Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Forum > Hyde Park V > Poliamoryczna syrenka...
pakalk
pakalk Superbojownik od 7 maja 2005
2014-10-20 15:07:05 Zgłoś
A macie...

https://natemat.pl/120905,joanna-erbel-zakrzywia-rzeczywistosc-naduzyla-prawa-do-autoryzacji

...............

Większą transgresją jest dla mnie odebranie dziecka z przedszkola niż udział w orgii - powiedziała pani w rozmowie z "Newsweekiem", przyznając się do swojej poliamorii, czyli do życia w swobodnych seksualnych lub uczuciowych związkach z wieloma osobami jednocześnie, często różnej płci. Uważa pani, że warszawscy rodzice wybiorą na prezydenta miasta osobę, której ich problemy z przedszkolami są tak obce?

-Chciałabym wytłumaczyć kontekst. W relacji poliamorycznej dogadują się dorosłe osoby. Jeśli jedna z nich ma dziecko, to ono nie wybrało sobie tej sytuacji i nie wiadomo, jak się w niej odnajdzie. Gdy po raz pierwszy odbierałam dziecko mojego (już byłego) partnera z przedszkola, denerwowałam się, jak ono to przyjmie, czy zaakceptuje, że przyszłam ja, a nie rodzic. Nie rozumiem, dlaczego szuka pani obyczajowej sensacji.
+- Dlaczego od razu zakłada Pani, że problemy z przedszkolami są mi obce? Wiele osób ma doświadczenie tworzenia związku z kimś, kto ma już dzieci. Ja również byłam w takiej relacji, brałam udział w wychowywaniu dziecka mojego (byłego już) partnera, odbierałam je z przedszkola i doskonale wiem, jakie problemy stoją przed rodzicami przedszkolaków. Nie rozumiem też, dlaczego zamiast pytać mnie o przyszłość miasta, szuka Pani obyczajowej sensacji.

-Tyle że kandyduje pani na prezydenta miasta, w którym rodzice muszą się niemal bić o miejsce dla dziecka w przedszkolu czy żłobku. A w pani 80-stronicowym programie nie ma ani słowa o budowie nowych tego typu placówek. Jest za to o wspieraniu przez miasto komercyjnych klubokawiarni dla rodziców z dziećmi. Naprawdę uważa pani wypad na filiżankę latte za ich najbardziej palącą potrzebę? Czy pani wie, ilu miejsc w żłobkach i przedszkolach brakuje w Warszawie?
+Tyle że kandyduje pani na prezydenta miasta, w którym rodzice muszą się niemal bić o miejsce dla dziecka w przedszkolu czy żłobku. A w pani 80-stronicowym programie nie ma ani słowa o budowie nowych placówek tego typu. Jest za to o wspieraniu przez miasto komercyjnych klubokawiarni dla rodziców z dziećmi. Naprawdę uważa pani wypad na filiżankę latte za ich najbardziej palącą potrzebę? Czy pani wie, ilu miejsc w żłobkach i przedszkolach brakuje w Warszawie?

-- Niestety, nie wiem dokładnie.
+- Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, jak wielu miejsc brakuje. Rodzice z Bemowa, gdzie brakuje przedszkoli, muszą dowozić swoje dzieci do przedszkoli na Woli. To absurd. Problem żłobków i przedszkoli bardzo często pojawiał się na moich spotkaniach z mieszkankami i mieszkańcami Warszawy i znalazł swoje odzwierciedlenie w nowej wersji mojego programu.

-W żłobkach ok. 5 tysięcy, w przedszkolach ok. 2 tysięcy. Co roku.
+W żłobkach ok. 5 tys., w przedszkolach ok. 2 tys.. Co roku.

-- Wiem, że za mało miejsc jest na Bemowie, Białołęce, Targówku. Ale klubokawiarni, w których rodzice z dziećmi mogliby spędzać czas miło, edukacyjnie i z fachową opieką, też brakuje. I za mało się o tym mówi. Chcemy, by ten problem zaistniał w debacie publicznej.
+- Największe problemy z miejscami są na Bemowie, w Białołęce, na Targówku. To trzeba zmienić, szczególnie że inne duże miasta już teraz są w stanie zapewnić miejsca dla wszystkich przedszkolaków. Nie możemy sobie dłużej pozwalać na to, że brakuje miejsc dla dzieci, bo to oznacza pozbawienie rodziny jednej pensji. Albo jeden z rodziców musi zostać w domu, albo rodzice muszą wynająć opiekunkę, co mocno obciąża domowy budżet.

Klubokawiarnia to kaprys i rekreacja. Żłobek i przedszkole to podstawowa potrzeba życiowa.

-- Program, który ogłosiliśmy, to wersja minimum. Nadal jest konsultowany, poprawiany, uzupełniany. I jest bardzo szeroki, bo np. kwestie lokatorskie są znacznie bardziej rozbudowane. Nie wszystkie ważne problemy miasta udało nam się spisać. Budowa żłobków i przedszkoli to przeoczenie, za które przepraszam. Jeśli nasi kandydaci dostaną się do rady miasta, będą wspierać budowę nowych placówek. Problem w tym, że to kosztuje, a dla rodziców różnica w opłatach między przedszkolem publicznym a prywatnym nie jest wcale aż taka duża.
+- Czy Pani wie, że w Warszawie miejsce w żłobku ma co dziesiąte dziecko, podczas gdy we Wrocławiu już co czwarte? To jest przepaść. I to trzeba natychmiast zmienić. Program, który ogłosiliśmy, to wersja minimum. Nadal jest konsultowany, poprawiany, uzupełniany. W tym celu spotykałam się z mieszkankami i mieszkańcami Warszawy, w każdej dzielnicy. Chciałam usłyszeć, co mają mi do powiedzenia, jakie mają problemy i nadzieje. Nowa, poszerzona o ich opinie wersja programu zostanie ogłoszona 16 października.

-Czyżby? W Warszawie za publiczne przedszkole płaci się około 300 zł, a za niepubliczne 2 tys. zł. Gdybym była rodzicem, uznałabym, że nie ma co głosować na panią i Zielonych, bo nie rozumiecie moich potrzeb i mojej sytuacji.
+Nasi radni i radne w następnej kadencji będą wspierać budowę nowych placówek. Problem w tym, że to kosztuje, a dla rodziców różnica w opłatach między przedszkolem publicznym a prywatnym nie jest wcale aż taka duża.

-- To, że nie mam dziecka, nie znaczy, że nie widzę, jak ważne są problemy polityki edukacyjnej i społecznej. Mamy np. w programie konieczność zastopowania komercjalizacji szkolnych stołówek i wprowadzenie do szkół darmowej opieki zdrowotnej dla dzieci. Zwłaszcza stomatologicznej, bo próchnica jest masowym problemem wśród uczniów. Podpisaliśmy w tej sprawie wspólne stanowisko z OPZZ, współpracujemy z ZNP.
+Czyżby? W Warszawie za publiczne przedszkole płaci się ok. 300 zł, a za niepubliczne - 2 tys. zł. Gdybym była rodzicem, uznałabym, że nie ma co głosować na panią i Zielonych, bo nie rozumiecie moich potrzeb i mojej sytuacji.

-To ważne, ale nie wiem, czy najważniejsze, gdy szkoły w mieście zamieniają się w przepełnione molochy pracujące na dwie zmiany. Gdzie, kiedy i ile nowych szkół wybudujecie? I za co? Tego w pani programie nie ma. Czytam w nim natomiast o dodatkowych lekcjach informatyki, które uczniom mają dawać studenci w zamian za miejskie stypendia.
+- Nasz program tworzyło wiele osób w różnym wieku i różnej sytuacji rodzinnej. Doskonale wiemy, jak ważne są problemy polityki edukacyjnej i społecznej. Mamy np. w programie konieczność powstrzymania komercjalizacji szkolnych stołówek i wprowadzenie do szkół darmowej opieki zdrowotnej dla dzieci. Zwłaszcza stomatologicznej, bo próchnica jest masowym problemem wśród uczniów. Podpisaliśmy w tej sprawie wspólne stanowisko z OPZZ, współpracujemy z ZNP.

-- Przyznaję, nie mamy w tej chwili dokładnie rozpisane, gdzie i ile nowych miejsc w szkołach chcielibyśmy stworzyć.
+To ważne, ale nie wiem, czy najważniejsze, gdy szkoły w mieście zamieniają się w przepełnione molochy pracujące na dwie zmiany. Gdzie, kiedy i ile nowych szkół wybudujecie? I za co? Tego w pani programie nie ma. W zamian czytam w nim o dodatkowych lekcjach informatyki, które uczniom mają dawać studenci w zamian za miejskie stypendia.

-Jest pani za reformą sześciolatków forsowaną przez rząd? A może za tym, żeby to sami rodzice decydowali, czy do szkoły idzie ich sześcio- czy siedmioletnie dziecko?
+- To nie jest właściwy moment, żeby podawać dokładne dane. W tym momencie skupiamy się na tym, żeby zmienić myślenie o edukacji i "racjonalizowaniu" jej kosztów przez zamykanie kolejnych placówek. A to żadna "racjonalizacja", to tylko przeniesienie kosztów na barki dzieci i ich rodziców. Mój program wskazuje kierunki działania i mówi o zmianie priorytetów. Polityka społeczna jest jednym z nich.

-- Szczerze mówiąc, nie zastanawiałam się nad tym, bo to kwestia rozstrzygana na poziomie ogólnopaństwowym. Mnie interesują sprawy miasta, samorządu. A osobistych doświadczeń nie mam, bo nie mam dziecka. Ale skoro obywatele uznali sprawę za tak ważną, że zebrali podpisy za referendum, to ono powinno się odbyć. Tak ogromna mobilizacja ludzi i ich potrzeba debaty społecznej powinna zostać uszanowana przez Sejm.
+Jest pani za reformą dotyczącą sześciolatków forsowaną przez rząd? A może za tym, żeby to sami rodzice decydowali, czy do szkoły idzie ich sześcio- czy siedmioletnie dziecko?

-To może jakiś konkret w sprawie szkolnych stołówek? Bo w programie znów czytam wymijający ogólnik: "Rada m.st. Warszawy może aktywnie promować przywrócenie standardów sprzed 2010 r.". Czy jeśli zostanie pani prezydentem Warszawy, unieważni pani przetargi na ajencje i catering i przywróci stołówki gotujące ciepłe posiłki w szkołach?
+- Nie jest to kwestia, którą rozstrzyga się na poziomie samorządu, ale uważam, że skoro obywatele uznali sprawę za tak ważną, że zebrali podpisy za referendum, to ono powinno się odbyć. Tak ogromna mobilizacja ludzi i ich potrzeba debaty społecznej powinna zostać uszanowana przez Sejm. Gdyby rząd realnie musiał się liczyć z referendum, na pewno dużo lepiej przygotowałby reformę dotyczącą sześciolatków.

-- Przywrócę. Przetargi na ajencje i catering wygasną i nie będą odnawiane. Jeszcze przed wyborami samorządowymi chcemy złożyć do rad dzielnic obywatelski projekt zatrzymujący komercjalizację stołówek - bo to się rozstrzyga na poziomie dzielnicy, a nie miasta; prezydent może dzielnicom tylko coś zasugerować. Ta komercjalizacja to dramat. Według wstępnych badań, które zrobiliśmy z ZNP, w Śródmieściu po likwidacji stołówek posiłki w szkołach je o 30 proc. dzieci mniej; nie lepiej jest na Woli. Jest też problem zwolnień pracowników, obniżania płac i przerzucania ludzi na umowy śmieciowe.
+To może jakiś konkret w sprawie szkolnych stołówek? Bo w programie znów czytam wymijający ogólnik: "Rada m.st. Warszawy może aktywnie promować przywrócenie standardów sprzed 2010 r.". Czy jeśli zostanie pani prezydentem Warszawy, to unieważni pani przetargi na ajencje oraz catering i przywróci stołówki gotujące ciepłe posiłki w szkołach?

-Seniorzy mają dostać kluby integracyjne, bezdomni - darmowe łaźnie i lokale socjalne, bezrobotni - pracę w spółdzielniach socjalnych, lokatorzy - mieszkania komunalne i czynsze niższe niż rynkowe. Ma też wejść zakaz eksmisji ubogich i możliwość odpracowania przez nich długu. Z kolei ekolodzy dostaną ścieżki rowerowe i domki dla pszczół, artyści - miejski fundusz zamówień artystycznych, zaś aktywiści i stowarzyszenia - granty i miejskie mikrozamówienia na różne lokalne inicjatywy. Ja widzę w pani programie nowego wykluczonego, o którego się pani w ogóle nie troszczy.
+- Przywrócę. Przetargi na ajencje i catering wygasną i nie będą odnawiane. Jeszcze przed wyborami samorządowymi chcemy złożyć do rad dzielnic obywatelski projekt zatrzymujący komercjalizację stołówek - bo to się rozstrzyga na poziomie dzielnicy, a nie miasta; prezydent może dzielnicom tylko coś zasugerować. Ta komercjalizacja to dramat. Według wstępnych danych, które zebraliśmy we współpracy ze środowiskiem nauczycieli, w Śródmieściu po likwidacji stołówek posiłki w szkołach je o 30 proc. dzieci mniej, nie lepiej jest na Woli. Jest też problem zwolnień pracowników, obniżania płac i przerzucania ludzi na umowy śmieciowe.
+
+Seniorzy mają dostać kluby integracyjne, bezdomni - darmowe łaźnie i lokale socjalne, bezrobotni - pracę w spółdzielniach socjalnych, lokatorzy - mieszkania komunalne i czynsze niższe niż rynkowe. Ma też wejść zakaz eksmisji ubogich i pojawić się możliwość odpracowania przez nich długu. Z kolei ekolodzy dostaną ścieżki rowerowe i domki dla pszczół, artyści - miejski fundusz zamówień artystycznych, aktywiści i stowarzyszenia zaś - granty i miejskie mikrozamówienia na różne lokalne inicjatywy. Ja widzę w pani programie nowego wykluczonego, o którego się pani w ogóle nie troszczy.

- O, ciekawe. Kto to?

-40-latek, który 15 lat temu uwierzył, że dzięki wykształceniu i ciężkiej pracy może mieć przyzwoite życie, dostał etat w Warszawie, założył rodzinę, kupił mieszkanie, płaci 2 tys. zł raty kredytu miesięcznie i 1,2 tys. zł za opiekunkę dla dziecka, które nie dostało się do przedszkola z braku miejsc. On uczciwie płaci podatki i buduje PKB, z którego pani będzie innym rozdawać. Jest kryzys, więc haruje po 16 godzin, daje sobą pomiatać w korporacji ze strachu, że jak go zwolnią, to straci dach nad głową, a komornik zabierze mu wszystko. To typowy mieszkaniec Warszawy.
+40-latek, który 15 lat temu uwierzył, że dzięki wykształceniu i ciężkiej pracy może mieć przyzwoite życie, dostał etat w Warszawie, założył rodzinę, kupił mieszkanie, płaci 2 tys. zł raty kredytu miesięcznie i 1,2 tys. zł za opiekunkę do dziecka, które nie dostało się do przedszkola z braku miejsc. On uczciwie płaci podatki i buduje to PKB, z którego pani będzie innym rozdawać. Jest kryzys, więc haruje po 16 godzin, daje sobą pomiatać w korporacji ze strachu, że jak go zwolnią, to straci dach nad głową, a komornik zabierze mu wszystko. To typowy mieszkaniec Warszawy.

-- To nieprawda, że nie mamy dla niego propozycji, choć faktycznie nie wymieniamy go wprost. Nasz program, nastawiony na lokalność, decentralizację i ułatwianie życia w mieście, jest korzystny dla wszystkich mieszkańców, a więc i dla pracujących 40-latków z kredytami. Ograniczymy ruch na lokalnych ulicach, więc będzie na nich bezpieczniej i rodzice nie będą się bać, że dziecko pod domem wpadnie pod samochód. Nie trzeba będzie jechać przez pół dzielnicy do hipermarketu po waciki, bo będziemy wspierać małe lokalne sklepiki, zakłady rzemieślnicze i targi ze zdrowym jedzeniem, by każdy miał je blisko domu. To samo z teatrami i kinem: mamy cały program rozruszania domów kultury. Aktywni nie będą przepłacać za sport - miasto powinno finansować różnorodne zajęcia rekreacyjne dla dorosłych i wprowadzić niekomercyjny cennik w miejskich basenach. Mieszkańcy zaoszczędzą czas, pieniądze i dzięki odbudowanym więziom sąsiedzkim zyskają poczucie bezpieczeństwa.
+- To nieprawda, że nie mamy dla niego propozycji, choć faktycznie nie wymieniamy go wprost, ale wprost nie wymieniamy też 30-latków ani 20-latków. Nasz program, nastawiony na lokalność, decentralizację i ułatwianie życia w mieście, jest korzystny dla wszystkich mieszkańców, a więc i dla pracujących 40-latków z kredytami. Ograniczymy ruch na lokalnych ulicach, więc będzie na nich bezpieczniej i rodzice nie będą się bać, że dziecko pod domem wpadnie pod samochód. Nie trzeba będzie jechać przez pół dzielnicy do hipermarketu po waciki, bo będziemy wspierać małe lokalne sklepiki, zakłady rzemieślnicze i targi ze zdrowym jedzeniem, by każdy miał je blisko domu. To samo z teatrami i kinem: mamy cały program rozruszania domów kultury. Aktywni nie będą przepłacać za sport - miasto powinno finansować różnorodne zajęcia rekreacyjne dla dorosłych i wprowadzić niekomercyjny cennik na miejskich basenach. Mieszkańcy zaoszczędzą czas, pieniądze i dzięki odbudowanym więziom sąsiedzkim zyskają poczucie bezpieczeństwa.

-Ale pani chce im utrudnić życie. Np. mojej dentystce, która mieszka na Pradze, o 7.45 odwozi dziecko do szkoły, na 8.15 jedzie na dyżur do szpitala na Bielany, po godz. 16 gna autem z powrotem po dziecko, potem stoi w korkach, żeby przedrzeć się na Wilanów, gdzie do godz. 20 dorabia w prywatnym gabinecie. A w drodze do domu musi jeszcze przebiec przez jakiś hipermarket. W takim pędzie żyje większość 40-latków w tym mieście; muszą mieć samochód i dobre drogi bez korków. A pani mówi: zrezygnuję z dużych inwestycji drogowych, z poszerzania ulic, a te, które są, nawet zwężę.
+Ale pani chce im utrudnić życie. Np. mojej dentystce, która mieszka na Pradze, o 7.45 odwozi dziecko do szkoły, na 8.15 jedzie na dyżur do szpitala na Bielany, po godz. 16 gna autem z powrotem po dziecko, potem stoi w korkach, żeby przedrzeć się do Wilanowa, gdzie do godz. 20 dorabia w prywatnym gabinecie. A w drodze do domu musi jeszcze przebiec przez jakiś hipermarket. W takim pędzie żyje większość 40-latków w tym mieście - muszą mieć samochód i dobre drogi bez korków. A pani mówi: zrezygnuję z dużych inwestycji drogowych, z poszerzania ulic, a te, które są, nawet zwężę.

-- Udowodniono, że szersze ulice wcale nie likwidują korków. Wręcz przeciwnie. Kolejna szeroka trasa w centrum miasta nie rozwiąże problemu pani dentystki - po prostu będzie jeszcze więcej samochodów, a korki - jeszcze dłuższe. My nie jesteśmy przeciw inwestycjom transportowym w ogóle, tylko przeciwko takim, które pompują ruch do centrum miasta. Proponujemy np. rezygnację z budowy mostu Krasińskiego i domknięcie praskiej obwodnicy od ronda Wiatraczna do ronda Żaba, ale bez gigantycznych wielopoziomowych wiaduktów.
+- Życie utrudnia ludziom polityka Hanny Gronkiewicz-Waltz, która po prostu nie korzysta z wiedzy o racjonalnym planowaniu miast stosowanej w Europie. Dziś warszawiacy nie bardzo mają wybór - komunikacja publiczna jest niewydolna, bo władze Warszawy wolą inwestować w kolejne drogi i trasy szybkiego ruchu. Tymczasem już ponad 40 lat temu udowodniono, że szersze ulice wcale nie likwidują korków. Wręcz przeciwnie. Widać to było po otwarciu ul. Targowej - natychmiast się zakorkowała. Kolejna szeroka trasa w centrum miasta nie rozwiąże problemu pani dentystki - po prostu będzie jeszcze więcej samochodów, a korki - jeszcze dłuższe. My nie jesteśmy przeciw inwestycjom transportowym w ogóle, tylko przeciwko takim, które pompują ruch do centrum miasta. Proponujemy np. rezygnację z budowy mostu Krasińskiego i domknięcie praskiej obwodnicy od ronda Wiatraczna do ronda Żaba, ale bez gigantycznych wielopoziomowych wiaduktów. Będzie to również korzystne dla osób, które z różnych powodów nie mogą zrezygnować z samochodu. Ale priorytetem jest transport publiczny.

-Uspokajanie ruchu w centrum oraz na lokalnych i osiedlowych ulicach to postulaty, z którymi zgłaszają się do nas sami mieszkańcy. Właśnie na Pradze Stowarzyszenie Mieszkańców "Michałów" - większość ludzie dzieciaci, średnia wieku raczej 45 niż 25 lat - protestuje przeciwko takiemu przedłużeniu Trasy Świętokrzyskiej, które zrobiłoby im autostradę między domami i przecięło lokalny park. To sami mieszkańcy chcą zwężenia ul. Targowej, która stała się praskim ściekiem komunikacyjnym, a piesi nie mogą się nawet minąć na chodnikach zastawionych przez samochody.
+Uspokajanie ruchu w centrum oraz na lokalnych i osiedlowych ulicach to postulaty, z którymi zgłaszają się do nas sami mieszkańcy. Właśnie na Pradze Stowarzyszenie Mieszkańców "Michałów" - w większości ludzie z dziećmi, średnia wieku raczej 45 niż 25 lat - protestuje przeciwko takiemu przedłużeniu Trasy Świętokrzyskiej, które zrobiłoby im autostradę między domami i przecięło lokalny park. To sami mieszkańcy chcą zwężenia ul. Targowej, która stała się praskim ściekiem komunikacyjnym, a piesi nie mogą się nawet minąć na chodnikach zastawionych przez samochody.

Może ta moja 40-letnia dentystka ma zasuwać trzy razy dziennie przez całe miasto na rowerze, bo ścieżki rowerowe to priorytet Zielonych, a pani jeździ tylko w ten sposób?

-- Niekoniecznie. Fakt, podjęłam świadomą decyzję, żeby nie mieć samochodu; jeżdżę tylko na rowerze. Ale rozumiem, że nie wszyscy mają 30 lat jak ja, są zdrowi, że nie każdy tak może i lubi. Można jednak przesiąść się do komunikacji publicznej, w którą chcemy maksymalnie inwestować, żeby stanowiła realną, wygodną i tanią alternatywę dla samochodów osobowych. Do każdej dzielnicy musi być łatwy i szybki dojazd. Chcemy budować nowe linie tramwajowe i buspasy, uruchamiać nowe połączenia, przeorganizować to tak, by komunikacja publiczna miała wszędzie pierwszeństwo. Bez samochodów na ulicach będzie luźniej, ale przejedzie nimi więcej osób - w autobusach i tramwajach. Miasta w Europie starają się zorganizować transport tak, by używanie prywatnych samochodów w mieście w ogóle nie było konieczne. Świadomie ograniczają liczbę miejsc do parkowania. Gdybym mogła, podniosłabym opłaty za parkowanie, ale maksymalne stawki są zablokowane w ustawie na poziomie krajowym.
+- Skąd ten pomysł?! Ja chcę, żeby miała wybór i nie była skazana na samochód. Chcę, żeby równie efektywnie mogła skorzystać z tramwaju, autobusu czy właśnie roweru, bo przecież nie wszystkie odcinki na swojej trasie musi pokonywać samochodem. Kiedyś sama jeździłam samochodem, ale podjęłam świadomą decyzję, żeby jeździć tylko rowerem. Ale nasz program nie jest nastawiony tylko na rowery. To wizja miasta, w którym transport publiczny jest priorytetem. Rower sprawdza się dobrze na krótszych odcinkach, dla niektórych na każdej trasie, ale na dłuższe dystanse promujemy transport publiczny. Osoba, która nie chce lub nie może jeździć rowerem, może się przesiąść do komunikacji publicznej, w którą chcemy maksymalnie inwestować, żeby stanowiła realną, wygodną i tanią alternatywę dla samochodów osobowych. Ci, którzy nadal muszą używać samochodu, będą przecież mogli to robić. Chodzi o to, żeby pani dentystka - jeśli faktycznie nie ma alternatywy w postaci transportu publicznego - nie stała w korku. Do każdej dzielnicy musi być łatwy i szybki dojazd. Chcemy budować nowe linie tramwajowe i buspasy, uruchamiać nowe połączenia, przeorganizować to tak, by komunikacja publiczna miała wszędzie pierwszeństwo. Bez samochodów na ulicach będzie luźniej, ale przejedzie nimi więcej osób - w autobusach i tramwajach. Miasta w Europie starają się zorganizować transport tak, by używanie prywatnych samochodów w mieście w ogóle nie było konieczne. Świadomie ograniczają liczbę miejsc do parkowania. Gdybym mogła, podniosłabym opłaty za parkowanie, ale maksymalne stawki są zablokowane w ustawie na poziomie krajowym.

A co pani robi, gdy musi przewieźć coś ciężkiego i dużego?

-- Proszę o pomoc znajomego z samochodem albo biorę taksówkę.
+- Proszę o pomoc znajomego z samochodem albo biorę taksówkę. Warto pamiętać, że taksówki to też rodzaj transportu publicznego.

Rozumiem, to znajomy jest nieekologiczny i ma problem z miejscem do parkowania, a nie pani.

-- Ale pod blokiem stoi już o jeden samochód mniej. Jeśli pieniędzy jest mało, a mam wybudować dom mieszkalny albo budynek parkingowy, to wybieram dom. Na co dzień, jeśli dojazd autobusem, tramwajem i metrem będzie wygodny i szybki, mieszkańcy wybiorą transport publiczny, bo będzie im to się bardziej opłacało.
+- Ale pod blokiem stoi już o jeden samochód mniej. Albo i więcej, bo zwykle duże zakupy potrzebujemy robić raz na jakiś czas. Poza tym chcemy promować lokalny handel, żeby mieszkanki i mieszkańcy miasta nie byli zmuszeni robić podstawowych zakupów w odległych dyskontach czy marketach. Jeśli pieniędzy jest mało, a mam wybudować dom mieszkalny albo budynek parkingowy, to wybieram dom. Na co dzień, jeśli dojazd autobusem, tramwajem i metrem będzie wygodny i szybki, mieszkańcy wybiorą transport publiczny, bo będzie im się bardziej opłacał.

-Pani sztandarowe hasło to bilet jednorazowy za 2 złote. Ale większość warszawiaków korzysta z biletów miesięcznych i długookresowych, a ich cen pani nie chce obniżać. Czyli dojeżdżający do i z pracy 40-latek nic na tym nie skorzysta.
+Pani sztandarowe hasło to bilet 20-minutowy za 2 złote. Ale większość warszawiaków korzysta z biletów miesięcznych i długookresowych, a ich cen pani nie chce obniżać. Czyli dojeżdżający do i z pracy 40-latek nic nie skorzysta.

-- Bilet jednorazowy to symbol, bo zdrożał aż o 70 proc. Generalnie chcemy powrotu cen biletów do poziomu sprzed podwyżek. Nie chcemy wybierać jednej grupy pasażerów, której ma być lepiej, tylko stworzyć zróżnicowaną ofertę dla ludzi o różnych potrzebach, np. dla takich, którzy poruszają się w obrębie jednej dzielnicy i którym długookresowa karta miejska nie jest potrzebna.
+- Bilet jednorazowy to symbol, bo zdrożał aż o 70 proc. Generalnie chcemy powrotu cen biletów do poziomu sprzed podwyżek. Nie chcemy wybierać jednej grupy pasażerów, której ma być lepiej, tylko pragniemy stworzyć zróżnicowaną ofertę dla ludzi o różnych potrzebach, np. takich, którzy poruszają się w obrębie jednej dzielnicy i którym długookresowa karta miejska nie jest potrzebna. Bilet za 2 złote jest postulatem symbolicznym, ale dążymy do obniżki cen wszystkich biletów.

Jest pani znana z udziału w blokadach eksmisji zadłużonych lokatorów z komunalnych lub reprywatyzowanych kamienic. To typowe grupy, za którymi ujmuje się lewica. A co, gdyby komornik wyrzucał z deweloperskiego mieszkania mojego kolegę z korporacji, który z powodu kryzysu stracił pracę i nie daje rady spłacać kredytu? Też przyszłaby pani blokować jego eksmisję?

-- Gdyby była taka blokada, na pewno bym przyszła. Jednak na poziomie samorządowym nie mogę całkiem rozwiązać dramatycznych sytuacji takich osób. Problem bezrobocia trzeba rozwiązać na poziomie ogólnopaństwowym, przy współpracy ze związkami zawodowymi. Mogłoby też pomóc np. znowelizowanie ustawy o upadłości konsumenckiej, żeby takie osoby, tracąc nieruchomość, nie zostawały jeszcze z długami, które muszą spłacać do końca życia.
+- Gdyby była taka blokada, na pewno bym przyszła. Jednak na poziomie samorządowym nie mogę całkiem rozwiązać dramatycznych sytuacji takich osób. Problem bezrobocia trzeba rozwiązać na poziomie ogólnopaństwowym, przy współpracy ze związkami zawodowymi - jeśli chodzi o pracę. Jeżeli chodzi o zadłużenie, to tutaj odpowiedzią jest znowelizowana ustawa o upadłości konsumenckiej, żeby takie osoby, tracąc nieruchomość, nie zostawały jeszcze z długami, które muszą spłacać do końca życia.

-Konieczna jest polityka mieszkaniowa, a przez lata nikt jej nie prowadził. Jest rządowy program "Mieszkanie dla młodych", ale z tak ustawionymi limitami, że kwalifikują się do niego mieszkania tylko na peryferiach albo w ogóle poza Warszawą. My proponujemy program budowy mieszkań na wynajem. Gdyby miasto dysponowało takimi lokalami, osoba w trudnej sytuacji mogłaby się tam przenieść, a mieszkanie deweloperskie wynająć komuś innemu i w ten sposób zarabiać na spłatę kredytu.
+Konieczna jest polityka mieszkaniowa, a przez lata nikt jej nie prowadził. Do niedawna działał program "Rodzina na swoim", który był dopłatą do kredytów. Obecnie działa rządowy program "Mieszkanie dla młodych", ale z tak ustawionymi limitami, że kwalifikują się do niego mieszkania tylko na peryferiach albo w ogóle poza Warszawą. My proponujemy program budowy mieszkań na wynajem. Gdyby miasto dysponowało takimi lokalami, osoba w trudnej sytuacji mogłaby się tam przenieść, a mieszkanie deweloperskie wynająć komuś innemu i w ten sposób zarabiać na spłatę kredytu.

-Mam nadzieję, że jeśli zostanę prezydentem Warszawy, to eksmisji z miejskich kamienic nie będzie. Dzięki uchwale oddłużeniowej osobom w trudnej sytuacji, które nie są w stanie spłacić długu za czynsz, dług częściowo zostałby anulowany, a częściowo rozłożony na raty, które można by odpracować przy miejskich pracach społecznie użytecznych. Ludziom chorym, niezdolnym do pracy anulowalibyśmy długi.
+Jeśli zostanę prezydentką Warszawy, to eksmisji z miejskich kamienic nie będzie. Dzięki uchwale oddłużeniowej osobom w trudnej sytuacji, które nie są w stanie spłacić długu za czynsz, dług częściowo zostałby anulowany, a częściowo rozłożony na raty. Można by je odpracować w miejskich pracach społecznie użytecznych. Ludziom chorym, niezdolnym do pracy anulowalibyśmy długi.

Czyli będziemy mieli rzeszę ludzi po prostu niepłacących za mieszkanie.

-- Część osób nie jest w stanie płacić.
+- Część osób nie jest w stanie płacić rynkowych czynszów, a czasami również czynszów socjalnych. Oni po prostu są i ignorowanie ich obecności nie jest żadnym rozwiązaniem.

A rachunki za prąd i wodę też będzie płacić za nich miasto?

- Na to będą dodatki mieszkaniowe.

A miasto będzie na nie stać? Liczyliście, ile osób w Warszawie kwalifikowałoby się do takiej pomocy i ile pieniędzy na to trzeba?

-- Nie. Ale część takich osób już jest objęta taką pomocą.
+- Nie. Ale część takich osób już jest objętych taką pomocą. Ponadto jeśli nie wspomożemy ich w sytuacji, w której jeszcze mają mieszkanie, to za chwilę i tak będziemy musieli znaleźć im miejsca w noclegowniach dla bezdomnych. Ten problem nie znika po eksmisji, on tylko przenosi się w inne miejsce.

-Tylko jak pani wytłumaczy osobom uczciwie harującym na spłatę kredytów mieszkaniowych to, że inni mogą nie pracować, nie płacić i mieszkać za darmo?
+Tylko jak pani wytłumaczy to osobom uczciwie harującym na spłatę kredytów mieszkaniowych, że inni mogą nie pracować, nie płacić i mieszkać za darmo?

-- Zabranie pomocy lokatorom komunalnym w żaden sposób nie pomoże pani 40-latkowi z kredytem deweloperskim. A jeśli on znajdzie się na ulicy, też będzie miał prawo do miejskiego lokalu socjalnego.
+- Tak się robi w krajach, gdzie władze bardziej dbają o ludzi - we Francji, na Islandii. I ludzie wiedzą, że taka solidarność im się opłaca. Zabranie pomocy lokatorom komunalnym w żaden sposób nie pomoże pani 40-latkowi z kredytem deweloperskim. A jeśli on znajdzie się na ulicy, to też będzie miał prawo do miejskiego lokalu socjalnego.

Ale miasto nie ma tych lokali socjalnych.

- Dlatego chcemy je budować.

Ile mieszkań rocznie wybudujecie?

-- Nie liczyliśmy, ile byśmy mogli. Teraz buduje się ok. 300 rocznie. W kolejce czeka 5 tys. rodzin.
+- Teraz buduje się ok. 300 rocznie. Mniej więcej tyle samo miasto traci na skutek braku ustawy reprywatyzacyjnej. W kolejce czeka 5 tys. rodzin. To jasno pokazuje, jaka jest skala potrzeb.

Podsumujmy: tanie mieszkania na wynajem, regulowane czynsze, darmowe lokale socjalne, przebudowa ulic, ścieżki rowerowe, gigantyczne inwestycje w transport publiczny - ale ani słowa o tym, skąd pieniądze. Może podniesie pani podatek od nieruchomości?

-- Nic takiego nie planuję. Są do zdobycia środki z budżetu państwa, z programów mieszkaniowych Banku Gospodarstwa Krajowego i z Unii Europejskiej, tylko nikt nie dba, by je pozyskać. Władzom miasta na tym nie zależało, miały inne priorytety. Budownictwo mieszkaniowe można uruchomić w programie partnerstwa prywatno-publicznego: miasto daje grunt, deweloper buduje i odsprzedaje miastu taniej, niż gdyby wybudował na kupionym gruncie, albo odnajmuje część mieszkań.
+- Nic takiego nie planuję. Są do zdobycia środki z budżetu państwa, z programów mieszkaniowych Banku Gospodarstwa Krajowego i z Unii Europejskiej, tylko nikt nie dba o to, by je pozyskać. Władzom miasta na tym nie zależało, miały inne priorytety. Budownictwo mieszkaniowe można uruchomić w programie partnerstwa prywatno-publicznego: miasto daje grunt, deweloper buduje i odsprzedaje miastu taniej, niż gdyby wybudował na kupionym gruncie, albo odnajmuje część mieszkań. Jest to model, który promuje dr Irena Herbst, ekonomistka, prezes zarządu fundacji Centrum POP. Była ona jedną z osób, z którymi spotykałam się podczas pisania swojego programu.

Czy to już gdzieś wypaliło?

-- Kraków próbował, ostatecznie się nie udało, zaczęto podejrzewać jakąś polityczną nieprzejrzystość. Nie znam dokładnie przypadku krakowskiego. Ale deweloperzy tego nie blokują, bo dla nich to bezpieczna inwestycja: gdy podpisze się z miastem umowę, to jest pewność, że da się wyegzekwować pieniądze.
+- Kraków próbował, ostatecznie się nie udało, zaczęto podejrzewać jakąś polityczną nieprzejrzystość. Deweloperzy są za, bo dla nich to bezpieczna inwestycja: gdy podpisze się z miastem umowę, to jest pewność, że da się wyegzekwować pieniądze.

A jeszcze potrzeba na reprywatyzację. Ile?

-- Dekret Bieruta nie był dekretem warszawskim, tylko państwowym, lecz dotyczącym Warszawy. Wartość wywłaszczonych nieruchomości to 30 mld zł i sama Warszawa tego nie udźwignie; część pieniędzy powinna pochodzić z budżetu państwa. Potrzebna jest ustawa reprywatyzacyjna, która określi, na jakich zasadach nieruchomości mają być oddawane, bo to nie powinno być automatyczne. Wiele budynków jest zwracanych na podstawie sfałszowanych dokumentów nie spadkobiercom, tylko ludziom skupującym roszczenia, nikt tego nie sprawdza. Ustawa musi określać, po jakim czasie roszczenia wygasają. Z zasady nie powinno być zwrotów w naturze, tylko wypłata odszkodowań, i to w jakimś procencie, z odliczeniem nakładów, które miasto lub państwo poniosło na odbudowę, remonty i utrzymanie budynku.
+- Dekret Bieruta był nie dekretem warszawskim, tylko państwowym, lecz dotyczącym Warszawy. Wartość wywłaszczonych nieruchomości to 30 mld zł i sama Warszawa tego nie udźwignie, część pieniędzy powinna pochodzić z budżetu państwa. Potrzebna jest ustawa reprywatyzacyjna, która określi, na jakich zasadach nieruchomości mają być oddawane, bo to nie powinno być automatyczne. Wiele budynków jest zwracanych na podstawie sfałszowanych dokumentów nie spadkobiercom, tylko ludziom skupującym roszczenia. Ustawa musi określać, po jakim czasie roszczenia wygasają. Z zasady nie powinno być zwrotów w naturze, tylko wypłata odszkodowań, i to w jakimś procencie, z odliczeniem nakładów, które miasto lub państwo poniosło na odbudowę, remonty i utrzymanie budynku. To, co trzeba zrobić, to również sprawdzać, czy podczas przekazywania kamienic nie dochodzi do przestępstw. Marek Jasiński z Komitetu Obrony Lokatorów, który jest naszą jedynką do rady miasta z okręgu Praga Północ-Białołęka, wskazuje na takie sytuacje, jak fałszowanie dokumentów, brak działań miasta nakierowanych na odzyskanie zagubionych dokumentów czy pilnowanie ksiąg wieczystych, aby sprawdzić czy dana osoba faktycznie jest spadkobiercą albo spadkobierczynią.

Może powinna pani powiedzieć otwarcie warszawiakom: jeśli wybierzecie mnie na prezydenta, to wielu obietnic nie zrealizuję, bo nie mam większości w Sejmie, a bez niej nie wydobędę pieniędzy od państwa?

-- Będziemy lobbować. Środki są, np. powstaje narodowy plan rewitalizacji miast ze środków unijnych. To od aktywności gminy zależy, czy będzie umiała się o nie wystarać. Zaniedbana Łódź już się przygotowuje, Warszawa też może. Unia ma też fundusz na rozbudowę sieci tramwajowej - dlaczego nie mielibyśmy sfinansować z niego tramwaju na Gocław i do Wilanowa?
+- Będziemy lobbować. Środki są, np. powstaje narodowy plan rewitalizacji miast ze środków unijnych. To od aktywności gminy zależy, czy będzie umiała się o nie wystarać. W Łodzi przygotowania do tego idą pełną parą, w miastach Górnego Śląska także. Warszawa też może z tych funduszy skorzystać, tylko musi chcieć. Unia dofinansowuje w tej perspektywie rozbudowę sieci tramwajowej - dlaczego nie mielibyśmy sfinansować z tego tramwaju na Gocław i do Wilanowa? To leży po stronie miasta.

Spłaca pani kredyt za mieszkanie?

-- Nie. Rodzice kupili mi mieszkanie własnościowe w starej kamienicy na Mokotowie, więc jestem ten tysiąc złotych do przodu w stosunku do osoby, która by je wynajmowała. Ma 50 m kw., czynsz ok. 700 zł plus prąd i internet. W sumie jakiś tysiąc z hakiem.
+- Nie. Rodzice kupili mi mieszkanie własnościowe w starej kamienicy na Mokotowie, więc jestem ten tysiąc złotych do przodu w stosunku do osoby, która by je wynajmowała. Ma 50 m. kw., czynsz ok. 700 zł plus prąd i internet. W sumie jakiś tysiąc z hakiem.

Z czego pani się utrzymuje?

-- Teraz z oszczędności, bo zawiesiłam pracę na czas kampanii wyborczej. Wcześniej pracowałam jako wykładowca w Instytucie Socjologii na Uniwersytecie Warszawskim, w Barze Prasowym byłam koordynatorką działań z lokalną wspólnotą.
+- Teraz z oszczędności, bo zawiesiłam pracę na czas kampanii wyborczej. Wcześniej pracowałam jako wykładowca w Instytucie Socjologii na Uniwersytecie Warszawskim, w barze Prasowym byłam koordynatorką działań z lokalną wspólnotą.

-I ma pani oszczędności pozwalające płacić 1000 zł miesięcznie za mieszkanie? To ile pani zarabiała na uniwersytecie?
+I ma pani oszczędności pozwalające płacić tysiąc miesięcznie za mieszkanie? To ile pani zarabiała na uniwersytecie?

-- Symbolicznie. Utrzymywałam się z jakichś tekstów, z prac dorywczych. Zarabiałam jako ekspertka, za różne wykłady, panele, konferencje, ekspertyzy. Żeby się utrzymać, potrzebowałam ok. 2,5 tys. zł na wszystko.
+- Symbolicznie. Utrzymywałam się z jakichś tekstów, z prac dorywczych. Zarabiałam jako ekspertka, dostawałam pieniądze za różne wykłady, panele, konferencje, ekspertyzy. Żeby się utrzymać, potrzebowałam ok. 2,5 tys. zł na wszystko.

W Krytyce Politycznej działała pani społecznie?

- Tak.

Gdzie pani robi zakupy?

-- Warzywa mam z kooperatywy. To model rolnictwa wspomaganego przez społeczność: grupa osób współpracuje z ekologicznym rolnikiem, na początku sezonu płaci się 700 zł, a później co tydzień dostaje się warzywa. Chemię kupuję w Mokpolu pod domem, wino co jakiś czas.
+- Podstawowe artykuły kupuję w małych sklepach koło domu. Warzywa mam z kooperatywy. To model rolnictwa wspomaganego przez społeczność: grupa osób współpracuje z ekologicznym rolnikiem, na początku sezonu płaci się 700 zł, a później co tydzień dostaje się warzywa. Chemię kupuję w Mokpolu pod domem, wino co jakiś czas.

Mam wrażenie, że pani widzi w tym mieście głównie ludzi podobnych do pani: młodych, energicznych aktywistów bez specjalnych obciążeń życiowych, zobowiązań wobec rodziny i finansowego noża na gardle. Oni mogą spełniać się w wolontariacie na zasadzie: ja cię ostrzygę, a ty mnie podwieziesz samochodem, w klubach sąsiedzkich itp. Ale większość warszawiaków nie ma na to siły ani czasu, bo musi pracować na dom i rodzinę. Potrzebują za to np. sprawnych wodociągów i kanalizacji. Ale pani się tym w programie nie zajmuje.

-- To jest tylko pani wrażenie. Mój program nie jest moim osobistym projektem, ale dokumentem tworzonym przez grono specjalistek i specjalistów w różnym wieku i różnej sytuacji rodzinnej. Kwestie dotyczące seniorów i seniorek konsultowałam m.in. z Renatą Ekielską działającą w ramach Komisji Dialogu Społecznego ds. Osób Starszych i Kombatantów. Program transportowy konsultowałam z osobami związanymi z ekspercką organizacją, jaką jest SISKOM, z Federacją Kółeczkową. Za część aglomeracyjną odpowiadał Krzysztof Bankowski, który pracował do niedawna w Kolejach Dolnośląskich, a teraz pracuje w PKP. Część społeczną konsultowałam z Krzysztofem Ciborem z Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych oraz z Krzysztofem Herbstem, współautorem Społecznej Strategii Warszawy, który też pracował w latach 70. przy tworzeniu koncepcji Ursynowa. Model partnerstwa publiczno-prywatnego w budowie mieszkań promuje dr Irena Herbst, ekonomistka, prezes zarządu fundacji Centrum PPP. Co do kanalizacji: wiem, że cały Wawer jest nieskanalizowany. Rozmawiałam z mieszkańcami Wawra, jeżdżę na spotkania do każdej dzielnicy i to od ludzi biorę pomysły do programu. W Wawrze mówili, że brakuje im miejsc do rekreacji i centrów aktywności lokalnej, w których np. mogliby się spotykać seniorzy. To bardzo ważne, gdzie ludzie mają się spotykać i spędzać razem czas. Na ulicy mają to robić? O wodociągach nie mówili - mają szamba i nie chcą płacić za podłączenie do sieci miejskiej. Zresztą każda dzielnica ma swoje specyficzne potrzeby, nie da się wszystkiego opisać w programie. Pani się nie podoba, że jest w nim za dużo o kulturze, a środowiskom artystycznym - że za mało.
+- To jest tylko pani wrażenie. Mój program jest nie moim osobistym projektem, ale dokumentem tworzonym przed grono specjalistek i specjalistów w różnym wieku. Kwestie dotyczące seniorów i seniorek konsultowałam m.in. z Renatą Ekielską, działającą w ramach Komisji Dialogu Społecznego ds. Osób Starszych i Kombatantów. Mój program transportowy konsultowałam z osobami związanymi z ekspercką organizacją, którą jest SISKOM, z Federacją Kółeczkową. Za część aglomeracyjną odpowiadał Krzysztof Bankowski, który pracował do niedawna w Kolejach Dolnośląskich, a teraz pracuje w PKP. Część społeczną konsultowałam z Krzysztofem Ciborem z Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych oraz z Krzysztofem Herbstem, współautorem Społecznej Strategii Warszawy, który w latach 70. pracował też przy tworzeniu koncepcji Ursynowa. Poza tym nasz program jest całkowicie zgodny ze strategicznymi dokumentami miejskimi oraz Krajową Polityką Miejską, która zostanie przyjęta na przełomie roku.
+
+Ponadto, jak już wspominałam wyżej, program był konsultowany z warszawiankami i warszawiakami podczas cyklu spotkań. Byłam w każdej dzielnicy, spotykałam się z ludźmi w każdym wieku i w bardzo różnej sytuacji zawodowej i majątkowej. Ich potrzeby, nadzieje, plany i marzenia mają swoje odzwierciedlenie w tym dokumencie.
+
+Co do kanalizacji wiem, że cały Wawer jest nieskanalizowany. Rozmawiałam z mieszkańcami Wawra, jeżdżę na spotkania do każdej dzielnicy i to od ludzi biorę pomysły do programu. W Wawrze mówili, że brakuje im miejsc do rekreacji i centrów aktywności lokalnej, w których np. mogliby się spotykać seniorzy. To bardzo ważne, gdzie ludzie mają się spotykać i spędzać razem czas. Na ulicy mają to robić? O kanalizacji nie mówili - mają szamba i nie chcą płacić za podłączenie do sieci miejskiej. Zresztą, każda dzielnica ma swoje specyficzne potrzeby, nie da się wszystkiego opisać w programie.
+
+W tym momencie razem z Partią Zieloni wspieramy protest ws. zamknięcia kompostowni i składowiska śmieci Bielany-Radiowo, które zanieczyszcza powietrze na Bielach. Proponujemy alternatywny dla obecnego system segregacji śmieci - to dość codzienny problem.
+
+Pani się nie podoba, że w programie jest za dużo o kulturze, a środowiskom artystycznym - że za mało. Nasz program to i tak długi dokument, który trzeba traktować jako ramę do działań, a nie wyczerpaną listę tematów, którymi będziemy się zajmować.

-A propos kultury: pani poliamoryczny styl życia jest - delikatnie mówiąc - z tych mniej konserwatywnych, więc jako prezydent Warszawy tęczę na pl. Zbawiciela zostawi pani pewnie na zawsze?
+A propos kultury: pani poliamoryczny styl życia jest - delikatnie mówiąc - z tych mniej konserwatywnych. Więc jako prezydent Warszawy tęczę na pl. Zbawiciela zostawi pani pewnie na zawsze?

-- Trudne pytanie. Na pewno powinna się odbyć na jej temat jakaś debata publiczna, która się nie odbyła, zanim tęcza została odbudowana po pierwszym spaleniu. Tam jest społeczność lokalna, którą zignorowano - mieszkańcy powinni być zapytani, czy życzą sobie takiego obiektu na stałe.
+- Jeśli chodzi o tęczę i jej przyszłość, to powinny były odbyć się na jej temat debata publiczna, konsultacje społeczne, mediacje. Tak się jednak nie stało. Tam jest społeczność lokalna, którą zignorowano. Mam wrażenie, że władze miasta nie są zainteresowane mediacją w tej sprawie, gdyż Platforma Obywatelska zbija kapitał na podkręcaniu tego konfliktu.

A jeśli niechęć przeciwników tęczy wynika z nietolerancji, bo uznają tęczę za symbol promujący homoseksualizm, to też należy liczyć się z ich zdaniem?

-- Sytuacja tam jest bardziej złożona. Dla mnie optymalnym rozwiązaniem byłaby debata z lokalną społecznością, poszukanie konsensusu z ludźmi z osiedla i z pobliskiego kościoła. Bo część tych osób mówi, że sama tęcza im nie przeszkadza, tylko że nie pasuje do ważnego dla nich miejsca. Więc może należałoby ją przenieść, np. nad Wisłę albo na plac Na Rozdrożu.
+- Sytuacja jest bardziej złożona. Rozmawiałam z mieszkańcami okolic placu Zbawiciela, wiele osób mówiło mi, że przeszkadza im nie sama tęcza, ale to, że ciągle ją ktoś podpala.

-Ale na placu Na Rozdrożu stoi pomnik Romana Dmowskiego, bohatera narodowców, którzy nie akceptują gejów i tęczy. Więc kolejna wojna gotowa. To co, Dmowskiego burzymy?
+Ale na placu na Rozdrożu stoi pomnik Romana Dmowskiego, bohatera narodowców, którzy nie akceptują gejów i tęczy. Więc kolejna wojna gotowa. To co, Dmowskiego burzymy?

- Jestem w ogóle przeciwna burzeniu pomników, bo nie wiadomo, jak będą wyglądały następne.

Tyle że jeśli zostanie pani prezydentem Warszawy, będzie pani musiała podejmować decyzje rozstrzygające spory ideologiczne. Parada Równości jest pani zapewne bliższa niż Marsz Niepodległości...

-- Marsz Niepodległości w aktualnej formule jest marszem prawicowym, promuje ksenofobię, zatem nie wzięłabym w nim udziału. Ale jestem zwolenniczką demokracji, więc oczywiście bym się na niego zgodziła: nie wolno zakazywać demonstracji, ludzie mają do nich prawo niezależnie od tego, kto stoi u władzy. Rolą prezydenta miasta powinno być ich zabezpieczenie, wskazanie punktów narażonych na ataki, które musi chronić policja. Zakładanie, że straż Marszu ma sobie poradzić sama, to totalne niedopatrzenie. Natomiast jako prezydentka miasta na pewno wzięłabym udział w promującej tolerancję Paradzie Równości. Tak jak biorę w niej udział od 2007 r.
+- Marsz Niepodległości w aktualnej formie jest marszem prawicowym, promuje ksenofobię, zatem nie wzięłabym w nim udziału. Ale jestem zwolenniczką demokracji, więc oczywiście bym się na niego zgodziła: nie wolno zakazywać demonstracji, ludzie mają do nich prawo niezależnie od tego, kto stoi u władzy. Rolą prezydenta miasta powinno być ich zabezpieczenie, wskazanie punktów narażonych na ataki, które musi chronić policja. Zakładanie, że straż Marszu ma sobie poradzić sama, to totalne niedopatrzenie. Natomiast jako prezydentka miasta na pewno wzięłabym udział w promującej tolerancję Paradzie Równości. Tak jak biorę w niej udział od 2007 r.

-Niektóre osoby z pani środowiska uważają, że procesje w Boże Ciało to manifestacja kultu religijnego opresyjna wobec niewierzących i zawłaszczająca przestrzeń publiczną, która z definicji ma być świecka i neutralna.
+Niektóre osoby z pani środowiska uważają, że procesje na Boże Ciało to manifestacja kultu religijnego opresyjna wobec niewierzących i zawłaszczająca przestrzeń publiczną, która z definicji ma być świecka i neutralna.

- Ja nie uważam, żeby można było zabronić jakiejś grupie obchodzenia jej święta.

-Czy pani dofinansowałaby spektakl "Golgota Picnic" w miejskim teatrze i poszła przez to na wojnę z Kościołem, który uważa, że ta sztuka obraża katolików?
+Czy pani miasto dofinansowałoby spektakl "Golgota Picnic" w miejskim teatrze i tym samym poszło na wojnę z Kościołem, który uważa, że ta sztuka obraża katolików?

- Każdy przypadek jest inny, a prezydent miasta musi pilnować przestrzegania prawa. Prof. Chazan złamał prawo, odmawiając kobiecie aborcji, i nawet sprzyjająca mu Hanna Gronkiewicz-Waltz musiała go zwolnić. Ja też bym zwolniła lekarza, który złamałby prawo. Bez względu na to, czy ma on przekonania prawicowe czy lewicowe.


--
Maciek_Cherokee
Maciek_Cherokee Aspirant Najmłodszy Maciek_Sklerotee od 12 kwietnia 2007 | Warszawa
2014-10-20 15:11:36 Zgłoś
Naprawdę myślisz że ktoś to przeczyta?

streszczenie albo tl;dr

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
sadj Superbojownik od 12 sierpnia 2005 | tam gdzie i Zygmunt
2014-10-20 15:11:40 Zgłoś
Nie ma nic przyjemniejszego niż wyborcza gryząca się z nową lewicą Gdyby tak jeszcze obie strony dały radę zagryźć się na śmierć

--
Ragazza non dire a mia madre che io moriro questa sera, ma dille che vado in montagna e che tornero a primavera.
Uczulony
Uczulony Superbojownik od 28 grudnia 2009 | K-lin
2014-10-20 15:12:12 Zgłoś
tl;dr

--
Uczulony nie badz leniwym q.tasem by pappy
szatkus
szatkus Superbojownik od 18 kwietnia 2006 | Tam, gdzie jeździ Tramino | GG: 19*443^2
2014-10-20 15:12:55 Zgłoś
No, ok, poczułem się jak w tym długim tunelu w Neverhoodzie, ale tak poza tym to co to ma być?

--
pakalk
pakalk Superbojownik od 7 maja 2005
2014-10-20 15:23:51 Zgłoś
:szatkus diff

:maciek_cherokee A myślisz, że ja to przeczytałem?

--
szatkus
szatkus Superbojownik od 18 kwietnia 2006 | Tam, gdzie jeździ Tramino | GG: 19*443^2
2014-10-20 15:26:28 Zgłoś
:pakalk dupa, nie diff. A numery linii gdzie? Znowu jakichś swoich standardów używasz

--
malinova
malinova Bojowniczka od 14 maja 2011 | Gdzieniebądź
2014-10-20 15:26:54 Zgłoś
Szczęśliwie mineły mnie nuż czasy, kiedy problemy administracyjne stolicy jakkolwiek mnie interesowały, ale z czystej ciekawości- co ma do rzeczy poli- czy monoamoryczność tej pani?

--
brtk
brtk Superbojownik od 5 sierpnia 2006 | N
2014-10-20 15:28:24 Zgłoś
Nie wiedziałem, że da się aż tak długie teksty wklejać. Myślałem, że jakiś limit jest. A tu proszę, 45kB tekstu przeszło. Ciekawe czy komuś będzie się chciało empirycznie limit określić?

--
tak, nie, może (A paprykarzu wegeteriańskiego nie było i nie ma)
herofan
herofan ^^S^^u^^p^^e^^r^^b^^o^^j^^o^^w^^n^^i^^ od 5 grudnia 2006 | Derby
2014-10-20 15:51:19 Zgłoś
Gdzieś tu pewnie sprytnie jest schowane "HP moje"

--
szatkus
szatkus Superbojownik od 18 kwietnia 2006 | Tam, gdzie jeździ Tramino | GG: 19*443^2
2014-10-20 15:53:51 Zgłoś
:brtk challenge?

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
krzycz22 Superbojownik od 23 kwietnia 2004 | już nie Łódź
2014-10-20 15:59:53 Zgłoś
O kutwa, wiecie jak to się ciężko na telefonie przewija? Aż mnie kciuk rozbolał

--
Misiek666
Misiek666 SIURBEMEDIZAPREKUNDA od 4 listopada 2003 | Warszawa Praga
2014-10-20 16:06:07 Zgłoś
:krzycz22 przewijasz kciukiem????

--
Nie zezwalam na korzystanie z moich wrzutów na Demotywatorach!
pakalk
pakalk Superbojownik od 7 maja 2005
2014-10-20 16:29:55 Zgłoś
:szatkushttps://en.wikipedia.org/wiki/Diff_utility#Unified_format

Oj, oj.. do szkoły Tylko dwie linie z góry usunąłem ;)

--
PurkusKuchatek
PurkusKuchatek Superbojownik od 17 lutego 2005 | biegun ciepła
2014-10-20 16:33:26 Zgłoś
Przeszło mi przez myśl, żeby wyedytować tą wklejkę i usunąć wszystkie powtórzenia, ale nie mam siły.

Przeczytałem. Prawie całość. Całości nie dałem rady, bo jest biobójcza.

Jednakowoż bardzo spodobała mi się końcówka.
Właściwie wystarczy przeczytać dwa ostatnie akapity.

--
Zakon Małych Kwiatuszków Bezustannej Irytacji
Poseł odpowiedzialny przed wyborcą - nie daj sobie zamykać ust.
PurkusKuchatek
PurkusKuchatek Superbojownik od 17 lutego 2005 | biegun ciepła
2014-10-20 16:37:37 Zgłoś
:malinova
W sumie nic.
Klubokawiarnie dla matek, pardąsik - osób, z dziećmi prawem nie towarem. Przedszkola i żłobki są oczywiście problemem, ale dostęp do latte w kulturalnych miejscach, z odpowiednią obsługą, jakby bardziej.

/edit/ bo zapomniałem. Rowery rulez.
Ostatnio edytowany: 2014-10-20 16:40:55

--
Zakon Małych Kwiatuszków Bezustannej Irytacji
Poseł odpowiedzialny przed wyborcą - nie daj sobie zamykać ust.
Dziobas
Dziobas Odrażający Drab od 11 lutego 2003 | Mieszkanie zagracone - duża ilość książek
2014-10-20 18:35:11 Zgłoś
Jedna rozmówczyni warta drugiej czyli nic.

Głupiutka Erbel, oderwana od rzeczywistości, pięknoduch z wernisaży i performancuff, a gdzieś w tle lud spijający szampana ustami swoich przedstawicieli i pieniążki lecące z nieba.

Napastliwa Kęsicka, oderwana od rzeczywistości, obracająca się wśród korposzczurków, a gdzieś w tle przekonanie, że kto nie ma kredyta to patologia i darmozjad, roszczeniowy menel.

I jedno i drugie ustawione na starcie - czy to przez rodziców czy przez układy i układziki. Może wolałbym Erbel, ale naiwność i ignorancja odrzuca, może wolałbym Kęsicką, ale odrzuca prymitywny partykularyzm i agresja.

Przeczytałem obie wersje. Pół godziny z życia stracone.

Idę czytać Aksjonowa i mam to wszystko w dupie.

--
Modele i makiety
Herr Mannelig i inne utwory - znów online!
PurkusKuchatek
PurkusKuchatek Superbojownik od 17 lutego 2005 | biegun ciepła
2014-10-20 19:00:21 Zgłoś
Normalnie masz u mnie porządną herbatę w szklance, czarną jak sumienie faszysty, plus cukier w kostkach na talerzyku.

--
Zakon Małych Kwiatuszków Bezustannej Irytacji
Poseł odpowiedzialny przed wyborcą - nie daj sobie zamykać ust.
Dziobas
Dziobas Odrażający Drab od 11 lutego 2003 | Mieszkanie zagracone - duża ilość książek
2014-10-20 19:34:19 Zgłoś
:PurkusKuchatek

Zrewanżuję się w takim razie uroczymi fragmentami ;D

"Butelka" przybrała wygląd mieszkania. Dwa fornirowane biurka i odbiornik "Newa" nadały jej cechy komfortu. Wspaniała kołdra Władka i lampa na stole stwarzały atmosferę domowego ogniska. Obraz "Misie w lesie" budził kojącą nadzieję na korzystne zmiany w przyszłości. Ściany zostały przyozdobione okolicznościowymi hasłami: "Więcej Bacha, mniej jazzu" i "Czuwaj nad przemianą swoje materii".

Gwoli uściślenia - to ten obraz:



I drugi:

Mężczyzna podszedł bliżej.
- Poznajmy się. Wieniamin Kapelkin. Latający Holender.
Zapachniało wyraźnie wódką. Nowo przybyły był tęgi, miał okrągłą twarz. Uśmiechał się trochę szelmowsko i budził sympatię. Udał się wraz z kolegami do "butelki", wyciągnął z walizki francuski koniak "Martell" i napełnił dwie posiadane przez gospodarzy szklanki oraz miseczkę do golenia.
- Żeby nam zdrowie tak służyło, jak sobie życzą nasze mamy - powiedział. Wytworny napój, przeznaczony do smakowania i sączenia golnął duszkiem, po rosyjsku, i zagryzł "manufakturą" - to jest powąchał rękaw płaszcza. A potem się rozkręcił.

--
Modele i makiety
Herr Mannelig i inne utwory - znów online!
Tynf
Tynf Superbojownik od 23 listopada 2005 | Jastrzębie Zdrój | GG: co to jest?
2014-10-20 21:08:19 Zgłoś
:pakalk
Jako, że nie zamieściłeś na początku i końcu tekstu tych dziwnych znaczków: ( " ), jakiś czas myślałem, że to cytaty z Twojego pamiętnika.
Ufff, na szczęście nie.

--
"Jesli potrafisz zadać własciwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
brtk
brtk Superbojownik od 5 sierpnia 2006 | N
2014-10-20 21:12:12 Zgłoś
Przeczytałem, a jednak się zmobilizowałem, mimo że to więcej niż 4 smsy. I jakoś nie widzę nic, czego by się szczególnie przyczepić, nawet bym powiedział, że brzmi to rozsądnie.
Nie zagłosuję na to, bo to już nie mój okręg.

--
tak, nie, może (A paprykarzu wegeteriańskiego nie było i nie ma)
pakalk
pakalk Superbojownik od 7 maja 2005
2014-10-20 21:17:55 Zgłoś
:brtk Która wersja?

--
brtk
brtk Superbojownik od 5 sierpnia 2006 | N
2014-10-21 11:31:32 Zgłoś
:pakalk Nikt z polityków nie jest nawet blisko mojemu wyobrażeniu o idealnym, więc wybierać trzeba z tego co jest. Przy zwolennikach budowy pomnika wybitnego Prezydenta POLEGŁEGO w smoleńsku, czy partii zapewnienia stołków kolegom i ich rodzinom pod sztandarem zielonej koniczynki, to wybór jest dość ograniczony. "Wielobarwność" kandydata jakoś mi nie przeszkadza. Idea "klubokawiarni" dla matek z dziećmi jakoś też mnie w oczy nie szczypie. W wielu krajach to jakoś działa. W Polsce zaś ludziom przeszkadza sama myśl, że "proces rozkoszowania się latte" może być zakłócony płaczem dziecka w kawiarni, o zapachach z pieluchy już nie wspominając.


--
tak, nie, może (A paprykarzu wegeteriańskiego nie było i nie ma)
Dziobas
Dziobas Odrażający Drab od 11 lutego 2003 | Mieszkanie zagracone - duża ilość książek
2014-10-21 11:53:54 Zgłoś
:brtk
Fajnie. Klubokawiarnie. Kółka samokształceniowe. Świetlice robotnicze. Fajnie. Lokalne sklepiki. fajnie.
Tylko pięknoduchowi jakoś przez myśl nie przyjdzie, że np. emeryt popindala na drugi koniec miasta do Tesco, nie dlatego, że lubi dalekie wycieczki "Zwiedzaj Warszawę", tylko dlatego, że ma 50 groszy taniej pasztetową. A dla matki z dzieckiem akurat jest najmniejszym problemem, że nie ma się gdzie z psiapsiólkami spotkać, bo ławka przed blokiem tę potrzebę zaspokoi, ale to, że nie ma gdzie dziecka podziać, kiedy zasuwa na kasie w Biedrze. Na przykład.

Czyżby Zieloni to od tego, że ma zielono w ufryzowanej elegancko główce?

--
Modele i makiety
Herr Mannelig i inne utwory - znów online!
brtk
brtk Superbojownik od 5 sierpnia 2006 | N
2014-10-21 13:40:57 Zgłoś
Ale w wywiadzie nie zauważyłem, aby było choć słowo o tym, że przedszkoli/żłobków jest za dużo, wręcz odwrotnie. Po drugie: polityk samorządowy nie ma wpływu na wysokość emerytury. Po trzecie: czy polityk (początkujący, zawodowy, to akurat nie ma znaczenia) ma kupować w Tesco, bo inni tak robią? Czy może lepiej, że wspiera ekologicznego rolnika, lokalny sklepik obok domu? Lepiej aby dał zarobić Tesco, a zaoszczędzone pieniądze wydał w Grecji lub Hiszpanii?

--
tak, nie, może (A paprykarzu wegeteriańskiego nie było i nie ma)
Dziobas
Dziobas Odrażający Drab od 11 lutego 2003 | Mieszkanie zagracone - duża ilość książek
2014-10-21 14:22:12 Zgłoś
:brtk

Ad. 1 Czyli czytałeś poprawioną wersję. Tę uładzoną, skonsultowaną po zorientowaniu się, jakie to głupoty się nagadało.
Ad. 2 Polityk samorządowy nie ma wpływu na wysokość emerytury, ale powinien się orientować w jej wysokości i sile nabywczej. Ponadto ma wpływ na jej siłę nabywczą. Jeżeli będą możliwe zakupy tylko w delikatesach i innych ekskluzywnych, "ekologicznych" oczywiście sklepach, to ta emeryturka starczy tylko na pół miesiąca. Albo i w ogóle. Oczywiście, zawsze emeryt może zastosować ekologiczny recykling czyli grzebać w okolicznych śmietnikach. Jak zalecają zresztą aktywiści
Ad. 3 Niech nie wspiera ekologicznego rolnika, ale mieszkańców. Nie wydaje mi się, żeby ekologiczni rolnicy mieli coś wspólnego z Warszawą. Z Warszawą natomiast ma wiele wspólnego pan Miecio z bazarku lub stoiska z warzywami obok Biedry. Tyle, że estetyka się nie zgadza Bo kram warzywny jest brzydki i dla korposzczurka i dla pseudolewicowego estety. Pan Miecio zresztą też.

Nie, pani Erbel nie jest z mojej bajki. Tak mniej więcej jak Marks, którego Engels utrzymywał. Oraz MDM zaprojektowane dla radosnych pochodów.

No i wychodzi na to, że wybór to ja mam między szują a idiotą.

Więc chyba jednak mam to w dupie

--
Modele i makiety
Herr Mannelig i inne utwory - znów online!
Fiol78
Fiol78 Cesarz Narzekalni od 2 kwietnia 2008 | Festung Glogau
2014-10-21 15:15:41 Zgłoś
Dobrze napisane. Lewica w tym kraju to albo pięknoduchy oderwane od rzeczywistości albo ludzie jak Leszek Miller. Też mi wybór.

--
W ciąży nie piję alkoholu!
brtk
brtk Superbojownik od 5 sierpnia 2006 | N
2014-10-21 16:29:08 Zgłoś
Prawica za to stawia teorię o okruchach helu na mankietach.
Chyba wole jednak oderwanych "pięknoduchów", często siano w głowie, ale przebija się jakaś empatia. Wolę słuchać o problemach z latte, niż o planach kolejnego spalenia tęczy czy wpierdzieleniu jakiemuś tęczowemu.

Naturalnie wolałbym znaleźć kogoś rozsądnego i trzeźwomyślącego (lub w tylko myślącego), ale ci mają uczciwą pracę często za lepsze pieniądze, niż politykierzy.

--
tak, nie, może (A paprykarzu wegeteriańskiego nie było i nie ma)
Forum > Hyde Park V > Poliamoryczna syrenka...
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj