< > wszystkie blogi

Wyrywki z kultury i rozrywki

Przeczytane, obejrzane, podsłuchane

Artysta

14 marca 2017
"Wiecie może, co czuje człowiek, który kończy pisać książkę, wiersz albo operę? Który ma się za artystę i bierze to na poważnie? No przecież musicie wiedzieć! Taki człowiek czuje, jak gdyby umarł trochę dla świata za przyczyną tego dzieła, a potem urodził się na nowo. Przez krótki czas wychodzi jeszcze ze skorupy, którą pozostawiło to dzieło na nim. Wychodzi ze swojej starej skóry jak wąż. Skąd wiem? Może się to panu wydać śmieszne, ale ja również jestem artystą, tak, tak. Wcale nie chodzi mi o pracę, po pracy nim jestem. Pewien Fin, którego spotkałem na wojnie, nauczył mnie szczególnego rodzaju rzeźby, gdzie to nie artysta rzeźbi, a rzeźbi natura. Wyszukuje się szczególnie uformowane korzenie, korę czy kamienie, wyszukuje się, patrząc na nie tak, jak dziecko patrzy na chmury. Wystarczy dociąć, drutem dosztukować kilka szyszek i tak powstaje rzeźba. Uwierzcie mi, że trzeba być prawdziwym artystą, aby w suchym patyku ujrzeć twarz diabła. Wróćmy jednak do Lipińskiego. Bo co w przypadku takiego dzieła, dzieła wartego tak wielkich poświęceń? Kiedy czasem taki ludek z drewna potrafi nas zmienić nie do poznania, to jakie spustoszenie w duszy twórcy sprawić może wielka epopeja? Człowiek już na zawsze staje się kimś innym, człowiek staje się już na zawsze nowym człowiekiem, drugim człowiekiem. Pozbywa się czegoś, co gniotło przez cały ten czas jego duszę i umysł. Widzi tego dawnego siebie w perspektywie, jak z dachu wysokiego budynku. Na swoje dzieło natomiast nie chce, nie może przez jakiś czas patrzeć. Może nawet porzuca je, aby odkryć później, zapomniawszy już o własnym, a może już nie własnym nawet tylko cudzym geniuszu, przeczytać je raz jeszcze, już jako ta nowa osoba. " Eteromanka, Szymon Teżewski
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi