Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY
 
 «   » 
DSC00338

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą


Drwal, krawiec, żołnierz czy szpieg?
Historia, którą chcemy Wam dzisiaj opowiedzieć, jest bardzo podejrzana... Sprawa toczyła się kilkanaście lat temu, na terenie niemal całego województwa podlaskiego i do tej pory tak naprawdę nie do końca wiadomo, jaki jest jej finał… Historia nierozerwalnie związana jest z osobą pewnego tajemniczego biznesmena, który na przełomie lat 80tych i 90tych ni stąd, ni zowąd, zjawił się w naszym wspaniałym województwie. Człowiek ten w kilka lat zatrząsnął całą lokalną gospodarką. Nie chciał za wiele mówić o sobie i był dość skryty. Powszechnie wiadomo o nim było tylko tyle, że posługiwał się dwoma paszportami: amerykańskim i izraelskim. Jednak, co było najważniejsze, miał on w swoim posiadaniu nieograniczony wręcz… zapas gotówki, który zamierzał zainwestować w tutejsze przedsiębiorstwa. W bardzo szybkim tempie zaczął kupować lub tworzyć kolejne firmy, które umiejscawiał w różnych podlaskich miastach. Stał się między innymi właścicielem huty szkła Biaglass, hotelu Delfin oraz wytwórni wody mineralnej „Białowieska”. Założył też Zakład Krawiecki Ekoland, Zakład Drzewny Cherrywood Industry, a także przedstawiany dzisiaj Zakład Stolarski Pinewood Industry. Był również posiadaczem sporej wielkości piekarni. Historia wydawać by się mogła jak z bajki. Na mało uprzemysłowionych terenach pojawia się pełen werwy młody inwestor, który bez mrugnięcia okiem pakuje w nie potężną gotówkę, tworzy nowe miejsca pracy, a także wspiera cały lokalny przemysł. Niestety prawda okazała się mniej kolorowa… Stosunkowo szybko firmy te zaczęły mieć poważne problemy finansowe. Nie płacono zarówno pracownikom, jak i kontrahentom. Wraz z problemami płatniczymi pojawiły się też zaległości w ZUS-ie oraz w licznych bankach. Osobliwy biznesmen doprowadził na skraj bankructwa również wiele spółek, z którymi współpracował, w tym dwie mające swoje siedziby na Białorusi. Co ciekawe według byłych pracowników Zakładu Cherrywood Industry, z którymi udało nam się zamienić kilka słów, posiadane przez niego przedsiębiorstwa generowały ogromne zyski, a do poszczególnych biur spływały tak liczne zamówienia, że firmy nie wyrabiały się z ich realizacją… Wśród większości ludzi będących zapoznanych ze sprawą istnieje powszechna opinia, że przedsiębiorca początkowo doinwestowywał kupowane przez siebie zakłady. Używając ich, jako przykrywki do legalizacji pieniędzy z różnego rodzaju szemranych źródeł, następnie celowo doprowadzał je do upadłości, maskując tym samym pralnie brudnych pieniędzy. Nigdy nie zależało mu zarówno na zyskach, jak i na utrzymaniu istnienia poszczególnych placówek, o ludziach nie wspominając. Warto jednak zaznaczyć, że żadne z tych zarzutów NIGDY nie zostało mu udowodnione. Zdawać by się mogło: „Kolejny wysoko postawiony, bogaty gangster”, jednak po bardziej wnikliwej analizie archiwalnych wydań prasy z tamtych lat, udało nam się dotrzeć do kilku informacji, które dają bardzo wiele do myślenia... Odkryte „fakty” stawiają samego biznesmena w zupełnie innym, bardziej tajemniczym świetle… Pewnej lokalnej, podlaskiej gazecie udało się nawiązać kontakt z jednym z ówczesnych funkcjonariuszy ABW, który zajmował się sprawą przedsiębiorcy. W artykule przeczytać możemy między innymi, że: Jego ojciec był żydem urodzonym w Polsce. Przed II wojną światową, jako młody chłopak wyjechał do Palestyny i tam zmienił nazwisko. W Izraelu pracował w przemyśle zbrojeniowym. Jego syn, również służył w izraelskiej armii. Dosłużył się nawet stopnia majora. Jego drugi syn, (brat przedsiębiorcy) to jeszcze grubsza ryba. Jest pułkownikiem i podobno, jak twierdzi funkcjonariusz, posiada powiązania z izraelskimi służbami specjalnymi. Sam biznesmen wykazywał natomiast liczne znajomości z politykami będącej wówczas u koalicyjnej władzy SLD… Osobista teoria byłego funkcjonariusza ABW jest taka: „To człowiek Mosadu. Żadne z jego przedsięwzięć nie jest nastawione na zysk, to wygląda na zwykłą przykrywkę. Ale skąd tu Mosad? Pod koniec lat 80 i na początku 90. Organizowali oni przerzut Żydów z byłego ZSRR, do Izraela (tzw. Operacja Most) Wydaje się, że Mosad mógł potrzebować bazy i swojego człowieka, który zabezpieczałby przerzut w razie nieprzewidzianych okoliczności. On inwestuje pieniądze państwa Izrael, może coś dorzuca diaspora żydowska”. Czy taka była prawda, a osobliwy biznesmen był tajnym agentem obcego państwa? Czy była to może jedynie zwykła, tania sensacja wymyślona przez dziennikarzy mająca zwiększyć szum wokół upadających wtedy przedsiębiorstw? Niestety nigdy się tego nie dowiemy… Wróćmy jednak do potwierdzonych faktów. Gdy okazało się, że biznesmen nie ma najmniejszego zamiaru uregulować swoich zobowiązań, poszkodowani rozpoczęli dochodzenie swoich praw na salach sądów cywilnych. Kiedy wszystkim zaczęła interesować się też prokuratura, przedsiębiorca po prostu wyjechał z Polski. Organy Ścigania przeprowadziły ogromne śledztwo na bardzo szeroką skalę. Łącznie zgromadzono ponad 200 tomów akt oraz przesłuchano około 2 tys. świadków. By ostatecznie postawić nieuczciwemu biznesmenowi liczne zarzuty dotyczących między innymi łamania praw pracowniczych, fikcyjnej sprzedaży nieruchomości oraz działanie na szkodę kontrahentów. Powstał jednak jeden problem, który powstrzymywał prokuraturę przed postawieniem nieuczciwego biznesmena przed sądem. Czeski film, człowiek po prostu rozpłynął się w powietrzu… Po kilku latach ostatecznie udało się ustalić, że aktualnym miejscem jego pobytu są Stany Zjednoczone. Niestety lokalne władze nie były chętne na wydanie go naszym organom ścigania. Dodatkowo w 2015 roku w Polsce weszła również nowelizacja przepisów prawa, która sprawiła, że spośród licznych stawianych mu zarzutów, 10 z nich trzeba było umorzyć. Wtedy to biznesmen złożył wniosek, o dobrowolne poddanie się karze. Prokuratura przychyliła się jego wnioskowi i skierowała sprawę do sądu. Cała historia skończy się najprawdopodobniej na bardzo wysokiej karze grzywny i kilku latach pozbawienia wolności w zawieszeniu, Niestety nikt już nie przywróci życia upadłym przedsiębiorstwom. Przejdźmy jednak do samego opuszczonego Zakładu Stolarskiego. O kryzysie i upadku Pinewood Industry wiadomo niewiele. Według oficjalnych informacji, podanych do ogólnej wiadomości, sytuacja zakładu stopniowo pogarszała się do 2004 roku, kiedy to ostatecznie został on zamknięty. Powodem tej decyzji był fakt, że stolarnia pracowała w stu procentach na eksport. Pinewood produkowała meble w 70 proc. dla sieci „Home base", a 30 proc. dla "Ikei". Głównym założeniem funkcjonowania firmy, był duży obrót przy niskiej marży. Sprawdzało się przy słabej złotówce, natomiast zaczęło kuleć przy spadku kursu euro. Dużym problemem był też deficyt drewna zarówno na rynku polskim, jak i białoruskim. Nieprzychylny splot tych zdarzeń ostatecznie skłonił biznesmena do zamknięcia interesu. Obecnie zakład ten znalazł się w całkowitej ruinie. Niezabezpieczony zarówno przed wiatrem jak i wandalami po prostu niszczeje, a intensywnie wybujała przyroda z roku na rok wdziera się coraz głębiej do jego wnętrz. Jedna z większych okolicznych firm, zatrudniająca niegdyś rzeszę pracowników stoi samotnie na końcu jednej z krańcowych ulic miasteczka, stanowiąc obraz dawnych powoli zapominanych już czasów. Zapraszamy was w krótką podróż po jego smutnych korytarzach. Rozejrzyjcie się uważnie… Czy widzicie tu coś osobliwego?

« następny
 

poprzedni »
 

Dodatkowe informacje Plik: d48a29dDSC00338
Rozmiar: 3849x2161, 4,53 MB
Wyświetleń: 196
Dodano: 2018-12-06 16:44:12
Status: Publiczny
Licencja: © All rights reserved
Pokaż kody do umieszczania

Zobacz także starsze rzeczy z Szaffy:
Kod HTML wszystkich zdjęć albumu do umieszczenia na dowolnej stronie: