< > wszystkie blogi

Skiosku&Pokiosku

bo rzeczywistość jest bardziej od fikcji, nawet ta pokioskowa

Wróżka

12 marzec 2015
Na oko ma jakieś cztery lata. Braki w uzębieniu dodają uroku jej uśmiechowi spod różowej czapki. Przyszła z mamą. Mama kupiła program telewizyjny i jakieś celebryckie ścierwo. Przy kasie Wróżka do mamy:
- Kup mi zdlapkę za złotówkę.
- A są takie?
- Są. Tata mi tu kiedyś kupił.
- No dobrze. Poproszę zdrapkę za złotówkę. A wiesz jaką? - pyta matka przyglądając się obrazkom zdrapek.
- Wiem, taką z selduskiem.
Podaję Wróżce, niech losuje. Mama w tym czasie płaci. A mała komentuje:
- Telaz wyglam.
Drapie i z satysfakcją podaje mamie. Jest złotówka. Mama podaje mi, a Wróżka prosi:
- Jeszcze jedną, to wyglam.
Podaję, losuje wywalając język. Drapie. Kolejna złotówka. Mama z rozbawieniem podaje mi los. Wróżka prosi o jeszcze jedną. Podaję, język na brodzie, chwila zastanowienia, ciągnie i mówi:
- Telaz nie wyglam, ale jak mi kupisz jeszcze jedną, to wyglam więcej.
I drapie. Na zdrapce brak wygranej. Mama się nie uśmiecha, mimo to kupuje kolejną i podaje córce. Wróżka drapie i jest... cztery złote. Mama pochyla się nad dzieckiem i pyta:
- Kochanie, a może podyktujesz mamusi sześć numerków?
Mała nie słucha, łapie za klamkę i mówiąc głośne, przedszkolackie "Do wi-dze-nia!" wychodzi.


 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi