza, bo ten dobrowolnie wyprowadzić się nie chce. W tle procesu – w domu salezjanów – trwa nieustanna wojna podjazdowa.

54-letni ksiądz Michał Woźnicki pochodzi z Wielkopolski. Skończył technikum, poszedł do wojska, potem studiował prawo. Rzucił je po trzech latach i zgłosił się do salezjańskiego seminarium. Wybór nie był przypadkowy: jego wujek też był salezjaninem.

Woźnicki przyjął święcenia 20 lat temu. Przez kilka lat służył w parafii na Dolnym Śląsku, potem został wysłany na misję w Sudanie. Wraca z Afryki, przez pół roku uczy się na papieskim uniwersytecie w Rzymie, ale przełożeni odsyłają go do Polski. Do domu zakonnego w Poznaniu wprowadza się w 2015 r.

„To jedyne miejsce zamieszkania, jakie posiadam. Ponad połowę dorosłego życia oddałem Panu Bogu, Kościołowi i salezjanom. Żyłem związany ślubami ubóstwa” – pisze Woźnicki w liście do sądu.

– Gdy z księdzem są problemy, to często wysyła się go na misję. A jak ksiądz szybko wraca z misji, to też nie jest to przypadek. Przełożeni mieli go dosyć – twierdzi jeden z salezjanów.

Woźnicki ma dość radykalne poglądy.

O papieżu Franciszku mówi: – Kościół każe nam wierzyć, że jest papieżem. Bywali jednak w historii Kościoła papieże heretycy.
Krytykuje reformy II Soboru Watykańskiego i „modernistyczny Kościół”. Głosi, że liberalizm to śmiertelna choroba, za którą kapłanom grozi utrata zbawienia.

Ks. Michał Woźnicki: Diabły kolan nie mają
W czerwcu 2016 r. przełożeni zakazują mu głoszenia Słowa Bożego. Może odprawiać msze, ale bez kazań. Przełom w jego życiu następuje dwa miesiące później, gdy pierwszy raz odprawia mszę w tradycyjnym rycie rzymskim: po łacinie, stojąc tyłem do wiernych. Chce wprowadzić ją na stałe do kościoła Salezjanów, ale przełożeni się nie zgadzają. Z tapczanu i blatów ze starej szafy buduje więc prowizoryczny ołtarz i odprawia takie msze w swoim pokoju.

Siostry urszulanki szukają kapłana, który zamieszkałby z nimi pod Poznaniem. Salezjanie odpowiadają: – Mamy jednego księdza, ale jest dość specyficzny.

– Każdy może być, byle nam msze odprawiał – odpowiadają siostry.

Woźnicki jedzie do zakonu i zaprowadza własne porządki. Na początek każe wszystkim przyjmować komunię na klęczkach. Urszulanki się buntują.

Mija półtora miesiąca, dzwonią do salezjanów: – Już go nie chcemy. Zabierzcie go.
Woźnicki wraca do Poznania. Od tej pory codziennie odprawia trydencką mszę w swojej celi. W połowie 2017 r. dyrektorem domu zakonnego salezjanów zostaje ks. Arkadiusz Szymczak. Chce dać Woźnickiemu szansę. Pozwala odprawiać mszę trydencką w kościele, choć nadal bez kazań. Woźnicki obchodzi ten zakaz – zamiast kazań są ogłoszenia. Niektóre trwają ponad godzinę, a w nich ksiądz dzieli się swoimi poglądami.

W grudniu 2017 r. na wizytację do domu zakonnego przyjeżdża ks. Jarosław Pizoń, inspektor salezjanów z Wrocławia. Idzie na mszę Woźnickiego. W ogłoszeniach Woźnicki ruga swoich współbraci z zakonu: nie noszą sutann, chodzą w cywilnych strojach na piwo, grają z młodzieżą w ping ponga. Mówi, że nowa msza wprowadzona po soborze watykańskim jest herezją. I przyznaje się do łamania zakazu kazań: – Jeśli kapłan ma nie głosić Słowa Bożego, to jakie ma głosić?

Inspektor Pizoń po kilku dniach wraca do Poznania z pismem. Upomina w nim Woźnickiego i przenosi do domu salezjanów w Marianówce na Dolnym Śląsku.

Jest wieczór, inspektor stoi z pismem w pokoju Woźnickiego. – Proszę za drzwi! Nie mam z wami nic wspólnego, dopóki się nie nauczycie odprawiać mszy – Woźnicki nie chce rozmawiać.

– Dzwoniłem do księdza kilka razy – mówi inspektor.

– Precz mi stąd! Proszę sutannę założyć!

– Ja walczę o księdza.

– Walcz pan o zbawienie własnej duszy.

– Jestem przełożonym księdza.

– Czyim? Posoborowych modernistów. Won! Precz! Albo na kolana, różaniec odmawiać. Diabły kolan nie mają.

Gdy ksiądz Woźnicki zaczyna odmawiać po łacinie różaniec, inspektor Pizoń odczytuje mu swoją decyzję. Woźnicki ma dobę na opuszczenie domu zakonnego w Poznaniu. Nie wyjeżdża.

Salezjanie zamykają przed nim kościół. Woźnicki odprawia msze w korytarzu domu zakonnego. Za ołtarz służy mu pianino. Potem z powrotem przenosi nabożeństwo do swojego pokoju.

Przełożeni drugi raz każą mu wyjechać z Poznania. Odpowiada, że wyprowadzi się tylko, jeśli salezjanie zapewnią wiernym innego kapłana, który będzie odprawiał msze trydenckie. Przełożeni odmawiają, Woźnicki nie wyjeżdża.

Proces o eksmisję księdza. "Pośmiewisko z Boga i Kościoła"
W sierpniu 2018 r. salezjanie usuwają go ze swoich szeregów za uporczywe nieposłuszeństwo przełożonym. I składają w sądzie pozew o eksmisję. Woźnicki twierdzi, że to walka nie z nim, lecz z mszą trydencką. Na rozprawy przychodzi w sutannie, w towarzystwie wiernych.


Jednym z nich jest poznaniak Jakub Zygarłowski. – Wyrzucenie ze zgromadzenia księdza z 26-letnim stażem to skutek niechęci salezjanów do mszy trydenckiej – opowiada z przekonaniem po jednej z rozpraw. – Przełożonym nie podoba się odważne wskazywanie na grzechy wiernych i ludzi Kościoła, a także krytyka modernizmu.

– Salezjanie wolą toczyć takie sprawy przed sądem, niż wykonać prostą operację: zmienić zamek i wynieść rzeczy. Byłoby to prostsze i nie robiło pośmiewiska z Boga i Kościoła – mówi w sądzie Woźnicki.

W sali rozpraw występuje bez prawnika: – Pozwanie kapłana przez drugiego kapłana jest zgorszeniem. Aby nie szerzyć tego zgorszenia, bronię się sam.
Woźnicki zostaje suspendowany, ma zakaz odprawiania mszy świętych, ale się tym nie przejmuje. Na początku tego roku na prośbę salezjanów w sprawę włącza się poznańska kuria.

„Nakazujemy natychmiastowe zlikwidowanie pomieszczenia noszącego znamiona nielegalnie utworzonej, prywatnej kaplicy i zakazujemy sprawowania tam mszy świętej i innych sakramentów” – pisze do Woźnickiego biskup Grzegorz Balcerek.

I dalej: „Nakazujemy także zlikwidowanie tabernakulum oraz zabraniamy przechowywania Najświętszego Sakramentu. Nadal ciąży na księdzu kara suspensy. Niedostosowanie się do powyższych zaleceń będzie skutkowało dalszymi konsekwencjami kanonicznymi”.

Ks. Woźnicki konsekwencji się nie boi. Odpowiada biskupowi w trakcie jednego z kazań: – Zabraniasz mi sprawować mszy, której ja już nie mam ochoty odprawiać, bo śmierdzi herezją z daleka. Trzymać się jej może tylko posoborowa sekta. Ja Panu Bogu dziękuję, że od czterech lat tej mszy nie sprawuję. Mnie ta nowa msza nie interesuje.

W innym kazaniu dodaje: – Odebranie Kościołowi tradycyjnej mszy świętej oznacza, że ci najbardziej pobożni ludzie zamiast do nieba pójdą do piekła. Dziękuję panu Bogu, że zostałem uratowany.

W ostatnich miesiącach napięcie w domu salezjańskim rośnie. Na początku kwietnia, gdy wybucha epidemia koronawirusa, Woźnicki przenosi msze z pokoju na dziedziniec. Salezjanie kilka razy wzywają policję, bo wiernych przychodzi więcej, niż pozwalają rządowe rozporządzenia.

Woźnicki ruga policjantów: – Panowie wiecie, że dzisiaj jest uroczystość św. Wojciecha? Ochrzczony jest każdy z was? Jak będzie rozkaz, to będziecie do nas strzelać, włosy rwać, paznokcie zrywać? Do więzienia proszę mnie zabrać!

Policjanci spisują notatkę i odchodzą. Woźnicki krzyczy za nimi: – Przed ołtarzem się kłaniać! Bezbożniki!

Jedno z okien domu zakonnego jest otwarte, ze środka płynie muzyka.

– Dzika muzyka! Puszczona z głośników z pokoju księdza Dawida Nowaka – stwierdza Woźnicki. – To nam coś mówi. Nowa msza rodzi neopogan. Ksiądz Nowak to wykwit pogaństwa. Policjanci, którzy nie skłonią głowy przed ołtarzem, też wykwit.

Zbuntowany ksiądz: Jestem posłuszny 260 papieżom
W połowie kwietnia spod celi Woźnickiego znika przenośny dzwon na kółkach. Codziennie o świcie przed mszą dzwonił nim na korytarzu. Woźnicki idzie do dyrektora domu ks. Arkadiusza Szymczaka:

– Proszę, żeby dzwon wrócił, kudłaty błaźnie!

W obronie dyrektora staje ks. Dawid Nowak: – Proszę stąd wyjść, esbecki pasożycie!

Woźnicki pluje na Szymczaka i Nowaka. Jeden z tamtych w odpowiedzi uderza go w twarz.

Woźnicki wzywa policję, zgłasza kradzież. Po chwili dzwon znów jest na korytarzu.

– Oni zabrali dzwon, żeby pokazać: nie będziecie nam tu dzwonić – skarży się policjantom. I tłumaczy: – Ten dzwon ma wartość egzorcystyczną. Piekło wrze, a on dzwoni na mszę trydencką, nie na nową mszę!

Policjant: – A tak prywatnie zapytam, to co z tym posłuszeństwem wobec papieża?

– Jestem posłuszny 260 papieżom, ale tym ostatnim pięciu – posoborowym – nie.

116
Kościół, kościół katolicki,Salezjanie
Chcesz dostawać mailem najważniejsze informacje z Poznania? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Ksiądz Michał Woźnicki mieszka w dwupokojowej celi w domu zakonnym salezjanów w Poznaniu. Jeden z pokojów zamienił w kaplicę. Sam zbudował ołtarz, codziennie odprawia tu msze, bo do kościoła nie ma wstępu. Na drzwiach celi czarny bohomaz: „Won do matki!”. Obok na ścianie: „Nie kłam! Bądź posłuszny”.

Pod koniec sierpnia ks. Woźnicki odprawia dla kilku wiernych poranne nabożeństwo. W trakcie kazania drzwi do celi otwiera jeden z salezjanów ks. Jacek Bielski.

– Proszę tu więcej nie przychodzić! Proszę stąd wyjść, to nie są żarty! – krzyczy.

REKLAMA

– Czy ksiądz jest zdrowy na rozumie? – pyta Woźnicki. – Bo zadzwonimy na policję. Ksiądz zakłóca kult.

– Jaki kult, proszę pana? – odpowiada Bielski. – Tu jest zakon. Żadnej mszy tutaj nie ma! Ten człowiek jest tutaj nielegalnie – wskazuje na Woźnickiego.

Jeden z wiernych chce wyprosić gościa. – Nie jesteś zakonnikiem, więc się nie odzywaj – rzuca Bielski. W ręce trzyma pojemnik z gazem. Rozpyla go przez kilka sekund i znika za drzwiami. Ludzie kaszlą.

Woźnicki wzywa policję. Opowiada o ataku gazem: – Chciał nas otruć.

– Co było przyczyną? – pyta policjant.

– Nienawiść do świętej katolickiej wiary i wiernych katolików.

– Zapisuję.

– A także działanie pod wpływem choroby psychicznej albo opętania diabolicznego.

Problemy z księdzem Michałem Woźnickim
– Pan przychodzi z tezą, że między nami a nim jest konflikt. Nie ma żadnego konfliktu. My po prostu chcemy, żeby on się wyprowadził – mówi mi jeden z poznańskich salezjanów, współlokator Woźnickiego w domu zakonnym. Zgadza się na rozmowę, ale zastrzega anonimowość. Bo sprawa delikatna, wypowiadać mogą się tylko zakonni przełożeni.

– To on jest chory psychicznie albo opętany. Albo jedno i drugie – mówi o Woźnickim.

Przed poznańskim sądem zbliża się do końca proces, jakiego w Polsce jeszcze nie było. Zgromadzenie salezjanów chce, by sąd nakazał Woźnickiemu „opuszczenie, opróżnienie i wydanie lokalu składającego się z dwóch pokojów i łazienki”. Mówiąc prościej: salezjanie chcą eksmitować księdza, bo ten dobrowolnie wyprowadzić się nie chce. W tle procesu – w domu salezjanów – trwa nieustanna wojna podjazdowa.

54-letni ksiądz Michał Woźnicki pochodzi z Wielkopolski. Skończył technikum, poszedł do wojska, potem studiował prawo. Rzucił je po trzech latach i zgłosił się do salezjańskiego seminarium. Wybór nie był przypadkowy: jego wujek też był salezjaninem.

Dawne opactwo cystersów. Salezjańskie Wyższe Seminarium Duchowne.
Czytaj także:
Seminarium salezjańskie zwolniło szefa kuchni. "Nie wypłacili mi pieniędzy za 600 nadgodzin"
Woźnicki przyjął święcenia 20 lat temu. Przez kilka lat służył w parafii na Dolnym Śląsku, potem został wysłany na misję w Sudanie. Wraca z Afryki, przez pół roku uczy się na papieskim uniwersytecie w Rzymie, ale przełożeni odsyłają go do Polski. Do domu zakonnego w Poznaniu wprowadza się w 2015 r.

„To jedyne miejsce zamieszkania, jakie posiadam. Ponad połowę dorosłego życia oddałem Panu Bogu, Kościołowi i salezjanom. Żyłem związany ślubami ubóstwa” – pisze Woźnicki w liście do sądu.

– Gdy z księdzem są problemy, to często wysyła się go na misję. A jak ksiądz szybko wraca z misji, to też nie jest to przypadek. Przełożeni mieli go dosyć – twierdzi jeden z salezjanów.

Woźnicki ma dość radykalne poglądy.

O papieżu Franciszku mówi: – Kościół każe nam wierzyć, że jest papieżem. Bywali jednak w historii Kościoła papieże heretycy.
Krytykuje reformy II Soboru Watykańskiego i „modernistyczny Kościół”. Głosi, że liberalizm to śmiertelna choroba, za którą kapłanom grozi utrata zbawienia.

Ks. Michał Woźnicki: Diabły kolan nie mają
W czerwcu 2016 r. przełożeni zakazują mu głoszenia Słowa Bożego. Może odprawiać msze, ale bez kazań. Przełom w jego życiu następuje dwa miesiące później, gdy pierwszy raz odprawia mszę w tradycyjnym rycie rzymskim: po łacinie, stojąc tyłem do wiernych. Chce wprowadzić ją na stałe do kościoła Salezjanów, ale przełożeni się nie zgadzają. Z tapczanu i blatów ze starej szafy buduje więc prowizoryczny ołtarz i odprawia takie msze w swoim pokoju.

Siostry urszulanki szukają kapłana, który zamieszkałby z nimi pod Poznaniem. Salezjanie odpowiadają: – Mamy jednego księdza, ale jest dość specyficzny.

– Każdy może być, byle nam msze odprawiał – odpowiadają siostry.

Woźnicki jedzie do zakonu i zaprowadza własne porządki. Na początek każe wszystkim przyjmować komunię na klęczkach. Urszulanki się buntują.

Mija półtora miesiąca, dzwonią do salezjanów: – Już go nie chcemy. Zabierzcie go.
Woźnicki wraca do Poznania. Od tej pory codziennie odprawia trydencką mszę w swojej celi. W połowie 2017 r. dyrektorem domu zakonnego salezjanów zostaje ks. Arkadiusz Szymczak. Chce dać Woźnickiemu szansę. Pozwala odprawiać mszę trydencką w kościele, choć nadal bez kazań. Woźnicki obchodzi ten zakaz – zamiast kazań są ogłoszenia. Niektóre trwają ponad godzinę, a w nich ksiądz dzieli się swoimi poglądami.

Nowy Tomyśl. Tęczowy piknik w obronie osób LGBT zorganizowany po kazaniu ks. Tomasza Sobolewskiego, który porównał osoby LGBT do bolszewików
Czytaj także:
Ksiądz odznaczony za solidarność: Tęczowa flaga jest diabelska. Są gorsi niż bolszewicy
W grudniu 2017 r. na wizytację do domu zakonnego przyjeżdża ks. Jarosław Pizoń, inspektor salezjanów z Wrocławia. Idzie na mszę Woźnickiego. W ogłoszeniach Woźnicki ruga swoich współbraci z zakonu: nie noszą sutann, chodzą w cywilnych strojach na piwo, grają z młodzieżą w ping ponga. Mówi, że nowa msza wprowadzona po soborze watykańskim jest herezją. I przyznaje się do łamania zakazu kazań: – Jeśli kapłan ma nie głosić Słowa Bożego, to jakie ma głosić?

Inspektor Pizoń po kilku dniach wraca do Poznania z pismem. Upomina w nim Woźnickiego i przenosi do domu salezjanów w Marianówce na Dolnym Śląsku.

Jest wieczór, inspektor stoi z pismem w pokoju Woźnickiego. – Proszę za drzwi! Nie mam z wami nic wspólnego, dopóki się nie nauczycie odprawiać mszy – Woźnicki nie chce rozmawiać.

– Dzwoniłem do księdza kilka razy – mówi inspektor.

– Precz mi stąd! Proszę sutannę założyć!

– Ja walczę o księdza.

– Walcz pan o zbawienie własnej duszy.

– Jestem przełożonym księdza.

– Czyim? Posoborowych modernistów. Won! Precz! Albo na kolana, różaniec odmawiać. Diabły kolan nie mają.

Sebastian Duda
Czytaj także:
Modernizm, wróg Kościoła. Szerzenie herezji mogło skończyć się ekskomuniką
Gdy ksiądz Woźnicki zaczyna odmawiać po łacinie różaniec, inspektor Pizoń odczytuje mu swoją decyzję. Woźnicki ma dobę na opuszczenie domu zakonnego w Poznaniu. Nie wyjeżdża.

Salezjanie zamykają przed nim kościół. Woźnicki odprawia msze w korytarzu domu zakonnego. Za ołtarz służy mu pianino. Potem z powrotem przenosi nabożeństwo do swojego pokoju.

Przełożeni drugi raz każą mu wyjechać z Poznania. Odpowiada, że wyprowadzi się tylko, jeśli salezjanie zapewnią wiernym innego kapłana, który będzie odprawiał msze trydenckie. Przełożeni odmawiają, Woźnicki nie wyjeżdża.

Proces o eksmisję księdza. "Pośmiewisko z Boga i Kościoła"
W sierpniu 2018 r. salezjanie usuwają go ze swoich szeregów za uporczywe nieposłuszeństwo przełożonym. I składają w sądzie pozew o eksmisję. Woźnicki twierdzi, że to walka nie z nim, lecz z mszą trydencką. Na rozprawy przychodzi w sutannie, w towarzystwie wiernych.

22 listopada 2019 r. Sprawa o eksmisję księdza Michała Woźnickiego z domu zakonnego Towarzystwa Salezjańskiego
Czytaj także:
Salezjanie poszli do sądu, bo ksiądz nie chce opuścić zakonu. Żądają eksmisji
Jednym z nich jest poznaniak Jakub Zygarłowski. – Wyrzucenie ze zgromadzenia księdza z 26-letnim stażem to skutek niechęci salezjanów do mszy trydenckiej – opowiada z przekonaniem po jednej z rozpraw. – Przełożonym nie podoba się odważne wskazywanie na grzechy wiernych i ludzi Kościoła, a także krytyka modernizmu.

– Salezjanie wolą toczyć takie sprawy przed sądem, niż wykonać prostą operację: zmienić zamek i wynieść rzeczy. Byłoby to prostsze i nie robiło pośmiewiska z Boga i Kościoła – mówi w sądzie Woźnicki.

W sali rozpraw występuje bez prawnika: – Pozwanie kapłana przez drugiego kapłana jest zgorszeniem. Aby nie szerzyć tego zgorszenia, bronię się sam.
Woźnicki zostaje suspendowany, ma zakaz odprawiania mszy świętych, ale się tym nie przejmuje. Na początku tego roku na prośbę salezjanów w sprawę włącza się poznańska kuria.

„Nakazujemy natychmiastowe zlikwidowanie pomieszczenia noszącego znamiona nielegalnie utworzonej, prywatnej kaplicy i zakazujemy sprawowania tam mszy świętej i innych sakramentów” – pisze do Woźnickiego biskup Grzegorz Balcerek.

I dalej: „Nakazujemy także zlikwidowanie tabernakulum oraz zabraniamy przechowywania Najświętszego Sakramentu. Nadal ciąży na księdzu kara suspensy. Niedostosowanie się do powyższych zaleceń będzie skutkowało dalszymi konsekwencjami kanonicznymi”.

22 listopada 2019 r. Sprawa o eksmisję księdza Michała Woźnickiego z domu zakonnego Towarzystwa Salezjańskiego6 ZDJĘĆ
22 listopada 2019 r. Sprawa o eksmisję księdza Michała Woźnickiego z domu zakonnego Towarzystwa Salezjańskiego Fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta

Ks. Woźnicki konsekwencji się nie boi. Odpowiada biskupowi w trakcie jednego z kazań: – Zabraniasz mi sprawować mszy, której ja już nie mam ochoty odprawiać, bo śmierdzi herezją z daleka. Trzymać się jej może tylko posoborowa sekta. Ja Panu Bogu dziękuję, że od czterech lat tej mszy nie sprawuję. Mnie ta nowa msza nie interesuje.

W innym kazaniu dodaje: – Odebranie Kościołowi tradycyjnej mszy świętej oznacza, że ci najbardziej pobożni ludzie zamiast do nieba pójdą do piekła. Dziękuję panu Bogu, że zostałem uratowany.

W ostatnich miesiącach napięcie w domu salezjańskim rośnie. Na początku kwietnia, gdy wybucha epidemia koronawirusa, Woźnicki przenosi msze z pokoju na dziedziniec. Salezjanie kilka razy wzywają policję, bo wiernych przychodzi więcej, niż pozwalają rządowe rozporządzenia.

Ksiądz Michał Woźnicki odprawia mszę przed domem zakonnym salezjanów w Poznaniu. W tle jeden z mężczyzn, którzy przeszkadzali w odprawianiu mszy
Czytaj także:
Awantura na mszy kontrowersyjnego księdza i atak na ministranta. "Przyklękaj, baranie jeden"
Woźnicki ruga policjantów: – Panowie wiecie, że dzisiaj jest uroczystość św. Wojciecha? Ochrzczony jest każdy z was? Jak będzie rozkaz, to będziecie do nas strzelać, włosy rwać, paznokcie zrywać? Do więzienia proszę mnie zabrać!

Policjanci spisują notatkę i odchodzą. Woźnicki krzyczy za nimi: – Przed ołtarzem się kłaniać! Bezbożniki!

Jedno z okien domu zakonnego jest otwarte, ze środka płynie muzyka.

– Dzika muzyka! Puszczona z głośników z pokoju księdza Dawida Nowaka – stwierdza Woźnicki. – To nam coś mówi. Nowa msza rodzi neopogan. Ksiądz Nowak to wykwit pogaństwa. Policjanci, którzy nie skłonią głowy przed ołtarzem, też wykwit.

Zbuntowany ksiądz: Jestem posłuszny 260 papieżom
W połowie kwietnia spod celi Woźnickiego znika przenośny dzwon na kółkach. Codziennie o świcie przed mszą dzwonił nim na korytarzu. Woźnicki idzie do dyrektora domu ks. Arkadiusza Szymczaka:

– Proszę, żeby dzwon wrócił, kudłaty błaźnie!

W obronie dyrektora staje ks. Dawid Nowak: – Proszę stąd wyjść, esbecki pasożycie!

Woźnicki pluje na Szymczaka i Nowaka. Jeden z tamtych w odpowiedzi uderza go w twarz.

Woźnicki wzywa policję, zgłasza kradzież. Po chwili dzwon znów jest na korytarzu.

– Oni zabrali dzwon, żeby pokazać: nie będziecie nam tu dzwonić – skarży się policjantom. I tłumaczy: – Ten dzwon ma wartość egzorcystyczną. Piekło wrze, a on dzwoni na mszę trydencką, nie na nową mszę!

Policjant: – A tak prywatnie zapytam, to co z tym posłuszeństwem wobec papieża?

– Jestem posłuszny 260 papieżom, ale tym ostatnim pięciu – posoborowym – nie.

22 listopada 2019 r. Suspendowany ksiądz Michał Woźnicki, były salezjanin z Poznania.6 ZDJĘĆ
22 listopada 2019 r. Suspendowany ksiądz Michał Woźnicki, były salezjanin z Poznania. Fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta

Kilka dni później Woźnicki organizuje procesję – razem z wiernymi chodzi dookoła domu zakonnego, w rękach niesie monstrancję, nad nią ministrant trzyma parasol udający baldachim. Gdy procesja wychodzi z korytarza na podwórze, z okna na drugim piętrze leje się woda. – Bogu dzięki za baldachim! – komentuje Woźnicki. Wskazuje sprawcę: – Z okna mieszkania ks. Jerzego Glabasa wylano kubeł wody na księdza niosącego hostię! Oni bronią tego, co jest ich wiarą – posoborowia!

Podczas jednego z kazań – transmitowanych w internecie – Woźnicki sugeruje, że kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak jest gejem.

– Polak katolik powinien wiedzieć, czy żona jest naprawdę, czy dla niepoznaki – tłumaczy.
Nagranie rozchodzi się po sieci.

Na początku września na korytarzu obok celi Woźnickiego ksiądz Bielski maluje czarnym sprejem napis: „Nie kłam! Bądź posłuszny. Odejdź do matki”. Potem na drzwiach celi pojawia się następny napis: „Won do matki!”.

– Śmią moją matką dysponować. Ma mnie wziąć na utrzymanie? Jaki mają ku temu tytuł? – pyta w kazaniu Woźnicki. – Moja mama ma 85 lat. Cały czas zdrowie jej dopisuje. Cieszę się, że na ścianach nie ma już u niej obrazków Jana Pawła II. Sama zrobiła porządek. Oddycha się tam świeżym powietrzem katolickiej szczerości i misyjności, a nie ekumeniackich bredzeń, które z katolika czynią apostatę.

Przed poranną mszą z pokoju salezjanina Jacka Bielskiego gra głośno muzyka. Jest też nowość – z taśmy płynie tekst skierowany do wiernych z mszy Woźnickiego: „Nie chcemy was słyszeć ani wiedzieć. Wasze modlitwy nie są miłe Bogu. Jesteście sługami szatana”.

Woźnicki na drzwiach celi wiesza informacje o godzinach mszy. Salezjanie je zrywają. Do końca września, jak wylicza Woźnicki, zrobili to już 17 razy.

Salezjanin z Poznania: Dla nas to sekta
Poznański sąd chce wkrótce zamknąć proces o eksmisję. Kilka dni temu dociera do niego list Woźnickiego. Suspendowany ksiądz zarzuca salezjanom „eskalację przemocy, bezzasadne nasyłanie policji, kradzieże mienia, niszczenie mienia, wandalizm, mazanie sprejem i oklejanie ścian, profanację kultu”. Podkreśla, że nigdy nie zażądano od niego zapłaty za mieszkanie w domu zakonnym, choć deklarował, że będzie płacił.

„Nie zakłócam ani ja, ani wierni spokoju mieszkańców domu. Modlimy się za nich codziennie. Nie posiadam innego miejsca zamieszkania ani pracy. Jestem katolickim księdzem, zakonnikiem oddanym na pełen etat Bogu i Kościołowi. Utrzymuję się z pieniędzy dawanych mi przez wiernych. Jestem księdzem wyrzuconym ze zgromadzenia, związanym nieusuwalnymi ślubami wieczystymi do śmierci. W sumieniu pozostaję i pozostanę salezjaninem” – dodaje.

Salezjanie wydali już w sprawie zbuntowanego kilka oświadczeń. W ostatnim, sprzed roku, piszą: „Przestaliśmy sprawować nad nim jakąkolwiek władzę. Nie jesteśmy w stanie ponosić odpowiedzialności za jego zachowanie. Jego zamieszkiwanie w domu zakonnym i wprowadzanie kogokolwiek za klauzurę zakonną jest bezprawne i niezgodne z naszą wolą”.

Woźnicki, jak tłumaczą salezjanie, podlega suspensie tak długo, aż nie znajdzie biskupa, który „po odbyciu odpowiedniej próby” przyjmie go do swojej diecezji. „Według naszej wiedzy takiego biskupa jeszcze nie znalazł, a zatem sprawując Sakramenty Święte, czyni to niegodziwie” – podkreślają.

– Na początku na jego msze trydenckie przychodziło 20-30 osób. Uznaliśmy, że jest na to jakieś zapotrzebowanie, dlatego msze znalazły się w kościele. Ale Woźnicki łamał zakazy i głosił rzeczy skandaliczne – tłumaczy jeden z poznańskich salezjanów. – Dziś na jego msze chodzi po kilka osób. Pozostali zrezygnowali. Niektórzy przychodzili nawet do nas i przepraszali, że dali się tak zwieść. Tak, powiesiliśmy ostrzeżenie przed sektami, bo dla nas to jest sekta. Znalezienie kilku wariatów w półmilionowym mieście nie jest wyczynem. Woźnicki jednak umiejętnie wykorzystuje internet, transmituje swoje msze i buduje popularność.

– A jak było z tym zakłócaniem mszy muzyką, z kradzieżą dzwonu? – pytam.

– Dawid puścił muzykę, ale jeszcze zanim zaczęła się msza. Czyli najpierw była muzyka, potem msza. A dzwon rzeczywiście mu schowaliśmy, bo codziennie o szóstej rano dzwonił nim na korytarzu i nie dawał spać.

– Rozpylanie gazu?

– Jacek trochę przesadził, ale to dobry chłopak.

– Ksiądz Woźnicki twierdzi, że się wyprowadzi, jeśli będzie inny kapłan odprawiający mszę trydencką.

– Z całym szacunkiem, ale to nie on będzie podejmował decyzje w imieniu zgromadzenia. Nie jesteśmy przeciwnikami mszy trydenckiej, ale nie będziemy ulegać szantażowi. Woźnicki dostał polecenie opuszczenia domu zakonnego. I to był trochę pretekst. Wywalić księdza za poglądy nie jest tak prosto: musi się zebrać komisja w Watykanie, to może trwać lata. Najszybciej wywala się za nieposłuszeństwo. A on posłuszny nie był.

Poszedł drogą buntu
Jeden z przełożonych salezjańskich ks. Tadeusz Rozmus napisał w wewnętrznej korespondencji: „Nieustanne i od dawna manifestowane konfliktowe postawy ks. Woźnickiego ze wszystkimi wspólnotami, w których dotychczas przebywał, świadczą o poważnych oznakach zaburzeń emocjonalnych i powinny stać się przedmiotem analizy i troski specjalistów z tego zakresu”.

Salezjanin: – Ponoć Woźnicki, jeszcze zanim został usunięty ze zgromadzenia, dostarczył zaświadczenie, że nie jest chory psychicznie. Na szczęście, bo nikt nam nie zarzuci, że wyrzucamy chorego człowieka. To pełen pychy skandalista.

Ksiądz Maciej Szczepaniak, rzecznik poznańskiej kurii: – Na prośbę salezjanów przeprowadziliśmy wewnętrzne dochodzenie, które potwierdziło, że ksiądz Woźnicki odprawia msze niezgodnie z prawem kościelnym. Mamy nadzieję, że podejmowane przez salezjanów działania doprowadzą do rozwiązania tego konfliktu. Brak podporządkowania się władzom zakonnym przez jednego księdza skutkuje sytuacją zgorszenia i szkodzi przede wszystkim wiernym.

Od Woźnickiego odciął się ostatnio także ks. Roman Kneblewski, kapelan polskich narodowców, sam odprawiający mszę trydencką. – Absolutnie nie jest dla mnie wzorem. Poszedł drogą buntu. A zdyskredytowało go w moich oczach, jak w kazaniu bezpodstawnie imputował Krzysiowi Bosakowi sodomskie ciągoty.

--
poradnia
poradnia Dziunia gównoburzanka od 4 stycznia 2005
2020-10-06 11:56:20 Zgłoś
:gutex1

--
madzialena82
madzialena82 Superbojowniczka od 10 lutego 2006 | Bwdźwiągowo koło Adamowa, powiat bolsztyński
2020-10-06 12:38:17 Zgłoś
Ostatnie zdanie wklejonego artykułu jest najlepsze.

--
Þetta reddast
brood_k
brood_k Boski Superbojownik od 11 marca 2010 | Poznań
2020-10-06 12:45:17 Zgłoś
:gutex1
Dzięki Ci... ale całość.. o Ja je8ie ...

--
Kwartet ProForma
Sensoria
BKD
Kwiateck
Kwiateck Superbojowniczka od 20 marca 2006 | Łódź
2020-10-06 13:14:42 Zgłoś
:gutex1 dzięki!
No cóż, braku konsekwencji w działaniu nie można księdzu Winnickiemu zarzucić. Prawdziwy człowiek z misją

--
Jeśli nie możesz się nauczyć jeździć na słoniu, naucz się przynajmniej jeździć konno. - Co to jest słoń? - Rodzaj borsuka - wyjaśniła Babcia. Nie dzięki przyznawaniu się do ignorancji od czterdziestu lat cie­szyła się sławą znawczyni natury.
Fiol78
Fiol78 Cesarz Narzekalni od 2 kwietnia 2008 | Festung Glogau
2020-10-06 13:31:06 Zgłoś
"bezpodstawnie imputował Krzysiowi Bosakowi sodomskie ciągoty."

No czy ja wiem czy bezpodstawnie?

--
Od narzekania boli głowa i rozwolnienie gwarantowane!
madzialena82
madzialena82 Superbojowniczka od 10 lutego 2006 | Bwdźwiągowo koło Adamowa, powiat bolsztyński
2020-10-06 13:46:29 Zgłoś
:fiol78 w konfederacji byli skłonni u
wierzyc w misję tego psychoksiędza, uwierzą w boga, cuda i inne wianki. Będą fanatycznie bronić wiary póki ktoś nie zasugeruje, że jeden z nich jest gejem. Wtedy przestają wierzyć. Głęboka wiara.

--
Þetta reddast
poradnia
poradnia Dziunia gównoburzanka od 4 stycznia 2005
2020-10-06 14:45:22 Zgłoś
:kwiateck komu, komu?!

--
Yoop
Yoop Superbojownik od 9 maja 2006 | Poznań
2020-10-06 17:23:19 Zgłoś
Salezjanie to ci od zlizywania śmietanki z nóg księdza, prawda?

Niedaleko wejścia do poznańskiej katedry ktoś parę lat temu takie ładne graffiti zrobił.

--
somsiad
somsiad Superbojownik Klasyczny od 10 kwietnia 2002 | Pacanova
2020-10-06 18:15:26 Zgłoś

--
Tango Alpha Xray Alpha Tango India Oscar November India Sierra Tango Hotel Echo Foxtrot Tango
Kwiateck
Kwiateck Superbojowniczka od 20 marca 2006 | Łódź
2020-10-06 18:22:23 Zgłoś
:poradnia Księdzu Towarzyszowi Winnickiemu Mała pomroczność albo nawet opętanie diaboliczne. Proszę czytać dalej i nie zwracać uwagi

--
Jeśli nie możesz się nauczyć jeździć na słoniu, naucz się przynajmniej jeździć konno. - Co to jest słoń? - Rodzaj borsuka - wyjaśniła Babcia. Nie dzięki przyznawaniu się do ignorancji od czterdziestu lat cie­szyła się sławą znawczyni natury.
poradnia
poradnia Dziunia gównoburzanka od 4 stycznia 2005
2020-10-06 18:47:49 Zgłoś
:kwiateck tajest, zrozumiałem. Egzorcysta zamówiony. Buk z tobą

--
Zywel
Zywel Bojownik od 3 listopada 2010 | Radom
2020-10-06 18:51:03 Zgłoś
Ale się tam fajnie bawią

--
Chciałby nad poziomy człek, a tu ciągle niż. Nie uciągnie pusty łeb, ciężkiej dupy wzwyż
Yoop
Yoop Superbojownik od 9 maja 2006 | Poznań
2020-10-19 16:37:51 Zgłoś
:k0curek aż żal, że ktoś tego nie nagrał

--
Maciek_Cherokee
Maciek_Cherokee Aspirant Najmłodszy Maciek_Sklerotee od 12 kwietnia 2007 | Warszawa
2020-10-19 17:12:51 Zgłoś
Czy ksiądz jest zdrowy na rozumie? – pyta Woźnicki. – Bo zadzwonimy na policję. Ksiądz zakłóca kult.

Nie ma księży zdrowych na rozumie, przecież samo bycie księdzem oznacza chorobę psychiczną

--
salival
salival Little Princess od 18 sierpnia 2005 | Staines-Upon-Thames
2020-10-19 20:04:34 Zgłoś
Teraz czekać, aż Netflix podłapie pomysł na "Priest Wars"

--
Forum > Hyde Park V > Monachomachia
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj