Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wielka księga zabaw traumatycznych CXL

31 534  
39   4  
Kliknij i zobacz więcej!Jeśli szukasz tu czegoś z czego można się pośmiać zrywając boki - zawiedziesz się. Natomiast jeśli trafiłeś tu szukając ludzi, którzy niemalże trafili do księgi Darwina - zapraszam. Dzisiejszym bohaterom w komplecie udało się przeżyć, choć były i złamania i zranienia...

Nie powtarzajmy tego! Nigdy! Osobom, których psychika nie jest wypaczona stanowczo odradzamy lekturę, pozostałych zapraszamy, im i tak jest wszystko jedno...

SLALOM

Miałam wtedy z 8, 9 lat. Przyjechali do moich rodziców znajomi z dziećmi, a jako że była ładna pogoda, postanowiliśmy wyjść przed blok. Niestety były to czasy, gdy nikt zbytnio się nie martwił o stan placu zabaw dla dzieci, więc wygląd huśtawek, piaskownicy itd. nie przedstawiał się zachęcająco. Ale i tak najlepsze były ławki z poobrywanymi deskami i wystającymi, zardzewiałymi gwoździami. Przy piaskownicy spotkałam koleżankę i po krótkim zapoznaniu jej z dziećmi znajomych zaczęłyśmy się gonić. Ona uciekała, ja leciałam za nią. Traf chciał, że nie wybrała sobie zbyt prostej drogi ucieczki i, jak się potem okazało, zbyt szczęśliwej dla mnie.
Robiąc slalom koło piaskownicy i ławki ja, w pogoni za koleżanką, zahaczyłam o ławkę, przeleciałam przez nią i spadłam kawałek dalej. Rajtuzki na lewym kolanie miałam całkiem potargane i zaczęła się tworzyć na nim bańka z krwi. Jako że głos mam całkiem donośny, moi rodzice się zaraz pojawili na balkonie, a potem w te pędy przybiegli do mnie. Potem szybka wizyta na pogotowiu i szycie nogi. Co się stało? Ano wspomniane na początku gwoździe... A właściwie jeden. Wbił się tuż nad kolanem i zrobił dość głęboką dziurę. Nie wiem jakim cudem mam też bliznę tuż pod kolanem, nie potrafię sobie tego logicznie wytłumaczyć, ale fakt jest faktem. Na pogotowiu oczywiście się darłam i wyrywałam, ale jakimś cudem mnie zszyto i oddano uryczaną rodzicom. Do dziś mi stoi przed oczami widok tej dziury i zszokowana mina moich rodziców.

by Plomiennyfeniks @

* * * * *

KARIERA

W wieku lat ok. 6 uwielbiałam wspinać się na skały. Pewnego pięknego dnia znalazłam potężną, trzymetrową skałę. Naszła mnie myśl, żeby z niej skoczyć i zrobić karierę w przedszkolu opowiadając tę historię. Potłuc się - to nie było po mojej myśli, więc nasypałam liści, (była jesień) oczyściłam teren z najdrobniejszych nawet kamieni, zawołałam kolegę, Bartosza, na świadka i rozpoczęłam wspinaczkę. Byłam na szczycie. Teraz pozostał tylko skok. Dopingowana przez Bartka wzięłam głęboki oddech, oblizałam wargi i HOP! Taak, o czymś zapomniałam. Mianowicie, schować język. Przez chwilę myślałam, że połowę odgryzłam, ale nie, jest. Uff. Chwila, ktoś krzyczy? Aha, Bartek. Zakrztusiłam się i zaczęłam pluć krwią. Wtedy sama się przestraszyłam, ból zaczął do mnie docierać.
Tętnicę ominęłam. Parę dni milczałam jak zaklęta, żywiłam się jogurtami i papkami. Karierę zrobiłam jako Niemowa.

by Aveflamingo @

* * * * *

POZOSTAŁY JESZCZE TRZY PALCE

Akcja dzieje się w domu, brat jest mądrzejszy, jak zwykle zresztą bierze brat nóż, kartkę w dłoń i sobie macha tym nożem w tę kartkę. Ja oczywiście musiałem wpaść na ten sam debilny pomysł, wziąłem ten sam nóż, inną kartkę (tamta już się nie nadawała) i zaczynam sobie przecinać ją szybkimi ruchami noża. Niestety, nie trafiłem w kartkę, tylko w kciuka, krew leciała jak oszalała, do przedszkola poszedłem z bandażem, który był na palcu i był przeogromny. Do dzisiaj mam bliznę i pamiętam skąd ona jest.

Jako harcerz kupiłem sobie nowy nóż w księgarni, ta sama zabawa co kiedyś, kartka w dłoń i machamy nożykiem, macham, macham i nagle musiałem lecieć do łazienki. Jak odkręciłem kran, to tylko czerwona woda leciała, ja siedziałem cicho, żeby mama mi nic nie mówiła, ale w końcu postanowiła sprawdzić czemu ciągle woda leci w łazience. Bardzo się przestraszyła, gdy zobaczyła tyle krwi. Do dziś tylko blizna na palcu, tym razem wskazującym.

by Bero @

* * * * *

SKOCZYŁ

Niedaleko mojego domu budowano drogę. Jeśli niedaleko jest budowana droga, to trzeba ją wypróbować jaka będzie w przyszłości. Zamiast asfaltu na razie był żwir, były także wysokie krawężniki. A co się robi z krawężników? Tak, skacze! Jeździłem sobie z bratem rowerami, on starszy, to mądrzejszy, skakał pierwszy. wylądował ja głupszy, młodszy, skacze drugi i gleba. Żwirek w zęby i ręce. jest fajnie. Krew mi trochę leciała, ale leciutko.

by Bero @

* * * * *

UROZMAICIŁ ZABAWĘ

Było to w dniu moich 5 lub 6 urodzin. Postanowiłem sprawdzić czy szybciej biegam. To się działo w domu, a że mój pokój jest za mały na bieganie to przebiegałem z pokoju do pokoju. Żeby urozmaicić zabawę w każdym z pokoi postawiłem po taboreciku drewnianym. Tak wyszło, że się poślizgnąłem i walnąłem o kant jednego z taboretów blisko oka. Było dużo krwi, a bliznę mam do dziś.

by Janosiczek @

* * * * *

ZEMSTA NIE POPŁACA

Miałem około 11lat, kiedy poszedłem ze starszym bratem do chińskiego baru niedaleko domu. W czasie drogi brat wpadł na genialny pomysł wrzucenia mnie do kałuży. Prawie mu się udało, ponieważ wylądowałem w kałuży jedynie głową. Po powrocie do domu i umyciu twarzy (mama jakoś specjalnie nie narzekała) postanowiłem się zemścić i poszedłem do tego właśnie baru, w którym to czekał na mnie mój brat. Kiedy był z jakiegoś tam powodu odwrócony wziąłem tego chińską pałeczkę z zamiarem wbicia jej w plecy brata, lecz niefortunnie musiał się on akurat odwracać i drugi koniec tej pałeczki powędrował do mojego nosa. Krwi było bardzo wiele a pałeczkę wyjmował mi chirurg. Jednak dzięki szoku po tym zdarzeniu ból zacząłem odczuwać dopiero w szpitalu.

by Lewarjeden

* * * * *

WYŻEJ, WYŻEJ!

Miałem lat może 4 (?), wraz z mamą udaliśmy się do babci, oczywiście pociągiem. Droga ciągła się i ciągła aż w końcu dojechaliśmy. Tam (w Żywcu) ze stacji odebrał mnie mój najukochańszy wujaszek, Jan.Owy wujek jak to zwykle, podczas mojej nieobecności skonstruował mi jakiś wynalazek. Tym razem była to huśtawka. Wujek czym prędzej przygotował huśtawkę do zabawy. Po wielu próbach (nie wiem czemu mnie nie podsadzili) w końcu wskoczyłem na machinę, i jazda. Wyżej, wyżej - krzyczałem, aż w końcu haki na których wisiała huśtawka nie wytrzymały. Przeleciałem ładne 3 metry, w rezultacie wbijając się z impetem w nowy telewizor babuni (na który odkładała od dłuższego czasu). O dziwo, mi nic a nic się nie stało.

by Nocturnal

* * * * *

ZJAZD, SKOK, NOTY OBNIŻONE ZA LĄDOWANIE

Jako już 14-15 letni młodzik byłem z dwoma kolegami w sąsiednim mieście na rowerach. Tytułem wstępu należy dodać, iż jest tam wiadukt nad przejazdem kolejowym, z którego po przejechaniu torów można zjechać "po bocznej ścianie". Ja i jeden z kolegów patrząc z góry - nikomu nie przyszło do głowy, żeby obejrzeć punkt docelowy - doszliśmy do wniosku, że trzeba będzie trafić na wyrównanie terenu nad rowem odpływowym. Niewiele już się wahając pojechaliśmy. Trafiliśmy bez pudła. Ale jakże duże było nasze zdziwienie, gdy po szybkim rachunku matematycznym zauważyliśmy, ze jednego z nas brakuje. Obróciliśmy się akurat w momencie gdy "nasza zguba" jechała prościutko z wiaduktu w rów! Widoku roweru i kolegi wybijającego się niczym Małysz i lecącego nad chodnikiem, żeby wylądować na głowie i plecach nie zapomnę do końca życia. Jednak najlepsza była starsza pani przechodząca obok, która zaczęła się wydzierać w niebogłosy, że chłopak ma złamany kręgosłup. W tym samym czasie nasz kolega podniósł się, otrzepał, wziął rower i zaczął iść z miejsca "przygody" z tekstem "trochę bolą mnie plecy"... Jakby nie patrzeć twardziel...

by SenatorNinjaYen

* * * * *

STARY A GŁUPI

GRZANIE OPON


Nie tylko w dzieciństwie człowiek ma głupie pomysły. Ostatnimi czasy jest wielka "Kubico- i Formuło-1-mania". I naśladować naszego Roberta chce. Na rowerze (!) wiele z F1 ściągnąć nie można, prócz rozgrzewania opon. Chodzi o to by jechać i śledzić węża. To wsiadłem na rower, chwila zastanowienia, i fruu - w prawo, lewo, prawo, lewo itd. Pech chciał, że w pewnym momencie kierownica poszła w prawo, ale koło niestety nie. Wynik - lot nad kierownicą, obita głowa, ręka, nogi. Tylko tato jak mnie zobaczył to się zapytał czy miałem kontakt na rowerze z samochodem. Od tamtej pory rozgrzewanie opon tylko na komputerze i w tv.

by Pawloos3 @

Traumatycy i wszyscy inni przeżywające mrożące krew w żyłach przygody! To seria o Was i dla Was! Klikaj w ten linek i pisz! Opisz naprawdę traumatyczną historię, która zagości na stronie głównej i którą przeczytają tysiące ludzi! W tytule maila wpisz WKZT, to mi bardzo ułatwi zbieranie opowiadań.

UWAGA! Znaczek @ występuje przy nickach osób, które nie założyły sobie (jeszcze) konta na najlepszej stronie z humorem na świecie!

Oglądany: 31534x | Komentarzy: 4 | Okejek: 39 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.04

19.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało