< > wszystkie blogi

Skiosku&Pokiosku

bo rzeczywistość jest bardziej od fikcji, nawet ta pokioskowa

Masturbanci i złodziej

19 marzec 2015
Gazety giną. Nie często, jedna, dwie w miesiącu. Specyficzne takie, bo ślizgacze. I to te tańsze, bo bez płyt. Znaczy mamy konesera o raczej skromnych potrzebach. Drogą eliminacji odrzuciłam tych oto stałych klientów:
1. Głowa rodziny, ojciec trzech córek w wieku 5-10-15. Przychodzi co niedziela po Nasz Dziennik i przy okazji zagląda na najwyższą półkę. Kiedy do kiosku wchodzi inny klient, szybko odkłada gazetkę i z udawanym zainteresowaniem wertuje czasopisma motoryzacyjne wyłożone półkę niżej. Już sama taka akcja przyprawia go o drżenie rąk, nie sądzę, by potrafił coś ukraść bez ataku serca.
2. Psychol. Jest wielki, sapie, nosi spodnie na szelkach zaciągnięte wysoko za pępek. Ogląda okładki. Kiedy zbytnio się podnieci, zaczyna głośno, bardzo głośno liczyć do 30, łapie się za krocze i wychodzi. Nigdy niczego nie kupił i nie sądzę, by były mu potrzebne inne podniety poza samymi okładkami.
3. Dziadek i Babcia. Bliżej siedemdziesiątki, sympatyczni, dyskutują, dopytują i bez skrępowania kupują, pod warunkiem, że do gazety dołączona jest płyta. Po co mieliby kraść?
4. Badylarz. Typ wredny i rozwiedziony. Kiedyś przyniósł ślizgacza do reklamacji, bo na okładce był dziewczyna, której zdjęć nie znalazł w środku. Ten to ma cały rytuał wybierania: zakłada okulary i wertuje tytuły, głośno komentuje, nierzadko prosi o pomoc w wyborze przypadkowych ludzi, często wprawiając ich tym w zakłopotanie. Na pewno by nie ukradł.
5. Młody. Ma te osiemnaście lat, ale do półki ze ślizgaczami musi stawać na paluszkach. Czemu się papierowymi lalkami interesuje, Bóg raczy wiedzieć. Może się kreuje na oldschool? Przypuszczam, że gdyby chciał coś zawinąć, zwaliłby sobie półkę na łeb.

Więcej stałych klientów, amatorów golizny nie mam. Tak myślałam.
Stoję przy lottomacie, bo kumulacja, ludzi dużo. Wchodzi elegancik w garniturze, z walizką, przylizany i podchodzi do górnej półeczki. Uśmiecha się do mnie, więc skinęłam głową i wróciłam wzrokiem do lotka - co się będę facetowi przyglądać, jak miłości w życiu szuka? Nagle zamieszanie, coś mu wypadło z rąk, za dużo tego wziął, a że gazetki w foliach, ślizgają się, kolejne spadają na ziemię. Facet próbuje szybko je zebrać, upycha na półkę. Ludzie udają, że nie patrzą, niektórzy naprawdę nie patrzą, zgorszeni czy zawstydzeni - nie wiem. Gość żegna się i prędko wychodzi. I wtedy odezwał się z kolejki menel, śmierdzący taki, brudny i bezzębny w te słowa:
- Pani zapamięta tego pana.
- Dlaczego?
- Bo on pani regularnie gazety zajebuje.


 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi