Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Anegdoty o malarzach XLVII

20 521  
59  
Kliknij i zobacz więcej!Dziś więcej anegdot niż zwykle, bo bohatera dzisiejszych anegdot też było troszkę więcej... wagowo.

Jan Stanisławski (1860-1907)
Profesor ASP w Krakowie. Współtwórca Stowarzyszenia Artystów Polskich "Sztuka". Malarz pejzażysta.

Odznaczający się wielką tuszą Jan Stanisławski zwrócił się do dwóch lekarzy, aby poradzili, co ma robić, żeby stracić na wadzę.
Pierwszy kazał mu codziennie rano biegać przez godzinę, drugi zalecił pobyt w Marienbandzie.
- Co więc twoim zdaniem mam robić? - zapytał artysta swego przyjaciela.
- Wiesz, pobiegnij do Marienbadu, wtedy schudniesz na pewno...

***

Pewnego razu występował w Krakowie słynny podówczas pianista Eugen d’Albert. Po odegraniu drugiego numeru pianista wyraźnie zdenerwowany opuścił estradę i długo się nie pokazywał.
Po chwili wyszedł impresario i podszedłszy do siedzącego w pierwszym rzędzie Jana Stanisławskiego coś mu szepnął do ucha.
Stanisławski oburzony zerwał się z krzesła i opuścił salę.
Okazało się, że d’Albert oświadczył, że nie wyjdzie na estradę, bo nie może patrzeć na tego olbrzyma, który swymi grubymi palcami przez cały czas koncertu dłubie w nosie.

***

Jan Stanisławski wraz z Teodorem Axentowiczem zwiedzali pewnego dnia galerię Doria Pamphili w Rzymie. Kiedy stanęli przed znakomitym portretem papieża Innocentego X pędzla Velasqueza, Stanisławski zapytał Axentowicza:
- Namalowałbyś tak?
Axentowicz popatrzył uważnie na obraz i z pewnością siebie odpowiedział:
- No cóż? Gdyby należycie zapłacili...

***

Jan Stanisławski zainteresowany tym, jak przebiega praca przy nowym obrazie jego ucznia Henryka Szczyglińskiego, codziennie zaglądał przez dziurkę od klucza do pracowni, ponieważ Szczygliński pracy mu nie pokazywał.
Któregoś dnia Szczygliński, chcąc mu zrobić kawał, poprzyklejał do obrazu wycięte z kolorowego papieru figlarne sylwetki ptaszków, które z daleka robiły wrażenie namalowanych.
Kiedy Stanisławski przez dziurkę od klucza zobaczył owe ptaszki wściekł się na Szczyglińskiego i wołając, że ten chce zakpić ze swego profesora, pobiegł na miasto, aby go znaleźć.
Przez ten czas Szczygliński ptaszki poodklejał, i kiedy dyrektor Fałat ze Stanisłwskim przybyli do pracowni, już ich na obrazie nie było.
Na Stanisławskiego zaczęto patrzeć podejrzliwie, czy na pewno jest przy zdrowych zmysłach. Ale od tego czasu już nie podglądał przez dziurkę od klucza.

***

Jan Stanisławski był słynnym smakoszem w przeciwieństwie do Ferdynanda Ruszczyca, obojętnego na sprawy kulinarne. Toteż Stanisławski powiadał o nim:
-Ruszczyc to niewątpliwie wielki talent, ale cóż z tego, kiedy dać mu jeść to to samo, co konia owsem karmić...

***

Jan Stanisławski wywoływał zawsze swą tuszą ogromne wrażenie. Kiedy pewnego dnia wsiadał w Zakopanem na furkę, która miała zawieźć go do Kuźnic, góral popatrzył na artystę i zafrasowany zapytał:
- Czy ja was, panie, aby na jeden raz całego zabiorę...?

***


Po obejrzeniu jednej ze sztuk Jerzego Żuławskiego, znanego z egocentryzmu, Jan Stanisławski powiedział:
- No tak, jak zawsze u Żuławskiego, kobieta nie odda się nikomu, tylko autorowi.

***

Za czasów Jana Matejki patrzono krzywym okiem na płótna nie poświęcone tematyce historycznej. Kiedy więc Jan Stanisławski namalował krajobraz, tak się usprawiedliwiał:
- Jest to droga, którą Władysław Łokietek podążał w kierunku pieczar w Ojcowie.
Dopiero ta okoliczność rozgrzeszyła Stanisławskiego.


W poprzednich odcinkach...


Oglądany: 20521x | Komentarzy: 0 | Okejek: 59 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało