Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Hyde Park V > Bezsensowny, ale widoczny zap***dol to świętość dla Polaków, felieton Jaros…
Mefi357
Mefi357 Superbojownik od 1 lipca 2008 | Gdańsk
2020-02-13 12:00:29 Zgłoś
Bezsensowny, ale widoczny zap***dol to świętość dla Polaków, felieton Jarosława Górskiego

Zapierdalać bez sensu trzeba, tak, żeby było widać, że się zapierdala, a kto nie zapierdala bez sensu, tak, żeby było widać, ten nie jest godzien szacunku, uznania czy choćby empatii.

Dzisiejsza pisowska propaganda antynauczycielska, będąca zresztą zwielokrotnioną kopią antypisowskiej propagandy antynauczycielskiej sprzed kilku lat, trafiła na podatny grunt dlatego, że odwołuje się do jednej z najświętszych dla naszego narodu wartości, którą jest bezsensowny ale widoczny zapierdol. Zapierdalać bez sensu trzeba, tak, żeby było widać, że się zapierdala, a kto nie zapierdala bez sensu, tak, żeby było widać, ten nie jest godzien szacunku, uznania czy choćby empatii. Nauczycieli przedstawia się jako darmozjadów niegodnych swoich dwóch tysięcy na rękę, ponieważ, jakoby, pracują oni tylko 18 godzin w tygodniu, a właściwie jeszcze mniej, bo przecież godzina lekcyjna to tylko 45 minut, i jak wiadomo, w pozostałe 15 minut z tej godziny nauczyciele już nie pracują, ale na ten kwadrans wyjeżdżają na wczasy.

Bezsensowny zapierdol po polsku

Słychać zewsząd domaganie się tego, żeby nauczyciele siedzieli w robocie 40 godzin tygodniowo i zapierdalali tak, jak zapierdala każdy porządny Polak. Ma być widać, że zapierdalają! Jak napisała jedna pani - a spotkało się to z wirtualnym aplauzem - gdy się wejdzie do pokoju nauczycielskiego, widać nauczycieli pijących herbatę, ewentualnie książki sobie czytających, a nie widać jakoś ciężko pracujących. Tymczasem, wbrew wyobrażeniu internetowych moralistów, polska szkoła jest miejscem, w którym wysoko ceni się bezsensowny zapierdol. Nauczyciel ma coś robić, ma być widać, że robi, że zapierdala. Pracowałem kiedyś w szkole, w której dyrekcja poprosiła nauczycieli o wymyślenie i poprowadzenie zajęć pozalekcyjnych dla uczniów. Nieodpłatnie, ale i nieobowiązkowo. Nieobowiązkowo, bo przecież praca w tej szkole też nie jest obowiązkowa. Tylko dwie godziny w tygodniu. Ja wymyśliłem dyskusyjny klub filmowy. I to nawet trzy godziny w tygodniu, a może i więcej. Najpierw krótka prelekcja, potem przez dwie godziny, czy ile tam trwa, oglądamy film, na koniec przez czterdzieści minut o nim rozmawiamy. Dyrekcja pokiwała głową i zapytała:

Ale wtedy, jak młodzież będzie oglądała ten film, to co pan będzie robił?

Będę oglądał razem z nimi.

Przecież pan zna już ten film. Nie musi pan oglądać.

No nie muszę, ale chętnie obejrzę.

Chętnie? Inni koledzy wymyślili aktywne dwie godziny zajęć. A pan aktywnie przecież będzie pracował tylko godzinę.

Innym razem mam spotkanie z rodzicami licealistów, takie sprawozdawcze po dłuższej wycieczce szkolnej. Wśród rodziców zawsze zjawi się kilkoro moralistów, dla których bezsensowny ale widoczny zapierdol jest miarą oceny człowieka.

Proszę pana, córka mówiła, że na tej wycieczce oni codziennie mieli czas wolny. Dwie godziny, trzy…

No tak. Bardzo prosili o ten czas wolny.

I co pan wtedy robił?

Drżałem, żeby żadnemu nic się przez te dwie godziny nie stało.

No, ale tak aktywnie, to co pan robił?

Aktywnie?

Bo my płacimy za tę wycieczkę, i za pana też płacimy: za bilety, nocleg, wyżywienie… I pensję też pan dostaje.

Kiedyś napisałem książkę. Wypieściłem, dopieściłem każde zdanko. Wydawnictwo przyjęło, odesłało egzemplarz po redakcji. Pokreślony potwornie i bez sensu. Zdania poprawne składniowo zamienione na anakoluty. Słowa powymieniane bez sensu: wszystkie „że” zamienione na „iż”, wszystkie „wtedy” na „wówczas”, „powiedział” na „rzekł”, a „odrzekł” na „odpowiedział”. Odrzucanie tych poprawek zajęło mi wiele dni. Rozmawiam z redaktorką i pytam, co się pani w tym moim języku nie podoba? A ona na to, że musi dużo zmieniać, bo jak jest mało na czerwono, zwierzchność może się przyczepić. Czyli bezsensowny widoczny zapierdol, który tym razem generuje kolejny bezsensowny zapierdol (mój), tyle że niewidoczny.

Nie masz co robić? Przetrzyj podłogę

Oczywiście kult bezsensownego widocznego zapierdalania nie dotyczy tylko szkół i redaktorów. Wchodzę do sklepu spożywczego pewnej sieci. Jest koło południa, w sklepie pustki, jedna pracownica siedzi przy kasie, druga stoi między półkami. Do tej drugiej podchodzi, jak się domyślam, kierowniczka.

A co ty tak stoisz? Nie masz co robić? Miałaś te kartony rozpakować.

Już rozpakowałam.

To podłogę przetrzyj.

Przetarłam czterdzieści minut temu.

To przetrzyj jeszcze raz!

Znajoma, która zajmuje się sprzątaniem po domach ludzi, opowiadała mi, że wyznawców kultu bezsensownego widocznego zapierdolu spotyka na każdym kroku. Kiedyś jedni państwo wynajęli ją do mycia okien. Płacić mieli od okna. Znajoma przyszła do pracy z własną parową myjką do okien – bardzo wydajną i dokładną. Państwo zaprotestowali. Okna należy myć ręcznie: gazetami, ścierką. Tylko tak jest dobrze. Znajoma zaproponowała, że umyje okno parową myjką na próbę, jak państwo będą niezadowoleni, to poprawi gazetami. Państwo: absolutnie, nie ma mowy.

To pani przejedzie sobie tą myjką parę razy i weźmie pieniądze za mycie okien? – odpowiedziała oburzona zleceniodawczyni. Jakże to tak, państwo płacą przecież nie tylko za efekt, ale i za bezsensowny widoczny zapierdol.

Kiedyś idę sobie w gronie znajomych do knajpy. Jeszcze przed godzinami szczytu. Zasiadamy, zamawiamy, miła kelnerka przynosi, każdy dostaje, co zamówił. Jeden ze znajomych woła kelnerkę. Prosi o więcej serwetek. Kelnerka przynosi, on domaga się ostrej papryki. Kelnerka znika na zapleczu, za chwilę donosi ostrą paprykę. To znajomy znów kartę prosi – może coś jeszcze zamówi. Potem prosi, żeby kartę zabrać – jednak się nie zdecydował, ale prosi o więcej lodu do napoju. Kelnerka przynosi lód w szklance, znajomy mówi, że może jednak niech przyniesie więcej, w kubełku, bo może inni też będą chcieli. Ja w końcu nie wytrzymuję, i pytam, o co mu chodzi, czy nie może o wszystko poprosić za jednym zamachem, zamiast dziewczynę ganiać, a nam zakłócać biesiadę?

No ale co ona ma do roboty? Pusta sala, ona stoi bezczynnie – odpowiada znajomy, jak się okazuje, jedyny wśród nas człowiek głęboko moralny. Myśmy przyszli do knajpy z czystego amoralnego hedonizmu, a on ma misję: pilnuje, żeby dziewczyna, która nas obsługuje, nie zeszła na złą drogę, żeby nie zgnuśniała, nie pogrążyła się w lenistwie, żeby w pocie czoła, jak Pan Bóg przykazał, zapracowała na swój chleb.

Polak ukarany przez Boga pracą na pokaz

Myślę, że czynnik religijny jest bardzo istotny, nawet dla zlaicyzowanych wyznawców kultu bezsensownego widocznego zapierdolu. To jest ten sam typ, co lekarze odmawiający rodzącym kobietom znieczulenia. Boli, bo musi boleć. Bóg ukarał kobietę rodzeniem w bólach za grzech pierworodny, więc ma boleć. Mężczyznę (kobietę, jak się okazuje też) ukarał pracą w pocie czoła, więc ma być widać tę pracę i ten pot przy pracy. Ponoć Jezus Chrystus przez swoją ofiarę odkupił nasze grzechy, ale na tę karę jego ofiara okazała się za słaba – zapierdol musi być.

Jak zapierdol nie ma sensu, to musi być zapierdol bez sensu – byle było go widać. Liczy się oczywiście efekt pracy, ale jest on tym cenniejszy, im większy zapierdol do niego prowadzi. Poza tym, płaci się przecież za zapierdol, a nie za jakiś efekt. „A ty co? Nie masz nic do roboty? To ja ci coś znajdę”. „Czy ja pani/panu płacę za siedzenie/stanie/czytanie/czekanie?”. „A co pan będzie robił, jak uczniowie będą oglądać film?”. Często pracownicy prowadzą coś w rodzaju prewencji: gdy zapierdol traci swoją intensywność, albo jest niewidoczny dla zewnętrznego obserwatora, wręcz odkładają sensowną, ale mniej spektakularną pracę, taką jak choćby przemyślenie przez nauczyciela cyklu lekcji, aby oddać się widocznej dla wszystkich krzątaninie. Wyznawcy kultu zapierdolu domagają się od innych bezsensownego widocznego zapierdolu, najczęściej dlatego, że sami tak pracują i jest to dla nich sprawa elementarnej sprawiedliwości: dlaczego oni mają zapierdalać bez sensu, a inni nie?

Z czysto racjonalnego punktu widzenia mogłoby się wydawać, że nauczyciel, który w przerwie między jedną a drugą lekcją wypije sobie kawkę, a popołudnie spędzi nie na wypełnianiu sprawozdań, ale, dajmy na to, na spacerku, będzie milszy dla swoich uczniów, będzie uczył lepiej i skuteczniej. Podobnie może wydawać się, że pracownik, który obsłuży już jednego klienta, a w oczekiwaniu na kolejnego odpocznie sobie w jakimś przytulnym miejscu, tego kolejnego obsłuży z większym zaangażowaniem. Zrobi to lepiej niż ten, któremu czas oczekiwania wypełni markowanie zapierdolu. Ale taki zimny, racjonalny punkt widzenia jest nie do przyjęcia dla ludzi głęboko moralnych, którzy wiedzą, że człowiek, jeśli chce być godny swojego miana, musi zapierdalać. Zapierdalać tak jak ja zapierdalam, jak ty zapierdalasz, jak wszyscy bez sensu zapierdalamy.

https://noizz.pl/opinie/felieton-o-bezsensowej-pracy-po-polsku/lj87pjn.amp

--
Przyjedź na SPOTa Wpadnij na Tygodniówkę
Cieciu
Cieciu Bułgarski Łącznik od 1 września 2004 | Warszawa | GG: ...
2020-02-13 12:21:57 Zgłoś
Amen. Jak zapierdalałem (nomen omen) w knajpie w ubiegłym roku, to był taki cykl (w sumie nic dziwnego, trza się było przygotować): przed otwarciem lokalu przecieram stoliki, uzupełniam lodówkę, przecieram kible, przecieram szyby we fliperach (bo to knajpa - muzeum fliperów była), włączam maszyny, otwieram drzwi. No i spoko. Czynności wykonane, staję sobie za barem i czekam na pierwszych klientów. Przychodzi szefowa
- no i czego tak stoisz?
- wszystko zrobiłem, to sobie stanąłem na chwilę.
- masz zapierdalać, być cały czas w ruchu.
- przecież nikogo tu nie ma.
- ja jestem.

--
Kosovo je Srce Srbije !! "Ovo je ovde Balkan mirisni cvet totalno nerazumljiv za ceo svet" Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.
Cieciu
Cieciu Bułgarski Łącznik od 1 września 2004 | Warszawa | GG: ...
2020-02-13 12:23:44 Zgłoś
PS. Na początku nawet się tym jakoś przejmowałem, ale szybko przeszedłem do stanu: mam to w dupie.

--
Kosovo je Srce Srbije !! "Ovo je ovde Balkan mirisni cvet totalno nerazumljiv za ceo svet" Folklor, legendy i historia Bułgarii. Po mojemu.
Servin
Servin Klopsik od 8 lutego 2009 | Z cywilizowanego kraju
2020-02-13 13:03:01 Zgłoś
Tekst skarb!

--
Bo wszystkie serviny to...
pckiller
pckiller Superbojownik od 24 czerwca 2008 | SD
2020-02-13 13:18:27 Zgłoś
Walczę z tym debilizmem od dzieciństwa.

Pamiętam do dziś przygotowywanie z poziomicą w ręku podkładów pod drewno opałowe na końcu działki. Przekładanie gratów z miejsca w miejsce. Bez sensu ale koniecznie do poziomicy i w odmierzonych od ogrodzenia odległościach.

W pracy za to miałem rodzynka - na początku kryzysu w 2009 roku syn prezesa naskoczył na mnie, że nic nie robię całymi dniami tylko jm i allegro na zmianę. Jak mu odpowiedziałem, że cóż mam robić jak nie mam zapytań do wyceny od dwóch miesięcy? Zagotował się, rzucił żebym na urlop bezpłatny poszedł. Na drugi dzień przeprosił ale skończyło się kolesiostwo. Firma na koniec roku padła i koniec pieśni.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Gutex1 Superbojownik od 29 sierpnia 2013
2020-02-13 13:31:42 Zgłoś
Jak pracowałem na budowie jako sztyft to cały dzień z resztą młodych dechy przenosiliśmy z jednej hałdy na drugą 20 m , jak skończyliśmy to z powrotem. i tak bity miesiąc a szef co chwilę stawał nad nami i wrzeszczał że za wolno to robimy. Jak nas w końcu oddelegowali do noszenia palet z dachówką ( waga circa 2t. ) w 8 chłopa to wózkiem nie mogli nas dogonić bo w końcu jakaś odmiana. To był ogólnie remont pałacu w zabytkowej stadninie więc i gnój w stajni przeżucaliśmy .

--
maroo9
maroo9 Superbojownik od 10 maja 2003 | (tja, zaraz miasto :)) Skrzyszów (ten koło Podbucza :)), aktualnie Gouda/NL
2020-02-13 13:43:52 Zgłoś
Gdybym, po tym, jak wróciłem "do żywych", posłuchał wszystkich naokoło, żeby osiedlić się na stałe w PL (bo za granicami samo zło; bo piją; bo ja się znowu stoczę; bo wyzysk i jawne niewolnictwo; bo zamachy, i w ogóle sodomia i gomoria ), to pewnie znowu już bym ze smutku chlał, a w najlepszym przypadku byłbym tylko smutnym zombie, którego całym zajęciem myślowym byłoby tylko dumanie, co zrobić z tymi kilkoma banknotami, które łaskawie dał mi mój Pan i Chlebodawca... A, pracując uczciwie i sumiennie w normalniejszym kraju, przynajmniej wiem, że jestem traktowany jak człowiek, a nie jak jakiś śmieć czy zło konieczne. Kwestia niedoborów pieniędzy również właściwie już nie istnieje.
Zmiana kraju wymaga, oczywiście, wielu wyrzeczeń i poważniejszych decyzji, czasem nadszarpnięcia nerwów, a nieraz trzeba dokonać jakichś trudniejszych wyborów, ale jest to warte tego, żeby taki transfer poważnie przemyśleć. Owszem, może powiecie, że łatwiej mi się gada, bo jestem wolny - prawie wszystko, co miałem, to albo przechlałem, albo rozwaliłem/straciłem w inny sposób - więc (teoretycznie) nic mnie nigdzie nie trzyma i mam pełniejsze pole manewru. Dyskutowałbym, ale mi się nie chce ;) . Ale jak ktoś chce, to nie patrzy na przeciwności - znam osoby, które po krótkim czasie "obczajania" przyjaźniejszych terenów, wracają do PL, pakują resztę rodziny, małe bombelki, czasem pozbywają się nawet swoich krajowych biznesików czy domów, i jadą ku normalności. I są to nawet osoby, dość dobrze sytuowane - patrząc z zewnątrz można by pogratulować sukcesu, bo kasa się zgadzała, dobre fury i wakacje... Ale nikt nie patrzył na to, ile krwawicy, życia i roboczogodzin szło im na to, by ten cały cyrk utrzymać. A jedne Karaiby i podwójne Alpy rocznie jakoś nie niwelowały zmęczenia po całorocznym zapierdalaniu...
W końcu mają tego dosyć, rzucają to wszystko, a tu pełne zaskoczenie: bo można na spokojnie zrobić swoje 8 godzin, iść do (na razie wynajmowanego) domku, który wcale nie musi mieć 500 m kw.; usiąść i cieszyć się życiem, a w weekend mieć również czas dla rodzinki, a nie żyć tylko po to, żeby łoić szalone pieniądze i nie mieć nawet czasu, by się nimi nacieszyć. Serio, niektórzy ludzie dopiero tam, na exporcie, z powrotem przypominają sobie, co to znaczy żyć spokojnie, i to nawet, jeśli przyjdzie im wykonywać prace niby nawet urągające posiadanemu wykształceniu, bo żadna praca nie hańbi, a o ile jest godziwie doceniana, to i motywacja do jej wykonywania jest odpowiedniejsza . A, myśląc przyszłościowo, to i ewentualne małe progeniturki mają już całkiem inny start, ot, choćby dlatego, że nie muszą oglądać sfrustrowanych gąb ekstremalnie styranych Rodziców, a w tej "strasznej", multi-kulturalnej szkole będą od początku "prowadzone" w co najmniej kilku językach + polski w domu - co również powinno takiemu bombelkowi już na starcie znacznie poszerzyć horyzonty i ukształtować ciekawszy światopogląd.

A, i zdaję sobie sprawę, że życie i praca w Polsce też wcale nie musi być ciągłą drogą przez mękę, bo znam wiele osób, którym żyje się tu całkiem fajnie . Piszę może mocno subiektywnie, i tylko o tych rzeczach, które obserwuję już od tych (z przerwami) prawie 20-tu lat skakania po kilku krajach... Puentując: jak ktoś będzie mruk i pesymista, to nawet w wannie pełnej złota będzie mu źle; a jak ktoś się będzie cieszył z byle detalu, to i się ucieszy, że stać go na bułkę i pasztet, które z radochą zje siedząc gdzieś na ławeczce w zielonym parku i delektując się przy tym wesołym wrzeszczeniem ptaszków .

Tak więc, "róbta, co chceta", Szanowne Bojownictwo, tylko pamiętajcie, że czasem szkoda czasu na smuty czy niepotrzebne trwonienie energii tam, gdzie odbiorca, po prostu nie zasługuje na efekty Waszej pracy .

Na koniec pożyczę Wam dobrego dnia! Nie musicie oddawać!


--
Z bycia osłem - już wyrosłem. :)
Servin
Servin Klopsik od 8 lutego 2009 | Z cywilizowanego kraju
2020-02-13 13:44:26 Zgłoś
Tak samo jest na uczelniach i zapierdolu nauki gówien, które albo są niepotrzebne (obowiązkowy wf), albo nieprzydatne i nigdy w życiu ich nie użyjesz (geografia czy historia na ekonomii) albo wymagają sporo nauki a rozwiązanie i tak dostępne jest w internecie.

Nie - zapierdalaj i ucz się na pamieć.

Znaczy u was, nie w cywilizacji

--
Bo wszystkie serviny to...
Maciej1988
Maciej1988 Bojownik od 27 kwietnia 2010 | Miasto doznań
2020-02-13 14:29:34 Zgłoś
Przez ostatnie trzy dni wniosłem na trzecie piętro ponad tonę płytek, desek, legarów; zniosłem 600 kg gruzu. Za tydzień włączą windę, ale chuj, robota idzie, klient zadowolony! Deweloper czysty, bo klucze oddał, a że do klatki jest 200 m po błocie...

Spełniam się, kurwa mać.

--
Bób
Koper
Włoszczyzna
Servin
Servin Klopsik od 8 lutego 2009 | Z cywilizowanego kraju
2020-02-13 14:38:11 Zgłoś
:maciej1988 O! Młody, dynamiczny zespół

--
Bo wszystkie serviny to...
Fiol78
Fiol78 Cesarz Narzekalni od 2 kwietnia 2008 | Festung Glogau
2020-02-13 14:54:44 Zgłoś
Dobry tekst, zgadzam się na 100%, uważam takie polskie podejście za relikt z czasów pańszczyzny. Mam dwie uwagi. po pierwsze według mnie cały postęp na świecie mamy dzięki lenistwu. Nie chciało się ganiać z pałą za zwierzyną? Wynalazł człowiek łuk i trafił jelenia z daleka, zaoszczędzony czas błogo przekimał.

Po drugie: podejście kobiet do remontów to odmiana takiego podejścia do bezsensownego zap.dolu. Mam ściany pomalowane farbą którą można umyć, meble też, stoi, nic się nie niszczy, po co ruszać? A u moich znajomych w związkach co dwa lata rozbiórka mieszkania, bo pani domu się znudziło i trzeba robić remont. Owszem, żyję z takich ludzi, ale tego zrozumieć nie mogę. Zapędź samca do roboty, niech ciężką harówą udowodni że mu zależy, zmieniając ściany z waginalnego różu na róż sinokoperkowy i meble koloru wenge na meble koloru legno. Po co ludzie robią sobie takie rzeczy nawzajem?
Ostatnio edytowany: 2020-02-13 14:55:04

--
W ciąży nie piję alkoholu!
Thurgon
Thurgon Superbojownik od 11 stycznia 2010 | Gdz.
2020-02-13 15:18:12 Zgłoś
Problem pojawia się, kiedy bezsensownym zapierdolem niektórzy nazywają faktyczne obowiązki. Ostatnio spotkałem się z modą na chwalenie się w necie tym, kto lepiej się ukrywa z tym, że nie robi

A zupełnie odchodząc, to nie cierpiałem i nie rozumiałem radochy z tego, że nie ma nic do zrobienia w pracy. Uj jasny mnie strzelał, jak gapiłem się na zegar myśląc ile jeszcze do końca. Zwłaszcza na nockach.

--
Próżnoś repliki się spodziewał. Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet:"Pies cię j...ł"- Bo to mezalians byłby dla psa
Maciej1988
Maciej1988 Bojownik od 27 kwietnia 2010 | Miasto doznań
2020-02-13 15:44:08 Zgłoś
:thurgon
Ja ZAWSZE kombinuję, jak zrobić, żeby się nie narobić. Gotowa gładź wałkiem, wózek do materiałów, dwie wkrętarki - jedna do nawiercenia, druga z bitem, żeby nie zmieniać narzędzia w uchwycie co chwilę.

Ale zapdalanie po schodach, wokół nieczynnej jeszcze windy (podłączonej, ale zablokowanej, czekającej na UDT) jest tak głupie, że szkoda słów.

Albo przerabianie czegoś, co już się zrobiło, bo klientowi się koncepcja zmieniła. Albo wałkowanie pierdyliarda koncepcji, żeby na końcu i tak moja pierwotna okazała się najlepsza;). Tu nawet nie chodzi o pieniądze.

--
Bób
Koper
Włoszczyzna
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
kombinator_83 Superbojownik od 28 sierpnia 2005
2020-02-13 15:46:31 Zgłoś
Świetny tekst. Pracuję w dziale technicznym, odpowiedzialny jestem za proces produkcyjny i ogólne utrzymanie maszyn w ruchu. Czyli jak wszystko szło dobrze, żadne maszyny nie stawały a produkowane elementy były ok to teoretycznie nie mieliśmy z kolegami za dużo pracy. Oczywiście kierownika to bolało. Raz stwierdziłem, że chyba dobrze, że nie mamy za dużo pracy bo to oznacza, że wszystko super pracuje, jedyna odpowiedz to "niby tak". Piszę w czasie przeszłym bo jednak się trochę zmieniło, teraz jest zapierdol. Moim zdaniem również bezsensowny ale z innej przyczyny. Zamiast trzymać cześć doświadczonych pracowników, szefostwo stwierdziło, że lepiej wziąć nowych, tańszych i wyuczyć. Okazało się, że nie dość, że chętnych za dużo nie ma to jeszcze są to osoby nie nadające się do tej pracy. Więc trzeba zapierdalać bo kolesie po 3-4 latach pracy nie ogarnęli podstaw i albo nie potrafią czegoś zrobić albo robią na odwal się i po chwili znowu zepsute.

Jest jeszcze jeden problem, który mnie irytuje obok bezsensownego zapierdolu. Jak już firma ma pracownika to najlepiej wykorzystać go do różnych prac do których trzeba by wezwać firmę zewnętrzną. Ale to też temat rzeka.

--
brood_k
brood_k Superbojownik od 11 marca 2010 | Poznań
2020-02-13 15:57:04 Zgłoś
Heh, mam to samo. Nazjeżdża się lokomotyw z usterkami i nie wiadomo w co ręce wpierw włożyć, tu pięknie działa zarówno prawo serii, przysłowie o nieszczęściach co chodzą parami, oraz wszystkie prawa Murphy'ego.
Po czym kurz opada, i np. przez dwa dni potrafi nie dziać się nic. A w moim przypadku do tego najczęściej te okresy kiedy jest przypierdal nakładają się na koncerty. Czyli po pracy do sali prób, ładowanie busa, wyjazd, granie, po którym zjeżdżamy do Poznania np.o 2 w nocy, a o 5:20 mam budzik i znów w koło Macieju, 8h tego, od czego zacząłem
Ale cóż, przypadłość wszelkich służb, od takiego :brogmana poczynając, przez wszystkich strażaków czy inne pomoce drogowe, na takich naprawiaczach lokomotyw jak my tutaj kończąc...
Na szczęście laptop załatwia sprawę. Mam swoje symulatorowe 3d i się nie nudzę, coś się dzieje, coś powstaje i jest twórczo

A tekst zajebisty. Na szczęście u nas rzecz polega na tym, żeby było zrobione dobrze, a nie szybko. Niech ta lokomotywa postoi sobie o dzień czy dwa dłużej, ale nie wraca za tydzień z poprawkami. I jak najdłużej tej wersji się trzymajmy, co w przypadku czasem i 40-45 letnich maszyn wcale nie jest łatwe

Ostatnio edytowany: 2020-02-13 16:01:21

--
Kwartet ProForma Sensoria BKD
Thurgon
Thurgon Superbojownik od 11 stycznia 2010 | Gdz.
2020-02-13 16:07:52 Zgłoś
:maciej1988 A to są dwie różne sprawy. Mi chodzi o sytuację, jak np. robiłem na produkcji nocki. 3 w nocy. Maszyny stoją. Do końca 3h, a tutaj nic do roboty. Zakaz wniesienia czegokolwiek na linię, a byli ludzie co się cieszyli, że postoją przez 3 h oparci o słupek gapiąc się na zegar

--
Próżnoś repliki się spodziewał. Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet:"Pies cię j...ł"- Bo to mezalians byłby dla psa
waldek52
waldek52 Superbojownik od 25 grudnia 2018 | Pruszków
2020-02-13 16:33:41 Zgłoś
:fiol78 Z tą zmianą ( u kobiet) to jest tak że nie musi być lepiej - MA BYĆ INACZEJ i to koniecznie tak jak "pani" wymyśliła.
I nie licz na to, że będzie zadowolona z tego co wymyśliła.
Jak już będzie gotowe to "pani" będzie święcie przekonana, że INACZEJ było by lepiej.

--
Nie lubię siebie sam. Za dobrze siebie znam (J.Sztaudynger)
Jez_z_lasu
Jez_z_lasu Bojownik od 14 stycznia 2013 | Jez_z_lasu
2020-02-13 17:08:12 Zgłoś
Spróbuj nic nie robić przy części kobiet pękną z wnerwu, bo nawet jak nie ma co robić, to powinieneś się zająć nią lub zarobić w tym czasie więcej (tylko dla niej O_o) Na dłuższą metę nie warte to kilku/kilkunastu godzin bliskości tygodniowo, bo nawet sperma potrzebuje spokoju żeby z powrotem napłynąć do jaj :|

--
gen_Italia
gen_Italia Amator trójkątów od 10 stycznia 2005 | Neusulzfeld
2020-02-13 17:55:01 Zgłoś
Ja tak miałem w woju, m.in. dlatego podziękowałem za współpracę.
Jak człowiek zrobił swoje, to zaraz przylazł jeden z drugim mądry i "Co, nie masz co robić? To garaże zamiataj". No ile można zamiatać w jednym miejscu? W takim systemie chyba ze trzy czwarte swojego budżetu Marynarka Wojenna musiałaby wydawać na miotły - tyle byśmy ich zużywali Efekt był taki, że jak do ogarnięcia były np. konserwacje sprzętu, to robotę, którą można zrobić w godzinę robiło się czasem i trzy dni (plus był też taki, że budżet MW na tym skorzystał, bo nie trzeba było ciągle kupować tych nowych mioteł). A pan wielki dowódca widział, że praca wre i był zadowolony tym jak sprawnie dowodzi
Ale to oczywiście problem stworzony przez zjebanych przełożonych, na kilku szczeblach. U mojego brata w jednostce pracę mają zorganizowaną zupełnie inaczej: na apelu porannym wszyscy dostają zadania, jak zrobią co było do zrobienia i nic więcej nie ma - to do domu, żeby bez sensu nie siedzieć. A jak czasem jest faktycznie urwanie głowy i trzeba zapierdalać po kilkanaście godzin, to się zapierdala. Czyli nawet w armii można do tematu podejść sensownie.

--
Thurgon
Thurgon Superbojownik od 11 stycznia 2010 | Gdz.
2020-02-13 19:05:33 Zgłoś
:gen_italia Przecież wiadomo, że szwej się nudzić nie może, bo z nudów szwej może klamkę upierdolić

--
Próżnoś repliki się spodziewał. Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet:"Pies cię j...ł"- Bo to mezalians byłby dla psa
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Krzychpl Superbojownik od 11 maja 2004 |
2020-02-13 19:22:46 Zgłoś
jak kiedyś napisałem o konfrontacji archetypów pracy ciągłej i zadaniowej/epizodycznej (constant vs spike effort) w kontekście kultury łowiecko-zbierackiej i odmienności ról męskiej i żeńskiej to mnie światła i nowoczesna większość prawie zjadła
a to aż tak daleko sięga i zazębia się z fizjologią i anatomią, religia się na to nałożyła (i tu też przywołam różnicę w religijności męskiej i żeńskiej)

--
Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty. Terry Pratchett - Prawda
szatkus
szatkus Superbojownik od 18 kwietnia 2006 | Tam, gdzie jeździ Tramino | GG: 19*443^2
2020-02-13 22:06:34 Zgłoś
:krzychpl może po prostu jesteś zjebany albo coś?

--
Fiol78
Fiol78 Cesarz Narzekalni od 2 kwietnia 2008 | Festung Glogau
2020-02-13 22:23:47 Zgłoś
:szatkus To wartościowa hipoteza, choć potrzebuje dowodów.

--
W ciąży nie piję alkoholu!
szatkus
szatkus Superbojownik od 18 kwietnia 2006 | Tam, gdzie jeździ Tramino | GG: 19*443^2
2020-02-13 22:39:58 Zgłoś
:fiol78 dawno mnie tu nie było, okej? Nie ogarnąłem, że to trollkonto

--
Fiol78
Fiol78 Cesarz Narzekalni od 2 kwietnia 2008 | Festung Glogau
2020-02-13 22:42:02 Zgłoś
:szatkus Że co? Czyje trollkonto?

--
W ciąży nie piję alkoholu!
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Krzychpl Superbojownik od 11 maja 2004 |
2020-02-14 01:20:08 Zgłoś
:fiol78 że niby moje, od 2004 roku (swoją drogą mocno przewidujący byłem)
pozdrów kotka

--
Kłamstwo obiegnie cały świat, zanim prawda zdąży włożyć buty. Terry Pratchett - Prawda
Forum > Hyde Park V > Bezsensowny, ale widoczny zap***dol to świętość dla Polaków, felieton Jaros…
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj