Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CCL - Do Czech to ja mam za darmo

59 089  
294   17  
Ciepło się zrobiło, kobiety w skąpych strojach zaczęły chodzić, ludzie dziwne zachcianki mają, owady padają a w autobusach tłok. O tym, co z tego wynika w dzisiejszych autentykach.


W AUTOBUSIE


Przyjaciółka jechała wczoraj na uczelnię autobusem. Obecnie w Krakowie są straszne korki, więc wyciągnęła "Politykę" żeby się nie zanudzić. Obok niej stała grupka studentów płci męskiej. Jeden narzekał na co się tylko dało: że gorąco, że korki, że musi stać itp... Po wyczerpaniu tematów zwrócił uwagę na siedzącą obok, a następnie jaką gazetę czyta.
- Ja nie wiem, jak kobiety mogą czytać "Politykę". Przecież nic z tego nie rozumieją.
Przyjaciółka posłała mu mordercze spojrzenie, ale nie skomentowała. Student zadowolony, że ma nowy temat do narzekania nawija jakie to kobiety są głupie itd, itp... Dalej żadnej reakcji. Wreszcie przystanek docelowy, więc przyjaciółka się zbiera do wysiadki.
Już ma wysiąść bez słowa, kiedy nagle odwraca się i mierząc wzrokiem wyżej cytowanego głośno i wyraźnie zwraca się do jednego z jego kolegów:
- Taki duży, całą drogę szczeka, a panowie go bez kagańca prowadzają.

by Nazgulek

* * * * *

PODOBIEŃSTWO


[K]olezanka ma jest na etapie intensywnej nauki języka angielskiego (pracodawca wysłał ich na kurs). Podczas odrabiania tzw. "pracy domowej" zagaduje [M]ęża:
[K] - Kochanie, a czy Ty wiesz, ze słowo mummy (mumia) znaczy również mummy (mamunia)?
[M] - Tak. W przypadku Twojej mamuni jest to całkiem uzasadnione podobieństwo.

by AdvocatusDiaboli


* * * * *

SERWIS


Info dla niewtajemniczonych: małżonek mój prowadzi serwis komputerowy dla pewnej korporacji, co wiąże się niekiedy z podróżami po całej Polsce (jeśli problemu nie da się rozwiązać zdalnie), których ślubny stara się unikać jak ognia.
Historia właściwa:
Nadeszła przesyłka z centrali, zawierająca dwa kompy stacjonarne. Zadanie – postawić na nich system ukwiecony wymaganym, dodatkowym oprogramowaniem – czyli norma.
Małżowin uczynił swą powinność, po czym jak zwykle zaczął marudzić, że teraz musi dymać do stolycy, żeby te kompy podpiąć w jednym z biur. Postanowił zadzwonić do sekretarki i delikatnie wybadać, czy pani sama by sobie nie podpięła sprzętu – w końcu to żadna filozofia, a dla męża spore zaoszczędzenie czasu, w którym może zdalnie pomagać innym. Na całe szczęście dziewczyna okazała się bardzo miła i zgodziła się na to, żeby mąż przesłał jej kompy kurierem na swój koszt, a ona już sobie powtyka kabelki gdzie trzeba.
Komputery zostały wysłane.
Na drugi dzień dzwoni owa panna i przerażona mówi:
- Panie Marku, w tych komputerach nie ma napędu cd/dvd!
Mąż w szoku – przecież stawiał system z płytek, no to co się mogło stać? W transporcie napędy ukradli? Bez sensu. Pyta więc dziewczynę, na jakiej podstawie stwierdziła brak napędu?
- No wie pan, jest przycisk i ja go wciskam, no i wyjeżdża tacka ale taka gładka, metalowa i tam nie da się włożyć płyty...
Mąż już całkiem zgłupiał. Przecież to niemożliwe. Nagle w słuchawce słyszy jakieś zamieszanie, męskie głosy i po chwili odzywa się skruszona sekretarka:
- Panie Marku przepraszam, bo ja to taka głupia jestem...
Okazało się, że dziewczę postawiło sobie skrzynki na biurku do góry nogami...

by waber

* * * * *

SELER


Od jakiegoś bliżej nieokreślonego czasu mam cały czas ochotę na seler, którego wcześniej nie znosiłem. Jestem zaskoczony tym faktem. Moi bliscy także. Nawet moje Kochanie, które jest zwolennikiem zdrowego żywienia (w granicach rozsądku oczywiście) zauważyło dziwną tendencję gdy po raz n-ty z zakupów przynoszę pojemniczek surówki z selera. Pewnego razu wracam do domu a moje Szczęście siedzi nad kolejnym projektem i jest mocno zaangażowana rysowaniem kolejnych linii w CADzie. Wywiązała się taka o to dyskusja:
[Ja] - Wiesz co? Ja chyba w ciąży jestem...
[K]ochanie - ... [rysuje linie]
[J] - ... ciągle mam ochotę na seler a nie znosiłem tego...
[K] - ... [rysuje linie]
[J] - Może na coś chory jestem... [bardziej do siebie już]
[J] - Jak będę miał ochotę na brokuły to wieź mnie do szpitala...
[K] - [znad monitora] Od razu na porodówkę?

by ranisz82

* * * * *

PASTRAMI


Jesteśmy z żoną u teściów w Białymstoku. Wybraliśmy się na spacer do supermarketu. Obecnie to jakaś Stokrotka czy jakoś tak. Ku naszemu rozczarowaniu nie ma już tam patronackiego stoiska PMB, które jeśli chodzi o wyrób wędlin, uznaję kultowo za niedoścignione w naszym kraju. Jakieś jednak niedobitki wędlin z PMB tam były, więc zamawiam jakieś kindziuki i coś tam. Żona w pewnym momencie mówi do mnie:
- Zapytaj czy mają pastrami z PMB ..
Pytam więc:
- Mają Państwo pastrami?
Panienka zza lady:
- Tak, oczywiście, że kroimy!
- To ja poproszę...
- Ale co?
- No... Eee... Pastrami... Bo ja tu go nie widzę.
- Ale czego?
- Jak to czego? PASTRAMI!
- WSZYSTKO KROIMY NA MASZYNIE JAK SE KLIENT ŻYCZY! PLASTRAMI TEŻ! ALE NIECH SIĘ PAN W KOŃCU ZDECYDUJE!

by Misiek666


* * * * *

TRUCHŁO


Wchodzę sobie do kuchni, odpalam papieroska, patrzę - a tu po blacie roboczym truchło jakiegoś owada się wala. A to ścierwo, myślę sobie, żeby w mojej kuchni tak nieestetycznie kitę odwalić? A owad nic. Dalej nie żyje. No to zdmuchnęłam bydlaka do zlewu i w tym momencie zza pleców usłyszałam wzburzony głos małżonka:
- Pięknie, to ja sam w pokoju, a ty tu trupa dmuchasz?!

by waber


* * * * *

PRZYWILEJE WIEKU

Idąc do sklepu, natrafiłam na taką scenkę. Pewnie trochę sytuacyjne. Czemu napisane wydaje się zawsze mniej śmieszne niż było w rzeczywistości?
W wykopanym dole coś tam robi młody robotnik, starsi siedzą i popijają mineralkę. Młody psioczy pod nosem, starszy odpowiada:
- Młody, kopaj, kopaj. Jak będziesz w moim wieku, to zrozumiesz, że częściej odpoczywać trzeba, o ciśnienie dbać, he,he.
Za jakąś chwilkę wracam. Obok dołu stoją dwie hoże dziewoje, zagadane. Gorąco, to też i sukienki skąpe, jedna bezwiednie strzela sobie z majtek (zapamiętać, kontrolować się, nie grzebać przy majtkach w trakcie rozmowy w miejscach publicznych). Młodemu z wykopu wystaje tylko zadarta do góry głowa z oczami jak pięć złotych. Niby coś tam kopie, ale cud, że łopatą sobie stopy nie udziabał, bo patrzy w zupełnie inną stronę. A i starsi jakoś się ożywili i nagle wszyscy do dołu się pchają.
Na co młody:
- E no panie Tomku, pan siedzi, w pana wieku, to odpoczywać częściej trzeba. Co ma panu ciśnienie skoczyć...

by Jaiwo

* * * * *

PIT STOP


Siedzę sobie wczoraj wieczorem, dochodzi północ, powoli zmierzam do łóżka, kiedy dzwoni mi telefon. Patrzę na numer - koleżanka. Odbieram i słyszę:
- Otwórz mi drzwi, szybko! SZYBKO!!
No to lecę jak wariatka, mało się na schodach nie zabiję. Ciemno, późno, mieszkam na wsi, różnie może być, trzeba kumpelę ratować!
Otwieram drzwi, a ta mija mnie w pełnym biegu, skręca do łazienki, zatrzaskuje za sobą drzwi, zza których za moment dobiega mnie pełne ulgi "uuuufffffff".
Co ja kurde jestem, pit stop czy toi toi?

by Kichawa

* * * * *

ŻÓŁWIK


Jakiś czas nie widziałem się z chrześnicą, więc gdy nadarzyła się okazja odwiedziłem małą. Dzieciak jak dzieciak, dawno wujka nie widziała to z początku trochę wstydliwa. Próbujemy ją jakoś rozkręcić, aż w końcu jej mama mówi:
- A zrób z wujkiem żółwika.
No to ja żeby dziecko zachęcić wystawiam piąstkę, a mała bez namysłu polizała swoją rączkę, "przybiła zółwika" i do mnie z tekstem:
- Morski!

by sadzioo

* * * * *

SZWAGIER


No i tekst mojego szwagra (częstował mnie nalewkami domowej roboty - jak to ze szwagrami bywa):
JA - Kurde, mam szwagra pijaka!
SZWAGIER - Nie przejmuj się, ja też.

by micmoc

* * * * *

ANGIELSKI

Zajęcia z angielskiego dla studentów niestacjonarnych, w piękne niedzielne popołudnie...
Do tego Dzień Dziecka, więc frekwencja prawie żadna, wręcz graniczna.
Jeden jedyny ostatni został - bo i tak musi czekać na pociąg. Siedzi w sali i czeka sam nie wiedząc na co.
Pani weszła do sali jak zwykle nie podnosząc wzroku, usiadła, otworzyła książkę i czyta polecenie:
- Work in pairs...
I dopiero potem rozejrzała się po sali...

by Bladerunner

* * * * *

SKŁADAK

Znajomy miał mały wypadek zakończony zadrutowaniem szczęki. Wiadomo że dieta bo gryźć nie może i generalnie przesrane. Jakoś tak wypadło że spotkaliśmy się w barze na piwku. Sporo nas się naschodziło i imprezka się rozkręciła. My zamówiliśmy sobie pizze a on że na płynnej to wymyśliliśmy że najbardziej kaloryczne będzie piwo i zaserwowaliśmy mu kolacje chmielową.
Skończyło się na tym że znajomy nam się zmęczył i do domu miał „wleczone”.
Teraz akcja właściwa.
Dowlekliśmy go do furtki i dalej planowaliśmy oddać go w ręce bardziej opiekuńcze niż my. Wychodzi jego młodsza siostra i zmierzywszy nas wiele mówiącym wzrokiem drze się gdzieś w głąb domu:
- Mamaaaaaaaaaaaa! Składaka przywieźli!

by mass

* * * * *

ŁYLI

Znajomy kupił ekskluzywną bryczkę. Może nie Maybach, ale i tak naszpikowana wszelakim zaawansowanym komputerowym, automagicznym ficzerowym dobrem, tzw. fhuj wypas. Udaliśmy się na wycieczkę w celu posmakowania luksusu podróżowania takim cudeńkiem - kierowca, ja i Łyli. Jedziemy.
Kierowca opowiada, demonstruje, ja kiwam głową, czasem o coś pytam, cmokam z uznaniem i generalnie jestem pod wrażeniem. Natomiast Łyli na tylnym siedzeniu nachylił się w przód, wystawił łeb między oparcia, oczy wybałuszył, szczękę opadł i nic nie mówi tylko chłonie wrażenia i coś tam pod nosem mamrocze kręcąc głową. Śmiejemy się z kierowcą bo Łyli odkąd pamiętam zawsze jeździł używanymi rzęchami, jakieś kadety, golfy czy daewoo z piątej ręki itp. wiadomo, jaka w jego głowie musi odbywać się orgia wrażeń i marzeń... Dojeżdżamy na miejsce, można odetchnąć, gratuluję nabywcy. I wtedy Łyli wypowiada pierwsze słowa.
- Ku**a, ile tu się rzeczy może popsuć...

by Rupertt

* * * * *

DO CZECH TO JA MAM ZA DARMO


Koleżanka (blondynka, żeby nie było wątpliwości) w łykęd bywała ze swoim chłopem w górach, zachodząc też na czeską stronę.
Wczoraj opowiadała nam wrażenia i nagle mówi:
- O! A na telefonie cały czas mam Czechy!
Hm. Do granicy daleko, więc nie ma bata, żeby ciągle czeską sieć ściągał...
Dzwoni do operatora.
- Wczoraj byłam w Czechach i cały czas mam Czechy na telefonie bo się nie przełączyło.
- [...]
- Nie jestem daleko od granicy
- [...]
- Tak, wyłączałam i włączałam
Nie słuchałem dalej bo wyszedłem z pokoju. Wracam. Siedzi i się żali że ciągle ma te Czechy i Czechy. Nie wytrzymałem tego jęczenia i biorę ten telefon. Patrzę. Oniemiałem. Patrzę jeszcze raz. Oniemiałem jeszcze raz. A na telefonie jak byk:
Orange
Pon 02 Cze

by O_o


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM

Oglądany: 59089x | Komentarzy: 17 | Okejek: 294 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało