Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Hyde Park V > tytułem wypowiedzi Michalkiewicza
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Gutex1 Superbojownik od 29 sierpnia 2013
2018-10-08 21:19:56 Zgłoś
Ofiara księdza pozwie Michalkiewicza za słowa o k...ach. "Płakała, gdy to przeczytała"
Katarzyna, której sąd przyznał milion złotych zadośćuczynienia za to, że była gwałcona przez księdza, pozwie Stanisława Michalkiewicza. Publicysta Radia Maryja stwierdził, że "żadne k…wy nie są tak wysoko wynagradzane.


Michalkiewicz w felietonie opublikowanym w serwisie YouTube odniósł się do wyroku, jaki zapadł kilka dni temu. Katarzynie, która jako 13-latka była brutalnie gwałcona przez księdza Romana B. z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, zasądzono milion złotych odszkodowania.

"Dostać milion złotych, za to, że ktoś kiedyś wsadził rękę pod spódniczkę, no któż by nie chciał" - mówi na wideo zamieszczonym na YouTubie. I dodaje: "Jestem pewien, że teraz panienki, jedna przez drugą, na wyścigi będą sobie przypominać, jak to były molestowane. (...) Miliona złotych to taka panienka jedna z drugą przez całe życie może nie zarobić, a tutaj za jednego sztosa. No to żadne k…wy nie są tak wysoko wynagradzane na całym świecie, a cóż do tego nasz biedny kraj."

Katarzyna jest pod stałą opieka Fundacji "Nie lękajcie się". - Ta dziewczyna dwie minuty po tym, jak media napisały o tym nagraniu, skontaktowała się ze mną. Płakała jak to czytała. Na pewno wystąpi na drogę sądową przeciwko tej osobie, ale musi trochę odreagować proces, który dopiero co się zakończył. Przeszła bardzo, bardzo dużo i naprawdę potrzebuje spokoju. Jej życie zostało złamane i będzie się z tym zmagać do końca życia – mówi Wirtualnej Polsce Marek Lisiński.

Zbulwersowany słowami Michalkiewicza jest pełnomocnik Katarzyny. - Tego nie da się w kulturalny sposób skomentować. Wyrządził jej wielką dodatkową krzywdę – mówi Wirtualnej Polce mec. Jarosław Głuchowski. Z uwagi na zobowiązanie do zachowania szczegółów sprawy swojej klientki w tajemnicy nie chce się wypowiadać na temat pozwu przeciwko Michalkiewiczowi.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Gutex1 Superbojownik od 29 sierpnia 2013
2018-10-08 21:24:28 Zgłoś
a jak ktoś chce to artykuł o owej sprawie z Wyborczej.( niestety tylko z pdf )

Pedofilia w Kościele. Ksiądz gwałcił 13-latkę. Nadal odprawia msze [REPORTAŻ JUSTYNY KOPIŃSKIEJ]

Justyna Kopińska, rys. Anna Reinert/Jacek Faleńczyk 6 stycznia 2017

Ksiądz Roman podstępnie wywiózł od rodziców 13-letnią Kasię, więził ją i przez kilkanaście miesięcy gwałcił. Pedofil odprawia dziś msze w Puszczykowie. I koresponduje z dziećmi na Facebooku.

Minęło dziesięć lat, a ja nadal nie mogę zasnąć przy zgaszonym świetle. Koszmary wracają. Pamiętam, jak wysłał mi kartkę: „Gorące pozdrowienia dla mojej Kasi, za którą często się modlę!”. Miałam 12 lat. Kilka miesięcy później wywiózł mnie daleko od rodziców i zgwałcił po raz pierwszy.

Zaufaj, nie skrzywdzę cię

Z domu rodzinnego zapamiętała przerażający chłód. Rodzice nigdy jej nie przytulili, nie mówili, że kochają. Nie miała koleżanek. Bała się je zaprosić do domu. Jej ówczesny kolega z klasy napisał potem na forum internetowym: „Kasia była taka ładna i potulna. Słuchała się nauczycieli”. Kasia opowiada mi o sobie. – Tata bił mamę tak, że krew tryskała po ścianach. Mama często leżała na podłodze, zakrwawiona, w podartych ubraniach. Starałam się ich pilnować. Gdy mama chciała się powiesić, śledziłam każdy jej ruch. Czasem rodzice tak się upijali, że zapominali otworzyć mi drzwi. Musiałam spać na zewnątrz. Nie robili mi tego specjalnie. Po alkoholu nie panowali nad swoim zachowaniem. Za każdym razem jak wracałam autobusem do domu, z nerwów bolał mnie brzuch. Liczyłam drzewa wzdłuż drogi – sto jeden, sto dwa, sto trzy – by choć przez chwilę przestać myśleć.

Któregoś dnia, byłam wtedy w szóstej klasie podstawówki, ksiądz uczący nas religii zauważył, że płakałam. Kazał mi zostać po lekcji. Nie chciałam mówić mu o problemach. Miałam zasadę: nie zwierzam się nauczycielom. Później jeszcze kilka razy zatrzymywał mnie na korytarzu i nalegał na rozmowę. Odmawiałam. Chciałam, by przestał mnie wypytywać. Po paru tygodniach podszedł i łagodnym głosem powiedział: „Zaufaj mi, chcę ci pomóc, jestem księdzem, nie skrzywdzę cię”. Wcześniej nikt tak do mnie nie mówił. Po paru miesiącach przyjechał do moich rodziców. Tłumaczył, że chce ich wesprzeć. Mówił, że lepiej będzie mi w szkole z internatem w innym województwie. Wyjaśnił, że tam będę miała najlepsze warunki do edukacji. Rodzice zgodzili się bez wahania. W tym czasie byli na mnie źli, że chowam im butelki z wódką.

Mam mszę wieczorną w Stargardzie

– To nie była szkoła z internatem, tylko puste mieszkanie jego matki, która jest za granicą. Zapisał mnie do gimnazjum salezjańskiego przy ulicy Witkiewicza w Szczecinie. Mówił, że pedagog z tej szkoły to najlepsza przyjaciółka jego mamy. To była szkoła dla zamożnych dzieci z dobrych rodzin. Trzeba było mieć wysoką średnią, nawet 5,0, i pieniądze na czesne. A ja miałam raczej słabe oceny. Ale ksiądz dyrektor po rozmowie z ks. Romanem przyjął mnie poza rekrutacją w środku roku szkolnego. Ks. Roman kazał mi w szkole z nikim nie rozmawiać i od razu po lekcjach wracać do tego mieszkania. I tak nikt tam ze mną nie chciał rozmawiać. We wszystkim różniłam się od dzieci z bogatych rodzin w Szczecinie. Na lekcjach niewiele rozumiałam, bo poziom był dla mnie za wysoki. Czułam się gorsza.

Raz wróciłam trochę później po szkole. Ksiądz szarpnął mnie tak mocno, że skręcił mi rękę. Musieli założyć mi szynę. Kazał powiedzieć w szpitalu, że spadłam ze schodów. Stał i pilnował, co mówię lekarzowi.

Któregoś dnia powiedział: „Nawet nie wiesz, jak o tym marzyłem”. „O czym, proszę księdza?” – zapytałam. „Zaraz zobaczysz, moje słoneczko”. Zasunął zasłony, mocno chwycił mnie za ręce. „Nie krzycz, bo wtedy będzie bolało bardziej” – powtarzał. Zaczął zdzierać ze mnie ubranie. To był taki strach, że nie możesz oddychać. Był silny, ważył sto kilogramów. Krzyczałam, błagałam, by przestał. Gdy skończył, owinęłam się w koc, położyłam przy ścianie i płakałam. „Jadę. Mam mszę wieczorną w Stargardzie” – rzucił. Kazał mi wziąć jakieś dziwne tabletki. Otworzył usta i sprawdził, czy na pewno je połknęłam. Krew spływała mi po nogach. Weszłam do wanny. Zaczęłam ją spłukiwać, ale było jej więcej i więcej. Miałam rozciętą wargę, na udach siniaki. Zaczęłam powtarzać: „Mamusiu, gdzie jesteś? Pomóż mi”. W tej chwili oddałabym wszystko, aby była przy mnie. Kilka godzin siedziałam w wodzie.

W kolejnych dniach zaczął mnie bić, poniżać, groził, że mnie zabije. Powtarzał, że jak wygadam się nauczycielom, to się dowie, bo u salezjanów zna wszystkich. I zapłaci moim koleżankom, by powiedziały, że sama tego chciałam.

Przychodził, kiedy chciał. Zaczął zmuszać mnie do brania leków. Nie mówił ich nazwy. Ale działały jak psychotropy. Byłam otępiała, senna. Miałam zaburzenia równowagi. Pamiętam, że zaczął powtarzać: „Mama i tata już cię nie chcą. Oni cię nienawidzą. Nie masz w życiu nikogo oprócz mnie”. W sylwestra przyjechał z wódką. Pozasłaniał okna. Pił i powtarzał, że to będzie mój najlepszy sylwester w życiu. Gwałcił mnie przez całą noc. Wtedy zaczęłam się ciąć. Cały czas nasłuchiwałam, czy on nie wchodzi. Krzywdził mnie nawet kilka razy jednej nocy. Miał taki obrzydliwy zapach potu. Powtarzałam, że nie chcę, ale on robił to jeszcze mocniej. Czasem w trakcie krzyczał: „I Bóg cię przestał kochać”. Gdy bardzo się wyrywałam, głodził mnie przez kilka dni.

Znajdę cię i zabiję

– Często zabierał mnie na plebanię w Stargardzie. Jedliśmy obiad ze wszystkimi księżmi, a potem brał mnie do swojego pokoju. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie reagował. Ja byłam bardzo drobną dziewczynką, wszyscy widzieli, jaka jest między nami różnica wieku, a księża się nie dziwili, że śpię u niego. Jak chciałam skoczyć z okna z ósmego piętra, to powiedział, że opętał mnie szatan. Zabrał mnie do znajomego egzorcysty w Szczecinie i nawet tam poprosił o wspólny pokój na noc. Któregoś dnia rzucił: „Mała, przytyłaś ostatnio i wymiotujesz”. Zrobił mi test ciążowy. Krzyczał: „Nie chcę mieć bachora”. Potem zabrał do znajomej ginekolog. Zabili moje dziecko. Długo później krwawiłam, bardzo mnie bolało. Po kilku miesiącach przestałam chodzić do szkoły, miałam lęki, myśli samobójcze. Chyba ktoś zwrócił uwagę na moją nieobecność, bo ksiądz zaczął zmuszać mnie, bym chodziła. Załatwił lekcje matematyki z jego znajomą pedagog. Ona wyglądała na bardzo dobrą osobę. Zaczęła dopytywać, dlaczego jestem smutna. Powiedziałam jej o wszystkim. Od razu zobaczyłam, że nie jest pewna, czy mówię prawdę. Pytała: „Czy to nie był sen?”. A później powiedziała księdzu o naszej rozmowie. Przyszedł do domu i zaczął krzyczeć, że szargam jego opinię. „Ty sobie nie wyobrażasz, ile ludzi ludzi w tym mieście mnie ceni, podziwia! – krzyczał. – Jak ludzie cię szanują, to nigdy nie uwierzą w takie wymysły dzieciaka. Ale jeszcze raz to zrobisz, to pożałujesz”.

Kazał mi jechać z nim do Częstochowy. On często tam bywał, bo prowadził grupy pielgrzymkowe. Tam, w kościele, kazał mi iść do konfesjonału. „Chodź, powiesz całą prawdę i zobaczymy, jak Bóg zareaguje” – krzyknął. Opowiedziałam księdzu w konfesjonale wszystko. A on zwyzwał mnie od kurew. Powiedział, że nigdy nie dostanę rozgrzeszenia i mam się wynosić z kościoła. Pamiętam, że był taki zbulwersowany, czerwony. Wybiegłam z płaczem. Ksiądz Roman za mną. Uśmiechał się przez całą drogę powrotną. Po roku i paru miesiącach zawiózł mnie do rodziców. Nie pamiętam, jaki był powód, może gdzieś wyjeżdżał. Rodzice bardzo dziękowali mu za dotychczasową pomoc i liczyli na więcej. Powtórzył mi jeszcze, że jak cokolwiek ujawnię, to zrobi ze mnie kurwę.

Postanowiłam sobie, że i tak powiem, ale tym razem byłam ostrożniejsza. Wiedziałam, że rodzice mogą mi nie uwierzyć, bo bardzo go cenili. Powiedziałam pani pedagog w świetlicy środowiskowej. Bałam się, że jak powiem, kim on jest, to ona mi nie uwierzy. Więc powiedziałam, że zgwałcił mnie chłopak. A gdy odpowiedziała, że rzeczywiście mam objawy wykorzystania seksualnego, to dodałam, że tak naprawdę to był mój nauczyciel religii, ksiądz. Od razu zgłosiła sprawę na policję. Powiedziała, że moi rodzice muszą wiedzieć, bo będę potrzebowała bardzo dużo wsparcia psychicznego podczas śledztwa prokuratora i procesu. Zawiadomiła PCPR i stamtąd przyszła pani, która miała wyjaśnić wszystko rodzicom. Mama uderzyła mnie wtedy w twarz. Krzyczała, że to nieprawda. Później ta pani długo z nimi rozmawiała. Po tej rozmowie zabrano mnie z domu i umieszczono w sierocińcu. Z księdzem spotkałam się w czasie procesu. Przypomniałam sobie, jak wcześniej mówił: „Jeśli mnie kiedyś za to wsadzą, to po wyjściu na wolność nie będę miał nic do stracenia. Znajdę cię i zabiję”.

Niewolnica księdza

Gdy prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko księdzu, w ogłoszeniach duszpasterskich parafii św. Józefa w Stargardzie Szczecińskim zapowiedziano: „Decyzją władz Towarzystwa Chrystusowego ks. Romana przeniesiono do pracy w Anglii. Pożegnanie odbędzie się w czwartek o 19.15. Pragniemy podziękować Bogu za wspólny czas”. Ksiądz został aresztowany, zanim wyjechał do Anglii, w czerwcu 2008 roku. Miał wtedy 32 lata. W jego laptopie znaleziono treści pedofilskie i korespondencję z innymi dziećmi. Podczas rozprawy ksiądz Roman B. przyznał się do zarzucanych mu czynów. Wyjaśniał sędziemu: – Nie wiem, jak do tego doszło, że dziecko trzymałem u siebie na plebanii i też jeździłem z nią do Lichenia czy Łagiewnik. Po prostu nikogo to nie interesowało. Ojciec Kasi w sądzie: – Jak dzwoniłem do córki, to miałem wrażenie, że ona jest na jakichś lekach, jakaś zamroczona. Ksiądz Roman był tajemniczy. Nie chciał dużo rozmawiać, gdy pytałem o córkę. Później zablokował jej telefon. Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, że on ją krzywdzi. Zwiodło mnie, że to ksiądz.

Sędzia, ówczesny prezes Sądu Rejonowego w Stargardzie Mariusz Jasion w lutym 2009 roku skazał księdza Romana na osiem lat bezwzględnego więzienia. Podczas ogłaszania wyroku mówił: – Ksiądz Roman traktował dziewczynkę jak niewolnicę, jak rzecz. Zaplanował swoje działania. Stopniowo izolował dziecko od rodziny oraz przyjaciół. Założył jej w telefonie GPS, aby sprawdzać, gdzie się znajduje. Kontrolował jej billingi w telefonie komórkowym. Cynicznie wykorzystał jej sytuację psychiczną oraz finansową. Prawdopodobnie skutki Kasia będzie odczuwała przez całe życie. O wysokiej demoralizacji ks. Romana może także świadczyć treść rozmów na Gadu-Gadu. Wynika z nich, że z innymi dziewczętami także utrzymywał kontakty zbyt zażyłe jak na kapłana katolickiego i opiekuna młodzieży. Używał też wulgaryzmów, opisując przełożonych, na przykład o proboszczu swojej parafii pisał „ten fiut”. Ks. Roman miał przebywać w więzieniu do 2016 roku. Następnie mógłby zostać poddany tzw. ustawie o bestiach, stworzonej dla osób, które zagrażają życiu lub wolności seksualnej innych. Jeśli według psychiatrów nadal zagrażałby dzieciom, umieszczono by go w zamkniętym ośrodku w Gostyninie.

Wróć do księdza, on cię kocha

Na forum stargard.naszemiasto.pl znajduję list parafianki ze Stargardu: „Tyle teraz się słyszy o pedofilii, że pomyślałam o sprawie księdza Romana. Na początku dostał zakaz wykonywania zawodu i został usunięty z kapłaństwa. Potem osiem lat więzienia. A teraz jest księdzem w Puszczykowie. Szaleństwo! Dlaczego najpierw coś ustalają, a potem zamykają ludziom usta? Ksiądz Roman działa też w internecie, prowadzi profil na Facebooku jako Roman Bee (czyli ang. pszczółka). Uczył moją córkę, moją siostrzenicę i wiem od nich, że ma kontakt z młodzieżą. Dlaczego nie siedzi w więzieniu? Przecież nie poszedł tam za skradziony cukierek w sklepie!”. Sprawdzam: Roman B. rzeczywiście jest księdzem w Puszczykowie koło Poznania. Pytam w sądzie w Stargardzie, dlaczego ksiądz tak wcześnie wyszedł z więzienia. Dowiaduję się, że od wyroku sędziego Jasiona apelację złożyli jego adwokaci. Jeden był opłacany przez rodzinę, drugi przez zakon Towarzystwa Chrystusowego. Ks. Roman był zakonowi wdzięczny za wsparcie. Przed sądem mówił: „Moje zgromadzenie zakonne mnie wspiera. Nie myślą o wyrzuceniu mnie z zakonu. Regularnie odwiedza mnie w więzieniu przełożony”.

Decyzją sądu okręgowego sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia w Sądzie Rejonowym w Stargardzie. Sąd okręgowy podkreślał, że Roman B. przyznał się do kilkudziesięciu przestępstw seksualnych na Kasi, ale zaprzeczał biciu ofiary i zaplanowaniu działań z góry. Zalecał więc: „Przy kolejnym rozpoznaniu niezbędne będzie ponowne niezwykle wnikliwe przesłuchanie Kasi”. Kolejną sprawę poprowadziła sędzia Halina Waluś. Ale nawet nie zobaczyła pokrzywdzonej. Bo Kasia przebywała w czasie powtórnego procesu w szpitalu psychiatrycznym. W sierocińcu stan zdrowia dziewczynki gwałtownie się pogorszył. W dokumentacji domu dziecka zapisano: „Gdy tylko zaśnie, zaczyna się rzucać. Powtarza przez sen: to boli. Nieustannie płacze”. Wpływ na stan Kasi mogło mieć także zachowanie jednej z opiekunek. Dyrektor placówki Zdzisław Wudarczyk mówił w sądzie: – Jedna z naszych wychowawczyń w dziwny sposób interesuje się sprawą Kasi. Ciągle chce rozmawiać na temat molestowania i wykorzystuje tę wiedzę, by dręczyć dziewczynkę. Namawia Kasię, aby wróciła do księdza, bo ksiądz ją kocha. Sugeruje jej wycofanie zarzutów. Padło nawet stwierdzenie, że „ksiądz może kogoś na nią nasłać”.

Dyrektor Wudarczyk zawiadomił nawet Prokuraturę Rejonową w Pyrzycach o możliwości popełnienia przestępstwa. Dziś mówi mi: – Prokurator wszczął śledztwo, ale umorzył je z braku dowodów. Pani Aneta jest teraz wychowawcą w Domu Dziecka w Pyrzycach. – Bo w polskim wymiarze sprawiedliwości dziecko to nie jest „dobry” świadek – komentuje biegła sądowa, która prosi o anonimowość. – Najlepszy świadek to wykształcony mężczyzna po czterdziestce. Dziecku z założenia nikt nie wierzy. Nie wystarczy, że Kasia nie miała tendencji do konfabulacji, musiałaby chyba nagrać rozmowę z panią Anetą dyktafonem, żeby uznano to za dowód. Na szczęście w sprawie księdza znaleziono treści pedofilskie w jego telefonie i laptopie. Gdyby zdążył się ich pozbyć, możliwe, że nigdy nie trafiłby do więzienia. On miał rację, gdy mówił, że dziecku nikt nie uwierzy.

W lutym 2009 roku Kasia podjęła próbę samobójczą. Na pół roku trafia do szpitala psychiatrycznego. Docieram do dokumentacji szpitalnej. Lekarze tak opisują jej stan: uczestnictwo w rozprawie oraz spotkanie sprawcy nasiliły tendencje samobójcze, liczne samookaleczenia wymagające interwencji chirurgicznych, koszmary nocne, natrętne wspomnienia. Pacjentka wymaga hospitalizacji psychiatrycznej. W szpitalu wykazuje silny lęk, niepokój. Dziewczynka czuje, że nie zasługuje na życie. Boi się spotkań z duchownymi. Czuje strach przed uczestnictwem w mszach świętych.

Ofiara w szpitalu, sędzia zmniejsza karę

W opinii dla prokuratora biegły psycholog potwierdził wiarygodność zeznań dziewczynki i brak skłonności do konfabulacji. Jednak inny biegły sądowy stwierdził, że ksiądz Roman miał ograniczoną zdolność panowania nad swoim zachowaniem ze względu na „osobowość nieprawidłową z tendencjami pedofilnymi”. Z nieznanych powodów przy ponownym rozpoznaniu sędzia Halina Waluś drastycznie obniża karę. Ks. Roman ma spędzić cztery i pół roku poddany leczeniu psychiatrycznemu na oddziale szpitalnym w zakładzie karnym. Sędzia przyznaje w uzasadnieniu, że nigdy nie widziała pokrzywdzonej. Ale adwokaci księdza odwołują się także od zmniejszonego wyroku. W 2010 roku sędzia Andrzej Wiśniewski z Sądu Apelacyjnego w Szczecinie kolejny raz łagodzi wyrok. Z wyroku usuwa zapis, że ksiądz dokonał przestępstwa „przez nadużycie zaufania wynikającego z pełnionej funkcji kapłana katolickiego”. Kara zostaje zmniejszona o pół roku.

Inne spojrzenie na szkodliwość

Rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie Michał Tomala podkreśla, że wszyscy sędziowie w pełni uwierzyli w relację dziecka. – Po prostu inaczej ocenili szkodliwość popełnionego czynu – mówi. Ksiądz wyszedł na wolność w czerwcu 2012 roku. Chciałam zapytać sędzię Halinę Waluś, czy gdyby sądziła gwałciciela swojej córki, to za kilkadziesiąt przestępstw seksualnych popełnionych na niej otrzymałby taki sam wyrok. – Pani chyba nie myśli, że będę się teraz tłumaczyć – oburza się sędzia Waluś i kończy rozmowę. Pytam rzecznika, dlaczego ksiądz miał dwóch znakomitych adwokatów, a poszkodowana żadnego pełnomocnika. Czemu nikt nie reprezentował jej w sądzie? – Nie wiem, czy adwokaci oskarżonego byli „znakomici” – odpowiada rzecznik. –

[dalsza część ucięta]

--
Spowiednik
Spowiednik Superbojownik od 17 października 2002
2018-10-08 21:35:37 Zgłoś
Jak to jest, że ci wszyscy spece od hajlowania, darcia ryja o zakazie pedałowania i o tym jak wygląda normalna rodzina, ci wybitni znawcy statystyk wyliczający ilu homoseksualistów musi statystycznie zostać pedofilami, obrońcy praw plemnika, cały ten pochód cnót - gdy tylko pokazać im palcem prawdziwego pedofila - natychmiast spina dupska i zaczyna go wściekle bronić poniżając i obrażając na wszystkie sposoby jego ofiary? WTF?

--
Kanalia. Ojkofob. Łotr, komunista, esbek, zdrajca, gorszy sort. Spacerowicz. Astroturfer. Bojówkarz
www.youtube.com/watch?v=QCnneFzXhmc
Zaraz będzie ciemno...
lujeran
lujeran exSuperbojownik od 29 lipca 2004 | Kotenhafen
2018-10-08 21:44:15 Zgłoś
:spowiednik no nie da się ukryć, że występuje tu jakaś zasada. Zbyt wiele przykładów, by był to przypadek. Nie jestem psychologiem, ani socjologiem, ale gołym okiem widać, że jest w tym wyraźna reguła.

--
https://kultura.trojmiasto.pl/Dom-Zarazy-s3042.html
gatinha
gatinha Kobieta z jajem od 20 stycznia 2007 | Sadowa 302A
2018-10-08 21:45:51 Zgłoś
Krew się gotuje podczas czytania.
A tego zasrańca Michalkiewicza niech dorwą i skażą. I nie darują ani jednej zasądzonej złotówki, bo w więzienie to raczej nie wierzę.
Domyślam się że tej dziewczyny nie stać na dobrego prawnika, ale może jakiś dobry weźmie jednak tę sprawę pro publico bono.

--
Dom bez kota, to głupota :)
oiko
oiko Superbojowniczka od 22 stycznia 2010 | Livorno
2018-10-08 21:46:48 Zgłoś
Co to kurna jest "osobowość nieprawidłowa z tendencjami pedofilnymi"?!
Ta dziewczyna jest nadal gwałcona.

--
https://www.facebook.com/lunaefragmenta/?ref=bookmarks
Sambojka
Sambojka Skioskara od 12 listopada 2014
2018-10-08 21:48:13 Zgłoś

--
Skiosku&Pokiosku
miss_cappuccino
miss_cappuccino Superbojowniczka od 31 marca 2005 | Łódź!!! :D | GG: 5890559
2018-10-08 22:00:30 Zgłoś
Wstrząsające, nie da się tego spokojnie czytać. Nieszczęsna dziewczyna, nie otrząśnie się z tego nigdy. Nie jestem zwolenniczką kary śmierci, ale uważam, że dla takich potworów, jak ten "ksiądz" powinny być przewidziane specjalne kary, katorżniczych robót, do końca życia, w szczególnie trudnych, szkodliwych warunkach i bez możliwości zwolnienia i leczenia ewentualnych chorób. Zresztą śmierć byłaby zbyt łatwą ucieczką dla takiego obrzydliwca.

--
.../Edytowanie postów jest dla mięczaków!
madzialena82
madzialena82 Superbojowniczka od 10 lutego 2006 | Pyrlandia/Kartoflandia
2018-10-08 22:14:47 Zgłoś
Kazdy gej to pedofil chyba, ze to ksiadz to wtedy ofiara kurwa. Ot logika prymitywnych nazistow* i katoli.

Rzygac sie chce.


*z patriotyzmem raczej malo maja wspolnego wiec prawicowcami ich nazywac nie bede

--
Þetta reddast
Spowiednik
Spowiednik Superbojownik od 17 października 2002
2018-10-08 22:19:15 Zgłoś
zialena82 right

--
Kanalia. Ojkofob. Łotr, komunista, esbek, zdrajca, gorszy sort. Spacerowicz. Astroturfer. Bojówkarz
www.youtube.com/watch?v=QCnneFzXhmc
Zaraz będzie ciemno...
lujeran
lujeran exSuperbojownik od 29 lipca 2004 | Kotenhafen
2018-10-08 22:21:16 Zgłoś
zialena82 moce recht, brutko.

--
https://kultura.trojmiasto.pl/Dom-Zarazy-s3042.html
somsiad
somsiad Superbojownik od 10 kwietnia 2002 | Pacanova
2018-10-08 22:52:27 Zgłoś
Co za przyklad odczlowieczenia i perfidnego wykorzystania wladzy. Zmarnowanie zycia dziecku, bo co to za zycie?
Ktos przy okazji wystapienia Michalkiewicza poruszyl kwestie odpowiedzialnosci zbiorowej i legalnosci zasadzenia odszkodowania od w/w Towarzystwa - nazywajacego siebie Chrystusowym.
Moze czas przestac pytac, co jest legalne?
Niewolnicto bylo legalne.
Holocaust byl legalny.
W niektorych miejscach sluby z dziecmi sa legalne...
Jak sie legalnosc ma do sprawiedliwosci?

--
Tango Alpha Xray Alpha Tango India Oscar November India Sierra Tango Hotel Echo Foxtrot Tango
Spowiednik
Spowiednik Superbojownik od 17 października 2002
2018-10-08 23:05:00 Zgłoś
:somsiad legalność w systemach zdominowanych przez nienawiść lub pogardę - oddala się od sprawiedliwości. taka sytuacja

--
Kanalia. Ojkofob. Łotr, komunista, esbek, zdrajca, gorszy sort. Spacerowicz. Astroturfer. Bojówkarz
www.youtube.com/watch?v=QCnneFzXhmc
Zaraz będzie ciemno...
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
semper_malus Superbojownik od 15 stycznia 2005
2018-10-09 04:46:17 Zgłoś
Ależ wsiedliście i uwzięliście się na pobożnego katolika. Przecież on ma odczyty na plebaniach.

--
brood_k
brood_k Superbojownik od 11 marca 2010 | Poznań | GG: 4942735
2018-10-09 06:12:11 Zgłoś
:semper_malus

W sumie to ciekawe o czym.. Podobne do tego?

W ten sposób to te czyścioszki w końcu zderzą się z prawem.. Jak dla mnie, to jest publiczne nawoływanie do przestępstwa. Chyba że chodzi o zdepenalizowanie gwałtu...
Ostatnio edytowany: 2018-10-09 06:14:11

--
Kwartet ProForma Sensoria BKD
kms2xkms
kms2xkms Superbojownik od 29 czerwca 2006 | Zurych
2018-10-09 12:28:28 Zgłoś
Interesujące jest porównanie tych zachowań naszych katolickich władców ze zwyczajami małp człekokształtnych.
Tak, bo u małp człekokształtnych, ze szczególnym uwzględnieniem bonobo i szympansów, choć nie tylko, seks i gwałty na wszystkich osobnikach stada: samicach, samcach i ich potomstwie jest przejawem dominacji w stadzie, pokazywaniem wszem i wobec miejsca w hierarchii stada.

Nie różnimy się wiele, w odniesieniu do zasad współżycia w stadzie bonobo. Kieckowi to już na pewno.

--
oiko
oiko Superbojowniczka od 22 stycznia 2010 | Livorno
2018-10-09 12:56:48 Zgłoś
:kms2xkms a nie chodzi u bonobo o rozwiązywanie napięć i rozładowywanie agresji seksem? Do tej pory wszystkie informacje, tóre miałam na ich temat tak to tłumaczyły.
Drażni mnie porównanie tego potwora do jakiegokolwiek. To. nie instynkt nim kierował, ani.dewianckie relacje społeczne. To raczej poczucie bezkarności i świadome, potężne okrucieństwo w wyładowywaniu chuci.

--
https://www.facebook.com/lunaefragmenta/?ref=bookmarks
Saprofit
Saprofit Bojownik od 20 grudnia 2015
2018-10-09 14:09:37 Zgłoś
Nóż się w kieszeni otwiera, jak takie rzeczy czytam
Podwójne standardy mają się dobrze

--
Stalowy
Stalowy Bojownik od 24 lutego 2012 | Gdańsk
2018-10-09 14:11:51 Zgłoś
:kms2xkms zwykły psychopata, jakich wielu w społeczeństwie jest. Całe szczęście, że ekspresja tych cech nie następuje tak intensywnie i tak powszechnie, jak mogłoby się wydawać...

--
Pół żartem, pół litra. Jeśli szukasz czegoś mądrego, to nie szukaj w tym poście.
Student WPiA - Wydziału Pijaństwa i Alkoholizmu
kms2xkms
kms2xkms Superbojownik od 29 czerwca 2006 | Zurych
2018-10-09 20:35:22 Zgłoś
:oiko
Dokładnie o to chodzi. Bonobo nie urwie rączki czy główki małpiemu dziecku bo wyładowuje agresję zmuszając do seksu samicę, samca i młodego, o ile ten nie pęknie.

Bo taki lew się małym pożywi nie "zaopiekuje" czy da "ciumka".

--
silber
silber Superbojownik od 14 lutego 2005 | Sołtysowo Konurbacja Górnośląska | GG: GG
2018-10-09 22:33:15 Zgłoś
Dziwne, że pialle się tu jeszcze nie wypowiedział cytując jakieś internetowe chujowizny, w których się lubuje

--
Mylenie "tę" z "tą" jest jak pomylenie chuja z cipą niby do tego samego ale różnica jest.
kms2xkms
kms2xkms Superbojownik od 29 czerwca 2006 | Zurych
2018-10-10 01:02:43 Zgłoś
:silber
Tęsknisz? Z tego co się orientuję, po wpisach innych (lista ignorowanych - zastanowię się jeszcze raz, bo mnie coś chyba omija) smaruje właśnie maścią dla sportowców, tę ważną część ciała, w którą dostał kilka soczystych kopów.

A mam wrażenie, że w towarzystwie, w którym lubi przebywać jest ona niezwykle istotna.

--
Forum > Hyde Park V > tytułem wypowiedzi Michalkiewicza
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj