< > wszystkie blogi

To o Co Tak Naprawdę Chodzi?

Mój Absurdalny Punkt Widzenia

Nie Bądź Więźniem Mentalnej Prostytucji

10 stycznia 2010

 
          Stykamy się z nią na każdym kroku. Jest to tak zwane dzielenie się z ludźmi gównem przez internet, którego nie chcą dostać. Mentalna Prostytucja - What The Fuck? Dostrzegamy ją głównie na portalach społecznościowych, forach i opisach w różnego rodzaju komunikatorach. Polega na sprzedawaniu "za darmo" swojego ciała, duszy i myśli ludziom, którzy i tak mają ich głeboko w zakamarkach swojej ciemnej dziury chaosu skąd [jakby nie patrzeć] wychodzi przetrawiony pokarm. Zwana popularnie pupą, dupą bądź odbytem... Tak możecie już rzygnąć xP 


           Nie mogę tego nazwać spamem, bo w spamie chodzi bardziej o jakiś głębszy cel i ideę tego przedsięwzięcia (np. wycieczka na Kretę za jedene 999,99 PLN + VAT z biura podróży 'Kij Ci W Oko, Nawet Dwa'). Rozumiem to. Irytuje mnie to, ale rozumiem - chcą zarobić i każdy sposób jest dobry. Zresztą słowo i etymologia słowa 'SPAM', która wzięła swą nazwę od bardzo popularnej konserwowej mielonki wieprzowej produkowanej przez amerykanów nie pasuje mi do tego co chcę wam wyjaśnić... To co wkurza, irytuje, poparte przykładami:


1. OPISY

        Sprawa pierwsza poglądowa: jak przeciętny polak w wieku 16-19 lat po przyjściu ze szkoły włączam komunikator zwany Gadu-Gadu, by zacząć komunikatywną konwersację o jakże ważnej 'dupie Maryny'. Co widzę najpierw?! Setki opiso-linko-emo-sWwWeEeTtTaśnego gówna wyskakującego na pierwszy plan, które krzyczy - 'PRZECZYTAJ!' Co robię? Czytam... Później się zastanawiam... Zaczynam wątpić w ludzkość i... Żyje dalej. Czemu? Bo mam to głęboko... 

       Szczerze nie obchodzi mnie to, że Ewelina ma za 21 dni urodziny, Emilia robi ślikowy dżem, a Renata w tej chwili depiluje nogi. Patrzę na kumpla Kamila "Będe wieczorem jctk". Po rozszyfrowaniu wiem, że 'jctk' to 'jak coś to komórka'. Ok - jakaś realna informacja, wreszcie! Co mi po tym, że Renata depiluje nogi! To po mnie spływa, wisi i powiewa... Mam sobie to wyobrazić?! Wyobrazić jak depiluje owłosione nogi! O fuj, o fuj, o fuj! 

        A teraz bardziej serio. Rozumiem wszystko ale to przekracza moje zdolności postrzegania. Opis typu: "Kocham Cię Kotku ;* <333" I nie mówcie mi, że ta osoba jest zakochana na zabój i wszystkim chce to ogłosić. Już wszyscy o tym wiedzą, widzą i czują. Ona i on przez rok dają takie opisy. Przecież na Boga Najwyższego w Trójcy Jedynego do Niczego to nie prowadzi! Mówią to sobie codziennie przez telefon, spotykając się etc.  Ja nie widzę w tym celu, ideii, pomysłu. Przecież wiedzą, że siebie kochają, więc czemu i komu do Pana to służy? Ekschibicjonizm? Taki wenętrzny? Nie chodzi o to, że sam nie mam swojej miłości i nie mogę powiedzieć "kocham cię" bo i tak czegoś takiego bym nie zrobił. To sprawa pomiędzy mną i przedmiotem mojego kochania... nie wiem mogą to być np. pikantne orzeszki Akardo z Biedronki. Lecz nawet jakbym chodził ze Scarlett Johansonn, Drew Berrymore czy Moniką Bellucci nie pisał bym w opisie "Monik mój kochany <3". Wyznaje zasadę: "Wszyscy są piękni i wszystkich kocham... ale niektórzy są trochę zmęczeni" i o takich ludziach opowiadam ;P nie wyżywam się na nich. Absolutnie nie. Czeszę się ich szczęściem ale opanujcie się trochę. Oprócz was i tak nikogo to nie obchodzi. 


2. EMOTY

        Kolejną rzeczą są emotikony. Sam używam siedmiu plus jakieś dwie na specjalne okazję. 
;] - leki uśmiech i oczko puszczone do odbiorcy
:D - zaśmiałem się wydobywając przy tym jakiś dźwięk np. hehe
xD -konkretnie rechoczę wydobywając z siebie głośne HAHA [ostatnio zdarzyło się to oglądając filmik "Andrzeju nie denewuj się" na joe]
;P - żartuję
xP - ostro żartuję
:< - "ale z ciebie troll" bardziej uczucie żalu niż smutku
:/ - wkurzony, zdenerwowany;

       Ale jeśli ktoś odpowiada mi samą emotą na moje trzylinjikowe wypociny to mam ochotę zakończyć znajomość i pokazać środkowy palec lub owłosioną dupę... Pamiętam moją byłą, której napisałem opowiadanie na gg, a ona odpowiedziała ' :* '. Rzeczywiście opowiadanie to nie było zbyt dobre, ten związek także, więc teraz rozmawiam tylko z ludźmi, którzą mają coś do powiedzenia lub rzeczywiście próbują zrozumieć moją zrytą banię.

       Wracając do głównego wątku: ' <333 ' co to jest i znaczy?! Mniejsze od trzystu trzydziestu trzech! Toż to za ch*j nie wygląda jak serce!
Ale nie moja sprawa... Czasami mam chęć rzucić do tego człowieka, że jest noobem czy trrolem i tylko tym gównem robi z siebie pośmiewisko ale cóż. Jego małpy, jego cyrk.


3. INGLISZ


       Są takie wyrazy, które rzeczywiście lepiej brzmią po angielsku niż po polsku. Nie mam nic przeciwko wstawianiu tektu piosenki lub złotych myśli w obcym języku. Czasami odzwierciedla to stan bądź nastrój danego 'ludzia'.  A więc co cię wkurwia Konradziku? Opis typu: "Warsaw. Goodbye Kutno. Bede jutro ;***". Pojechała po bandzie dziewczyna ;P Wiemy, wiemy umiesz angielski, wymiatasz, jesteś zajebista, ociekasz zajebistością, po prostu ochrona Actimela i nic cię nie rusza, bo w bruchu masz 70% odponości. Ale kurwa po co? Po co? Po co yngliszem się chwalisz? A po polsku nie chciało ci się przytrzymać 'alt' by poprawnie napisać 'będę'. Najgorsze jest to, że i tak masz tylko dwóch przyjaciół na krzyż i dawno już im o tym powiedziałaś, a ta informacja wszystkim innym wisi i najlepiej by było było gdybyś udławiła się BigMaciem, którego będziesz żarła jak świnia, bo jak człowiek nie umiesz...

       Konradku wdech, wydech, wdech, wydech. Już lepiej... Podziwiam ludzi, którzy w ogóle nie mają żadnego opisu, choć często są na gg. Ja sam mam zawsze jakąś śmieszną anegdotkę bądź inne mnie satysfakcjonujące gówno... lecz staram się nie chwalić, nie sprzedawać i nie podawać informacji, które niczemu nie służą.


4. Nasza-Klasa


        Nic do tego portalu nie mam. Bardzo fajna rzecz dla trochę starszych ludzi, którzy chcą z zzazdrością popatrzyć na kumpla z dawnych lat, lub pokazać siebie innym, przy nie swoim samochodzie. Świetna sprawa, znakomity pomysł, cud, miód, orzeszki.  I tych ludzi doceniam - niech mają trochę zabawy na stare lata, niech onanizują się na zdjęciach dawnych miłości i odnawiają zerwane więzi... Oczywiście musiały dobrać się do tego nastoletnie bachory, które sielankową atmosferę zazdrości i zawiści zmieniły w emo gówno wylewające się z ekranu mojego monitora.

       Jak każdy, dołączyłem do tego grona wzajemnej adoracji. Mam kilka zrobionych dla jaj zdjęć. Lecz przede wszystkim dołączyłem do nk by patrzeć na zdjęcia roznegliżowanych koleżanek z wakacji ;P I niczym sapiący pedofil podczas czatu z małolatą czekałem na kolejny sezon wiosna/lato xP

       Tu widać to o czym mówiłem. Po co mam oglądać twoje zdjęcie w bikini [choć wyglądasz świetnie ;] skoro raz cię widziałem na oczy i uścisnęliśmy sobie dłoń? Po co wysłałaś do mnie zaproszenie? Po co mam cię oglądać? Po co to wszystko?! Po co się sprzedajesz? Po co rozkładasz nogi i wirtualnie zeszmacasz się by ludzie cię zobaczyli? Mentalna prostytucja. Czekasz na pozytywne komentarze typu "No pięknie ;*", bo pod tą maską jesteś brzydka i przeciętna i chcesz sobie zrobić dobrze...

       Pojawiają się inni, którzy mają świetnie ułożone życie, perspektywy i ambicje, a kreują się na emo (świat ich nie kocha i muszą popłakać). Wcale nie! Ty szukasz miłości i akceptacji nie jesteś emo. Żyjesz w kłamstwie, bo jesteś próżna i robiąc sobie czarno białe zdjęcia z podpisem "Zagubieni w otchłani ciemności poszukujemy Siebie" myślisz, że wzbudzisz tym litość. 

        Masz 20 stron zdjęć bo masz lustrzanke za 3 tysiące  i myślisz, że to jest wyznacznikiem dobrego fotografa. A tak naprwdę nie wiesz co to jest kompozycja i bezczelnie obrabiając zdjęcia w photoshopie uważasz, że to ci zapewni sławę. Wcale nie, wszyscy z litości komentują twoje foty bo boją się, że wpadniesz w depresję... Nie masz problemów, więc je tworzysz. I grasz, bo lubisz być w centrum uwagi. Dla mnie jesteś nikim. Oszukujesz samego siebie... 


       Kończąc zdałem sobie sprawę z tego, że to co robią bloggerzy to też w małym stopniu mentalna prostytucja... Opisujemy tutaj swoje życie, przemyślenia, sprzedajemy siebie, lecz... niektórzy różnią się tym, że mówiąc prawdę, nie szukają popularności. Jest to chęć zostawienia po sobie czegoś więcej, podzielenia się czymś. Nie wiem czy należę do tego typu. Czy piszę tak zajebiście jak Unspeakable, czy mam tak świetne spostrzeżenia jak Margot, czy mówię najszczerszą z możliwych i bolesnych prawd jak Dankann.

       Ale wiem, że nie wstydzę się swojej twarzy [macie link na głównej, jakby ktoś chciał zobaczyć moją mordę], nie wstydzę się swoich myśli, a że ktoś mi powiedział 'Konrad fajnie piszesz' postanowiłem się z wami tym podzielić ;D [wydobyłem z siebie he he he]

P.S. Unspeakable dziękuję za tytuł ;]
P.S. 2. Notka 'Dlaczego do ślubu czekać warto' powróci bez obaw ;]
P.S. 3. Myślę, że taki offline się nie powtórzy.
P.S. 4. Na końcu to na pewno nie wazeliniarstwo, wymiemniłem osoby,  które wg. mnie robią zajebiste blogi ;]
P.S. 5. Mentalna Prostytucja. Enjoy!
http://www.youtube.com/watch?v=QFwrdsbgjIc
 

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Autor
O blogu
Najnowsze posty
Najpopularniejsze posty

Napędzana humorem dzięki Joe Monsterowi