< > wszystkie blogi

Podróżnego Koleją Perypetie (P.K.P.)

Podróż pociągiem żartem jest ....

Konduktor też człowiek

12 maj 2011 ·
W pociągach bilety sprawdzają osoby do tej czynności upoważnione o czym można sobie przeczytać na identyfikatorze danej osoby. Do grupy szczęśliwców upoważnionych do kontrolowania biletów zalicza się kontrolerów z poza firmy przewozowej oraz pracowników obsługi pociągów w osobach konduktorów oraz kierownika pociągu.
Nie długo po zakupie wcześniej wspomnianego biletu okresowego ważnego we wszystkich pociągach uruchamianych przez Przewozy regionalne, zadowolony z posiadania takiego biletu ulokowałem się w I klasie pociągu inter regio. Powiedziałbym wygodnie się ulokowałem ale o wygodzie w pociągach osoby o wzroście 185 cm i wyższym to mogą pomyśleć i się ulokować w najbardziej odpowiedniej lokalizacji (nie wszyscy to wiedzą ale przedziały nie są identyczne ale o tym później w Przedział przedziałowi nie równy). Między Krakowem a Tarnowem zazwyczaj kontrolujący dwa razy robią kontrolę... chyba że się przejść nie da.... a z taką sytuacją najczęściej mamy do czynienia w piątek po południu. Więc siedząc sobie prawie wygodnie w wypełnionym przedziale (nie po brzegi ale audytorium było nie małe) zostałem poproszony o bilet. Pani konduktor po zapoznaniu się z biletem orzekła, że mam nie ważny bilet na pociągi inter regio. Zaskoczony takim wyrokiem opowiedziałem pani konduktor jak ten bilet nabyłem i jakie informacje uzyskałem w kasie. Nic to nie pomogło. Pani konduktor wielkodusznie zaproponował cobym zrobił dopłatę lub kupił bilet na przejazd czym podniosła mi skutecznie ciśnienie. Więc staram się na spokojnie wyjaśnić dlaczego bilet jest nie ważny skoro pisze na nim drukowanymi literami że jest ważny we wszystkich pociągach uruchamianych przez Przewozy Regionalne. Pani konduktor po zapoznaniu się z tekstem nie potrafiła udzielić jednoznacznej odpowiedzi za to nadal obstawała przy dopłacie lub nowym bilecie. Z przekory powiedziałem, że jestem nowoczesnym człowiekiem i mam tylko kartę płatniczą i czy mogę u niej zapłacić. I tu zaskoczenie... ale na twarzy pani konduktor: Nie ma pan gotówki w podróży? Ja kart nie przyjmuję. Skoro nie ma pan pieniędzy to piszę mandat. Cóż... niech pisze.... pomyślałem... będzie sprawa w sądzie bo tak łatwo tego nie przepuszczę. Dałem pani konduktor dowód osobisty. Pani z kocią zręcznością w bujającym pociągu wykaligrafowała mandat (wielką sztuką jest coś wyraźnie napisać w pociągu o czym się za chwile przekonałem). Pani wręczyła mi bilet ze standardową regułą abym przed podpisaniem przeczytał. Po przeczytaniu mandatu (pracowałem przy umowach więc nabrałem nawyku czytania tego co podpisuję) poinformowałem panią konduktor, że nie mam zamiaru zapłacić tego mandatu i sprawę od razu będę reklamował a jak będzie taka potrzeba to skieruję sprawę do sądu. Nie zrobiło to większego wrażenia na pani konduktor na początku bo tylko poinformowała, że mogę w polu uwagi wpisać swoje uwagi. Więc zacząłem pisać :) Żeby było czytelnie trzeba było pisać synchronicznie do bujania pociągu. Napisałem na mandacie kara nałożona za przejazd na podstawie ważnego biletu nr xxxx. Jak to próbowałem napisać coś tknęło panią konduktor bo skontaktowała się przez radio z kierownikiem pociągu nie wiem co odpowiedział kierownik bo nie znam języka trzasków i szumów. Po chwili pojawił się kierownik spojrzał na mój bilet i na ucho konduktorce coś rzekł. Ja akurat skończyłem pisać swoje uwagi i jeszcze raz się pytam konduktorki czy jest pewna że mam nieważny bilet. Na to już zupełnie innym głosem zostałem poproszony o zwrot mandatu. Pani konduktor trochę poczerwieniała i rzekła: Szczęście że pan nie podpisał bo bym miała... Ja się tu skonsultowałam z kierownikiem i to jest ten nowy rodzaj biletu. Ja taki pierwszy raz widzę i się pomyliłam. Przepraszam bardzo i życzę miłej podróży. Tak się zakończyło to spotkanie. Oczywiście cały przedział z zapartym tchem obserwował całą sytuację. Najbliżej siedzący pogratulowali mi rozegrania akcji i sukcesu w walce z niekompetencją po stronie niektórych konduktorów. Czułem się prawie jak bohater ;) Za kilkanaście minut przyszła do mnie specjalnie pani konduktor z ulotką na temat nowych biletów okresowych, na której znajdował się mój typ biletu z wyraźnym wskazaniem, że obowiązuje on także w pociągach inter regio. Jeszcze raz mnie pani przeprosiła wyrażając nadzieję, że więcej takich sytuacji nie będzie Trzy dni później znów jechałem tym samym inter regio i znów usłyszałem: Pana bilet jest nie ważny. Już to kiedyś słyszałem... przemknęło mi przez głowę. Tym razem pan kierownik pociągu nie wiedział co jest grane ale nie ten sam co trzy dni temu. Zrobiłem duże oczy na pana i mówię: "Trzy dni temu miałem już taką sytuację i wyszło że bilet jest ważny. Nawet mam tu waszą ulotkę. Chyba napiszę do prezesa PKP jakich ma wspaniałych pracowników". Zaskoczony kierownik spojrzał na ulotkę, pokręcił głową i rzece: to tylko kartka papieru. Może i tak jest. Na razie niech pan jedzie a ja sobie sprawdzę. Po tych słowach poszedł dalej. Za jakiś kwadrans wrócił uśmiechnięty i idzie prosto do mnie: Sprawdziłem to wie pan. Ma pan rację. Proszę zrozumieć ja dopiero po urlopie a "oni" znowu jakąś nowość wprowadzili. Jak tak dalej będzie to przyjdzie tu wszystkim zgłupieć". Po czym jeszcze coś pogadaliśmy jak to jest z brakiem komunikacji na kolei :) O biletach jeszcze coś napiszę bo sam miałem jeszcze dwa epizody z nieważnym biletem (już innym - rocznym) i mój kolega też miał przejścia z winy niekompetencji PKP i i sprawa trafiła do sądu.... czy wygrał?? Jak chcesz wiedzieć to zajrzyj za jakiś czas na mojego bloga ;)
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi