Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Hyde Park V > Re: Pozdro z wakacji...
Persoona
Persoona Bojowniczka od 27 sierpnia 2020
2020-08-27 14:02:44 Zgłoś
:maroo9 pamiętam mój drugi wyjazd na Wood'a chyba w 2017, trochę niepewnie bo prawko miałam chyba z 5 lat, ale jeździć autem uwielbiam. Pół ludzi z miasta jechało ze mną konwojem, a na miejscu nocowanie w lesie, w aucie. Całe obozowisko znajomych mordek, które są z tej samej miejscowości bądź okolic, no i wiadomo nowe znajomości z okolicznych obozów. A koncerty, imprezy i warsztaty to tylko wisieńka na torcie festiwalu ;)
Ostatnio edytowany: 2020-08-27 14:04:53

--
Zapominajka to taki kwiatek, przypominajka to, jak na niego spojrzysz i przypomnisz sobie kolor błękitu... tego czajnika, co go zostawiłeś na gazie, na razie!
Persoona
Persoona Bojowniczka od 27 sierpnia 2020
2020-08-27 14:03:51 Zgłoś
Aż się przypomina Woodstock :,-)

--
Zapominajka to taki kwiatek, przypominajka to, jak na niego spojrzysz i przypomnisz sobie kolor błękitu... tego czajnika, co go zostawiłeś na gazie, na razie!
maroo9
maroo9 Superbojownik od 10 maja 2003 | Co chwilę gdzie indziej, głównie w Niderlandii :)
2020-08-27 21:45:01 Zgłoś
:Persoona - no, ba! Woodstockowego klimatu nie poczuje ten, kto nie był, choćbyśmy nie wiem, jak go opisywali! Tam trzeba być, co, nie? A później tylko wracać. ...bo na Woodstock się nie jedzie - na Woodstock się WRACA! See You za rok, mam nadzieję .

A dzisiejsza pocztówka z naszej podróży wygląda następująco (żywcem skopiowane z fejsbunia, bom letko padnięty ;) ) :


"Siemka! Dziś zacisnę internet trochę wcześniej, niż normalnie, a to dlatego, że już o tej porze mamy finisz aktywności na dziś. Ślepka otworzyłem chyba coś po piątej rano, chlapłem małą czarną i pobrykałem dobudzić się krystalicznie przejrzystymi i wielce rześkimi zasobami Dunajca. Chyba zaczynam rozumieć morsów - można się w tym zakochać!

Fejsbuniowo relacyjo poranno

Resztę pola namiotowego, koło siódmej rano obudził wesoło pierdzący traktor, i wtedy ustaliliśmy plan na dziś. Opcji było kilka, wygrała idea niezbyt ekstremalnie męczącego objazdunku okolic Szczawnicy. Sromowce Niżne pożegnaliśmy jakoś przed południem - nie wiem dokładnie, o której, bo czas nie za bardzo nas tu interesuje . Niekiedy nawet ciężko sobie przypomnieć, jaki jest dzień tygodnia . Nie, w dalszym ciągu nie chleję... Istotna jest tylko wytyczna, by gdzieś koło najbliższej soboty pojawić się w okolicach Wetliny, gdzie na uszy będą przyjmowane koncerty naszych WOŚP-owych Kamratów z Wodzisławia i z Nowego Sącza, a reszta spraw niech toczy się własnym tempem .
W samo zdrojowe centrum Szczawnicy jakoś nie było ochoty się wkomponowywać - za dużo budek z badziewiem, więc groźba zbytniego uszczuplenia budżetu ;) . Zostawiliśmy więc ten cyrk za sobą i wdrapaliśmy się Klamorkiem w pobliże wodospadziku Zaskalnik. Ładny bardzo :



Następnym punktem programu były Jaworki i eksploracja wąwozu Homole. Po wczorajszym dreptaniu, dzisiejsza przeprawa przez wąwóz była już li tylko formalnością - może 2, może 3 kilometry niezbyt wymagającego spacerku w górę. Po drodze bardzo urokliwe obrazki z potoczkiem w roli głównej:







...gdzieś w połowie drogi kilka formacji skalnych przypominających kamienne księgi i tak samo zresztą nazwanych ; a powyżej warstwy leśnej rozciągały się soczyste, zielone pastwiska z elegancką, pagórczaną panoramą :





Było malowniczo, choć żadna to tu nowość, a z sielanki tej zjechaliśmy wyciągiem, na dole nażarliśmy się jak nie wiem i pojechaliśmy odwiedzić znajomych, u których dziś nocujemy i odpoczniemy . Pozdrowienia z Nowego Sącza! A jutro, prawdopodobnie, Biesy!!!"



P.S.: Zaobserwowano również plenerowe obrady sejmu

...a reszta dzisiejszego foto-urobku na fejsbuchu, o, tu:

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3338059532896750&id=100000782094707

Dobranoc!

--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
KurzaStopa Czyścioszek od 2 stycznia 2013
2020-08-27 21:56:01 Zgłoś
Piąteczka ziomuś

--
Coście skurwysyny uczynili z tą krainą?
maroo9
maroo9 Superbojownik od 10 maja 2003 | Co chwilę gdzie indziej, głównie w Niderlandii :)
2020-08-28 20:07:08 Zgłoś
Dziś też tylko szybkie kopiuj/wklej z fejsbunia - szkoda życia na ręczne wklejanie siedemdziesięciu fotek . Jak by to kogoś w ogóle obchodziło, to link fejsbuniowy jest pod tekstem...

"Cepry, hej! Dziś, po jednonocnym epizodzie na ziemi nowosądeckiej, u Koleżanki Podopiecznej z lat szkolnych, pomknęliśmy niespiesznie w stronę Sanoka. Tutaj pierwszym punktem wycieczki był skansen. 38 hektarów pełnych historii, kwiecia, urokliwych budynków i zapachu zmurszałego drewna. Tutaj fotki same się rysują, obojętnie, gdzie by nie przyłożyć pędzla aparatu... I wsiąknęliśmy w to po same uszy - na tyle, że inne sprawy poszły w odstawkę. W tym miejscu czas naprawdę się zatrzymał, a pyszne hreczanyki w przylepionej do skansenu oberży smakują tak samo dobrze, jak te kilkanaście lat temu, gdy byłem tu po raz pierwszy... Pyszne kule z kaszy gryczanej i mięcha, polane grzybowym sosem, spowodowały taką błogość, że w głowach był już tylko plan rozbicia nowego obozu i darowaliśmy już sobie odhaczanie kolejnych miejsc. I tym sposobem, prosto z Sanoka, (wjeżdżając mimochodem na Wielką Pętlę Bieszczadzką, acz bez dogłębnej eksploracji ;) ) poturlaliśmy się w stronę magicznego miejsca, z którego właśnie klecę te literki . Kemping Tramp w Cisnej - tutaj, w latach przedzarazowych, odbywały się edycje festiwalu "Zew się budzi", gdzie - pośród bieszczadzkiej głuszy - od brzasku słychać dobre, rockowe brzmienia; gdzie za parę minut rozpocznie się wspólne bajko-opowiadanie, które póżniej przeistoczyć się ma we wspólne ogniskowanie przy wtórze dźwięków instrumentariów wszelakich; gdzie już teraz po sąsiedzku sączą się nutki Starego Dobrego Małżeństwa, a przed chwilą przyjechał przepiękny trabancik, dziarsko ciągnący równie śliczną przyczepkę . Klimat można kroić nożem, dlatego też kończę już tego raporta, wrzucając chaotycznie nieposortowaną paczkę obrazków z dziś, i życząc Wam jednocześnie pięknej nocy!!! Bo w Cisnej na pewno taka ona będzie ."

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3341100955925941&id=100000782094707
Ostatnio edytowany: 2020-08-28 20:09:51

--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)
maroo9
maroo9 Superbojownik od 10 maja 2003 | Co chwilę gdzie indziej, głównie w Niderlandii :)
2020-08-29 22:33:06 Zgłoś
Okołosobotnio... punkowo, reggae'owo, siekierezadowo...
https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3344347405601296&id=100000782094707


--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)
ami56
ami56 Bojowniczka od 18 stycznia 2008
2020-08-30 09:18:38 Zgłoś
:maroo9
Super! Też bym się chętnie tak powłóczyła, ale urlopu w tym roku brak.

--
Nie ma takich głupców, co by nie umieli jednym uśmiechem schować się w nieba pościeli
maroo9
maroo9 Superbojownik od 10 maja 2003 | Co chwilę gdzie indziej, głównie w Niderlandii :)
2020-08-30 19:44:31 Zgłoś
:ami56 - mi, jako osobie bezrobotnej, też nie przysługuje teraz żaden urlop...

Raporta z dziś wklejam resztą sił, ale wklejam . A, co?

" "Pamiętniki z wakacji", odcinek któryś tam z kolei - dziś będzie dużo drzew i urwany film... Wetlina i Bieszczadzka Legenda spodobały się nam tak, że zostaniemy co najmniej do jutra . Po wczorajszych koncertach, pole namiotowe na chwilę przeistoczyło się w kawałek Woodstoczku - było gwarnie, wesoło i śpiewająco, a w tle słychać było nienachalne rzyganko... Piękny klimat, kiedy słucham tego wszystkiego z pozycji namiotowej, i wtedy odpływam jak małe dzidzi - jak na Bukartyku w Kostrzynie . Poranek zapowiadał się bardzo relaksacyjnie - wleźć na pierwszą, lepszą górkę; cyknąć fotę słupka i wrócić, nie za bardzo się przy tym eksploatując . I tak właśnie zrobiła Podopieczna - wlazła sobie kulturalnie na Jawornik (1021 m.n.p.m.) i wróciła se do obozu. Mi było mało, a na słupku napisali, że można dreptać dalej. W sumie około 4 godziny, żeby do listy trofeów dołożyć jeszcze Rabią Skałę, na pograniczu słowackim. I tak - z dwóch godzinek marszrutki, zrobiło się tych godzin ponad 6 . Trasa głównie leśna i zacieniona, więc słonko niezbyt mocno wypruwało mnie z energii . Cisza, momentami taka, że aż warto było usiąść i się Nią delektować; szlak prawie pusty - spotkanych może z 15 wagabundów po drodze; i teraz najlepsze: po dotarciu do słupka granicznego i wesołym strzeleniu miernej samojebki, do usz mych dobiegły wesołe dźwięki zdychającej, telefonowej bateryi... Tak, właśnie w tym momencie urwał się film . 10 metrów przed niewątpliwie uroczym miejscem docelowym . "Och, jejku!" - rzekłem w myślach, choć akurat słów użyłem nieco innych . I to jest ten punkt, gdzie obrazki się kończą, zostają już tylko literki . Słupek szczytowy Rabiej Skały (1199 m.n.p.m.) stoi na małym, udeptanym "ryneczku", otoczonym kilkoma ławeczkami dla strudzonych, nienormalnych wędrowców , a z ryneczku odchodzi kilka ścieżek, którymi można tu dotrzeć z kilku stron. No, i pięknie - jest motywacja, żeby wrócić po fotkę którąś z alternatywnych dróżek . Najbliższe otoczenie szczytu obsiane jest ponaddwumetrowymi badylami kwiatów w kolorze podobnym, jak zenkowa koszulka - więc chyba różowym. Czy tam fioletowym... . Obrazek warty każdego wysiłku, wierzcie mi . Po drodze była mała załamka, bo jedno z podejść wyglądało tak, jakby tylko czekało, żeby mnie zabić, końca widać nie było, pikawa chciała wyskoczyć na swój własny spacer a twarzyczkę również już miałem chyba pod kolor koszulki , ale jakoś to pykło . Chwila oddechu, łyk wody, i dalej heja w górę, a okazało się, że po kilku minutach miejsce zabójczego stoku zajęła polana - usiana jagodami i tak piękna, że dech odjęła... No, właśnie - chyba jednak warto pielęgnować w sobie tę naturę upartego osła - i, nawet, gdy bywa cholernie słabo, to jednak przemyśleć, wysilić się trochę i utrzymać dobry kierunek, zamiast kulać się bez sensu prosto w dół... Wtedy, całkiem niespodziewanie, można też spotkać czasem w nagrodę coś pięknego . Po zejściu na "ziemię" nakupiłem po drodze swojskich wiktuałów produkcji koziej i wróciłem do obozu. Ledwo żywy, a szczęśliwy jak nie wiem! Tam, na górze, krokomierz zatrzymał się po zliczeniu jakichś 10 kilometrów, więc chyba śmiało można ten wynik pomnożyć razy dwa . Jutro chyba któraś z połonin, a może nawet obie . No, chyba, że do tego czasu odpadną mi nogi . Bez odbioru, miłego wieczora! Cisnę coś zgrillować ."

Fejsbuniowa całość tutaj:
https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3347056161997087&id=100000782094707



--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)
ami56
ami56 Bojowniczka od 18 stycznia 2008
2020-08-30 21:34:22 Zgłoś
:maroo9 roboty teraz mam po dziurki w nosie, ale zimą.... Kto wie?

--
Nie ma takich głupców, co by nie umieli jednym uśmiechem schować się w nieba pościeli
maroo9
maroo9 Superbojownik od 10 maja 2003 | Co chwilę gdzie indziej, głównie w Niderlandii :)
2020-08-31 22:06:27 Zgłoś
:ami56 - zimą, to ja chyba raczej będę szukał miejsc bez śniegu . Albo przeznaczę chłodny czas na uzupełnienie konta .

Tu, takie tam z dziś:

"Dobry wieczór! Dziś mogę zameldować, że ukończyliśmy Wielką Pętlę Bieszczadzką - po łebkach i trochę wybiórczo, bo bez postoju we wszystkich podręcznikowych wioskach, ale kilometrowo suma serpentyn się zgadza . Widoczków naoglądaliśmy się za wszystkie czasy, a jazda tą trasą to sam relaks - za kółkiem odpoczywałem . Nie byliśmy przy tym jakimiś demonami prędkości, bo przejechanie tych 150 kilometrów zajęło nam chyba ze cztery dni , z czego dzisiaj zjechane było niecałe 100. Dziś w ogóle było dość dużo przemieszczania się:

- rano, po wszamaniu pysznego twarożku z kozy , zwinęliśmy się z Bieszczadzkiej Legendy. Tu wrócę napewno, bo ten swoisty mix komuny hipisowsko - reggae-owej inspiruje i sprawia, że tu, po prostu, chce się być .
Przy samym wyjeździe okazało się, że w przyczepce obok mieszkała bojownicza, joemonsterowa rodzinka - poznali Klamorka . I, choć brakło czasu na większą integrację, - ślę pozdrówka, i puśćcie jakiegoś cześka!

- plan był taki, żeby zaparkować się w Brzegach Górnych i stamtąd "zaliczyć" dwa krótkie wypady na połoniny: wetlińską i caryńską. Tu plan ewoluował w trakcie, bo na szczycie caryńskiej ubzdurałem sobie, że zrobię ją sumiennie i po całości - aż do zejścia w Ustrzykach Górnych. Podopieczna też tak zrobiła, a Podopieczny zeszedł sobie wcześniej. Ech, te Połoniny! Te widoki znowu są nie do opisania! Czysta magia, a fotki wychodzą piękne, obojętnie, gdzie nie przystawisz aparatu... Te grzbiety ze ścieżką miejscami przywodzą na myśl skojarzenia ze wzgórkami Wielkiego Muru Chińskiego. No, tylko, że bez muru .

- po zejściu w Ustrzykach cofnęliśmy się po Klamorka pks-em, i jęliśmy dalej łykać wielkopętlowe kilometry. Następny pit-stop miał miejsce dopiero w Ustrzykach Dolnych, co by uzupełnić spalone kalorie jakimś słusznym jadłem . Udało się to w Oberży pod Strzechą - pysznie było, a po obżarstwie pozostało już tylko dojechać do Leska, by oficjalnie Pętlę zapętlić . W Lesku nie znalazłem budki z badziewiem. Nie mam magnesiku. Skandal!

- jako, że łażenie po górach zajęło większą część dnia, to na nowy kamper-plac dojechaliśmy już po 19-tej; na szybko rozbiliśmy obozowisko, a teraz już tylko wypocząć i wyczekiwać rana, bo chodzą słuchy, że ogród, który aktualnie nas otacza, jest zaopatrzony w zajebiście duże oczko wodne . Serdeczne pozdrowienia z polańczykowego kamper-placu Zjawa!
P.S. zapowiadają dużo deszczu, ale nic to! Najwyżej będę siedział w pobliskiej tawernie i wygrywał oranżadki w scrabble .
Dobra, idę zaraz na chwilę paść na pysk, znów wytarmoszony ponad siedemnastoma pieszymi kilometrami, i jeszcze bardziej happy! Poranna, pobudkowa kąpiel planowana w zalewie Solińskim .
Dobrej nocy! "

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3350456164990420&id=100000782094707
Ostatnio edytowany: 2020-08-31 22:08:53

--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)
maroo9
maroo9 Superbojownik od 10 maja 2003 | Co chwilę gdzie indziej, głównie w Niderlandii :)
2020-09-01 21:33:43 Zgłoś
Take tam, leniwe, ździś :

"Z tym Polańczykiem to bardzo mam mieszane uczucia. Kiedy bym tu nie był, to albo ja cały zalany, albo on... No, ale przynajmniej Klamorka ładnie umyło . Oczko wodne urodziwe jak zawsze, a z takim widoczkiem, to nawet zwykły, tawerniany schabowy smakuje jak ta lala . Pod wieczór obchód okolicy, polowanie na magnesa, i tyczenie następnych kroków... . Dziś raczej bez raportu wieczornego, bo nic spektakularnego się nie dzieje. Pozdrówka!!! "

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3352544008114969&id=100000782094707

--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)
maroo9
maroo9 Superbojownik od 10 maja 2003 | Co chwilę gdzie indziej, głównie w Niderlandii :)
2020-09-02 22:42:04 Zgłoś

"Hejka! Dzisiejsze do południa upłynęło pod znakiem eksploracji zalewu solińskiego - najpierw poranne, organoleptyczne sprawdzanie jakości wody , później rzut okiem na brzegi z pokładu łajby, a na końcu jeszcze kontrola jakości widoczków z poziomu zapory w Solinie. Wyniki wszystkich testów: bardzo zadowalające . Później Podopieczni stwierdzili, że wrócimy znowu trochę pospać do Trampa w Cisnej, bo było miło. Żądanie spełniłem, a po drodze zrobiliśmy krótki przystanek w Baligrodzie, gdzie jest cmentarz wojskowy, a w centrum wsi stoi sobie czołg T-34. Późny obiad był planowany w Siekierezadzie, ale była obłożona po całości, więc nażarłem się niecały kilometr dalej - w Szynku na Zamościu. Gości tam nie oszczędzają i traktują ich takimi porcjami, że ciężko było później wdrapać się spowrotem ku obozie . Wstępne uzgodnienia na przyszłość są takie, że noclegujemy taborem jeszcze ze 2 razy, a następnie kulamy już powoli w stronę chałupy bez kółek, odpocząć trochę po wakacjach . No, ale jak to wszystko dokładnie się ułoży - tego nie wie żodyn . Dobrej nocy! "

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=3356450554390981&id=100000782094707

--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)
ami56
ami56 Bojowniczka od 18 stycznia 2008
2020-09-02 22:59:35 Zgłoś
:maroo9 piękny wypad!

--
Nie ma takich głupców, co by nie umieli jednym uśmiechem schować się w nieba pościeli
Forum > Hyde Park V > Re: Pozdro z wakacji...
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj