Ich żywiołem była wojna. Pochody i bitwy, ale nade wszystko napady na miasta i wsie nieprzyjaciela. To one dostarczały tego, czego lisowczycy pragnęli najbardziej – łupów! Pozostawały po nich tylko zgliszcza spalonych chałup, płacz, strach i nienawiść.

Pewnej pogodnej nocy, gdzieś na rosyjskim stepie, sen mieszkańców chutoru przerwało dudnienie kopyt po suchej ziemi i blask płonących pochodni. Nim ktokolwiek zrozumiał co się dzieje, w wąską uliczkę, między rzędy chałup, wpadł oddział jeźdźców. Rumor uczynił się większy, krzyki, groźby i łkania kobiet wypełniły tą spokojną dotąd okolicę. Chaos rzezi wyrywał ze snu coraz więcej mieszkańców, którzy z przerażeniem w oczach ginęli od razów polskich szabel; wreszcie strzechy rozbłysły kolorowym płomieniem oświetlając krwawe igrzysko…

Rankiem, gdy pierwsze promienie słońca wychynęły zza horyzontu z chutoru pozostały czarne zgliszcza dopalających się chałup. Na bitej drodze leżały trupy mężczyzn, kobiet i dzieci. Gdzieś zaskomlał pies, gdzieś czarne ptactwo krakaniem zwoływało na żer…

Ci, którym udało się przeżyć opuścili okolicę, a wraz z nimi szedł strach przed lisowczykami. (...)
Czytaj dalej:
https://ciekawostkihistoryczne.pl/2015/04/28/lisowczycy-polscy-jezdzcy-apokalipsy/

--