Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Hyde Park V > Spowiedź ministranta (Mam nadzieję że nie za długie)
brogman
brogman Grobman od 2 lutego 2006 | Miasto Poetów
2016-12-12 13:41:03 Zgłoś

Miałem sześć lat kiedy poszedłem do zerówki. Chyba w tym samym roku zostałem ministrantem. Pewnie babcia maczała w tym palce. Pamiętam jedynie jakieś szczątki słów, jak przez mgłę
-Trzeba być po komunii żeby być ministrantem, Zapiszemy cię, będziesz służył do mszy...
Mój młody mózg, zanim zdążył coś przekalkulować, odmówić, czy cokolwiek, przymierzałem na zachrystii, a może powinienem mówić zakrystia? Nie wiem, ale przymierzałem już komżę i sutankę.
Wszyscy mieli łzy w oczach ze wzruszenia. Ksiądz gdzieś poszedł, a siostra zakrystianka i kościelny oprowadzali mnie. Pokazali mi szafkę, gdzie się mam przebrać i powiedzieli że w sobotę rano mam przyjść na próbę.
Sobota.
Kościelny poprawia mi wszystkie nierówności w stroju, prostuje sutannę, naciąga rękawy w komży.
-Chodź za mną - powiedział. Był starszym eleganckim, dobrze ubranym mężczyzną. Miał zajebistą zapalniczkę, którą zapalał świece przed mszą.
No to idę za nim. Wychodzimy z zachrystii, inni mówią zakrystia, wchodzimy w taki ciemny przedsionek, z którego jest wyjście do kaplicy (odbywały się tam msze w tygodniu) i na duży ołtarz. Kroczę za nim powoli, podchodzimy do tabernakulum - tam śpi Jezusek którego potem zjadamy, odwracamy się tyłem do ludzi, a przodem do tabernakulum i klękamy. Potem schodzimy na dół, po schodkach i stoimy przed ołtarzem, czasami możemy usiąść, jak jest czytanie, albo kazanie. Ręce mam mieć cały czas złożone, nie gadać, nie rozglądać się i głośno śpiewać i się modlić
-Aha- powiedziałem.

W niedzielę miała być moja pierwsza msza. Cała rodzina przyszła pękać z dumy. Nawet dziadek musiał przyjść, który nigdy nie łaził do kościoła. Pewnie babcia zrobiła mu akcję.

Jako młody ministrant nic nie musiałem jeszcze robić, ale za to musiałem stać, bo starsi ministranci pozajmowali wszystkie miejsca siedzące. Po mszy oczywiście dostałem zjebke, bo się rozglądałem. Ale jak wyszliśmy na początku mszy, pod tabernakulum, i zobaczyłem tylu ludzi zgromadzonych, poczułem władzę.

Tych wczesnych lat nie pamiętam zbyt dobrze. Były zbiórki ministrantów, chyba we wtorki po południu. pamiętam że mnie to wkurzało, bo leciał wtedy Tik Tak.
Na zbiórkach było ględzenie, rozpisywanie kto na jaką mszę ma przyjść, kto obstawi pogrzeb, kto przyjdzie na nieszpory...

Na pogrzeby lubiłem łazić, bo zwolnienie ze szkoły dostawałem. Mogłem se trzymać kadzidło. Uwielbiałem ten zapach, potem szliśmy jakieś 2-3 km na cmentarz, ja na czele niosłem krzyż, a potem karawan przywoził nas do kościoła. Jazda karawanem była fajna. Tak słodkawo w nim pachniało.

Był taki jeden ministrant co zapisywał się na wszystkie msze i pogrzeby, bo chciał być najlepszym ministrantem. Zawsze przychodził w białych adidasach, wyprasowanych spodniach i koszuli. Jego starszy brat też był ministrantem.

Bardzo mi się podobało to, że ministranci to nie są grzeczni chłopcy. Ja od razu podkleiłem się pod starszych, stałem się taka maskotka, ale zarabiałem nieźle kasę. Zabierali mnie na kolędy zimą. To była żyła złota. Mały niewinny o anielskim głosie. Gdy wchodziliśmy do mieszkania, przebrnęliśmy przedpokój, wchodzimy do pokoju, nakryty stół. dwie świece, krzyż i miseczka z wodą.

-OOOOOO TOOOOO PAAAANBÓÓÓÓÓÓK PRZYYYYYYJDZIEEEEEEEE.....

Pięknie odbębnione, kaska do puszki, kasa do kieszeni, do tego jeszcze zawsze wracało się z reklamówką pełna słodyczy. ja nosiłem w kieszeni dwie, gdyby mi zabrakło.

Szczęściem było, kiedy na pewnej kolędzie, zajebałem mały kluczyk, który wisiał w kuchni nad piecem. Gdy go zobaczyłem coś mnie tknęło, ale czułem że tak będzie. Pasował do naszej puszki na hajs. teraz wszystkie drobne z kieszeni zamienialiśmy na grube, a po kolędzie na frytki i automaty, kupowaliśmy jeszcze petardy.

Coraz więcej rzeczy mogłem robić podczas mszy. Szedłem do dzwonków i dzwoniłem wtedy, jak trzeba było klękać. Nauczono mnie jak rozkladać kielich i podawać ampułki. W jednej woda, a w drugiej wino. Chodziłem do pateny i liczyłem ilu ludzi było w komunii.

Gdy już byłem w podstawówce wypatrywałem w tłumie mojej pierwszej miłości. Zawsze przychodziła w niedzielę na mszę o 10. Siedziała z mamą, siostrą i babcią. Zawsze zajmowałem miejsce aby była w zasięgu wzroku. Podczas kazania siedziałem sobie i wyobrażałem, jak terroryści napadają na kościół, a ja znam wszystkie tajne przejścia i niczym John Mclane ratuję ją z opresji.


Nie cierpiałem wszystkich postów i pasterek. Gdzie co chwilę musieliśmy przychodzić na próby, bo msze wtedy były ogromnymi przedstawieniami. Ustawienie ministrantów. W tym momencie dzwonisz dzwonkami, a tamten klekotkami. tu idziemy, tu klękamy, tu śpiewamy a tu sramy.
im więcej lat siedziałem tym bardziej zaczynało mnie to wszystko jebać. Znienawidziłem chodzenie do kościoła. po mszy kazano mi stać i sprzedawać gościa niedzielnego. Zawsze za to dostawałem "Małego gościa" - taka gazetka katolicka dla dzieci. Maiłem chyba dwa kartony tego.

Potem zacząłem olewać. to chyba już w 7 klasie podstawówki. Zamiast na msze. Łaziłem do wypożyczalni vhs i oglądałem po kolei wszystkie okładki horrorów i jednym okiem zerkając na strefę porno. koleś musiał mnie mieć powoli dosyć, bo siedziałem tam co drugi dzień, a nic nie wypożyczałem, bo byłem zapisany do innej wypożyczalni. To tak jak z parafią.

Niby jeździliśmy na fajne wycieczki z ministrantami, była spoko ekipa, kilku fajnych księży, ale przegięli pałę goryczy, gdy kazali mi śpiewać na mszy. Pełno ludzi, ja stoję przy ambonie, odchrząknąłem i usłyszałem swój głos jak rozchodzi się w głośnikach. Panika panika panika.
Organista zaczyna grać a ja zaczynam śpiewać. Nie potrafiłem się zgrać z tymi organami, wydawało mi się że ten wirtuoz zapierdala na tych klawiszach jak nienormalny, za mną stoi ksiądz i śpiewa wolniej i cicho, ja patrze na ten tekst, echo. ci ludzie siedzą i się gapią.

Odwróciłem się i wyszedłem. Nigdy już nie wróciłem. To był koniec .

--
hubbabubba
hubbabubba Robi dobrze nawet przez telefon od 25 kwietnia 2003 | Oława
2016-12-12 13:50:34 Zgłoś
Nic o piekącym zwieraczu, poobcieranych pośladkach, obitych migdałkach, prawdziwej męskiej przyjaźni i snikersach? Cienizna

--
Facet bez gaci zyskuje lub traci.
empatyczna
empatyczna Gołota Poezji od 29 września 2012 | Żory
2016-12-12 13:51:51 Zgłoś
:hubbabubba
Pewnie babcia czuwała.

--
Czy można spełnić wszystkie swoje marzenia? Tak, jeżeli będziesz miał/ła jedno marzenie, które brzmi: chcę osiągnąć w życiu tyle, ile tylko zdołam./moje/
mariolpin
mariolpin Bojowniczka od 3 listopada 2015
2016-12-12 13:57:32 Zgłoś
też kiedyś śpiewałam w kościele na mszy Nie widziałam, że jak się śpiewa psalm to na zwrotkach tych takich gadanośpiewanych nie grają ograny, więc zaśpiewałam refren na początek przy pięknym akompaniamencie kościelnych organów i nagle cisza. Organista przestał grać, a ja przestałam śpiewać patrzę do góry z ołtarza i robie organiście wielkie oczy, że ma grać, ludzie czekają, ministranci w śmiech, matka z pierszej ławki coś mi podpowiada pod nosem, moja twarz stała się purpurowa po jakichś 3 minutach ciszy ksiądz zaczyna zwrotkę, wtedy skumałam i dokończyłam

--
janekradas
janekradas Superbojownik od 7 marca 2006 | Nad Dzierżęcinką
2016-12-12 14:02:13 Zgłoś
Słodkawy zapach karawanu I wszystko jasne

--
too late to die young
niemamnietu_niemamnetu
niemamnietu_niemamnetu Bojownik od 24 listopada 2016
2016-12-12 14:07:21 Zgłoś
:brogman fajne

I wiedziałem, że jakiś jełop się przypieprzy, że za mało seksu ;)

--
nevya
nevya Bojownik od 18 grudnia 2015
2016-12-12 14:15:51 Zgłoś
Jak sobie przypominam to ministrantami byli najbardziej niedojebani kolesie ze szkoły, w różnym sensie. Jedni byli totalnymi memejami, inni cwaniaczkami. Akurat okradanie kościoła jakoś mi specjalnie nie przeszkadzało ale te same kurwy w WOŚPie zbierały i jak idioci chwalili się ile udało się im wyciągnąć... Dlatego nigdy nie wrzucam do puszki. Pierdoły natomiast wywodziły się z jebniętych rodzin więc na porządku dziennym było, że płakali a rodzice średnio dwa razy na tydzień wykłócali się o oceny z nauczycielami Jedna kretynka wparowała kiedyś do szkoły wykrzykując, że jej dziecko nie będzie się uczyło o ewolucji (bo to kłamstwo). Inna miała pretensje, że jej synek dowiedział się w szkole, że Mikołaj nie istnieje i moczy się przez to w nocy (hehe, sam mu to perswadowałem, bo debil w wieku 12 lat twierdził, że go widział na własne oczy, więc musi istnieć). Najbardziej niedorozwinięty, bo zachowujący się jak po lobotomii, został księdzem.
Ostatnio edytowany: 2016-12-12 14:18:18

--
brogman
brogman Grobman od 2 lutego 2006 | Miasto Poetów
2016-12-12 14:21:05 Zgłoś
:nevya to tak jak z niektórymi na Jm

--
nevya
nevya Bojownik od 18 grudnia 2015
2016-12-12 14:43:35 Zgłoś
:brogman , z tą różnicą, że wśród ministrantów wszyscy tacy byli

--
brogman
brogman Grobman od 2 lutego 2006 | Miasto Poetów
2016-12-12 14:54:21 Zgłoś

--
nevya
nevya Bojownik od 18 grudnia 2015
2016-12-12 14:58:20 Zgłoś
:brogman , ten na przedzie to ten co się na wszystkie eventy zapisywał?

--
tilliatillia
tilliatillia Superbojownik od 31 stycznia 2007 | Woolloomooloo
2016-12-12 15:04:15 Zgłoś
Gdzie masz przedziałek?

--
tylko spokojnie.
brogman
brogman Grobman od 2 lutego 2006 | Miasto Poetów
2016-12-12 15:14:00 Zgłoś
Babcia mnie czesała

--
mariolpin
mariolpin Bojowniczka od 3 listopada 2015
2016-12-12 16:40:40 Zgłoś

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
KurzaStopa Superbojownik od 2 stycznia 2013
2016-12-12 16:43:06 Zgłoś
Ja pierdykam, dobrze, ze moja rodzina nigdy do kosciola nie chodzila

--
Coście skurwysyny uczynili z tą krainą?
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Nathalie Superbojowniczka od 12 grudnia 2003 | tam gdzie ropa i kowboje | GG: 1474865
2016-12-12 18:26:34 Zgłoś
Ja śpiewałam w chórze kościelnym przy organach. Czasem solo przy ołtarzu, ale to było stresujące. Z ministrantami się kolegowałam. Fajnie było.


--
"I'm afraid you've become mad with power," "Of course I am! Have you ever tried to go mad without power? It's boring. No one listens to you!" - Simpsons, The Movie
niemamnietu_niemamnetu
niemamnietu_niemamnetu Bojownik od 24 listopada 2016
2016-12-12 18:29:59 Zgłoś
Ktoś chodził na spotkania Oazy?

Było coś takiego!

--
Jez_z_lasu
Jez_z_lasu Bojownik od 14 stycznia 2013
2016-12-12 19:12:30 Zgłoś
Wysyłanie dzieci do zbierania do puszek to chwyt poniżej pasa. Jak ksiądz idzie to niech zbiera sam. U mnie zasady były jasne: chodzicie po zimnie, przemakają wam buty, wypatrujecie groźnych psów, śpiewacie po kilkadziesiąt razy dziennie kolędy więc to, co dostaniecie jest wasze. A po kolędzie chodzili ci, co najwięcej robili w kościele. Punktacja wisiała na tablicy. Pierwszy większy hajs zarobiło się w ten sposób. A od wiosny, gdy zaczynały się dekolty, sru do pateny! A przy patenie trzeba przecież baaaaaardzo uważnie patrzeć, żeby nie dotknąć pięknej szyi.

--
empatyczna
empatyczna Gołota Poezji od 29 września 2012 | Żory
2016-12-12 19:42:17 Zgłoś
:jez_z_lasu
Ty też ministrantem byłeś, bo ja tylko w procesjach kwiatki sypałam, ale za to nikt mi do koszyczka nic nie sypał
Ostatnio edytowany: 2016-12-12 19:43:16

--
Czy można spełnić wszystkie swoje marzenia? Tak, jeżeli będziesz miał/ła jedno marzenie, które brzmi: chcę osiągnąć w życiu tyle, ile tylko zdołam./moje/
Jez_z_lasu
Jez_z_lasu Bojownik od 14 stycznia 2013
2016-12-12 19:49:27 Zgłoś
:empatyczna
Trzeba było przyjść na zaplecze gdzie rozpalaliśmy kadzidło. Dosypalibyśmy do koszyczka

--
empatyczna
empatyczna Gołota Poezji od 29 września 2012 | Żory
2016-12-12 19:55:46 Zgłoś
:jez_z_lasu
No popatrz, jak dużo straciłam, a tak mnie te zapachy kadzideł kręciły.

--
Czy można spełnić wszystkie swoje marzenia? Tak, jeżeli będziesz miał/ła jedno marzenie, które brzmi: chcę osiągnąć w życiu tyle, ile tylko zdołam./moje/
Jaremcio
Jaremcio Bojownik od 23 lutego 2010 | Piąta Rzesza
2016-12-12 21:03:12 Zgłoś
:brogman Hehe! Też byłem raz ministrantem. Połaszczyłem się na pieniądze z kolędy, ale niestety swojej pierwszej nie doczekałem, bo m się znudziło i się zmyłem. Parę razy potem księżunio na mój widok burczał coś o zdrajcach, ale miałem na to totalnie wyjebane. ;D

Jedyne czego żałuję, to tego że zdążyłem kupić sobie tę francowatą firankę na ubranie. Kosztowała pięć dych - co prawda nie moich, ale jak sobie pomyślę, że to równowartość kilkunastu piw...

--
Uśmiechał się często, odrobinę zdziwiony. Sprawiało to na innych wrażenie, że jest trochę bardziej inteligentny niż w rzeczywistości. Tak naprawdę zwykle starał się zrozumieć, co do niego mówią.
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
lazyjones Superbojownik od 12 września 2005 | Leniopolis | GG: pytaj na gg
2016-12-13 09:32:10 Zgłoś
Kiedyś, przez krótki czas mieliśmy trochę cienko w domu a ja powiedziałem mamie, że pójdę za ministranta. Mama strasznie się zdziwiła, ale wyjaśniłem, że to po to, że dorobię trochę i dorzucę do domowego budżetu. Spojrzała na mnie tak jakoś słodko, pogłaskała po głowie i powiedziała: - Synku, aż tak źle jeszcze nie jest

--
Moja opinia może się zmieniać, ale nie fakt, że mam rację.
Forum > Hyde Park V > Spowiedź ministranta (Mam nadzieję że nie za długie)
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj